Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Calineczka32

Zamieszcza historie od: 30 października 2019 - 14:24
Ostatnio: 22 listopada 2019 - 11:43
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 157
  • Komentarzy: 1
  • Punktów za komentarze: 0
 

#85572

(PW) ·
| Do ulubionych
Jakiś czas pracowałam w handlu. Dzisiaj opiszę piekielności, które mnie spotkały przez ten czas ze strony klientów. Wiem, że pracownicy też są piekielni, ale to opiszę w innej historii.

1. Sytuacja miała miejsce przed Wigilią. W ofercie dwa rodzaje karpia. Ody dwa w promocji: jeden za 10zł, drugi za 17zł. Podeszła klientka z pytaniem, który jest tańszy. Pokazuje palcem jak krowie na rowie: filet za 17, tusza za 10zł. Sprawa załatwiona? Skądże. Po 30 minutach wraca z awanturą. Wyzywa od złodziei, grozi najpierw Biurem Obsługi Klienta, a później Policją. Co się okazało? Wzięła nie tego karpia, i teraz próbuje wmówić, że ja jej powiedziałam, że filet jest za 10zł. W chwili gdy podniosła na mnie rękę i głos, ochrona ją wyprowadziła ze sklepu. A później nieprzyjemności, bo mnie zgłosiła do BOK.

2. Od 3-ej w pracy, godzina ok. 12:30. Idę w końcu na przerwę. Niestety - kolejka. Ale już pora zjeść śniadanie. Oprócz mnie jeszcze 2 kasjerki mogą usiąść na kasę. Informuję klienta, który "poprosił" o otwarcie kasy, że ja idę na przerwę, ale za chwilkę inna kasjerka przyjdzie otworzyć kolejną kasę. A ten do mnie, że jestem nierobem, mam go obsłużyć. A poza tym ciągle siedzimy na zapleczu i pijemy kawkę, i wiecznie mamy przerwę. I nie wspomnę o słownictwie, bo stereotypowy Sebix przy nim to pryszcz.

3. Tuż po dostawie. Idę sprawdzić cenę jakiegoś owoca. Klientka twierdzi, że miał być w promocji, a brak cenówki, więc sprawdzam na kasie. Podchodzi klient z pkt2. Szybko sprawdzam - przy głównej kasie 2 osoby, więc informuję klienta, że kasa zamknięta, i zapraszam do kasy nr1, bo tam tylko 2 osoby. A ten z ryjem, że nie będzie stał w kolejce (?). Mówię, że jest tam jeden klient tylko z chlebem (1 osoba została już obsłużona). A ten:
- No oczywiście. Zapomniałem, że jesteście tu tylko dekoracją.
I w tym momencie popatrzyłam na czekające na mnie 3 palety z owocami i warzywami wysokości 180cm, które muszę rozłożyć... Faktycznie jestem dekoracją?

4. 10 minut po otwarciu sklepu. Jedna klientka (zakupy za 15zł) - płaci banknotem 200zł. Wydaję resztę - oddałam wszystkie banknoty. Kolejna po niej - podobna sytuacja. Ale nie mam już banknotów. Dzwonię na kierownika, żeby rozmienił. Niestety, w sejfie same rolki z drobnymi. z banknotów 70 albo 80zł - nie możemy trzymać utargu z dnia poprzedniego. Wszystko musi być na koniec dnia wpłacone do banku. Czyli, podsumowując, dostała te 70-80zł w banknotach, a resztę w bilonie po 2zł i 1zł. 5zł nie było. I awantura, że co ja jej daje, ona chce normalną resztę. To informuję, że o tak wczesnej porze nie mam jak inaczej wydać, że to też jest pieniądz. I się zaczęły wyzwiska. Musiała interweniować kierowniczka, i ją wypraszać ze sklepu.
Rozumiem - trochę waży tyle drobnych, ale co miałam zrobić, jak polityka firmy nie pozwala na trzymanie w sejfie ilości gotówki większej, niż jest w kasetkach, które się daje kasjerowi na wstępie?

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 95 (123)

#85523

(PW) ·
| Do ulubionych
Chciałabym opowiedzieć piekielności, jakie mnie spotkały na drodze, od kiedy zdałam prawko (troszkę ponad 2lata temu).

1. Samochody ciężarowe, znane jako tiry. Ogólnie dzielę ich kierowców na dwie grupy: kierowcy tira (normalni ludzie, przestrzegający przepisy ruchu drogowego, szanujący innych kierowców) oraz tirowcy. I o nim będzie mowa. Wracam kulturalnie z delegacji. Przede mną jeszcze 70km do domu. Oczy zmęczone, bo jednak 8h się patrzyły w ekran. Już ciemno (był styczeń). Jadę 40km/h przez jakąś wioskę (przy wjeździe znak ograniczenia do 40, słabe oświetlenie). Za mną owy tirowiec. Bardzo mu się spieszy, więc trąbi. Nic to nie daje, bo gdzie mam zjechać? Na chodnik? Gdy nie zjeżdżam, zaczyna mrugać długimi, oślepiając mnie. A gdyby akurat ktoś mi wszedł na pasy?? Nie zobaczyłabym nikogo, bo debilowi się spieszy i mruga, i bym miała kogoś na sumieniu.

2. Pieszy - jak się zachowują przy pasach - każdy wie. Jadę do pracy. Godzina 5:30 - więc ciemno. Sama na drodze, przy drodze bloki. Niestety też drzewa, i mimo oświetlenia - słaba widoczność. Jadę przez miasto, więc jadę na "krótkich). Przy pasach patrzę - pani z odblaskami chce przejść. No problem, zwalniam i niech przechodzi. Mnie parę sekund nie zbawi. I co zauważam w chwili, kiedy już się zatrzymałam przed pasami? Facet, ubrany cały na czarno, z tymi dużymi słuchawkami na uszach, który kończy przechodzić przez jezdnię. A jakby nie ta Pani, to za cholerę bym go nie zauważyła. Nieszczęście gotowe.

3. Debile wyprzedzający "na trzeciego". Jadę do rodzinki, ograniczenie do 90km/h. Jadę spokojnie, za mną auto w odległości +/- 50m. Nagle ok. 100m przede mną "król szos" zaczyna wyprzedzać. Ja hamulec na maksa i klakson. Zjechał na swój pas w ostatniej chwili, a i tak miałam szczęście, bo samochód wyprzedzany zjechał maks na prawo, żeby idiota miał więcej miejsca. Do takich ewenementów prośba- jak chcecie się zabić, to jeb***** w drzewo, a nie pociągacie innych za sobą.

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 62 (66)

1