Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Crannberry

Zamieszcza historie od: 21 czerwca 2018 - 18:11
Ostatnio: 6 marca 2021 - 0:48
  • Historii na głównej: 49 z 49
  • Punktów za historie: 8989
  • Komentarzy: 1006
  • Punktów za komentarze: 7424
 
[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
4 lutego 2021 o 14:54

@Me_Myself_And_I: No właśnie tego się obawiam. Jest szansa, że urodzę dziecko i się w nim zakocham bez pamięci, a jest też, że je będę podświadomie odrzucać, obwiniać o "zniszczenie mi życia" i odebranie niezależności, i wylewać na nie swoje frustracje. Najgorsze, że o tym, która opcja będzie miała miejsce, dowiem się dopiero po fakcie. Do tego przez przejścia, jakie miałam z moim byłym, potwornie boję się sytuacji, w której będę finansowo zależna od parntera, a w Niemczech podczas urlopu macierzyńskiego dostaje się tylko 60% pensji. I niby wiem, że obecny to inny człowiek, ale gwarancji nikt mi przecież nie da. Ciężki temat...

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 12) | raportuj
4 lutego 2021 o 12:12

@Morog: biorąc pod uwagę fakt, że pod inną historią podawałeś w wątpliwośc istnienie światowej pandemii, rozumiem, że ty z gatunku tych "oświeconych", a inni to "naiwne barany"?

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 6) | raportuj
4 lutego 2021 o 10:56

@Gelata: no to dajmy na to, że strzelisz focha, weźmiesz walizkę i wyjdziesz. I co dalej? Dookoła las, w kieszeni masz telefon Nokia bez internetu, nie wiesz, w którym kierunku iść, o drogę nie ma kogo spytać. Ale już załóżmy, że jakimś cudem znajdziesz tę stację benzynową, jak zamierzasz się stamtąd dostac 80km na lotnisko? Transportu publicznego w okolicy nie ma. W dodatku koleżanka, z którą przyjechałaś, nie stanie po twojej stronie, bo chce się przypodobać przyszłym teściom.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
4 lutego 2021 o 10:40

Chyba jedyne, co tu jest piekielnego, to że ktoś przez 15 lat dopuszczał pracownika z wadą wzroku do pracy, której nie powinien był wykonywać

[historia]
Ocena: -2 (Głosów: 16) | raportuj
3 lutego 2021 o 20:22

@black_lemons: o widzę mój fanklub się uaktywnił ;) Co do mojego „supermózgu” to akurat po części masz rację. Wyjdę z dwugodzinnego zebrania i nie pamiętam, o czym była mowa, Ale jeśli chodzi o jakieś nieistotne bzdety z mojej przeszłości, to jestem kobieta-twardy dysk. Mogę ci powiedzieć, w co byłam ubrana na dyskotece w liceum w 97, co powiedział kolega w sylwestra 2011 o godzinie 21:20 czy jaką piosenkę śpiewała koleżanka w barze karaoke w 2005. Mam to po ojcu, który jest w stanie przytoczyć co do słowa treść rozmowy sprzed 20 lat. Ale to tylko do bzdetów z przeszłości. Listę zakupów czy imiona ludzi, którzy mi się przedstawiają zapominam błyskawicznie :)

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 3 lutego 2021 o 20:23

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 9) | raportuj
3 lutego 2021 o 15:52

@HelikopterAugusto: Też nie wiedziałam, dopóki nie zamieszkałam w Niemczech. Antagonizmy między wschodem i zachodem są ogromne, a dla Niemca z zachodu chyba nawet "Mokebe z pontonu" jest lepszy od rodaka ze wschodu. Tak jak Digi pisała powyżej, w ten sposób mogą mieć "podludzia" i nie być oskarżani o rasizm i ksenofobię. Na to nakłada się jeszcze jedna rzecz. Od czasu zjednoczenia Niemiec każdy podatnik jest obciążony dodatkowym podatkiem, tzw. Solidaritätzuschlag, przeznaczonym na "odbudowę Niemiec wschodnich". Wprowadzony został w 1991, miał być tylko na jakiś czas, ale jest pobierany do tej pory i nie są to małe kwoty. np. z pensji w wysokości 2000 eur pobierane jest miesięcznie 50 eur, a z 4000 już około 150. Niemcy z zachodu mają poczucie, że utrzymują ze swoich pieniędzy bandę "komunistycznych nierobów", którym nie chce się pracować

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
3 lutego 2021 o 14:43

@Xynthia: tego polskiego absurdu z kierowanie na testy żadną miarą nie jestem w stanie zrozumieć. W momencie, kiedy u kogoś, kto miał kontakt z zarażonym, wystąpiły wszystkie objawy, to gołym okiem wiadomo, co mu jest i testowanie go jest w zasadzie marnowaniem testu. Testować powinno się głównie tych, U których istnieje ryzyko, że się zarazili, ale nie wiadomo, czy faktycznie tak się stało i wypada sprawdzić

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
3 lutego 2021 o 11:29

@misguided: mam to samo. Od czasów nastoletnich w zasadzie do skończenia studiów (i nawet jescze po studiach jak już mieszkałam za granicą, pracowałam i byłam zupełnie niezależna) moi rodzice kładli mi do głowy, że ciąża (czy jak to nazywali "zrobienie sobie bachora") zniszczy mi życie, do niczego przez to w życiu nie dojdę, im przyniosę wstyd i zniszczę życie, zostanie mi tylko skok z mostu (ojciec nawet powtarzał, że osobiście tego dopilnuje, żebym z tego mostu skoczyła) i tym podobne teksty. Po czym po paru latach im się nagle odmieniło o 180 stopni i zaczęli się dopraszać o wnuki. Nawet jeśli nie miałam w danym momencie partnera. A ja jestem niedobra, bo im tych wnuków nie chcę urodzić. Tylko że ja przez te lata ich gadania mam też tak zrytą banię, że ciąża i macierzyństwo jest to coś, czego się potwornie boję. Mam stabilną pracę, komfortową sytuację finansową, więcej niż dobre warunki mieszkaniowe, oraz męża, który bardzo ciśnie o dziecko, a mam ataki paniki na samą myśl o zajściu w ciążę. Cały czas mam w głowie te słowa o skoku z mostu. W tym roku stuknie mi 40, więc jeśli nie teraz to już nigdy, a nie potrafię się zmusić, tak bardzo mnie ta perspektywa przeraża

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
3 lutego 2021 o 11:17

@Nasher: to moze być też kwestia kraju lub nawet pojedynczego kuriera. Moja mama w Polsce DPD sobie bardzo chwali (faktycznie raz odbierałam u niej jakąś przesyłkę i kurier był super), a bardzo narzeka na UPS, który z kolei u mnie spisuje się fantastycznie. Z DPD może ze dwa razy zdarzyło mi się, że mi kurier faktycznie paczkę doręczył. Tak to zawsze albo z nią jeździ kilka dni i wpisuje "nieudane próby doręczenia" po czym paczka wraca do nadawcy, albo "nie może znaleźć takiego adresu" i paczka wraca do nadawcy, albo bez próby doręczenia zostawia ją w jakimś punkcie na drugim końcu miasta (30 km od mojego adresu).

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 14) | raportuj
3 lutego 2021 o 11:08

Też chodziłam do podstawówki, do której uczęszczali też uczniowie z najbardziej patusiarskiej dzielnicy w mieście i tak mniej więcej od połowy 7 klasy zaczęła się regularna bandyterka. Pobicia, kradzieże, wkładanie głowy do kibla itd. Jeden chłopak z mojej klasy wylądował w poprawczaku za złamanie ręki nauczycielce. Rodzice najbardziej gnębionych uczniów chodzili z interwencją do wychowawczyni i dyrektora, na co tamci rozkładali ręce i mówili, że nic nie mają zamiaru z tym robić, bo sami się boją. A tu proszę, może wystarczyło takiemu bandycie po prostu powiedzieć "ranisz moje uczucia" ;)))

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 13) | raportuj
3 lutego 2021 o 10:38

@Tolek: Nie będę się w dawać w głupie pyskówki z 40 lat ode mnie starszą, obcą babą w jej domu. Gdybyśmy mieli perspektywę spędzenia tam kilku dni, przycisnelibysmy Stephana, żeby pomógł nam znaleźć inny nocleg (bo na to, że odbędzie z nią męską rozmowę, nie było co liczyć), W ostateczności zadzwoniłabym po ojca lub po tego znajomego z Wiesbaden (którzy i tak mogliby po nas przyjechać dopiero wieczorem po pracy). Ale ponieważ samolot powrotny mieliśmy za kilka godzin, najlepsze, co można było zrobić to wzruszyć ramionami i przeczekać, ciesząc się, że już jej nigdy w życiu nie zobaczymy

[historia]
Ocena: -3 (Głosów: 5) | raportuj
3 lutego 2021 o 10:25

@Gelata: całe 3 sposoby :) Samochód, rower lub taksówka jeśli znasz numer (smartfonów z internetem jeszcze nie było)

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
2 lutego 2021 o 20:32

@xlchtloi: magia Facebooka :) Wyglada na to, że Nicole nadal mieszka u Gabi, za to wyprowadził się Stephan z nową partnerką

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
2 lutego 2021 o 19:39

To rzucanie paczek byle gdzie jest w Niemczech prawdziwą plagą. A DPD to najgorsza firma kurierska. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby z nimi nie było jakiegoś problemu. Niech rodzice zgłoszą w markecie budowlanym zaginięcie paczki. Dostaną do wypełnienia papiery i odzyskają pieniądze. Sklep złoży reklamację w DPD i odzyska pieniądze od nich, a DPD ściągnie je kurierowi z pensji. Może to go czegoś nauczy

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 11) | raportuj
2 lutego 2021 o 17:31

@jass: była w nim bardzo zakochana, poza tym "zegar jej zaczął tykać" i miała ogromne ciśnienie, żeby jak najszybciej wziąć ślub i mieć dzieci, które wyładowywała na nim i wszystkich dookoła (właśnie jej zachowanie doprowadziło do zerwania kontaktów). W sumie to trafił swój na swego

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 2 lutego 2021 o 17:33

[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 16) | raportuj
2 lutego 2021 o 15:06

@digi51: też to zauważyłam! Enerdowcy udają Bawarczyków (niektórzy silą sie nawet, żeby mówić "Boarisch" dialektem), a Bawarczycy jadą po Enerdowcach jak po burej suce. Pamiętam, kiedy składałam na policji doniesienie na mojego byłego-psychola (też z NRD) i policja zaczęła sobie pozwalać na bardzo niewybredne komentarze pod adresem jego pochodzenia (że rzucał do mnie rasistowskie uwagi, a przecież żaden z niego Niemiec, że z Enerdowcai to zawsze są problemy, że nie powinno sie ich wpuszczać na teren RFN itd). Z jednej strony działało to na mnie budująco, bo w końcu ktoś był po mojej stronie, a poza tym "wróg mojego wroga przyjacielem mym jest", ale drugiej, po policji spodziewałabym sie jednak większego profesjonalizmu i że takie uwagi zachowają dla siebie

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
27 stycznia 2021 o 18:53

@Michail: albo ten, kto nie próbował dyskretnie wnieść do domu kartonu Lego 60x80cm, który grzechocze :)

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 9) | raportuj
27 stycznia 2021 o 17:36

Jeżeli żona cierpi na zakupoholizm i wydaje cały domowy budżet, to wówczas jest to problem. Jeżeli jest to normalne kupienie sobie ubrania, które jest nam w danej chwili potrzebne i na które nas spokojnie stać, jest to recepta na święty spokój i uniknięcie gderania. Już pomijając patlogie typu kontrola czyichś wydatków, czasami po prostu zdarzają się partnerzy płci obojga, którzy komentują zakupy drugiej osoby, podczas gdy sami wydają tyle samo lub więcej na własne przyjemności. Albo ktoś z wężem w kieszeni, kto po prostu kwestionuje każdy zakup, choćby był to chleb czy papier toaletowy

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 6) | raportuj
27 stycznia 2021 o 13:57

@ElleS: No tak, bo jak aplikujesz do jakiejś firmy, to jesteś w stanie przewidzieć, że w panelu rekrutacyjnym będzie siedział debil, który będzie zadawał głupie pytania lub rzucał głupie komentarze... Najbardziej idiotyczne pytania (nie mam na myśli podchwytliwych, tylko zwyczajnie głupie) zostały mi zadane podczas rekrutacji w firmie z Wielkiej Czwórki, gdzie człowiek spodziewałby się pełnej profeski. A tu zaskoczenie. A jeśli chodzi o strój jako taki, to zależy od profilu firmy. Inaczej ubierzemy się na rozmowę w Vogue’u, inaczej w KPMG czy innej kancelarii ze sztywnym dress codem, a inaczej w start-upie IT

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
27 stycznia 2021 o 13:09

@Jorn: z przemocowcem nie wypracowuje się kompromisów, bo się nie da. Jakakolwiek rzeczowa rozmowa nie jest możliwa, bo ten będzie odwracał kota ogonem, manipulował i przeinaczał fakty (aż do wmawiania rozmówcy choroby psychicznej). Stawia się zdecydowany opór i nie daje się stłamsić, a jak to nie pomoże, kończy się relację.

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 27 stycznia 2021 o 13:10

[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 10) | raportuj
27 stycznia 2021 o 12:20

@Puszczyk: to samo mi wówczas mówiono. Skoro przypierdzielili się do ciuchów, to znaczy, że pod względem merytorycznym nie mieli do czego :) Ale raz mi się zdarzyło, że dzięki ubraniu dostałam pracę, gdzie na rozmowę poszłam bez większych nadziei. Okazało się, że założyłam marynarkę od ulubionego projektanta przewodniczącej komisji, a ta uparła się, żeby to mnie zatrudnić, bo „na pewno będzie się jej ze mną dobrze pracowało”. Najdziwniejszy motyw zatrudnienia pracownika, z jakim się w życiu spotkałam :D

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 13) | raportuj
26 stycznia 2021 o 21:53

@SunAmelia: jak ktoś chce cię przyjąć, to cię przyjmie, w co byś nie była ubrana (w granicach rozsądku oczywiście), a jak chce cię uwalić (z reguły, bo nie chcesz pracować za pół-darmo), to znajdzie coś, do czego się może przyczepić, choćby kolor skarpetek. 3,5 roku temu zmieniałam pracę i zanim znalazłam pasujące mi miejsce, przeszłam 47 rozmów. Słyszałam następujące komentarze odnośnie wyglądu i stroju: - za mało wyrazisty makijaż (praca biurowa) - skandalicznie nieprofesjonalny kolor lakieru do paznokci (nude opalizujący w blady róż) - zdaniem jednego pana moje blond włosy były „niebieskie” - poproszona o stawienie się na rozmowę w ciągu godziny, będąc w trasie, uprzedziłam, że jestem nieodpowiednio ubrana, na co odpowiedziano, że nie ma problemu, wiedzą, że dzwonią „z partyzanta”, mam przyjść tak jak stoję, zresztą i tak jest casual friday. Przyjechałam ubrana w spodnie typu chinos, czarny top, szarą marynarkę i czarne baleriny i oczywiście usłyszałam komentarz na temat nieodpowiedniego stroju i szczytu bezczelności, że pojawiam się w tymże (od tego samego pana, który mówił, że nie ma problemu) - jednego dnia miałam dwie rozmowy w firmach o podobnym profilu. Miałam na sobie typowo biurową stalowoszarą ołówkową sukienkę za kolano, świetnej jakości granatową marynarkę i granatowe szpilki. W jednej firmie pani zachwyciła się, jak elegancko wyglądam, w drugiej zwrócono mi uwagę za niestosowny strój Te wszystkie komentarze łączyła jedna rzecz - padły w momencie, kiedy moje oczekiwania finansowe rozjechały się z możliwościami płacowymi potencjalnego pracodawcy i pracodawca chciał wyjść z twarzą

[historia]
Ocena: 22 (Głosów: 24) | raportuj
26 stycznia 2021 o 11:27

Spójrz na to w ten sposób. Rozmowa kwalifikacyjna jest okazją dla obydwu stron, żeby się zaprezentować oraz podjąć decyzję, czy chce się pracować z ta druga stroną. Pomyśl sobie, czy chciałabyś pracowac dla dwóch buców-seksistów, którzy będą traktowaliby cie jak powietrze i podważali kompetencje ze względu na twoją płeć? Co do drugiej sytucji, pani niekompetentnej można było mniej płacić niż tobie.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
26 stycznia 2021 o 11:06

@weron: tam jest bardziej skomplikowana sprawa. Mnie ten chłopiec w ogóle wygląda na autystyka. 9-latek, który nie nawiązuje z nikim kontaktu, komunikuje sie wyciem, a jeśli ktoś zaburzy jego strefe komfortu, bo go np. zagadnie, ten zaczyna strasznie głośno wyć/piszczeć. Matka twierdzi, że chłopiec jest zupełnie zdrowy i nic mu nie jest, ale jednocześnie chodzi z nim na terapię i terapeuta ponoć każe jej być z nim konsekwentną. Jeśli faktycznie tak jest, że jej nie wolno go jakoś "przymknąć" i opanować jego ataku wycia, to może, no nie wiem, nie chodzić z nim do ludzi, którym jego zachowanie przeszkadza?

[historia]
Ocena: 13 (Głosów: 17) | raportuj
25 stycznia 2021 o 20:22

@pasjonatpl: pamietam, ze tez się tym zachwyciłam w Irlandii. W 2005 to był chyba jedyny kraj w UE, gdzie nie było wolno palić w knajpach i jakoś nikt z tego powodu nie przestał do nich chodzić (co zapowiadano, jak podobny pomysł pojawił się w Polsce), a ja napawałam się luksusem nieśmierdzenia po powrocie z wieczornych baletów. Znajomych tez mam na szczęście cywilizowanych. Czasem ktoś pokwęka, że mu na balkonie zimno, ale grzecznie wyjdzie. Ale raz (10 lat temu) miałam scysję z dziewczyną do sprzątania. Kilka razy ją prosiłam, że jak chce zapalić to ma wyjść na balkon, a ta i tak zapaliła w mieszkaniu jak tylko wyszłam z pokoju i jeszcze zaczęła pyskować, kiedy ją przyłapałam. Wyleciała niemalże na kopach

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 1039 40 następna »