Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#92584

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Koleżanka z pracy, nazwijmy ją Iwona, która bardzo mnie nie lubi, za to lubi podważać mój autorytet (jestem jej bezpośrednią przełożoną), miała problem z bardzo popularnym programem biurowym.

Nie mając w zasadzie innych opcji, poprosiła mnie o pomoc. Spojrzałam na jej komputer - zapytałam na czym polega problem i powiedziałam, że musi zrobić to i tamto, żeby ów problem rozwiązać.

Odpowiedziała "nie, to nie to, ani tamto, nie masz racji i to ani tamto nie pomoże, zrobię owo i siamto".
Jak owo i siamto nie zadziałało (bo zadziałać nie mogło), zapytała jeszcze jednej koleżanki i ta poradziła zrobić siamto i coś jeszcze (też nie zadziałało).

I znowu mnie się pyta: "to co ja mam zrobić?"
Spokojnie powtórzyłam "to i tamto", pokazałam paluchem gdzie i co ma kliknąć i cud - działa!

Gdyby nie fakt, że jestem jej przełożoną, i muszę świecić pozytywnym przykładem (polityka firmy), to już dawno przestałabym jej pomagać, bo to nie pierwszy taki numer.

Inny wybryk: Iwona nadzorowała projekt do którego wszyscy pracownicy mogli zgłaszać swoje pomysły i opinie. Zgłosiłam więc pomysł, który spotkał się z ogólnym uznaniem, i przeszedł jako finałowy. Iwona zapytała się (przy wszystkich), czy sama to wymyśliłam, czy też raczej ściągnęłam od kogoś - byle tylko wbić mi szpilę przy zespole.

Witki opadają, bo to nie jest ogólnie głupia dziewczyna, wręcz przeciwnie, jest zdolna i inteligentna i jakby poprawiła swoje zachowanie, to nie miałabym z nią najmniejszych problemów (poza okazyjną pomocą przy popularnym programie biurowym, oczywiście), a w tym momencie to najbardziej się cieszę jak jej nie ma w pracy.

praca biuro

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 114 (126)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…