Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Poczekalnia

Tutaj trafiają wszystkie historie zgłoszone przez użytkowników - od was zależy, które z nich nie trafią na stronę główną, a którym się może poszczęścić. Ostateczny wybór należy do moderatorów.
poczekalnia

#83159

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia https://piekielni.pl/9733 przypomniała mi koleżankę, która pracuje na kasie i ma ten sam problem.

Często z rana zdarzają się klienci, którzy rzucają 100 lub 200 zł za jakiś drobiazg, batonik, paczkę chusteczek itp żeby tylko rozmienić grube. Większości da się wytłumaczyć, że nie ma jak bo na kasie pustki. Ale co zrobić z bucem, który żąda wydania z 200 zł i ma do tego prawo?

No więc piekielność za piekielność.

Koleżanka ma naszykowane na taki wypadek specjalne 200 zł w drobnych. Bardzo drobnych. Bardzo bardzo drobnych czyli monetach 10 groszy.

Gdy zaczyna wykładać na ladę rulony mennicze (takie tubki z pieczęcią NPB w których jest 50 monet) mina buca jest bezcenna. Próba kłótni jest zbijana tymi samymi argumentami, których przed chwilą używał bucowaty klient. Przecież to też pieniądz i musi przyjąć.

Tymczasem 200 zł w monetach 10 groszowych waży ponad 5 kilo! Jeszcze żaden buc nie dotrwał do końca wykładania "reszty" na ladę. Jakoś zawsze zakupy okazywały się jednak nie aż tak potrzebne.

Kasa w sklepie

Skomentuj (43) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 86 (116)
poczekalnia

#83167

~Hndellluunnb ·
| było | Do ulubionych
Podobno brakuje ludzi do pracy w Handlu?

Skoro są braki, pracodawcy pewnie powinni zachęcać, głównie zarobkami?


Więc niech ktoś mi to wytłumaczy?

1.Sklepik sportowy- jak na tak niewielki obiekt rozmowę kwalifikacyjna powadzili: kierownik, dyrektor i PREZES !?!
przepytywanie jak do korporacji, wymyślanie jakiś ekstremalnych sytuacji (a co jeśli klient złoży reklamacje na towar kupiony w innym sklepie, upierając się że to było u nas)Kręcenie nosem jakby szukało się eksperta od astrofizyki.
W zamian oczywiście umowa zlecenia i najniższa stawka.

2.Lombard- Umowa zlecenia najniższa stawka, jak źle wycenisz towar, lub nie sprzedasz, wtedy musisz sam go odkupić, za własne pieniądze, po stawce jaką wymyśli szef.

3.Firma o dziwnie brzmiącej nazwie, poszukuje "sprzedawcy". Koniecznie mężczyzna, praca na "etat" wymagana elastyczność. Okazało sie w praktyce, iż szukają nocnego stróża. Miałby się zajmować "sprzedażą miejsc parkingowych". Stawka na jakiś dziwnych godzinach, wychodziła miesięcznie około 900 zł.

4. Duży market- tutaj wszystko jasne od razu- umowa o prace, zero premii, zero podwyżek, zero awansów, najniższa stawka na zawsze, kierownik mocno denerwujący się na pytania o pieniądze.

5. Popularna Franczyza. Sklepik całodobowy w NAJGORSZEJ części miasta, w nocy miejsce pielgrzymek meneli i patologii, oraz podchmielonych imprezowiczów. Praca tylko na nocki i KONIECZNIE mężczyzna, bo kradli, a że kradli to mają nie kraść, więc "nocny zmiennik" ma pilnować żeby był spokój i brak kradzieży. Do podpisania ekstra świstek, że jak coś ukradną, odpowiadasz finansowo, bo nie upilnowałeś (to w ogóle legalne kazać takie coś podpisać?). Oczywiście okienka nocnego brak, cała sprzedaż w nocy jest taka sama jak w dzień, czyli sklep szeroko otwarty dla klienta.

6.Też market. Na miejscu okazuje się, że właściwie to nie oni rekrutują, tylko agencja pracy, i trzeba się do nich zgłosić do biura, w mieście oddalonym o 70 km! Stawka? Nie wiadomo! Proszę kontaktować się z agencja! Numer do agencji nie odpowiada, dzwoniąc na drugi numer do tej samej agencji, odbiera kobieta twierdząca, że tą rekrutację prowadzi jej koleżanka, ale ona jest na urlopie teraz i nikt więcej już nic nie wie.

7. Sklep wielobranżowy. Tak w rzeczywistości, to zwykła buda typu "mydło i powidło" na bazarze. Właściciel prowadzący ją szczerze mówi, że wymaga żeby to było "załatwione" jako staż, bo on chce nie nic płacić za pracownika. Sam chciałby tylko co jakiś czas zajrzeć i "sobie ponadzorować".

8. Sklep spożywczy. W praktyce jakiś pseudo-kebab prowadzony przez polaków. Bez umowy, wszystko na czarno. Jaka stawka? "A to zależy jak w danym miesiącu byś dobrze pracował".


To jakaś miejska legenda z tym brakiem rąk do pracy w handlu ? Czy po prostu polscy pracodawcy są aż taką patologia?

Handel

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 107 (117)
poczekalnia

#83166

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Z okazji innych zajęć ruszam na spacer ze swoją psicą około godziny siódmej rano. Jako że nie lubię innym robić wbrew to zawsze zaopatrzony jestem w kilka foliówek na "wiadomo co".
Więc dziś wędruję sobie sobie za jakimś młodym człowiekiem - takim w wieku od siedmiu do dziesięciu lat (w przybliżeniu).
Młody człowiek targa ze sobą na smyczy coś dużego - tak z 50 kilo (wiem jak wygląda labciuch 40 kilo, a to było większe).
Nagle pies przysiada i wydala zawartość swych jelit. Młodzieniec odchodzi, więc doganiam go z foliówka. I słyszę:
"Spierd.laj kut@sie!"

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 96 (102)
poczekalnia

#83165

(PW) ·
| było | Do ulubionych
witam.
Pożyczki ale nie z banku.
Czy ludzie są naprawdę aż tak głupi??
Od kilku dni na facebooku pojawia mi się reklama jakiś prywatnych pożyczek, bez zaświadczeń, komornik to nie problem....
I to samo w sobie to mały pikuś, ale komentarze poniżej...
masakra.
Jakim cudem ludziska wierzą ze ktoś im udzieli pożyczki na kwotę 25000 bez sprawdzenia czegokolwiek. Informując jednocześnie że komornik to żaden problem??
No proszę....
A później płacz i lament.... że oszuści i złodzieje....
Ja rozumiem ze ludzie są w różnych sytuacjach. Że czasem desperacja no ale.
Choć troszkę zdrowego rozsądku.
Ps. smaczek na koniec...
aby wysłać wniosek SMS za przeszło 30zł. Kurtyna

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 40 (76)
poczekalnia

#83164

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Szkoła. Dla niektórych piekielność sama w sobie, dla mnie jako rodzica - tylko od czasu do czasu.
1. Basen. Obowiązkowy dla klas drugich w podstawówce. Obowiązkowy to słowo-klucz, gdyż zgodnie z przepisami jeśli zajęcia są obligatoryjne to kosztami przeprowadzenia tychże zajęć, w przypadku basenu - dojazdu - nie można obciążać rodziców.
Teoria teorią, w praktyce cały rok płaciliśmy za autokar, bo szkoła kasy nie ma, gmina nie da - do tego z góry i niezależnie czy dziecko było w szkole tego dnia, czy nie, bo tak wygodniej pani skarbnik.
Dzieci z całej dzielnicy jeździły na ten sam basen w ramach wf. Tłum na korytarzu, zajęcia za zajęciami, przebieralnie całe mokre. Jeśli ktoś sądzi że opiekunowie i nauczyciele dbali o to aby dzieci się umyły przed i po pływaniu - to się myli. Było wręcz przeciwnie. Miały wręcz wprost zabronione mycie się "bo nie ma czasu, następni czekają".
Teraz sobie wyobraźcie. Kilkaset dzieci codziennie, nieumytych wcześniej, tapla się godzinę w wodzie.
Efekt roku na basenie szkolnym - kurzajki (i cieszę się że tylko to).
Na zebraniu poruszaliśmy. Wychowawczyni nie widziała problemu, pozostali rodzice również.
2. Muzyka. W klasach 1-3 dzieci uczyły się gry na flecie. Mojej się podobało, nawet chodziła na dodatkowe zajęcia.
Zaczęła się klasa 4 - zmieniła się pani od muzyki i nagle - proszę kupić cymbałki. A fletu już nie będzie.
3 lata nauki dzieci w las - bo pani ma takie widzimisię.

Osobną piekielność stanowią rodzice.
Jestem jeszcze w stanie zrozumieć pomaganie (nie robienie za dziecko) z praca plastyczną do przedszkola, ale żeby robić wszystkie prace za dziesięciolatka?
Pani od plastyki też lekko piekielna, skoro pozwala za każdym razem zabrać obrazek do domu do dokończenia i nie zwraca uwagi że na następnych zajęciach dostaje od tego dziecka zupełnie inną pracę...
Moja córka jest zniechęcona, zawsze robi samodzielnie, uzdolniona bardzo jest, a dostaje słabsze oceny. (Wie że ta mama robi te prace sama bo była świadkiem u nich w domu).

Skomentuj (28) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 60 (96)
poczekalnia

#83163

(PW) ·
| było | Do ulubionych
https://piekielni.pl/83126 https://piekielni.pl/83140

Mamuśka pieniaczka nie odpuszcza. Jak pisałem klub zapewnił możliwość swobodnego przebrania czy kąpieli bez wzroku innych w postaci parawanów. Nieporęczne, ale są. Ale mamuśka uznała iż należy zakazać rozbierania się pod prysznicem.
Teraz psioczy o wygląd dziewczyn. Córka jak to mówiła w domu to mało się nie posikaliśmy ze śmiechu.
Otóż większość trenujących dziewczyn, aby uniknąć odparzeń i obtarć depiluje pachy i okolice intymne i stosuje zalecone przez klubowego lekarza maście i plastry ( przykłady otarć w sporcie https://bieganie.pl/?cat=3&id=2346&show=1 )


G..burza rozpętana o:
1)Dziewczyny nie mają włosów łonowych i pod pachami toż to zgorszenie.
2: Smarują się po wyjściu po prysznicach.
3: Klubowy lekarz przekazał młodym zalecenia dotyczące profilaktyki otarć w sporcie. Czytaj pedofilia bo jedna z młodszych dziewczyn ostro obtarła uda na treningu.


Ciekawe co dalej wymyśli.

klub

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 56 (86)
poczekalnia

#83161

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Popiliśmy sobie ostatnio z kuzynką mojej Lubej i taką oto historię nam opowiedziała.

Kuzynka [K] wraz z partnerem [P] przenieśli się do dawnego mieszkania wuja i ciotki tegoż partnera. Mieszkanko dwupokojowe, ale w zasadzie wielkości trochę większej kawalerki. Właściciele [W] mieszkania w zasadzie się w nim od kilku lat nie pojawiali bo nie mieli ku temu powodu. W mieszkaniu tym natomiast mieszkała przez ostatnie 5 lat kuzynka P [zwana dalej KP].

KP wraz z mężem postanowili kupić sobie coś swojego i dlatego się wyprowadzali. Wszystko byłoby ładnie i pięknie gdyby nie stan mieszkania, które przejęli K wraz z P. I nie chodzi tutaj o jakieś sprawy remontowe (wiadomo, że zawsze jakieś są do zrobienia po kimś), ale fakt że mieszkanie było niesprzątnięte chociaż KP twierdziła, że wszystko zrobiła. Lista jest bardzo długa ale wymienię tylko kilka rzeczy:

- kuchenka gazowa tak zabrudzona jakby kilka lat nie sprzątana (nie mówiąc o piekarniku który był chyba nie ruszony od czasu wyprowadzki W),
- płytki i szafki w kuchni całe klejące się od tłuszczu chyba też z kilku lat, po umyciu zmieniły kolor z żółtego na oryginalny,
- w szafkach przeterminowana chemia sprzed kilku lat,
- dywany odkurzone nie były chyba nigdy bo po przejechaniu odkurzaczem przez P nagle z szarych zrobiły się brązowe,
- pod wanną w łazience porcja pustych butelek po płynach do kąpieli,
- okna po umyciu nagle zaczęły przepuszczać światło a ramy z kremowych zrobiły się białe (tak samo zresztą jak szafki i blaty w kuchni),
- w szafce łazienkowej przeterminowane leki i stare perfumy chyba jeszcze W.

Nie uwierzyłbym gdyby nie to, że K i P na wszystko mieli zdjęcia przed rozpoczęciem sprzątania, w trakcie oraz po skończonej pracy. A gruntowne sprzątanie zajęło im niecałe 2 tygodnie. Nie wiem i nie rozumiem jak można do takiego stopnia zabrudzenia doprowadzić mieszkanie oraz w czymś takim żyć.


PS. Dla wszystkich, którym przeszkadza określanie mojej ukochanej słowem Luba - tak zawsze mój śp. dziadek zwracał się do babci i zawsze to mi się podobało. Już od dziecka postanowiłem na swoją połówkę tak mówić i proszę o zaprzestania czepiania się tego.

rodzina

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 21 (89)
poczekalnia

#83156

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia, która od razu przywodzi na myśl Franza Kafkę... Gdyby nie fakt, że dotyczy mojego Brata oraz, że widziałem dokumenty, nie uwierzyłbym.

Brat ma dom wielorodzinny, w jednym z miast wojewódzkich. Sam w budynku nie mieszka, wynajmuje tylko lokale. Co ważne dla historii, chałupa nie jest oddzielona od chodnika, fasada bezpośrednio doń przylega.

Sam budynek jest zadbany, odremontowany potężnym kosztem od piwnic, aż po dach, sama zaś fasada pięknie odmalowana i odrestaurowana (dom pochodzi z lat 20-tych XX wieku, budowali go nasi pradziadkowie).

Swego czasu Młody się wściekł - na owej fasadzie, ktoś wymalował kilkumetrowe dzieło, pełne barw narodowych, okraszone Polską Walczącą oraz, tak popularnym ostatnio "Bóg, Honor, Ojczyzna". Cóż, Brat zrzucił zapis z kamer, poszedł na policją, złożył zeznania, dowód, czyli zawiadomienie o popełnionym czynie zabronionym.

Trochę czasu upłynęło, otrzymał pismo z Prokuratury Rejonowej, która po rozpoznaniu sprawy, odmówiła wszczęcia postępowania, ponieważ mural niesie ze sobą przekaz patriotyczny, posiada walory artystyczne, w związku z czym, mimo iż nastąpiło naruszenie własności prywatnej, to sprawcy działali w dobrej wierze krzewienia wartości wyższych.

Anglosasi mają takie ładne określenie: mindfuck...

ulica

Skomentuj (35) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 126 (158)
poczekalnia

#83151

~Roman115 ·
| było | Do ulubionych
Jestem żonaty od ponad 10 lat. Panuje u nas standardowy, normalny model rodziny, czyli ja zarabiam, a żona zajmuje się domem i ma nieograniczony dostęp do pieniędzy. Prowadzę dobrze prosperującą działalność, niczego nam nie brakuje, toteż żona nigdy nie musiała pracować zarobkowo. Nie chciała nawet, gdyż wolała zajmować się domem. System ten działał przez lata bez zarzutu, do czasu aż żona zachorowała...

Trafiła w internecie na jakąś grupę pseudo-feministek i zaraziła się ich ideologią. Gdy choroba się rozwinęła, dowiedziałem się, że jestem tyranem, sprawcą przemocy ekonomicznej, że traktuję ją jak służącą i takie tam standardowe gadki tych niezrównoważonych kobiet.

Zaznaczam raz jeszcze, że żona zawsze miała pełną swobodę, mogła robić co chciała, nigdy w żaden sposób jej nie ograniczałem ani nie kontrolowałem, nie wydzielałem jej pieniędzy, miała swoją kartę i nieograniczony dostęp, a każdą większę decyzję (np. zakup samochodu) podejmowaliśmy wspólnie.

Po namowach swoich mądrych inaczej nowych koleżanek, poszła do pracy do sklepu, gdzie siedzi 12 godzin dziennie i zarabia 1800 zł. To nie problem, skoro chce to niech pracuje. Problemem jest to, że na każdym kroku jestem traktowany jak wróg. Od dłuższego czasu nie rozmawiamy normalnie, warczy na mnie, jest niemiła, chamska, opryskliwa i w każdej sytuacji stara się udowodnić swoją wyższość nade mną i ogólnie nad całym męskim gatunkiem.

Próbowałem wszystkiego i tracę nadzieję, że uda się żonę wyleczyć. Pozostaje chyba tylko rozwód.

małżeństwo feministki

Skomentuj (66) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 40 (170)
poczekalnia

#83145

~Marlena ·
| było | Do ulubionych
W 2018 roku kolega z pracy kupił sobie Samsunga Galaxy S8+. Zakochałam się w tym telefonie od pierwszego wejrzenia. Stwierdziłam, że już wiem na co będę oszczędzać pieniądze. Koniec końców po kilku miesiącach zostałam szczęśliwą posiadaczką Note8. Telefon podbił moje serce i do wczoraj uważałam, że nie zamienię go przez najbliższe kilka lat na żaden inny.

Wychodząc wczoraj z marketu byłam świadkiem potknięcia się pewnej starszej pani. Nic się na szczęście nie stało, jedynie porozsypywały się zakupy. Pomogłam pozbierać i zapytałam, czy może nie chce usiąść na ławce obok i odpocząć. Stwierdziła, że mieszka ulicę dalej i dojdzie do chałupy. Zaoferowałam poniesienie siatek, a pani się ucieszyła.

Doczłapałyśmy się do jakiegoś domu, wchodzimy na maluteńki ogródek. Wtem z domu wybiega jakiś 8-9 letni wnuczek z pretensjami "dlaczego tak długo?!" i czy "kupiłaś coś dla mnie?". Babcia wyciągnęła z siatki snickersa, a gówniarz skomentował "tylko tyle?!", po czym pobiegł do jakiegos pokoju trzaskając drzwiami. Pani napłynęły łzy do oczu i zaczęła mi się spowiadać na tym ogródku- a to na syna, a to na jego żonę, a bo pojechali na wczasy, a bo zostawili jej wnuka... Było mi niezręcznie, ale przecież nie odwrócę się i na bezczela nie pójdę, chociaz korciło. Po kilku minutach wrócił wnuczek z pyskówką, że już zjadł batona i kupiła za mało. Babcia zaczęła mu tłumaczyć, że i tak miał nie dostawać słodyczy, bla bla bla. Wtem dostałam smsa i zapiszczał telefon. Wyciągnęłam go i tyle go widziałam- małe tłuste łapki wyrwały go z mojej dłoni. Po krótkich oględzinach gówniarz powiedział babci, że taki właśnie chce na urodziny. Wtrąciłam się, bardzo ostro wkurzona, ale jeszcze uprzejma, że on po pierwsze dużo kosztuje, a po drugie jest bardziej narzędziem do pracy, niż zabawką. Robiąc krok w stronę dzieciaka ten odskoczył z przestraszoną miną.

-babcia, kup mi taki
-kochanie, nie stać mnie, poza tym DOSTAŁEŚ AJFONA OD MAMY
-ja mam go w dupie! on już ma rok!
-oddaj pani telefon
-NIE! Skoro ja go nie mogę mieć, to ona też go nie będzie miała!

Po tych słowach cisnął telefonem o chodnik. Widziałam wiele crash testów w wykonaniu tego smartfona, ale żaden nie wyglądał tak źle, jak mój po spotkaniu z tym dzieciakiem. W pierwszej chwili nie miałam pomysłu jak się zachować, myślałam, że takie historie nie zdarzają się naprawdę. Wszedł we mnie sam diabeł i zaczęłam wrzeszczeć na gówniarza. Czekałam tylko na reakcję babci. Wiecie, co uslyszałam?

-przepraszam panią, on jest taki nerwowy...

Po dalszej rozmowie dowiedziałam się, że pani nie ma kasy aby mi oddać za komórkę, syna i żony o to nie będzie prosić, poza tym telefon na pewno jest ubezpieczony i to tylko dziecko.

Jakaś puenta...?

Wrocław

Skomentuj (48) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 58 (128)