Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

BigGirl

Zamieszcza historie od: 22 maja 2012 - 12:50
Ostatnio: 13 października 2020 - 5:57
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 193
  • Komentarzy: 13
  • Punktów za komentarze: 149
 

#87220

(PW) ·
| Do ulubionych
Sytuacja miała miejsce w roku 2012. Udaliśmy się z mężem i córką do Urzędu Wojewódzkiego celem złożenia wniosku o paszport dla naszej córki. Biuro wyglądało tak, że była tam wysoka lada, która otaczała miejsce pracy pań urzędniczek, więc aby mieć kontakt wzrokowy należało stać przy ladzie. Z racji, że z reguły to ja zajmuję się wszelką papierologią w naszej rodzinie stanęłam przy ladzie, a mąż i córka (trzyletnia wtedy) usiedli na krzesełkach za moimi plecami. Obsługująca nas urzędniczka była bardzo sympatyczna i nawet sobie trochę porozmawiałyśmy w trakcie wypełniania papierków. Wtem do biura weszła ONA. Gdy tylko przekroczyła próg pani obsługująca nas aż się w sobie skuliła i pamiętam, że moja pierwsza myśl była taka, że to kierowniczka i chyba się nie pomyliłam. Weszła, obrzuciła wszystko pogardliwym wzrokiem i spojrzała na męża i córkę. I wtedy się zaczęło...

ONA: No tak, pięknie to się teraz dzieci wychowuje, mama stoi, a dziecko siedzi. Pozwalajcie dalej na takie zachowania, zobaczycie jak to się skończy! A potem siedzą takie gnoje w autobusie i miejsca nikomu nie ustąpią, do starszych szacunku nie mają!

Wzięła jakieś papiery i poszła. Powiem szczerze, że oboje z mężem zbaranieliśmy i ponieważ pozostało już tylko złożenie podpisów zrobiliśmy to w kompletnej ciszy nie licząc cichutkiego "przepraszam" ze strony przerażonej pani urzędniczki oraz naszego "dziękujemy, do widzenia" i wyszliśmy. Po przejściu paru kroków mąż pyta mnie:

M: Znasz ją?
Ja: Nie, myślałam, że ty ją znasz!

Kobieta mówiła do nas takim tonem, jakby nas znała i oboje myśleliśmy, że to znajoma. Było to dla nas nieprzyjemne przeżycie o tyle, że nie spodziewalibyśmy się takiego zachowania od zupełnie obcej osoby. Wiem, że gdyby ta sytuacja wystąpiła dziś, to na pewno nie pozostawilibyśmy tego w taki sposób.

Urząd

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 113 (125)

#86021

(PW) ·
| Do ulubionych
Witam was wszystkich serdecznie, czytam was od lat i nadszedł czas na moją pierwszą historię.
Pracuję w pewnym zakładzie pracy w UK. Parę lat temu zatrudniono nowego pracownika, był to młody chłopak z niewielką nadwagą natomiast ogromnym brakiem higieny osobistej.

Mówiąc wprost - śmierdział okropnie. Niestety specyfika jego stanowiska pracy powodowała, że bardzo się pocił co sprawiało, że odór był nie do zniesienia. Wiele osób skarżyło się do przełożonych lub mówiło mu wprost - często w niewybredny sposób. Zaznaczę jeszcze, że chłopak był tak zwanym "białym Brytyjczykiem". Za chwilę dowiecie się dlaczego ta informacja jest istotna.
Doszło w końcu do tego, że chłopak został wezwany na spotkanie z HR i chyba ktoś zdołał wytłumaczyć mu, co to jest woda i mydło, ponieważ problem smrodu zniknął z dnia na dzień.

Parę miesięcy temu firma zatrudniła pracownika z podobnym problemem. Odór jest tak odrzucający, że gdy tylko wchodzi on do biura w którym pracuję z ledwością powstrzymuję wymioty. Jest on bardzo miłą osobą i świetnie się z nim rozmawia, ale ten zapach powoduje, że każdy unika to jak ognia. Zapytacie pewnie dlaczego nikt z nim nie porozmawia? Otóż parę osób zgłosiło problem do naszego bezpośredniego przełożonego, w tym również ja. Nasz przełożony zgłosił do HR, na co oni że to nie ich problem.

Sprawa została więc zgłoszona do BHP gdzie nasz przełożony usłyszał, że musi sam załatwić problem.
Zastanawiacie się dlaczego ta sprawa potoczyła się zupełnie inaczej? Otóż ten pracownik jest Pakistańczykiem i Muzułmaninem, a każdy pracodawca w UK boi się jak ognia dyskryminacji na tle rasowym, bądź też religijnym. I tak oto każdy przerzuca piłeczkę, a bezpośredni współpracownicy tego - bądź co bądź miłego - człowieka muszą sobie z tym jakoś radzić...

Wyprzedzając pytania: wiem, że współpracownicy próbowali z nim dyskretnie porozmawiać, ale on się obruszył i powiedział, że on bierze prysznic codziennie. Jestem skłonna w to uwierzyć, z tym że nosi on te same ubrania tygodniami i chyba w tym jest problem.

UK higiena dyskryminacja

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 168 (188)

1