Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Top historii



#41995

(PW) ·
| Do ulubionych
Dziś o tym, jak Straż Miejska chciała mnie przekonać, iż okradam własny samochód (chyba, że intencje wielmożnych panów były inne, a ja po prostu nie pojąłem ich swoim małym rozumkiem).

Pewnego dnia MIAŁEM KAPRYS. Kaprys objawił się chęcią wymiany kołpaków w samochodzie. Kołpaki kupiłem już dość dawno, ale jakoś nie mogłem się zabrać do ich wymiany. Korzystając z przypływu entuzjazmu, udałem się do samochodu i zacząłem operację. Muszę chyba działać jak magnes na strażników, bo znów nadciągnęła kawaleria w ślicznych mundurkach. Aby tradycji stało się zadość, ponownie określę ich jako Wcielenie Cnót Wszelakich (WCW).

WCW1: Dzień dobry (tu się nawet przedstawił).
Ja: Dzień dobry.
WCW1: To pana samochód?
Ja: No tak.
WCW1: Możemy zobaczyć jakieś dokumenty?

Małe wyjaśnienie - musiałem doznać jakiegoś zaćmienia umysłowego, przyjąłem bowiem, iż WCW mają dobre intencje i usiłują zrobić coś pożytecznego. Nieco mi teraz wstyd ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że faktycznie zdarzały się na osiedlu przypadki wandalizmu, kradzieży kołpaków, itp. Zamiast zatem odesłać panów na drzewo, okazałem im dowód osobisty. Moja dobra wola nie została doceniona.

WCW1: Nie interesuje mnie pański dowód. Proszę o dokumenty samochodu.
Ja: Nie mam przy sobie.
WCW1: Jak to?

Niezwykle inteligentne pytanie, prawda? Kojak mógłby się od panów uczyć technik przesłuchiwania podejrzanych... A może miał to być "styl Columbo"?

Ja: Normalnie, nigdzie nie jadę, wyszedłem bez kurtki, mam tylko dowód osobisty. Mam kluczyki, samochód jest otwarty, mogę go uruchomić jeśli panowie sobie życzą. Naprawdę uważacie panowie, że w takiej sytuacji kradłbym kołpaki zamiast odjechać całym samochodem?
WCW2: Jak pan jest przy samochodzie to powinien pan mieć dokumenty!
(Ciekawe od kiedy?)

Nie wytrzymałem.

Ja: A pan może ma dokumenty?
WC2: Oczywiście.
Ja: Ale do mojego samochodu?

..............

Ja: Skoro nie, to czemu pan PRZY NIM stoi? A może wyjaśni mi pan, na jaką odległość mogę podejść do samochodu bez dokumentów?

Groźne, rozzłoszczone miny panów sprawiły, że trudno mi było zachować powagę.

WCW1: Czyli nie ma pan dokumentów?
Ja: Ano nie.
WCW (obydwaj, chórkiem): No to mamy problem!
Ja: No to współczuję i życzę, żeby udało się panom go jakoś rozwiązać.

Uznałem tę humorystyczną dyskusję za zakończoną i wróciłem do swoich zajęć. Panowie chyba jednak mieli inne zdanie, bo stali nade mną jak dwa sępy naradzając się po cichu. Nie powiem, zaczynało mnie to irytować ale postanowiłem być konsekwentny i robić swoje. Po chwili:

WCW1: Będziemy musieli wezwać Policję.

Nie uznałem za stosowne odpowiadać. Skąd miałem wiedzieć czy mówi do mnie czy może głośno myśli (przepraszam za niekoniecznie adekwatne określenie).

WCW1: Słyszy mnie?

To już chyba było do mnie...

Ja: Słyszę, ale czego PAN ode mnie w związku z tym oczekuje? Mam PANU pożyczyć telefon?
WCW1: Policja zaraz tu będzie.
Ja: A czemu ma mnie to interesować?
WCW1: Zobaczysz pan.

Ano zobaczyłem. Panowie wsiedli do swojego pojazdu, pogadali przez radio i odjechali. Czyżby ktoś mądrzejszy po drugiej stronie "gruszki" wytłumaczył im, że groźny bandyta PODCHODZĄCY do samochodu bez dokumentów
niekoniecznie zainteresuje Policję w stopniu niezbędnym do wysłania na miejsce jednostki AT?

straz_miejska

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1215 (1261)

#75306

(PW) ·
| Do ulubionych
Brat się uśmiał po tym jak ksiądz wzywa jego wraz z żoną na poważną rozmowę do szkoły w sprawie ich córki. Otóż była rozmowa umoralniająca na temat aborcji jakie to złe itd. A ich córka zwolenniczka aborcji (dodam ma 16 lat) zapytała księdza:

- Dlaczego jakbym chciała mieć dziecko z moim chłopakiem, to dziecko chrztu nie dostanie choć będzie owocem naszej miłości, a jak mnie zgwałcą na ulicy to to dziecko nazywacie "darem bożym"?
Odpowiedź księdza:

- Bo jak są dzieci bez ślubu, to zwykły zwierzęcy popęd seksualny, a jak dochodzi to gwałtu to celowe działanie Boga, aby z tych dwóch osób powstał wartościowy człowiek np taki Einstein.

No i ta to skwitowała:
- To teraz każdy gwałciciel powie "Bóg mnie natchnął".

ksieza

Skomentuj (78) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 551 (641)

#75502

~bm89 ·
| Do ulubionych
Pracodawcy janusze biznesu - częsty temat, ale też coś dorzucę. Ostatnio janusze podnoszą coraz głośniejszy płacz, że przez 500+ tracą pracowników. Przyjrzyjmy się dlaczego.

Wróciłem z Anglii i zacząłem szukać pracy w Polsce. Słyszałem, że się pozmieniało.


1. W Anglii byłem kucharzem, więc zacząłem od tej branży.

Meksykańska restauracja, praca co drugi dzień, od otwarcia do zamknięcia (14 godzin). Właściciel - cwaniaczek w dresie - mówi mi, że 1500 zł.
- Co?
- A JAK SIĘ WYKAŻESZ - powiedziane tonem jakbym miał co najmniej bombę atomową konstruować - to 1800.

Wyszedłem bez słowa.


2. Tutaj nawet na rozmowę nie poszedłem.

Sklep i serwis komputerowy, pewna wiedza i umiejętności z konieczności wymagane. Wiedzę tę i umiejętności janusz biznesu wyceniał na 1200 zł miesięcznie za pracę po 10 godzin, od poniedziałku do soboty.

Był zdziwiony, że odmówiłem.


3. Cwaniaczki-przekręty.

Magazyn księgarni, sieciówki, konkurenta Empiku. Praca zmianowa, 10 godzin, 9 zł na godzinę. Jedna 10-minutowa i jedna 5-minutowa przerwa na 10 godzin pracy. Bardzo ciężka praca, polegająca na bieganiu po 4-piętrowym magazynie z koszami pełnymi książek, które potrafiły ważyć i 20 kg. Po pierwszym dniu przyszedłem podpisać strzęp zwany "umową-zlecenie". A tu zonk, bo dostaję dwa takie strzępy - jeden na 8 zł, drugi na 50 groszy. Nie dość, że kręcą jakieś wały z podatkami kosztem pracownika, to jeszcze chcieli mnie wydymać na 50 groszy.

Wiem, że to błąd, ale wyszedłem nawet nie upominając się o wynagrodzenie za ten jeden dzień, po prostu mi ręce opadły i sił brakło.


4. To w sumie z ciekawości, bo wiedziałem co usłyszę.

Praca na ochronie. Dzwonię, pytam i już wiem - 5 zł na godzinę.

Nawet nie pytałem, czy żartuje, bo wiedziałem, że nie.


Pracę znalazłem i jest dobrze, ale teraz pomyślcie, że ludzie wypruwający sobie żyły na takich stanowiskach za takie stawki, którzy nie mieli wyboru, bo musieli za coś utrzymać rodzinę, nagle dostają od państwa pieniądze podobne do tych, które zarabiają. Nic więc dziwnego, że czym prędzej żegnają janusza-wyzyskiwacza.

Program 500+ ma tę zaletę, że nauczy pracodawców-cwaniaczków, że pracownika trzeba szanować i płacić za jego pracę.

praca 500+

Skomentuj (55) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 434 (480)

#33460

(PW) ·
| Do ulubionych
Miałam dziś naprawdę parszywy dzień. Jednak pewien pan skutecznie poprawił mi humor (za co z tego miejsca serdecznie dziękuję).

Po pracy zmierzam do sklepu po zakupy. Szybko je zrobiłam, ustawiłam się w kolejce. Przede mną stał pan (nie wiem jak go opisać, niczym się nie wyróżniał, więc niech w tej opowieści będzie po prostu panem). Kasjerka z tych bardziej ruchliwych, więc nawet szybko idzie.
Nagle popycha mnie jakieś babsko i bezczelnie wpycha się w kolejkę - przede mnie i przed pana.
Zanim zdążyłam coś powiedzieć, pan odezwał się do babska tymi słowy:
- Przepraszam czy pani jest w ciąży?
Babsko oburzone, ale jednak trochę zbite z tropu odpowiada a właściwie furczy:
- NIE!
- To może jest pani honorowym dawcą krwi?
- Nie, odwal się pan!
- Inwalidą?
- ???
- Już wiem! Kombatant wojenny!
- Panie, głupi pan czy co?
- Skoro nie jest pani żadnym z powyższych, to obowiązuje panią kolejka, więc pani byłaby tak łaskawa wypier***ać na koniec kolejki.

Babsko zostawiło swoje zakupy na taśmie, wózek też i oddaliła się w stronę wyjścia.

Pan przeprosił kasjerkę za kłopot, że musi to teraz odłożyć na miejsce. I tu kolejny przyjemny akcent - każdy z pozostałych klientów w kolejce w wózku piekielnej znalazł coś czego mu akurat brakowało, więc wózek niejako rozładował się sam. :)

sklepy

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1386 (1444)

#68893

(PW) ·
| Do ulubionych
Punkt sprzedaży biletów komunikacji miejskiej.

Regularnie przychodzi do mnie pani kupująca bilet miesięczny w cenie 18zł. Przy czym niezmiennie płaci banknotem 100zł. Zawsze z samego rana, kiedy mam problem z drobnymi; na pewno nie zostawię pieniędzy od dnia poprzedniego w pokoju, z którego korzystam nie tylko ja i mogą wyparować, ani nie będę nosiła ze sobą nie wiadomo jakich kwot. Kilka zł staram się mieć, ale nie ponad 80. Nie mówiąc już o tym, że jeśli nawet bym wydała, to zostaję goła i wesoła ze stówą w banku, pół dnia nie mam jak wydawać. Rozumiem taką sytuację raz, rozumiem drugi, rozumiem "Pani, nie mam drobniej, tak mi bankomat wydał". Ale babsztyl jest po prostu wredny. Złośliwy, bezczelny i głupkowato ironiczny. Ale poczekaj babo.

Zbierałam dwa miesiące drobne: 1 i 2 zł. Najbliższa wizyta owej pani, z szyderczym uśmieszkiem kładzie mi na ladzie tradycyjną stówę, a ja z firmowym uśmiechem sięgam do kasetki, wydaję dychę w papierku, coby nie było i po uprzejmej prośbie o chwilkę cierpliwości przynoszę z torebki moje pudełeczko ze złomem. Tak, babsztyl dostał 70zł bilonem.

Minął miesiąc, w piątek pojawiła się znowu. I co? - Czary - mary, pieniądze odliczone.

Skomentuj (63) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 594 (718)

#3574

~Sciągająca:) ·
| Do ulubionych
Pracuję w sklepie z bielizną. Mamy również męskie piżamy. Wchodzi bardzo przystojny klient.
Ja: - Dzień dobry. Mogę w czymś pomóc?
Klient: - Tak, szukam męskiej piżamy.
Pokazuję. Klient się zastanawia, w końcu decyduje się na jeden model, myśli nad rozmiarem. Ja z uśmiechem, bez zastanowienia w celu pomocy, chcąc zdjąć z wieszaka, mówię:
Ja: - Ściągnę panu spodenki.
Klient: - Może najpierw kawa.

sklep z bielizną

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 3746 (4066)

#76282

~rCManiaC ·
| Do ulubionych
Drodzy kierowcy, czy znacie "europejską zasadę sześciu sekund"?

Pierwszy raz to słyszycie? Pewnie tak. Do piątku ja też nie miałem pojęcia o takiej zasadzie, a jednak ją poznałem. Oto jak.

Jak każdego dnia wracam z pracy. Dojeżdżam do skrzyżowania, zatrzymuje się na czerwonym świetle i czekam na upragnione zielone.

Jest, ruszam. Łup, stoję. Coś mi wjechało w bok samochodu.

Wysiadam, żeby zobaczyć szkody i czy temu co we mnie wjechał nic się nie stało, a tu bach z krzykiem wyleciała na mnie jakaś młoda dziewoja, max 25 lat. Zaczęła mnie wyzywać od nienormalnych debili, kretynów i dziesiątek innych obraźliwych słów.

Po chwili jak zabrakło jej tchu, powiedziałem jej krótko, że zielone miałem, a ona wjechała we mnie na czerwonym i w tym momencie usłyszałem o europejskiej zasadzie sześciu sekund, a brzmi ona tak:

"Jak się zmieni światło na zielone, to trzeba poczekać 6 sekund, żeby ci co nie zdążyli przejechać na swoim zielonym nie musieli się zatrzymywać i czekać na długim czerwonym"

Szczerze? Zatkało mnie, jak nigdy nie wiedziałem co powiedzieć.
Po chwili jak dotarło do mnie co ona właśnie powiedziała. Odpowiedziałem jej, że chyba jest niepoważna, nic takiego nie istnieje.

Z kolejnego ataku krzyków dało się usłyszeć takie słowa jak "Polaczek, ciemnogród, podludzie, zacofanie, cebulandia" i kilka innych.

W końcu przyjechała policja, a za nimi karetka wezwana przez innego kierowcę.
Na szczęście poza lekkimi obiciami, nikomu nic się nie stało.

Policja zaprosiła nas do siebie i pyta o wersje wydarzeń, z mojej strony krótko. Zielone, jadę, BAM i tyle.

Ze strony dziewoi:
No ja wiem, że czerwone ale co z tego? NIE ZNA PAN EUROPEJSKIEJ ZASADY 6 SEKUND? Czy w tym kraju wszyscy są tacy zacofani oh maj gad, ja od 8 lat w jukej mieszkam i u nas to normalne. Jak to mandat karny?! ZASADA 6 SEKUND, ROZUMIESZ POLACZKU (do policjanta)? Nic mi nie możecie zrobić, ja mieszkam w jukej i tak nie zapłacę, nawet tego nie chcę, nie jestem Polką, jestem EU RO PEJ KĄ (tak, sylabami). CO ZA BIEDA UMYSŁOWA TYM KRAJU OH MAJ GAD.

Nie jest to słowo w słowo, bo było tego więcej, ale ogólny sens zachowany, a najlepsze zdania na zawsze wyryte w mojej pamięci ;)

Sytuacje załagodziła jej matka, z którą już dało się normalnie porozmawiać.

Dlatego pamiętajcie drodzy kierowcy, kiedy będziecie mili zielone światło, to czekajcie jeszcze 6 sekund, bo może właśnie z drugiej strony nadjeżdża europejka!

P.S
Musi być lubiana przez innych kierowców, jak stoi pierwsza przy światłach i czeka za każdym razem 6 sekund po zmianie na zielone :)

policja motoryzacja wypadek emigracja

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 394 (408)

#72998

(PW) ·
| Do ulubionych
Wychodzę niedługo za mąż. Piszę to dlatego, że fakt ten ma znaczący wpływ na to, co piekielnego mnie spotyka. Jestem dziewczyną pulchną. Mam za dużo kilogramów przez problemy z tarczycą i nie tylko – nie będę kłamać, lubię słodkości i nie lubię ich sobie odmawiać. Mój narzeczony nie ma z tym żadnych problemów, mimo że on sam jest szczuplutki jak szczypiorek. Kocha mnie taką, jaką jestem, z moimi boczkami, dużymi udami i nietoperzymi ramionami. Ja sama siebie też już zdążyłam polubić i przyznałam sobie prawo do życia, mimo że nie jestem „fit”, nie ćwiczę, nie mam umięśnionego brzucha i stosu kaset Pani Ch. Jeżdżę na rowerze, w fast foodzie się nie stołuję, ot, normalnie żyję.

Rodzina moja całe życie upominała mnie, żebym schudła bp „mam taką ładną buźkę, i szkoda, że tego nie widać” (tłuszcz nie zalewa mi twarzy, mimo że tak mogłoby się wydawać po ich komentarzach). Ale nic sobie z tego nie robiłam, tłumaczyłam sobie, że się o mnie troszczą i chcą dla mnie jak najlepiej. ALE. Gdy tylko obwieściłam im swoje niedługie zamążpójście zaczęło się na dobre:
- Ale chyba zamierzasz się odchudzać przed ślubem, co?
- Do ślubu przecież nie pójdziesz taka gruba?
- Nie znajdziesz kiecki dla siebie, to co zrobisz?
- Nie wybieraj takiego fasonu/bukietu/wianka, bo cię pogrubia.
- Nie będziesz się wstydzić tak iść do ołtarza? Co ciotka/wujek/babcia/tamta rodzina powie?

Tak jakbym chciała iść do ołtarza nieumyta, z posklejanymi włosami krowim łajnem i obdarta. Ludzie! A najgorsze jest to, że teraz to nie tylko rodzina w takich wyskokach się popisuje, ale i osoby z dalszego otoczenia. Czy gruba dziewczyna ma zakaz wzięcia ślubu? Bo co, bo wszyscy się będą dziwić, że „taka gruba, a sobie chłopa znalazła, a moja wnusia Dźesika taka piękna i szczuplutka i nie może?”

Nie wtrącam się w życie innych, nie obchodzi mnie jak kto wygląda i co zamierza robić w życiu, w czym iść do ślubu i czy w ogóle zamierza ten ślub wziąć. Ale przeświadczenie, że każda panna młoda powinna być chudziutka boli – szczyt osiągnęła pewna sąsiadka, która oznajmiła wszem i wobec, że skoro tak wyglądam, to pewnie tylko cywilny weźmiemy... Boże, widzisz i nie grzmisz...

ślub

Skomentuj (115) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 568 (638)

#75009

Konto usunięte ·
| Do ulubionych
O "dobrej zmianie" słów kilka.

Byłem dzisiaj na wywiadówce w szkole Młodej. Szósta klasa podstawówki.

W tracie spotkania z wychowawczynią klasy, rodzice dzieci zostali poinformowani, iż w tym miesiącu jest przewidziane wyjście do kina, w związku z czym potrzebna jest wpłata na wejściówki, zaopatrzenie dzieci w bilety na komunikację miejską itepe, czyli norma.

- "A na jaki film?"

- "Smoleńsk"

Pierwsza opadła mi szczęka, drugie łapy, skarpety dołączyły na końcu.

Na krótkie info ode mnie i kilkorga innych rodziców, że nie życzymy sobie, by dzieci wybrały się na taki film, otrzymaliśmy odpowiedź, iż będzie on przerabiany tak na j. polskim, jak i (sic!) historii.

Po rejwachu i solidnej awanturze, gdy wszyscy wyszli, zamieniłem kilka słów z wychowawczynią. I dowiedziałem się, że ma kilka lat do emerytury, że dyrektor dostał jasne wytyczne, że ona się nie sprzeciwi...

Przypomniały mi się czasy własnej edukacji w podstawówce. W głębokim PRL-u.

Cóż, w dni kluczowe Młoda będzie chora i basta.

szkoła PiStawowa

Skomentuj (102) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 422 (536)

#75424

Konto usunięte ·
| Do ulubionych
Jestem kontrolerem biletów
Podczas kontroli biletów w tramwaju trafiłem na dwóch podpitych 18-letnich chłopaczków. Jeden bilet posiadał, drugi stwierdził, że ma "wy*ebane" i, że nie będzie kasował biletów.

Gdy poprosiłem go o dokument powiedział do mnie żebym "się od*ierdolił" i "że jak chce to mogę sobie wezwać policje bo on ma dokumenty ale mi ich nie da, ponieważ pie*doli kanarów".
Po chwili podszedł do chłopaka mężczyzna który siedział kilka siedzeń dalej.
- Mógłbyś się wyrażać. Nie każdy chce tego słuchać
- Weź się nie w*ierdalaj frajerze! - odpowiedział chłopak
Wtedy nastąpiła tzw. instant karma.

Mężczyzną, który próbował uspokoić chłopaka okazał się policjant, który jechał po cywilnemu.
Wyprowadził chłopaka na przystanek i zadzwonił po swoich kolegów. Radiowóz pojawił się już po kilku minutach.
Chłopak, który jeszcze przed chwilą zgrywał twardziela wpadł w płacz. Błagał policjanta, aby go puścił ponieważ "ojciec jak się dowie, to go zabije". Policjant stwierdził, że chłopak mógł wcześniej przemyśleć swoje zachowanie.

Łącznie ta zabawa kosztowała chłopaka 868,20zł
268,20 zł za przejazd bez biletu.
100 zł za używanie wulgarnych słów.
500 zł za nieokazanie dokumentów.
Mam nadzieję, że była to dla niego wystarczająca lekcja pokory.

komunikacja_miejska

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 405 (439)