Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Poczekalnia

Tutaj trafiają wszystkie historie zgłoszone przez użytkowników - od was zależy, które z nich nie trafią na stronę główną, a którym się może poszczęścić. Ostateczny wybór należy do moderatorów.
poczekalnia
Wenę na historyjkę mam przez komentarz pod jedną z historyjek, że nauczyciele "ratowali swoje zdrowie" pisane z ironią.

Wiecie co jest dla mnie piekielne? Podejście do chorobowego wśród Polaków.

Nauczycielem nie jestem, ale zakładam, że problemy z gardłem mają. Sama się dziwię, że nauczyciele uczący moją klasę po miesiącu nie lądowali w zakładzie zamkniętym. Były oczywiście normalne osoby, nawet większość, ale najbardziej widoczne były te rozwydrzone i wulagrne. Byłam świadkiem, że mama mojej koleżanki, na wieść, że jej córka dostała uwagę w szkole powiedziała jej: "nie przejmuj się tym gównem", także koleżanka była zdyscyplinowana. Nauczyciel żeby iść na roczny zdrowotny musi jakieś warunki chorobowe spełnić, nie ma później gwarancji powrotu do pracy, co ma znaczenie w miastach wyludniających sie i podczas tego roku nie dostaje żadnych dodatków typu trzynastka. Skoro lekarz go wysłał na taki urlop to niech idzie nic mi do tego.

Ja sama uslyszałam od szefowej, że w dupie mi sie poprzewracało, że zwolnienie na rękę wzięłam. Miałam uraz. Lekarze nie wiedzieli co mi jest - prześwietlenie czyste, usg czyste, wszystkie badania ok, a ja się zwijałam z bólu. Potem wyszło, że uszkodziłam sobie nerwy, ale przecież to tylko ręka i nie złamana, więc powinnam wziąć się w garść.

Byłam też w ciąży na l4. Na początku mdłości takie, że lekarz kazał mi miesiąc siedzieć w domu, unikać wszystkiego co powoduje mdłości i wysłał mnie do babci na ten czas, żeby gotowała mi to na co miałam ochotę i żebym nie musiała robić tego sama, bo chudłam zamiast tyć. Morfologia leciała na łeb na szyję ale to tylko mdłości, kobiety w polu rodziły i wracały do roboty.

Jak mdłości ustąpiły wróciłam do pracy, ale też nie na długo. Organizm osłabiony zaczęły się problemy z mieśniem, tak bolesne, że nie mogłam w nocy pozycji zmienić. Pomogła rehabilitacja, ale do pracy nie nie wróciłam, bo 8h za biurkiem bardzo szybko mogło mi ten stan pogorszyć, poza tym miałam regularnie chodzić na zajęcia dla ciężarnych, żeby te mięśnie wzmacniać, a zajęcia są zazwyczaj prowadzone w godzinach, kiedy ludzie są w pracy. Też się nasłuchałam, że nic mi nie jest, a w domu siedzę zamiast w pracy. Tylko, że nic mi nie było właśnie dlatego, że siedziałam w domu.

Ostatnio podejrzewam kolejną ciąże, a w pracy kolega zasmarkany, zakichany. Niby żartem powiedziałam mu, żeby poszedł na zwolnienie, wyleczył się i nas nie zarażał, nie zadziałało. Następnego dnia powtorzyłam bardziej serio i przy innych, nawet kilka osób mnie poparło, a kolega wreszcie nas posłuchał. Posiedział w domu przez kilka dni i wrócił w zupełnie innej formie.

Ja rozumiem, że są nauczyciele, którzy nadużywają przywilejów, że są cieżarne, które zwolnienie planują przed ciążą i pracownicy wiecznie chorzy ale patologii z definicji powinno być mniej niż szarych obywateli. Pozwólmy sobie "ratować swoje zdrowie" kiedy jest taka potrzeba bez oceniania, czy aby na pewno mu sie to należało.

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 20 (86)
poczekalnia
Kochani, wiem, wsadzę kij w mrowisko.
Ale muszę.
Temat: nauczyciele.
Tak, nie twierdzę, że to trudny zawód. Ale kurde, nie narzekajcie tak. Mieszkam na wsi. Lekcje góra do 14.00. Zerówka i pierwsze klasy do 12.35. Spóźnisz się 5 minut, wychowawczyni albo nauczycielki już nie ma, chcesz zapytać o cokolwiek, zapraszamy na dyżur. Od 15-16 w jakiśdzień. Przychodzisz 15.30 ojojoj nikogo nie było, paniusia sobie poszła. Bo paznokcie, fryzura, kosmetyczka, niewiadomo co Dodatkowe kółka, półkolonie, cokolwiek, zapomnij, to wieś jest dzieci tam tępe, nic się nie nauczą. Dni wolne, wyciągnięte do maksimum, rodzice ze wsi, to przecież w polu niech się gównażeria uczy robić.
Rodzice źli, paskudni, okropnie. Bo wymagają, żeby dzieci cokolwiek się w szkole uczyli. A nie drugi raz w domu z rodzicem program przerabia. Wsiury jedne. Bo wymagają żeby nauczycielka listę potrzebnych produktów plastyczno-technicznych zrobiła na semestr chociaż, a nie w poniedziałek wymaga na wtorek drucików kreatywnych, albo guzików w dwudziestu rozmiarach i pięciu kolorach i uj wie co jeszcze.
Dziennik elektroniczny, proszę bardzo, wpisze co mi się podoba. A potem milion razy zmieniam, w dzienniku nie poprawię tylko mówię uczniom.
Uczeń z trudnością, jakąkolwiek, ojojoj trzeba zostawić na drugi rok. Poradnia specjalistyczna patrzy na rodzica z politowaniem, bo nie ma z czego robić awantury.
Dziecku się należy logopeda, pomoc, cokolwiek, ojojoj, to nie u nas.
Nauczycielka się ewidentnie nie nadaje, no tak, ale jest dyplomowana, możecie ją rodzice cmoknąć w zad. Nijak nie ruszysz. Męczcie się dzieci, męczcie się rodzice!
Wolne ferie, wakacje, święta. Prezenty od podlizujących się rodziców.
Prywatne lekcje popołudniami i w weekendy.

Można w nieskończoność wymieniać.

Nauczycieli z pasją jest wielu. A jeszcze więcej jest takich, co pomysłu na siebie nie mieli i poszli uczyć.

Jeden wniosek mam. Robota nie pasuje? To ją kurde zmień!!!!
Idź kopać rowy, deski układać, ściany malować, towar w markecie układaj,zostań kołczem czy influenserką, albo wróć na uczelnię, kimkolwiek innym. Nie truj że masz źle.
Bo inni naprawdę mają dużo gorzej.

Polska

Skomentuj (41) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 26 (116)
poczekalnia

#84262

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Chciałam dodać komentarz ale za bardzo się rozpisałam.

Nauczyciel po studiach zarabia około 1750 zł przez 2 lata, potem przez następne 5 ma około 100 złotych więcej. Może dostać dodatek za wychowawstwo od 50 złotych do kilku setek ale to tylko w Warszawie, zazwyczaj jest to około 100 złotych. Czasem dodatek motywacyjny 2-5 %, nie wszyscy, nie zawsze.
Umowę nauczyciel podpisuje jak każdy na 40 godzin tygodniowo, ale jest to rozbite na pensum czyli przedmiotowcy 18 godzin przy tablicy, wspomagający 20 godzin, bibliotekarze 30 godzin, przedszkole 25 godzin. Oraz pozostałe godziny,w czasie których robimy pierdylion rzeczy. Obowiązkowe szkolenia i studia podyplomowe i późniejsze tłumaczenie dlaczego takie a nie inne. Obecnie nauczyciel uczy dzieci w klasach 4-8 z różnych podstaw programowych, z czego te dla klas 4-5, 7-8 pisane na kolanie bez sensu, przeładowane, dlatego dzieci muszą tyle pracować w domu. w klasach 7-8 wciśnięto materiał, który był wcześniej w 3 klasach gimnazjum (pretensje do MEN kierować). Klasówki, sprawdziany standard, można korzystać z gotowców, ale ... kurcze w każdej klasie są uczniowie z różnymi dys... tak więc trzeba te testy dostosować, dla każdego inaczej. W miesiącu po 2 rady ( około 4 godzin) i jedno zebranie (2-3 godziny). Apele i uroczystości a więc dzieci śpiewają i recytują i co tam jeszcze... kurcze ktoś musi to przygotować, przy każdej imprezie przynajmniej 6-8 nauczycieli pracuje. Dyskoteki - mobilizacja całej kadry, dekoracje szkolne też robią nauczyciele, łącznie z wycinaniem kwiatuszków, serduszek i innych, bo dzieci nie mogą, bo się przepracują. Potem trzeba to porozwieszać. Dyżury na przerwach, w mojej szkole to około 200 minut na tydzień. I papiery, papiery i jeszcze raz papiery, sprawozdania i sprawozdania ze sprawozdań. Pisanie wiadomości do rodziców, uzupełnianie dziennika elektronicznego. Okienka - możesz ich nie mieć, osobiście nie znam nauczyciela bez, zazwyczaj od 3 do 8, i jeżeli w "normalnej" pracy płacą Ci 50% stawki za gotowość to w szkole siedzisz i nic nie dostajesz.
Wakacje - czyli urlop mamy go 36 dni i tylko w okresie letnim czyli najdroższym sezonie. Po zakończeniu roku szkolnego są rady, sprzątanie pracowni, pisanie sprawozdań, znowu rady. Od połowy sierpnia znowu rady, układanie planu lekcji, poprawki, rady szkoleniowe.
Do tego te tak zwane dni wolne, wolne mają dzieci nie nauczyciele. Są dyżury, półkolonie i inne zajęcia.
I jeszcze jedno wyjścia do kin, muzeów itp zazwyczaj nie da się zgrać tak aby były w czasie naszych lekcji a nadgodzin nam nie płacą. I wycieczki wyjazdowe od rana do wieczora albo kilka dni, dla nas to sama "przyjemność" jesteś odpowiedzialny za grupę dzieciaków, jak są młodsze to trochę mniej straszno, bo zazwyczaj oni za alkoholem nie latają i nie zaciążą, ale 7-8 klasa??? I jak zwykle za nadgodziny nikt nie płaci.
I wisienka na torcie naszej pracy RODZICE – czasami są normalni, ale niestety coraz ich mniej, jest to pokolenie, na którym przeprowadzono nieudany eksperyment bezstresowego wychowanie, pokolenie, któremu wszystko wolno, któremu wszystko się należy, które jest najmądrzejsze.
Tak możecie powiedzieć zmień pracę, ok, ale ja uwielbiam pracę z dziećmi, tak po prostu i chcę robić to co lubię.

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 32 (92)
poczekalnia

#84257

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Może dla ludzi, którzy nie szanują swojego czasu to mało piekielne.

Piszę w sprawie zabawki na olx. Pytam czy na pewno działa rzecz A i rzecz B. Pani zapewnia że tak.
Jadę po odbiór zabawki. Włączam. Działa rzecz A, ale rzecz B nie działa. Noż kurde! Ile zajęłoby jej sprawdzenie czy obie rzeczy działają? Włożyć baterię i wcisnąć 2 przyciski czyli powiedzmy 5 minut. Ile mi zajął dojazd w tą i z powrotem? Prawie godzinę!
Także szanujmy czas innych!

olx

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 14 (56)
poczekalnia
Czytam wpisy jak to nauczycielom jest strasznie źle, albo nie tak całkiem źle, albo i całkiem dobrze.
Wiecie co?
Skończcie z tym lamentem.
Cała afera wieloletnia w postaci nauczyciel i jego przypadłości bierze się z tego że do zawodu poszło mnóstwo ludzi bez powołania, bez tej iskry którą każdy nauczyciel nieć powinien.
Miałem takich nauczycieli. W podstawówce od chemii. Facet był genialny. W szkole średniej już nie wszyscy byli OK. ITD.

Nauczyciele powinni lepiej zarabiać, fakt. Ale powinni być lepsi niż są. Mam już dorosłe dzieci, dawno czasy szkolne mam za sobą, ale do dziś pamiętam panią od przyrody w szkole córki, która nie ogarniała stron świata. Czego świadkiem byłem przypadkiem, tłumaczyła strony świata myląc wschód z zachodem, w piękny słoneczny dzień.
Myślę że jeśli nauczycieli byłoby mniej, ale ich poziom byłby wyższy to i zarabialiby lepiej i zamieszania byłoby mniej.

I żeby nie było że tak sobie teoretyzuję, mam nauczycieli i wśród znajomych (Łapa, buziaki) i wśród rodziny.

Szkoły nasze...

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 30 (102)
poczekalnia
Zapewne jeszcze za wcześnie na cygaro zwycięstwa ale sukces jakiś był. Jak to Franciszka przeprowadziła muzykoterapię.

Mam problem z sąsiadem z dołu. Na początku mojego najmu nachodził mnie ze swoim facetem (czyli dwóch facetów kontra jedna młoda dziewczyna w pustym korytarzu) za to że np głośno chodzę. BTW chodził, czy raczej biegał, dwuletni wnuk sąsiadki obok. To za głośno rozmawiam. Przy czym imprezuje sam na tyle głośno że szklanki mi wędrują po szafkach a stoper do spania nie pomagają. Do tego lubi śpiewać, tylko nie umie. I zazwyczaj w tygodniu.

W środę wróciłam zmęczona hałasem - sporo ludzi pojawiło się w krótkim czasie na naszym piętrze, a przegródki biurek praktycznie nie istnieją. Zległam na łóżku i słuchałam z "radością" dwóch wiertarek udarowych do niemal 19. A około 20 mój ulubiony sąsiad postanowił poimprezować.

Włączyłam laptopa, podpięłam głośniczki za kilka złotych z supermarketu (nie dają rady grać niskich dźwięków bez buczenia), ustawiłam je "wylotem" na odsłoniętej części podłogi i puściłam na cały regulator "Scary monsters and nice sprites". Zapętliłam na jakieś 30 min.

Sukces terapii deklaruję na podstawie wczorajszego - piątkowego - wieczoru. Wczoraj panowie nie imprezowali tylko słuchali muzyki. Jeden utwór podgłośnili na dosłownie chwilę i ściszyli. Było słychać że coś gra, rozmowy i śmiechy. Normalne życie w bloku.

Skrillex najwidoczniej nie przypadł panom do gustu.

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 38 (72)
poczekalnia

#84240

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Mała piekielność.

Odwiedziłem niedawno znajomego poznanego przez internet. Znajomy jest Brytyjczykiem mieszkającym w szkocji. Po zapytaniu skąd jestem (chyba by zagaić rozmowę, ponieważ wcześniej mu powiedziałem), padło pytanie 'Polska jest państwem rządzonym przez Kościół, tak?'

Nie winię znajomego, ale jak widać, i na Zachodzie panuje taka opinia, pomimo że Kościół w Polsce nie ma władzy. Teoretycznie.

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 26 (122)
poczekalnia

#84228

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Dzisiaj wpis honorowy!

Ta strona przechodzi samą siebie. Uwaga, tego jeszcze nie grali.

Zaglądam sobie od czasu do czasu na piekielnych, a to poczytać, a to skomentować. Jak na razie mam sielankę, więc nie muszę niczego opisywać.

Weszłam na mój własny profil i patrzę że na głównej wylądowały moje dwie historie z zamierzchłych czasów, gdy byliśmy z Mężem na etapie poszukiwań swojego miejsca na ziemi (ba, nawet nie byliśmy jeszcze małżeństwem :D).

Wielu użytkowników nie zauważyło daty dodania wpisu i tak oto zostaliśmy z Mężem zaszufladkowani jako upośledzone społecznie elementy, które od trzech lat nie potrafią sobie znaleźć pracy, to wszystko oczywiście zostało okraszone masą uszczypliwości.

Dlatego Kochani, aktualizacja: nie wojujemy już ani z PUPem, ani z januszami, ani z lodziarnią i nie bidujemy na śmieciówkach.

Peace!

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 56 (114)
poczekalnia
Niestety urażona duma sąsiadów nieraz przeradza się w nienawiść. Zapewne pamiętacie o sąsiedzie, którego opisywałam kilkukrotnie na łamach tego portalu.

Od czterech lat ( 2015-2019) przeżywałam gehennę spowodowaną uciążliwym zachowaniem sąsiada, skądinąd człowieka wykształconego, pracującego w dużej gdańskiej firmie.

Sąsiad (już były) ma dwójkę dzieci - jedenastoletniego syna i trzyletnią córkę. Od narodzin młodszego dziecka uciążliwe zachowania tylko się wzmogły. Uprzejme uwagi skutkowały stekiem wyzwisk i obraźliwych określeń szkalujących moją rodzinę.

Inni lokatorzy też przeżywali horror, ponieważ sąsiad uważał, że jego dzieciom wszystko wolno. Po kilkunastu interwencjach Policji sąsiad się wyprowadził, i myślałam wraz z rodzicami, że nasz koszmar się skończył. Widocznie sąsiad nie może przeżyć tego, że niejako na własne życzenie musiał się wyprowadzić.

W dniu dzisiejszym moja mama otrzymała anonim, w którym życzliwy informator twierdził, iż mój ojciec ma kochankę. Anonim został nadany w Gdańsku-Oliwie.

Styl pisaniny też jasno wskazywał, że to robota sąsiada. Nie wiem co trzeba mieć w mózgu aby tworzyć takie bajki. Na co on liczył?

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 32 (96)
poczekalnia
Od dawna jestem czytelniczką tego portalu, a historia #84201 sprowokowała mnie do założenia konta.

Jestem w ciąży - 33 tydzień, wyglądam już tak jakbym połknęła dużą piłkę plażową, nie da się przeoczyć mojego brzucha.

Wczoraj jechałam autobusem na badania do lekarza.
Na jednym z przystanków poczułam szarpnięcie za rękaw, i wyziew z dawno niemytej jamy ustnej. Jakiś niedomyty, śmierdzący moczem staruszek usiłował mnie przegonić z siedzenia, bo oto do pojazdu wsiadła pani o kuli.

Pani doskonale poradziła sobie sama ze znalezieniem miejsca natomiast staruszek owiewał mnie dalej paskudnym wyziewem i trajkotał o niewychowanej spasłej słonicy. Proszony o odsunięcie się trajkotał coraz głośniej i powtarzał,że takiego grubasa trzeba wyrzucić za wszarz.

Inni pasażerowie udawali,że nic nie widzą. Nie wiem jak zapatruje się na to żeńska ekipa Piekielnych, ale dla mnie jest ważniejsze moje dziecko, aniżeli jakaś staruszka, której równie dobrze ktoś inny może ustąpić miejsca.

Zgadnijcie kto kilka przystanków dalej wyleciał z pojazdu za interwencją kontrolera biletów.

komunikacja_miejska

Skomentuj (48) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 36 (94)