Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Poczekalnia

Tutaj trafiają wszystkie historie zgłoszone przez użytkowników - od was zależy, które z nich nie trafią na stronę główną, a którym się może poszczęścić. Ostateczny wybór należy do moderatorów.
poczekalnia
To będzie moja pierwsza historia tutaj, czy piekielna oceńcie sami.

Pewnego dnia, kilka miesięcy temu zaczęła do mnie wydzwaniać pseudo firma windykacyjna Kacz***ki Inc***o, zawsze sprawdzam w Internecie obce numery, których nie odebrałam i ewentualnie blokuje jeśli to jakieś call center z tymi ich niesamowitymi ofertami. To były telefony kilka razy dziennie od 7 do 20, głuche telefony. Ja nigdy nie miałam i nie mam długów, nigdy nic nie brałam kredytu ani nic na raty, faktury np z telefon zawsze płaciłam w terminie, więc o co chodzi? Poczytałam w necie, że nękają wielu ludzi, że to może jakaś próba wyłudzenia danych osobowych czy coś, no to blokowałam te numery, każdy po kolei, aż w końcu był spokój na jakieś 2-3 miesiące i znowu tak samo, milion telefonów, odebrałam i w końcu ktoś się odezwał. Babka pyta czy może rozmawiać z (przykładowo) Janem Nowak, ja mówię zgodnie z prawdą, że nie znam, przyjęła do w wiadomości. Ok, może będzie spokój. Po kolejnym miesiącu znowu to samo, denerwujące telefony. Odebrałam i znowu jakaś babka się pyta z tej firmy o Jana Nowak, już nie wytrzymam, powiedziałam że nie znam gościa, już to im mówiłam i mają do mnie nie dzwonić bo to już jest stalking i nękanie ona na to że nie wie kto do mnie wcześniej dzwonił. Jakieś debile tam pracują czy co? Najlepsze jest to że w ten sam dzień dzwonili też do mojego męża i pytali się czy zostali Jana Nowak, on na to że to pomyłka. Okazuje się, że u nas na wiosce mieszka taka osoba, mąż go zna, ja nie. Normalny chłopak, czy ma długi to nie wiem, ale dlaczego wydzwaniają do nas? Skąd oni mogą mieć nasze numery i wiedzą że możemy mieszkać niedaleko? I co my mamy do cholery wspólnego z tym gościem? Czytałam że kiedyś był niby jakiś wyciek danych z sieci Play, gdzie kiedyś mieliśmy wspólnie z mężem umowę i ta firma właśnie podobno później nękała niektórych ludzi z Play, ciekawie czy to może być to. Na razie mamy spokój, ale zdenerwowała mnie ta "firma", takich rzeczy się nie robi, gdybym chociaż faktycznie jeszcze miała jakieś długi ale nie mamy ani ja ani mąż.

Windykacja długi nękanie

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 2 (4)
poczekalnia

#86166

~Tina00 ·
| było | Do ulubionych
Jak zrobić swojemu dorastającemu dziecku przyjemność i zgnębić je w dwóch zdaniach?
"Kupię Ci mieszkanie. Nie będziesz ze mną mieszkać, nie da się z tobą żyć."
Kurtyna

Dom rodzinny

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 3 (5)
poczekalnia

#86171

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Zakupy w serwisie internetowym Lidla. Zauważyłam fajne zarówki w cenie 7,99 za 5 sztuk. Wrzuciłam do koszyka. Dowiedziałam się, że za 2 tygodnie ma być weeke d darmowej dostawy. Czekam.
Nadchodzi moment zakupu, cena nadal 5 sztuk za 7,99. Kupuję. Towar wysłany. Dostaję fakturę, na której wydnieje żarówki 5 szt. x3.
Przychodzi paczka.
Żarówki.
3 sztuki...
Sprawdzam na stronie. Oferta zmieniona w międzyczasie na 1 sztuka za 7,99. Konsternacja. Wysyłałam przed zakupem ss rodzicom czy też chcą - w dniu zakupu ewidentnie 5 sztuk za tę cenę było. Faktura to potwierdza.
Mail do Lidla, o co chodzi.
Odpowiedz w stylu, jeśli się coś nie podoba, zachęcamy do skorzystania z formularza zwrotu, odesłania nam towaru i dokonania zakupów ponownie.

hm... chwila, nie chce zwracać, chcę zgłosić niezgodność brakującego towaru z umową. Towar, który dostałam jest ok. tylko za mało go. Podążając tokiem myślowym BOKu będę "do tyłu" jakies 96 zł + koszty wysyłki. Nie ze mną te numery.

Piszę do nich ponownie, raz, drugi, trzeci.

Odp. jak zacięta płyta - formularz zwrotu + ponowne zakupy.
Straszę UOKiKiem.
Podziałało, żarówek nie mam, ale dostaję kupon na 100 zł przy zakupach za 111 zł. Mówi się trudno, odżałuję te 11 zł, nie chce mi się już z nimi użerać.

Faktura wystawiona, żarówki wysłane.
Paczka w drodze...
Paczka wraca do nadawcy.
Czekam do następnego dnia. 0 informacji o co chodzi.
Kolejny mail.
3 dni ciszy
Po 3 dniach odpowiedź.
Paczka wróciła do nas uszkodzona, nowej nie wyślemy, ale tu ma Pani kupon 100 zł przy zakupach za 111 zł. O zwrocie pieniędzy za uszkodzoną paczkę ani słowa.
Coś czuję, że sprawa żarówek będzie się jeszcze długo ciągnąć...

Lidl online

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 26 (32)
poczekalnia

#86169

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia o kurierach, ale nietypowo.
Miało to miejsce zeszłego lata. Jako, że pogoda ładna i przyjemna wybrałam się na rower. Drogi po których jeździłam nie zawsze były doskonałej jakości, bo zrobiłam sobie dłuższą trasę po okolicznych wsiach. Normą więc było, że pod kołami trafiałam na większe lub mniejsze kamienie, a obok drogi były dość głębokie rowy. I teraz pragnę serdecznie pozdrowić szanownych kurierów, którzy mijając mnie wyrzucili przez okno małą petardę. Gdyby nie to, że zwróciłam uwagę, że to co wyleciało przez wasze okno było zapalone, to przestraszona hukiem (który był wyjątkowo głośny) prawdopodobnie straciłabym panowanie nad rowerem i wylądowała w rowie.
Naprawdę gratuluję poczucia humoru...

kurierzy

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 28 (44)
poczekalnia

#86165

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Kilka lat temu znalazłem na osiedlu małego kotka, takiego jeszcze ślepego. Prawdopodobnie porzucony przez matkę. Zabrałem go do weterynarza, a potem do domu. Karmiłem go strzykawką, a potem butelką. Dbałem o niego i regularnie odwiedzałem weterynarza, by mieć pewność, że wszystko jest ok. Kotek rósł zdrowo i usamodzielnił się. Od tamtego czasu jest u mnie.

Kobieta, z którą spotykam się od kilku miesięcy powiedziała, że może u mnie zamieszkać, ale mam się pozbyć kota, bo ona ma uczulenie. Powiedziałem, że prędzej jej się pozbędę. Ona na to nazwała mnie ciotą. Rozmowa miała miejsce podczas jazdy samochodem, więc zatrzymałem się w pierwszym możliwym miejscu i kazałem jej wysiąść. Na początku nie wierzyła, ale powtórzyłem polecenie bardziej dobitnie. Wielce obrażona wysiadła i więcej się do mnie nie odzywała.

I dobrze.

kot

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 99 (151)
poczekalnia
PIT...
Od czasu, gdy wypełnia go za człowieka US, jakby mniej dokuczliwy...

Ale tylko pozornie, bo rzeba to, co przyszło zatwierdzić, no i od razu się człowiekowi scyzoryk w kieszeni otwiera na myśl, że człowiek, który chociaż odrobinę więcej zarabia, jest karany za to 2x.

Wchodzisz w II próg podatkowy? Ból, większość osób omija, jeśli może, przechodząc na B2B. Kobiety oczywiście mają trudniej i pod tym względem, bo nie przysługuje im nawet L4 na dziecko, więc wszystko zależy od dobrej woli pracodawcy.

Ale dlaczego razem ze wzrostem dochodów maleje ci kwota wolna od podatku?

Nie dość, że płacisz 32% podatku, w uproszeniu osoba w I progu płaci 190 zł/za każdy tysiąc, osoba w II progu 190 zł+x, uznajmy 250 zł dla równego rachunku
Tylko dlaczego jeden podatnik ma prawo zarobić swobodnie 2-3 pensje (8 tys. zł), a ktoś inny 1/4 pensji, bo kwota wolna zmniejsza się wraz z zarobkami?

Ergo - co tu się dziwić, że dłużnicy alimentacyjni uciekają z zarobkami, skoro uczciwy człowiek też ma ochotę.

Tyle jeśli chodzi o realizację obietnic wyborczych...

podatki

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 40 (66)
poczekalnia
Pracuję na magazynie w sklepie meblowym. Jestem sam na tym stanowisku, bo sklep niewielki to i roboty dużo nie ma. Tu jakiś stół złożyć i wystawić na salę sprzedaży, tam tapczan zapakować i wydać klientowi, odebrać dostawę, przygotować transport paczek dla klienta, no typowe zajęcia magazyniera. Jak w każdej pracy, znajdzie się parę kwiatków, które przedstawię.
1. Odbieranie paczek.
Zazwyczaj jest tak, że klient, który przyjechał po odbiór zamówionego mebla nie przychodzi na sklep, tylko od razu na magazyn, który ma osobne wejście. Jest dzwonek (ładnie oznaczony, widać z daleka), jest brama, taka jak do garażu, odsuwana do góry, a za nią moje królestwo.
Kiedy usłyszę dzwonek, otwieram bramę. Jeszcze dobrze jej nie podniosę, klient prawie wsadza mi w twarz kwitek z potwierdzeniem zapłaty, który jest podstawą do wydania towaru. Oczywiście żadnego Dzień dobry, pocałuj mnie w dupę. I jak wygląda takie wydanie: Nie wiem, kto i kiedy oraz po co przyjedzie, więc nie mogę sobie przygotować towaru wcześniej (co innego transporty, umówione na konkretną godzinę i wszystko ładnie podane, co i jak). Więc siłą rzeczy muszę sobie ten kwitek ze sprzedaży przejrzeć, znaleźć paczki, sprawdzić, czy się zgadza (np. czy drewno białe, czy czarne, uchwyty takie czy takie, jedna paczka, czy 10). To trochę trwa. Rozumiem, że ktoś się może spieszyć, ale posapywanie, ostentacyjne spoglądanie na zegarek lub wprost poganianie nie przyspieszy sprawy. I uwielbiam, kiedy szykuję dużą ilość paczek (np. ktoś kupił cały zestaw mebli, więc wyszło ok 25 paczek) i mówię, żeby poczekać chwilę, skompletuję wszystko i sprawdzę, czy na pewno się zgadza, żeby się nie okazało, że brakuje czegoś. Ale nie, pan już musi od razu pakować do samochodu, a na moją uwagę, że chcę jeszcze sprawdzić, czy to jest na pewno ta paczka, jest tylko tępe spojrzenie w moją stronę.
2. Podpisywanie kwitku.
Przy odbieraniu paczek trzeba podpisać kwit, że owszem, odebrało się tyle i tyle paczek. Jest to zwykłe potwierdzenie dla magazynu, że towar został wydany. Ile ja razy musiałem tłumaczyć, że nie, nie wezmę kredytu na imię i nazwisko podpisującego, że nie będzie nikt do nich wydzwaniał i dlaczego ja ten kwitek zatrzymuję, a nie kupujący (oni mają paragon, ja mam kwitek. Bez tego równie dobrze ktoś mógłby powiedzieć, że nie wydałem takiego a takiego mebla, a ja wtedy bach, kwit podpisany pokazuję i nie ma bata).
3. Łażenie po magazynie.
Często jest tak, że dostaję ten nieszczęsny kwitek, czytam, co mam wydać i idę po paczki w głąb magazynu. A klient za mną. Wtedy grzecznie proszę, aby pozostać na zewnątrz, bo nie wolno tu przebywać klientom. Większość posłucha. Inni pytają, dlaczego. No to tłumaczę, że może na kogoś upaść jakaś paczka, mogą się o coś potknąć, może coś na nich spaść, a ja nie chcę mieć nieprzyjemności z tego tytułu. A jak nie pomaga, to mówię wprost, że kiedyś klient mi wyniósł paczkę, jak nie patrzyłem i nie pozwolę na kolejny taki przypadek. Wtedy jest foch, ale działa. Są też ludzie, którzy ot tak przychodzą sobie popatrzeć, co jest w magazynie. Więc mówię, że tu towaru na sprzedaż nie ma (dookoła same paczki, ciężko się domyśleć). Ale spokojnie, to im nie przeszkadza w zwiedzaniu magazynu.
4. Zgubiona śrubka.
Często jest tak, że ktoś chce kupić mebel z ekspozycji, więc trzeba go rozebrać i zapakować. Klient odbiera, składa sobie w domu i wszyscy zadowoleni. Ile razy się zdarzało, że klient dzwoni, bo brakuje mu śrubki. Fakt, jak zaczynałem dopiero pracę w sklepie, nie raz zdarzyło mi się coś zgubić przy rozkręcaniu. Ale z czasem zacząłem się pilnować i po każdym rozmontowaniu mebla wszystko dokładnie zliczałem, czy mi się zgadza i przekazywałem klientowi. Tylko często klient sam coś zgubi. I najłatwiej jest zwalić winę na sklep, bo ja nie udowodnię, że oddałem 14 śrubek zamiast 15. Hitem był typ, który krzyczał, że nie wydałem mu szklanych półek do witryny. Sprawdzono kamery, jest jak byk nagrane (kamera jest nad wyjściem z magazynu), że wręczam mu owinięte folią półki. Okazało się, że stłukł je w domu i próbował wydębić ze sklepu kolejne. Żona go wydała.
5. Ludzie na sklepie.
To już ostatnie, pojedyncze kwiatki:
Montowałem na sklepie wielką szafę. Żeby nikt mi nie przeszkadzał i dla bezpieczeństwa, rozstawiam sobie takie słupki z biało-czerwoną taśmą. No wiadomo, nie wolno przekraczać. Jednak nie wiadomo. Kiedy ja stałem za szafą i przybijałem plecy, młoda para chciała zobaczyć, jak się otwierają w tej szafie drzwi. A dokładniej ich połowa, druga część jeszcze była niezamontowana. A że jeszcze dobrze nie ustawiłem zawiasów, drzwi wypadły na nich. I był krzyk. Owszem, ktoś mógłby powiedzieć, że to niebezpieczne, bo na mnie też mogły wypaść. No ale ja wiedziałem, że są poluzowane, a te słupki z taśmą po coś były...
Składałem duże łóżko, takie z podnoszonym do góry materacem. I był właśnie podniesiony, ja dokręcałem pod spodem ostatnie śrubki. Klęczałem na kolanach, tułów miałem schowany w łóżku. Słupki z taśmą znów rozstawione. Ale ktoś musiał sprawdzić, jak się opuszcza materac i siada na łóżku. Zanim zdążyłem zareagować, łóżko mnie przygniotło.

Jest tego więcej, ale nie będę dłużej przeciągał. Przynajmniej nie jest nudno :D

sklepy magazyn

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 80 (88)
poczekalnia
Zostałam zbesztana za parkowanie. Prawidłowe zresztą. Zaparkowałam, wysiadłam i usłyszałam że "przecież tu by się jeszcze jeden samochód zmieścił! ".
Dodam że obok było kolejne puste miejsce, a ja stałam równo w swoich liniach.
Parkujesz jak doopek - źle. Parkujesz prawidłowo - źle?

Parking pod stonką

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 20 (48)
poczekalnia

#86159

~PKK ·
| było | Do ulubionych
Widziałem tu ostatnio dużo historii o "laniu", mnie nikt nie lał, ale znam kilka osób które były "lane" i w rozmowach na ten temat zawsze wychodziła jedna rzecz, a mianowicie; "lanie" nikogo nigdy nie nauczyło nic prócz łgania i oszukiwania.

Według mnie człowiek który "leje" swoje dziecko jest tchórzem, tchórzem i głupcem, któremu brak siły, inteligencji i odwagi by usiąść i spokojnie wytłumaczyć, wyjaśnić dziecku że jego zachowanie jest złe i nie powinno tak robić, "lanie" to pójście na łatwiznę, dziecko już tego przy nas nie zrobi i będzie "grzeczne" jednak co zrobi gdy się odwrócimy? albo gdy wyrośnie na tyle by się bronić? bo ma przecież prawo się bronić... "lejąc" dziecko pokazujemy mu także że gdy coś źle zrobi to nie może do nas przyjść i o tym powiedzieć ponieważ jeśli uznamy że było to "złe" to ono dostanie "lanie", a przez to dziecko z czasem przestanie uznawać rodzica za gwarant swojego bezpieczeństwa i podporę, ale za zagrożenie i będzie za wszelką cenę próbowało się od niego odciąć i starać się ze wszystkim radzić sobie samemu, nawet jeśli to przerasta jego siły...

Nie umiem pisać, więc przepraszam z góry za chaotyczność powyższego tekstu.

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 19 (83)
poczekalnia

#86158

~Kilimandzur ·
| było | Do ulubionych
Na fali opowieści o rodzicach bijących dzieci przytoczę historię z życia wziętą.

Kilkanascie lat temu, na Pomorzu zachodnim mieszkała rodzina 2+2. Ojciec wojskowy, matka pracowała w handlu, chłopcy wczesna podstawówka. Szanowny Tatuś kiedy nie wyżył się na żołnierzach w pracy, wyżywał się na rodzinie. Jego pierwszym punktem zaczepienia po pracy był bar w okolicy domu,gdzie upijał się do tego stopnia, że koledzy musieli go prowadzić pod ramię do domu. A w domu Szanowny Tatuś musiał dać upust swoim emocją lejąc i podduszając żonę, bijąc swoich synów do tego stopnia, że jednemu rozciął skórę na głowie obrączką ślubną. Młodszy z chłopców biegał po sąsiadów „bo Tata siedzi na Mamie i ją dusi na szyji”. Ten sam młodszy chłopiec chował się za matką,kiedy widział przez okno jak koledzy prowadzą ojca do domu. Ten sam chłopiec po nocach płakał w poduszkę przypominając sobie, że u jego kolegów w domu tak to nie wygląda. Starszy z chłopców zamykał się w sobie, stwarzał sobie swój świat.

Przejdźmy do teraźniejszości.
Szanowy Tatuś jest na emeryturze, tryb zycia się nie zmienił. No może trochę, jest więcej czasu na picie w barach.
Starszy z chłopców ma swoją żonę,syna. Nie mieszka z rodzicami. Pracuje a jakże, w wojsku. Żona uciekła bo wracał pijany do domu i włączał się agresor. Poprostu, zabrała syna i uciekła.
Średni chłopiec (wtedy młodszy) wyprowadził się z domu w wieku 20 lat. Poprostu uciekł ze spaczoną psychiką, z włabrakiem osobowości. Tworzy swój świat na nowo.
Najmłodszy chłopiec przechodzi z tatusiem piekło. Pewnego razu tatuś tak go trzasnął w klatkę piersiową, że osunął się na podłogę. Więc średni chłopiec,który w tym czasie był w swym „rodzinnym” domu,sezwal policję. Niebieska karta, opieka społeczna. Ale dalej tkwi w tej patologi. Na szczęście żona się ogarnęła i też tupnęła w końcu nogą.
Szanowny tatuś nie podskoczy już do starszego i średniego syna. Bo wie, że za to piekło które im stworzył żaden z nich nie będzie się bał żeby mu przyłożyć w łeb. Nie rozumie, że dla nich nie jest ojcem, tylko dawcą genów. Wie, że jego dzieci go nienawidzą. I wie, że młodszy syn tak samo będzie go nie nawidził.
Wie już też, że jego średni syn, opublikował to w internecie.

Tatuś klapsy życie

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 48 (84)