Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Poczekalnia

Tutaj trafiają wszystkie historie zgłoszone przez użytkowników - od was zależy, które z nich nie trafią na stronę główną, a którym się może poszczęścić. Ostateczny wybór należy do moderatorów.
poczekalnia

#86757

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Pracuję w oddziale jednej z większych korporacji na świecie. Firma co jakiś czas angażuje się w co bardziej medialne tematy, będzie o jednym z nich a mianowicie: równość płac kobiet i mężczyzn.

Wypłaty w korporacji mają to do siebie, że do każdego stanowiska ustala się widełki, różnice w zarobkach na podobnym stanowisku bardziej wynikają z tego ile ktoś sobie wynegocjował, szczególnie na początku pracy.

Ale ktoś z HR musiał chyba awansować, więc dokonano analiz i wyszło, że w działach finansowych przeważają kobiety z niższymi dochodami a działach technicznych (lepiej płatnych) mężczyźni. No ewidentna nierówność.

Jako rozwiązanie zaproponowano parytety zatrudnienia w działach technicznych, w praktyce oznaczało to, że gdy manager otrzymał CV od 20 mężczyzn i dwóch kobiet to musiał wybrać kobietę, która spełniała jakieś minimum wymagań. Co ciekawe do działu finansowego nikt parytetów nie wprowadził.

Dzięgi Bogu po jakimś czasie ta praktyka upadła: managerowie klęli pod nosem, bo musieli odmawiać najlepszym kandydatom a zatrudnione kobiety odnosiły wrażenie, że dostały stanowisko tylko ze względu na płeć. Nie jestem pewna jak historia się zakończyła, słyszałam tylko plotki o tym, że otarło się o sąd, co by mnie wcale nie dziwiło. Sama jestem kobietą i byłam tym totalnie zażenowane.

korpo

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 30 (38)
poczekalnia

#86755

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Może trochę przy długo, ale oceńcie sami.

Dwa lata temu urodziłam córeczkę. Było to pierwsze dziecko w tym pokoleniu - mam starsze kuzynostwo, jednak żadne z nas się nie śpieszyło z potomstwem.

Jedna z sióstr mojej mamy, gdy zobaczyła mnie po raz pierwszy po porodzie (mała miała wtedy 3 miesiące), rzuciła tekst:
"O, Surinam, tobie ten brzuch tak po ciąży został?" W sumie nic nie odpowiedziałam, bo niby co "Nie, po dupie?"

Machnęłam na to ręką, zwłaszcza, że po cesarce z komplikacjami, nosiłam rozmiar S, tylko brzucha nie mogłam sciskać jeansami.

I tak ciocia stworzyła sobie pewnego rodzaju rytułał, gdy zdażyło się nam spotkać u moich rodziców. Zadawała to pytanie za każdym razem, gdy mnie widziała, tak by cała zgromadzona rodzina je słyszała. Raz nawet zapytała mnie o to w drzwiach gdy wchodziła i ponowiła pytanie na wigilijnej kolacji.

Ja się co najwyżej uśmiechałam i coś tam bąknełam o braku rozstępów. Ostatniozaczęło padać coraz więcej pytań choćby przy grillu, czy cycki mi nie obwisły, skoro jeszcze karmię?

Gdy po spotkaniu pożaliłam się babci, że zaczyna mnie kobieta wkurzać, poznałam przyczynę jej zachowania. Otóż gdy od razu po szkole, jako pierwsza z rodzeństwa urodziła córkę, cała rodzina dokuczała jej do upadłego, ponieważ jej brzuch i piersi były bardzo obwisłe i całe w rozstępach. Gdy w końcu przyszedł czas by zemścić się na mojej mamie, okazało się, że po moich narodzinach, mama wróciła ze szpitala w jeansach z przed porodu.

I choć początkowo myślałam, że to ciocia jest piekielna, to zrobiło mi się jej szkoda. Piekielne jest to, że kobieta nabawiła się tak dużych kompleksów, z powodu głupich komentarzy najbliższych. Zamiast ją wspierać, siostry wyśmiewał jej wygląd tak, że 30 lat później postanowiła, by jakaś młoda matka czuła się tak podle jak ona.

Po mnie w tej chwili spływają te komentarze jak po kaczce - widzę ją tylko kilka razy do roku. Martwi mnie tylko, że jej córka spodziewa się pierwszego dziecka i czy da jej żyć, gdy jej ciało się zmieni.

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 43 (55)
poczekalnia

#86749

~pitupitu ·
| było | Do ulubionych
Wkurzyła mnie łzawa historia na temat tego jakie to 500 plus niedobre, bo do rodziny zastępczej trafiły zaniedbane dzieci.

Mam 3 siostry, co dla tej histori ważne. W latach 90-tych byłam podlotkiem. Rodzice starali się wtedy jak mogli, ciężko pracowali fizycznie, ale w domu się nie przelewało. Za bogaci byliśmy by wyjechac na kolonie z MOPS-u, za biedni by wyjechać komercyjnie, tym bardziej, że jak pisałam wczesniej była nas czwórka. Którą córkę na kolonie wysłać, a którą córkę zostawic karnie w domu?

Rodzice robili więc tak: odkładali kase na benzynę i najtańsze noclegi, do autka pakowali nas, śpiwory, upieczone przez mame kurczaki, jajka na twardo, ciasta, pomidory itd.- pełen pakiet żywieniowy, tak by jak najmniej wydać na posiłki, bo ich ceny pomnożone za każdym razem przez 6 były dla nas drogie.
I jechaliśmy. Osobiście kochałam polskie Tatry i Zakopane.
Podczas jednej z takich wypraw uprosiłyśmy rodziców, że chcemy zobaczyć Wieliczkę. Tata się zgodził, było po drodze, zajechaliśmy.
Kolejka jak zawsze była długa, ale nie to okazało sie problemem. Nie stać nas było. Rodzice kalkulowali, że może tylko niektórzy wejdą, bo np. ja byłam tam już kiedyś z wycieczką, siostra też. Ostatecznie po prostu nikt Wieliczki nie zwiedził, bo kolejka, bo długo trzeba byłoby czekać na tych co wejdą, no i tak głupio część rodziny zostawić.

Dla mnie to był taki ekonomiczny cios. Dziś zarabiam całkiem nieźle. Siostry też. Ja dzieci nie mam, ale siostry tak. Nie muszą sie martwić czy będa miały na bilet do muzeum.
Dane stowarzyszeń, które udzielają rodzinom pomocy pokazują, że w większości 500 plus jest dobrze wydatkowane.

Patologia zas była, jest i będzie. Na tej podstawie wysuwanie wniosków, jak to źle wydatkowane sa pieniądze jest dla mnie słabe. To jest w sumie potwarz dla większość Polaków, którzy wiedzą co tymi pieniędzmi robić.

500 plus

Skomentuj (82) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 11 (117)
poczekalnia

#86750

~123456 ·
| było | Do ulubionych
Jestem dość wzburzona po obejrzeniu dzisiaj w telewizji progamu o ludziach mieszkających bodajże w Bieszczadach. Kto oglądał, pewnie skojarzy takiego pana
Jak "Żmiju" np. Otóż dzisiaj w programie pojawił się człowiek żyjący w dość biednych warunkach w lesie, wykształcenie skończone na podstawówce - i opowiada, jak to poluje na zwierzynę. Służby zabrały mu karabin, więc zakłada wnyki - śmieje się zadowolony, że przecież nie będzie za zwierzyną biegł. Opowiada, jak jako zagryzkę do denaturatu i bimbru podał upolowanego wilka.
Fakt, że istnieje taka patologia, to jed a sprawa - osobiście życzyłabym takiemu wpadnięcia we własne wnyki (zwierzęta w takich pułapkach umierają w prawdziwych męczarniach). Ale co ma w głowie telewizja, która emitując to daje na to przyzwolenie??

Telewizja

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 49 (75)
poczekalnia

#86748

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Jestem sobie dzisiaj w galerii na zakupach, konkretnie krakowska Serenada. Zaczepia mnie facet z bardzo prowizorycznie zrobionej wyspy, wstępnie odmawiam, ale że mam czas i wiem, że to jego praca, to podchodzę, co mi tam, niech sobie pogada.
Opowiada mi o ich stronie internetowej z perfumami, pokazuje jakie mają zapachy, pyta się o moje preferencje, zadaje pełno pytań, typu czemu używam perfum, jakie korzyści z nich wynikają itd. Już samo jego nagabywanie sprawiło, że nabrałem podejrzeń, a im dłużej z nim stałem, tym bardziej byłem ciekaw przekrętu jaki szykuje. W końcu spryskał mnie dwoma różnymi zapachami i dalej może opowiem w formię dialogu:
- O, te drugie znacznie lepsze - mówię wyrażając opinię.
- Tak, one są właśnie moje ulubione. (ta, jasne) U nas są w cenie 150zł, myśli Pan że to dobra cena?
- Ładnie pachną, butelka spora, więc cena jest okej - powiedziałem, choć nie do końca szczerze, bo tańsze i lepsze kupuję w Zarze, po prostu chciałem być miły.
- To ma je Pan za darmo, proszę - i wręcza mi nowe opakowanie. - Mamy taką promocję przygotowaną dla pierwszych 30 osób, a Pan jest siedemnasty. (yhym, tak, o 16:45 jestem siedemnastą osobą, jasne) W zamian poprosimy, aby Pan nas polubił na Facebooku, a jak już poużywa, to napisze recenzję.
- No okej, nie ma problemu - odpowiedziałem, choć i tak bym ich nie polubił.
- Wie Pan co, a może chciałby Pan zrobić prezent komuś bliskiemu? Dziewczyna, mama, siostra?
- Ktoś by się znalazł - odpowiadam. Wtedy wręcza mi kolejne zapakowane pudełko, tym razem z damskimi perfumami.
- Bo wie Pan co, na naszej stronie teraz mamy promocję, dwie butelki perfum w cenie jednej, myśli Pan że to dobra oferta?
- Tak, dobra oferta - odpowiadam bezmyślnie.
- Preferuje Pan płatności kartą czy gotówką? - zapytał, ja mam w głowie WTF? Przecież mówił że daje za free, no ale w końcu przecież musiał być jakiś przekręt.
- A co to ma do rzeczy? Zawsze płacę kartą, a co? - odpowiadam myśląc, że to może jednak coś do ankiety, jak poprzednie pytania.
Nagle koleś dumny z siebie wyciąga terminal, wbija 150zł i podstawia go pode mnie.
Uśmiechnąłem się szeroko, choć przez maskę pewnie nie było widać, odłożyłem mu te perfumy i ulotkę na półkę, pożyczyłem miłego dnia i poszedłem, zwyczajnie bez zbędnego gadania.
Może i to nie było jakoś bardzo piekielne, ale cholera no, wkurzyłem się, że w normalnej galerii są tacy naciągacze. Rozumiem na super mega prezentacjach dla starszych pań z darmowym tosterem dla każdego uczestnika i genialnymi garnkami czy pierzyną za 8k, ale nie kurna w porządnej galerii.
Mam tylko szczerą nadzieję, że nie znaleźli żadnego frajera który dał się wmanewrować.
Teraz tak sobie myślę, że ostatecznie 75zł za jedne perfumy, to nie jest wygórowana cena i w dodatku zapach jest okej, ale sposób w jaki chciał mi je opchnąć, już absolutnie nie jest okej. Poza tym, nie zdziwiłbym się, gdyby tester zawierał zupełnie co innego niż butelka.
Pozdrawiam!

sklepy

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 37 (67)
poczekalnia

#86747

~psiaty ·
| było | Do ulubionych
Nie jest to piekielne dla sporej ilości osób, jednak dla mnie, psiarza i behawiorysty z zamiłowania - ogromnie.
NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK GROŹNA RASA PSA
Już, powiedziałem.
Ludzie są nieodpowiedzialni. Trzymają psy na krótkim łańcuchu, dyscyplinują je samą przemocą, ledwo karmią, karają za każdy zwyczajny odruch. I to dlatego pies, nieważne jakiej rasy, jest agresorem. Kundel, york, pitbull, dalmatyńczyk.
Irytuje mnie to, bo spotkałem się z niewyobrażalną ilością prób "uratowania" pobliskiej ludzkości, przez podrzucanie trutek na podwórko sąsiada, bo ten akurat ma "psa mordercę" (amstaffa).
Psy to psy, jak ludzie. Będą cię bili za dzieciaka to możliwe, że skończysz również jako agresor.
Męczy mnie ten mit, męczy mnie zrzucanie własnej odpowiedzialności na Bogu ducha winne zwierzę.

psy

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 38 (78)
poczekalnia

#86746

~200489 ·
| było | Do ulubionych
Chytre złotówy.

Przez kilka miesięcy jeździłem do pracy taksówkami. Miejsce, w którym wysiadałem, było jakieś 20 metrów za tablicą wyznaczającą początek drugiej strefy. Większość kierowców nie świrowała pawiana i nie włączali wyższej taryfy na te 20 metrów, ale kilku było cwaniaczków, którzy włączali i mimo że w drugiej strefie przejechałem tylko 20 metrów, to naliczało jak za cały kilometr. Pomyślałem, zagram pazernym złotówom na nosie. Nie chodziło mi o te grosze, bo zwykle i tak płaciłem z zaokrągleniem do góry, ale o zasadę. Nienawidzę cwaniactwa.

Jeździłem na tej samej trasie i w tych samych godzinach, korzystałem z jednej firmy, więc kierowcy na ogół byli ci sami. Zapamiętałem, którzy kierowcy są normalni, a którzy są cwaniaczkami. Tym drugim kazałem się zatrzymywać dokładnie przed tablicą i tam wysiadałem. Specjalnie wypłacałem wieczorem gotówkę, płaciłem banknotami i żądałem wydania reszty co do grosza. Tym normalnym płaciłem różnie, albo gotówką albo kartą, ale zawsze z zaokrągleniem do góry. Zapłacić 30 zł zamiast 26 to dla mnie nie problem, a cwaniactwa nienawidzę.

taskówkarze złotówy

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 50 (70)
poczekalnia

#54790

Konto usunięte ·
| było | Do ulubionych
Mam rodzinę na Ukrainie, w tym ciocię pracującą w szpitalu położniczym. W dużym, miejskim szpitalu. Byłam tam. Jeśli w ogóle można w tym przypadku użyć słowa standard - poniżej normy: pościel i podłogowe ścierki bez różnic, brak wyposażenia, sprzętu. Wszechobecna korupcja: od 20 dolarów dla salowej po kilkaset dla ordynatora- taka norma.
Przykładowa wizyta w gabinecie ginekologicznym.
Skrępowana dziewczyna powoli się rozbiera na kozetce, bo parawanu brak. Z nie do końca ściągniętymi spodniami, wiszącą nogawką siada na fotelu. Dla własnej higieny przyniosła za sobą papierowe podkłady.vPo badaniu lekarz bierze się za mierzenie obwodu brzucha ciężarnej. Co robi? Ze starego prześcieradła ma taki wydarty sznurek, którym obwiązuje pacjentkę, robi pętelkę, po czym dany odcinek mierzy ekierką...
Fakt niedawny. Może być gorzej niż u nas? Może.
Ale... za to za urodzenie dziecka rząd ukraiński płaci 3000 euro. I co jest bardziej piekielne?

słuzba_zdrowia

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 93 (99)
poczekalnia
Ostrzegam przed internetową drogerią Horex, jeśli nie chcecie zostać oszukani tak jak ja.

Tytułem wstępu : Jestem włosomaniaczką - moja czupryna to dla mnie świętość, i z wielką radością testuję coraz to kolejne kosmetyki do jej upiększenia - a mam jeszcze większego bzika na jej punkcie od dnia napaści, opisanej jakiś czas temu wstecz ( niewiele brakowało abym skończyła z łysym wygolonym plackiem na głowie, bo chirurg chciał mi zafundować strzyżenie w ramach szycia).

13.06.2020 złożyłam dość spore zamówienie i opłaciłam je z góry. Minął weekend, żadnej wiadomości od InPostu o wyruszeniu przesyłki w drogę na moje lube Pustki Cisowskie...

Po e-mailowym dopytaniu o moje zamówienie w dniu 17.06.2020 dowiedziałam się, że paczki będą nadawane od 22.06 ze względu na "awarię systemu".


Jak łatwo się domyślić, 22.06 także głucho i cicho na temat przesyłki. Telefon podany na stronie drogerii był wyłączony, poczta głosowa pełna.
Po przedyskutowaniu tematu z przyjaciółką postanowiłam przegrzebać facebookową stronę tego przybytku.

Co się okazało? Niektóre Panie czekają na swoje zamówienia od maja ( tu już puściłam wiąchę godną parobka).

Udało mi się dzisiaj dodzwonić do tego burdelu.
Dziewczę w słuchawce na pytanie o zwrot pieniędzy bądź wysłanie przesyłki nie jest w stanie określić logicznego terminu. Według niej mogę otrzymać pieniądze nawet za miesiąc.

Jak kiedyś pisałam - wcuurwiona Hermiona jest gorsza od wszelkich plag egipskich.

Kwota jest za poważna aby puścić to płazem.
Jeszcze dziś będę składać na komisariacie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa (286 k.k)

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 20 (80)
poczekalnia

#86741

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Dzisiaj o piekielności mojej mamy- historia sprzed kilku lat.

Przyjechałam na jakiś czas do domu, jednego dnia dogadałam się z mamą, że odbiorę ją z pracy i przy okazji ja zrobię sobie zakupy spożywcze, potem we dwie pojedziemy razem na łowy po lumpeksach.


Podjechałam po nią samochodem, pojechałyśmy na jedno skrzyżowanie. Akurat wyjeżdżałam z drogi podporządkowanej, która krzyżowała się z bardzo ruchliwą ulicą. Aby wbić się i pojechać prosto albo w lewo, trzeba swoje odstać. Już widziałam lukę, już puszczałam sprzęgło i naciskałam gaz, gdy moja mama, siedząc na miejscu pasażera zaciągnęła mi hamulec ręczny.

Czemu to zrobiła? W miejscu gdzie stałam zwykle była dziura. Nie jakaś duża, ale powodowała, że samochód staczał się kilka centymetrów. Było to wyczuwalne, jednak po tym jak się delikatnie stoczył, stawał w miejscu. Aby zjechać w przód samochodu stojącego za nami, trzeba tam albo włączyć wsteczny, albo ktoś z tyłu musi stać 10 centymetrów od zderzaka.

Tak, moja mama poczuła, że się staczamy, więc od razu zaciągnęła hamulec ręczny. Obraziła się na mnie jak wydarłam się na nią, że nie miała prawa tego zrobić. Cały czas uważała, że zrobiła dobrze.

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 38 (80)