Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

ChamskiSprzedawca

Zamieszcza historie od: 18 czerwca 2018 - 17:06
Ostatnio: 2 sierpnia 2018 - 13:23
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 281
  • Komentarzy: 4
  • Punktów za komentarze: 9
 
Jako że dzisiaj miałem całkiem niezłą kumulację, to "na fali" lecę z kolejną historią.

Słowem wstępu - jeśli zwróciliście uwagę na mój nick, to zapewne domyślacie się, że pracuję w handlu. Dokładniej to zajmuję się sprzedażą i serwisowaniem pewnego rodzaju wyrobów elektronicznych.

Dzisiaj do mojego sklepu wchodzi taki typowy wieśniak-buc (mam nadzieję że nie muszę tłumaczyć że nie chodzi mi o osobę pochodzącą ze wsi :) ). Pan wieśniak po wejściu do sklepu zamiast "dzień dobry" używa sformułowania "ma być rabat bo jak nie to idę do konkurencji" - myślę sobie "będzie wesoło". Klient robi zakupy, rachunek rośnie do 180 zł. Dla świętego spokoju informuję, że otrzymał rabat i do zapłaty ma ~168 zł, po czym wywiązuje się taki oto dialog:
[Wieśniak] - Co tak mało tego rabatu?
[Ja] - Proszę pana tylko tyle rabatu mogę udzielić.
[W] - Bardzo mi się nie podoba pana podejście do klienta! Pana kolega oprócz rabatu dorzucał GRATISY!
[Ja] - Wie pan, akurat wtedy szef miał przy sobie trochę darmowych próbek to pewnie dlatego coś dał od siebie.
[W] - A to dobrze wiedzieć, że to był pana szef. Następnym razem ja mu powiem jak się pan odnosi do klientów!

Pamiętajcie - dawanie czegokolwiek za darmo klientowi "bo się upomina" to najgorsze co możecie zrobić sobie, swojemu biznesowi i swoim pracownikom. Bo taki klient wróci i będzie się upominał o więcej, a jak wtedy nic nie dostanie to się zemści. Zemści się za wasze dobre serce...

sklepy

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 148 (164)
Sporo osób ma jakieś fobie. Jedni boją się ciasnych pomieszczeń, inni pająków i tak dalej.
Ja natomiast panicznie boję się luźno biegających psów, których nie znam. Kocham wszystkie zwierzęta i lubię psy, ale tylko i wyłącznie kiedy właściciel czworonoga mnie z nim "zapozna".

Historia właściwa.
Idąc na busa do pracy przechodzę codziennie przez "park"(?) między blokami. Ot zwykły kawał nieużytków, obrośnięty trawą. Z daleka widzę dwie starsze "paniusie", obie z pieskami. Pieski puszczone samopas, bez kagańców. Niestety nie miałem już na tyle czasu żeby zmienić swoją trasę, bo następnego busa miałbym zbyt późno przez co spóźniłbym się do pracy. Więc niewiele myśląc idę jak najbardziej "zewnętrzną" stroną parku, zaraz przy samym płocie oddzielającym go od terenów prywatnych, z nadzieją że psy są na tyle ułożone, że po prostu nie zwrócą na mnie uwagi. Błąd! Mały czarny kundel zaczyna biec w moją stronę szczerząc kły i warczy.
Co na to właścicielka?
Wrzeszczy do mnie z odległości 10 - 20 metrów "niech się pan nie boi, to szczeniak malutki jest, bawić się chce!"

Ludzie zrozumcie - kiedyś waszym pupilom, albo wam stanie się krzywda jeżeli nie weźmiecie odpowiedzialności za swoje zwierzęta. Bo w tej sytuacji nie myślałem o niczym innym jak tylko o tym żeby unieszkodliwić to zwierzę, w jakikolwiek sposób. I nie ma tutaj wytłumaczenia, że "szczeniak" czy "on chce się pobawić". Kiedy biegnie do mnie obcy pies to wyłącza u mnie myślenie, działają wtedy tylko odruchy. A nauczony doświadczeniem wiem, że najlepszym odruchem jest złapać cokolwiek twardego i/lub ciężkiego i zacząć się bronić.

Dzisiaj na szczęście skończyło się tylko na moim zdartym gardle (wyraziłem swoje niezadowolenie z zaistniałej sytuacji używając nad wyraz wulgarnego słownictwa) oraz uszkodzonej torbie na laptopa. Ale następnym razem...

Na sam koniec apel do was drodzy użytkownicy Piekielnych - nie hejtujcie. Zrozumcie i przekażcie innym, że są na tym świecie ludzie, którzy mogą panicznie się bać waszych pupili. Bo kiedyś dojdzie do kolejnej tragedii...

Kielce

Skomentuj (47) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 133 (169)

1