Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#92587

przez ~KolegaKolegi ·
| Do ulubionych
Historyjka będzie o tym, jak dorośli i na pozór ogarnięci ludzie potrafią być nieodpowiedzialni.

Mam kolegę, który z końcem listopada zeszłego roku stracił pracę. Firma się zamknęła. Wiedział o tym odpowiednio wcześniej oczywiście i szukał nowej roboty będąc na wypowiedzeniu. Miał nagraną już nową i start miał być na początku stycznia. Jak się spotkaliśmy po nowym roku, przekazał mi info że w nowej firmie wystąpiły jakieś perturbacje i zatrudnienie będzie możliwe dopiero od marca. Nie był tym specjalnie zmartwiony, bo jak stwierdził: "hyhy, przynajmniej sobie dłużej odpocznę, odprawę dostałem więc z kasą problemu nie będzie".

Doradziłem mu, że skoro sprawy przybrały taki obrót, to może warto byłoby pójść do Urzędu Pracy i się zarejestrować jako bezrobotny. To mi odparł, że on nie jest żaden bezrobotny patus, jego noga tam nie postanie i stać go na te 2 miesiące "wakacji od pracy". Tłumaczę więc dalej, że chodzi o ubezpieczenie. On nie potrzebuje, bo ostatni raz był w szpitalu jak go matka rodziła. Argumentacja rzeczywiście godna dorosłego człowieka... No ale kopał się z koniem nie będę, więc nie podejmowałem dalej tego tematu, niech robi co chce.

Kilka dni później jego sędziwy już sąsiad poprosił o pomoc w ogarnięciu posesji ze śniegu. Kumpel się zgodził i jak to on: "bo hyhy, wiesz obiadek ciepły się zje i jeszcze parę groszy wpadnie, to się nazywa fuszka". Ech...

A że posesja do małych nie należała, to i roboty było sporo. Raczej nie na godzinkę i po sprawie. Z racji tego, że temperatura była mocno ujemna, to sąsiad (w dobrej wierze) zaproponował grzane piwko. Potem drugie i trzecie. No i skończyło się tak, jak się skończyć musiało. Kupel wszedł na murek okalający taki placyk gospodarczy (nie wiem, jak to inaczej nazwać), poślizgnął się i spadł tak nieszczęśliwie, że połamał w stawie skokowym wszystko, co tylko było tam możliwe do połamania.

No i teraz szpital. Operację już miał, ale wiadomo że na jednej się nie skończy. Byłem u niego w odwiedzinach i stąd znam wszystkie szczegóły. Jeszcze mi mówi, że to moja wina, bo wykrakałem nieszczęście. Puściłem to mimo uszu, bo wiem że silne leki potrafią człowieka doprowadzić do różnych reakcji. I teraz jest przerażony, bo rachunek ze szpitala podejrzewam, że będzie ogromny. Do tego dochodzi bardzo długa niezdolność do jakiejkolwiek pracy, a w jego fachu sprawność fizyczna jest jedną z podstaw.

Jest mi go cholernie żal i pomogę na tyle, na ile dam radę, ale kuźwa... Czy naprawdę było tak trudno schować dumę do kieszeni i iść do tego UP i się ubezpieczyć? Ocenę pozostawiam Wam.

P.S. Wypytałem, czy nie miał innego ubezpieczenia jeszcze, bo przecież wiele firm daje taką możliwość. Nie ma. Obowiązywała go tylko składka wynikająca z umowy o pracę. A ubezpieczenie wygasło po 30 dniach od daty zakończenia tejże umowy. Więc jest problem i to duży.

ubezpieczenie praca

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 122 (130)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…