Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

AdeptkaArcheologii

Zamieszcza historie od: 28 września 2018 - 11:58
Ostatnio: 16 kwietnia 2019 - 13:54
  • Historii na głównej: 4 z 7
  • Punktów za historie: 456
  • Komentarzy: 15
  • Punktów za komentarze: -5
 
zarchiwizowany
Czytając o psach przypomniał mi się mój własny. Kochane bydle ale też i złośliwe. Jej ulubionym zajęciem bylo oczekiwanie za krzakiem na przechodnia. Kiedy ofiara pokonala ok. 1/3 drogi wzdłuż ogrodzenia, psina wyskakiwała z nienacka ujadając okrutnie. Większość przechodniów podskakiwała na pół metra minimum wydając wysokie wrzaski. Pies ponownie chował sie za krzak z wyrazem satysfakcji na pysku.

piekielny pies

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -2 (26)
Kiedy urodziło mi się dziecko, postanowiłam kupić dlań pojazd. Generalnie wychodzę z założenia, że wózek nie komputer i żadnych szalonych podzespołów nie potrzebuje, byle by jechał gładko i skręcał na boki, nie przeciekał na deszczu etc. Obserwując ceny można doznać zawrotu głowy, szybko więc postanowiłam nabyć jakiś używany. Oczywiście internet wydawał się najlepszą opcją by kupić coś z drugiej ręki, w dodatku od kogoś kto mieszka niedaleko (po co płacić za wysyłkę?). Zamieściłam ogłoszenie na kilku grupkach sprzedażowych typu "Piekielnice i okolice - sprzedaż, wymiana"
Ileż piekielnych osób poznałam! Oczywiście 99% komentarzy "PRIV".

Najczęściej otrzymywałam kilka zdjęć (czasami były to zdjęcia ze strony producenta, zero fotografii faktycznego stanu) i.. nic więcej. O cenę trzeba prosić albo "proponować". Czy ja wiem ile jest wart który model? Nie chcę nikogo obrażać proponując śmiesznie mało za jakąś super markę. Część osób na takie stwierdzenie reagowała smutnym "szkoda" i nadal odmawiała podania ceny. Kiedy już cena została podana (często taka, że nowy wózek byłby tańszy) i musiałam grzecznie odmówić, następowała obraza majestatu. To jest przecież super okazja! Kiedy grzecznie dziękowałam za ofertę (choć miałam ochotę zaproponować rozmówcy by udał się do lasu by tam szukać jeleni) zwykle zostawałam zelżona i zablokowana. O ironio najczęściej z zarzutem "marnowania cudzego czasu".

A propos okazji, nie chodzi mi o to, że inny model byłby tańszy. Gdy cena wydawała mi się podejrzanie wysoka, sprawdzałam cenę tego konkretnego wózka, tylko nowego. Zwykle producent przeceniał więcej (z racji, że model sprzed lat kilku) niż Grażyna biznesu po kilkuletnim użytkowaniu.

internetowe zakupy

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 139 (157)
Pojechaismy odwiedzić teściów.. Mama męża uczciła to wydarzenie kupujac nową kanapę i materac, byśmy mieli fajny nocleg. Gdzie piekielność? Producent materacy zaleca wietrzyć produkt minimum 48h po otwarciu (środek przeciwgrzybiczy) ale teściowa tylko machnęła ręką na "te bzdury", "przecieżby ludzi nie truli". Oczywiście nic o tym nie wiedziałam. W nocy prawie się udusiłam, płuca bolały jeszcze tydzień. Najgorsze, że od tamtej wizyty powrócił ze zdwojona mocą mój katar alergiczny, którego ataki ustały po leczeniu 10 lat temu, a teraz znowu je mam. Ciągle.
Wszyscy uważają, że przesadzam.

dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 117 (167)
Lubię spacerować, szczególnie od kiedy mam małe dziecko i chodzenie z wózkiem to jedyna chwila spokoju. Nagminnie zdarzają się sytuacje, gdy idę sobie prosto, przekraczając kolejne uliczki, podczas gdy z naprzeciwka jadą samochody i żaden kierowca nie hańbi się używaniem migacza… Ot, patrząc mi prosto w oczy, zaczynają ni z tego ni z owego skręcać sobie na mnie (przepisowo przekraczającą uliczkę).

Oczywiście o klaksonie już pamiętają, bo przecież powinnam się była domyślić, że pragną skręcać i ustąpić im pierwszeństwa! Dzięki tym doświadczeniom jestem teraz szybsza niż najszybszy rewolwerowiec i nauczyłam się w przeciągu milisekundy wystawiać środkowy palec. :)

Oczywiście zaraz po brawurowej ucieczce na chodnik.

angielscy kierowcy

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 102 (142)
zarchiwizowany
Moja napruta sąsiadka kiedyś urządziła straszny burdel. Nadmenię, że jej rubensowskie wdzięki odziane byly jedynie w obcisłą mini sukieneczkę i cała okolica mogła się przekonać, iż noszenie bielizny to dla niej abstrakcja. Otóż jej randka okazała się być "one night stand'em" w związku z czym obiła chłopu ryj swoim telefonem. Chłopina jakoś to przeżył, telefon nie, więc domagała się od kolesia by zabulil za zniszczny (przez niego!!) telefon. Jako, że dał jej tylko 50 funtow zaczęła go okładać po ryju tym skuteczniej, oraz postanowiła zawłaszczyć jego kurtkę w ramah rekompensaty za doznane uszczerbki materialno-moralne.. Ziomeczek nie chcial rozstac się z odzieniem, za to jak najbardziej chciał rozstać sie z furiatką, tedy ratował się ucieczką do auta. Niestety panna była zdeterminowna go zatrzymać i wlazła do samochodu od strony pasażera, gdzie zadarłwszy jedną nogę, oparła ją na klaksonie, ażeby okolica cała poznała jaki to niewdzięcznik z tego kolesia. Desperat najpierw grzecznie prosił, potem płakał i błagał, a na koniec wywlekl laske za kłaki z auta. Niestety nim dobiegł do drzwi kierowcy ona znowu była w środku. Zabawa powtórzyła się kilkakrotnie, aż koleś sprzedał pannie przysłowiową lepę i uciekł zanim pozbierała się z chodnika XD
PS. Historię tą dodłam kilka dni temu na pewną grupę fb, więc możliwe, że część osób już zna

Anglia

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -5 (25)
zarchiwizowany

#83366

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Ostatnio małżonek troskliwie zwrócił mi uwagę: "Kochanie, po co tak ciągle przestawiasz rzeczy na półkach, nie szkoda to czasu? Przecież mogły sobie stać jak ostatnio, a Ty je ciągle układasz od nowa. Bez sensu" Cóż, raz w tygodniu ścieram kurze..

męski punkt widzenia

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -3 (49)

#83245

(PW) ·
| Do ulubionych
Mieszkam w Anglii. Z początku wynajmowałam pokoje i dzięki temu mogę dodać wiele historii na piekielnych.

W pierwszym mieszkaniu było bardzo miło, wciąż przyjaźnię się z właścicielką (W) jednak niestety była ona skrajną pedantką. Zwykle podchodziła do mnie z wyrazem lekkiego zażenowania na twarzy (myślę, że wydawało się jej oczywiste, że każdy jest równie czyściutki co ona) i pokazywała palcem...
(W) Zobacz, łyżeczki po umyciu kładziemy "twarzą w dół", inaczej robi się osad i ulegają zniszczeniu.
(W) Patrz, miska stoi na ociekaczu koło zlewu.
(ja) ???
(W) Przecież wychodzące z odpływu w zlewie bakterie są bardzo brudne i mogą "wyjść" na miskę! Trzeba ją zamknąć w szafie!

(W) OKRUCHY.
(ja)<jadłam kanapki rano, przetarłam blaty, umyłam deskę(wytarłam i schowałam do szafy)>
(W)<dotyka palcem szczeliny między blatem, a zlewem i wydobywa stamtąd słownie jeden okruszek o wymiarach 1x0,5mm>
Zaczęłam jeść płatki śniadaniowe.
(W) Fuj, czy musisz trzymać mleko we wspólnej lodówce? W mleku rozwijają się obrzydliwe bakterie! Jedzenie płatków jest odrażające...

(W)BŁOTO.
Jestem archeologiem, kopanie w błocie to moja praca. Rano wynosiłam buty w worku na schody, by tam je ubrać. Wieczorem wnosiłam je w miednicy do mojego pokoju, by wysuszyły się przy grzejniku. Odmówiłam trzymania ich na dworze, mimo, iż zapewne rozwijały się w nich obrzydliwe bakterie... Nieważne jak bardzo się starałam przynajmniej 2 razy w tygodniu udawało mi się przeoczyć granulkę błota w przedpokoju. (W) była niepocieszona.

Pewnego razu zastałam (W) zdruzgotaną i przybitą, podejrzewam, że płakała. Okazało się, że weszła podlać kwiatek i zobaczyła jaki mam rozgardiasz w moim pokoju XD
(*obydwie umówiłyśmy się, że możemy wzajemnie wejść bez zapowiedzi do swoich pokojów w razie potrzeby, tak więc nie naruszyła mi prywatności, po prostu nie spodziewałam się, że wejdzie i faktycznie miałam bałagan).

zagranica pokój

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 108 (126)

1