Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Crannberry

Zamieszcza historie od: 21 czerwca 2018 - 18:11
Ostatnio: 23 czerwca 2021 - 23:55
  • Historii na głównej: 57 z 57
  • Punktów za historie: 10204
  • Komentarzy: 1189
  • Punktów za komentarze: 8901
 
[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 13) | raportuj
2 czerwca 2021 o 17:19

Doskonale rozumiem. Miałam bardzo podobną sytuację. W kwietniu w Niemczech u lekarza rodzinnego usłyszałam, że nawet będąc w grupie ryzyka, muszę się liczyć z oczekiwaniem, które może potrwać jeszcze kilkanaście tygodni, więc kiedy tylko w Polsce uruchomili zapisy dla mojego rocznika, zapisałam się na szczepienie. Przydzielono mi termin na wtorek 11 maja. Johnsonem, z czego nawet się ucieszyłam, bo nie będę musiała 2 razy jeździć. Wzięłam tydzień wolnego w pracy i pojechałam do Polski. W poniedziałek 10 maja dzwoni mój lekarz rodzinny, że może mnie zaszczepić następnego dnia Pfizerem. Odpowiadam, że dziękuję, ale już mam termin szczepienia w Polsce, też na jutro, więc mogą mnie wykreślić z listy. Po południu przychodzi mail z e-zdrowia, że szczepienie przesunięte na środę. Nie ma sprawy, środa też pasuje. W środę rano przychodzi mail, że szczepienie przesunięte na sobotę po południu. To już nie pasuje, bo w sobotę miałam wracać do Niemiec. Dzwonię do przychodni, na szczęście jako punkt szczepień wybrałam jakąś prywatną przychodnię, więc ktoś od razu odebrał telefon (do publicznych ponoć nie idzie się dodzwonić). Tłumaczę, jaka jest sytuacja, że mam tydzień urlopu, a potem muszę wracać, więc do piątku owszem, ale później już nie. Pani na to, że w sumie nie powinna tego mówić, ale ten sobotni termin to też pic na wodę, bo Johnsonów nie ma i nie będzie. Wszystkie zużyto podczas tej nagłośnionej akcji szczepień w majówkę (tego, że preparaty zabrano tym, którzy mieli wyznaczone terminy szczepień w późniejszych dniach już nie nagłaśniano), następna dostawa dopiero na jakieś 6 tygodni. I że jeżeli bardzo mi zależy, to ona może mnie wpisać na sobotę na listę rezerwową na Astrę. Mówię, że dziękuję, ale mi to nie pasuje i niech mnie wykreśli. Będę się szczepić w Niemczech. Tyle dobrego, że udało mi się odkręcić sprawę u rodzinnego i dostałam termin na kolejny tydzień. W sobotę po południu na telefon mojej mamy dzwoni pan z tej prywatnej przychodni i pyta, gdzie ja jestem i dlaczego się nie zgłosiłam na szczepienie. Mama odpowiada, dlaczego mnie nie ma i przypomina, że przecież mieli mnie wykreślić. Pan na to, że jestem niepoważna i że przez takich jak ja szczepionki się marnują, na co mama, że jedyne, co tu jest niepoważne, to ten cały system szczepień

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 22) | raportuj
31 maja 2021 o 18:32

Już pomijając wszelkie aspekty moralne, ale jakim trzeba być debilem, żeby w dwudziestym pierwszym wieku przy powszechnym dostępie do antykoncepcji idąc w tango nie pomyśleć o tym, żeby się zabezpieczyć?

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
31 maja 2021 o 16:05

@Meliana: nie doprecyzowałam, mea culpa :) Oczywiście masz rację. Jeśli ja zawaliłam, to rzecz jasna przepraszam, z tym że, jak piszesz, bez nadmiernego kajania się i bicia w pierś. Natomiast jeśli sytuacja niefortunna dla kilenta wynikła nie z mojej winy (np. firma kurierska zgubiła przesyłkę) - wyrażam ubolewanie ("bardzo mi przykro z powodu zainstniałej sytuacji, wyobrażam sobie, jak musi być dla Pani frustrująca, itd.") i rekompensuję stratę, ale bez przepraszania. A z innej beczki. Jedna sytuacja, w której kompletnie nie rozumiem komentarzy o "nieobchodzeniu czyjegoś zycia prywatnego", to kiedy ten ktoś najpierw o to wprost spyta (z reguł ciągnąc za język i dopytując op szczegóły), a po usłyszeniu odpowiedzi, zaperza się, "jak bardzo go to nie obchodzi". To po co pyta...

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 7) | raportuj
31 maja 2021 o 12:13

@Librariana: tak samo jest na ebayu. W koszt przesyłki wliczona jest opłata za materiał do pakowania oraz za „robociznę” przy pakowaniu przesyłki. @Meliana: wyrazić ubolewanie, ale nie przepraszać, bo to tez jest ryzykowne. Używając słowa „przepraszam” wysyłamy komunikat, że przyznajemy się , że zawaliliśmy i dajemy drugiej stronie broń do ręki.

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 31 maja 2021 o 12:13

[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 16) | raportuj
30 maja 2021 o 16:02

Jeśli masz w pobliżu Apple Store, najlepiej udać się tam i zrobić diagnozę. Problemy z baterią może powodować błąd oprogramowania (sama się niedawno dowiedziałam). Ewentualnie zadzwonić na infolinię Apple, pracownik może też dokonać diagnozy zdalnie. Wtedy będziesz wiedzieć dokładnie, co konkretnie jest nie tak. Szukaniem odpowiedzi na forach jest jak szukanie miłości na Tinderze. Nie przeczę, że się da, ale jakim kosztem i ile czasu trzeba zmarnować na ludzi, którzy się chcą tylko pomasturbować

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
27 maja 2021 o 16:15

@VAGINEER: a w historii mowa o Opolu :)

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
27 maja 2021 o 15:03

@VAGINEER: w tym samym mieście czy może w innym, gdzie pracują inne urzędniczki?

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
27 maja 2021 o 12:03

@Librariana: Dokładnie. Szycie na miarę, czyli bespoke, to już jest racej droższa impreza. Pamiętam jak jakieś 10 lat temu koledzy z działu w byłej pracy mieli fazę na szycie koszul u krawca. Koszt był wówczas około 60 euro za sztukę przy zamówieniu minimum 10 sztuk. Jeżeli mniej, to drożej. Podczas gdy w sklepie bardzo przyzwoitą koszulę dostaniesz już za 40-50 euro. Jeżeli ktoś umie szyć sam, albo ma krawca w rodzinie, który szyje mu za bezcen, to oczywiście, nie ma tematu. Przy komercyjnych cenach można pójść z torbami. Rok temu potrzebowałam narzutkę/bolerko z cieniutkiej wełny, do sukni ślubnej. Nie znalazłam nic gotowego w poszukiwanym kolorze, więc postanowiłam znaleźc kogoś, kto to zrobi. Za samą włóczkę wyszło prawie 50 euro, co mnie bardzo zaskoczyło. Drugie 50 za zrobienie wzięła dobra znajoma po baaaaaardzo zaniżonej cenie. Gdybym miała zapłacić normalną komercyjną cenę za kilkanaście godzin szydełkowania, obsrałabym się na miętowo. W tej chwili, ponieważ przez ten czas, który minął od pierwotnego terminu wesela, bardzo schudłam, muszę przerobić suknię ślubną (zwęzić i skrócić) i mam problem, gdyż zakłady krawieckie życzą sobie za tę usługę więcej niż kosztowała sukienka.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 3) | raportuj
26 maja 2021 o 18:28

@ooomatko: ok, jak porównamy Zarę z Primarkiem, to w zasadzie jeden szit, różnią się chyba tylko tym, że Primark korzysta z pracy dzieci, a Zara ponoć nie i rzeczy z Żary wytrzymują 3 prania więcej ;) Ale jeśli spojrzymy na sieciówki premium, powiedzmy Ralph Lauren, Hugo Boss (mam na myśli linię Hugo, bo Boss jest klasę wyżej) czy Armani Jeans (DKNY nie, bo robi buble), to faktycznie za parę stówek można dostać rzeczy bardzo dobrej jakości, które świetnie leżą. Jeśli chodzi o koszule za 50 i za 200zl to tez zalezy, które sieciówki się porówna. Bo między koszulami za 50zl z New Yorkera czy H&M a za 200zl z Seidensticker, Eterny czy polskiej Vistuli jest spora różnica w jakości

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 11) | raportuj
26 maja 2021 o 15:21

Generalnie na cenę wpływa również receptura (poprzedzona latami badań) w przypadku kosmetyków, czy jakość i miejsce wykonania w przypadku ubrań. Sieciówkowe ciuchy szyte w Bangladeszu są zupełnie innej jakości (materiału i wykonania) i inaczej leżą niż markowe, szyte we Włoszech, czy nawet w Turcji. Buty czy torebki „z górnej półki” (np. Manolo Blahnik) są wręcz ręcznie robione. Do tego dochodzi jakość projektu - sieciówkowi projektanci zdają się nie brać pod uwagę faktu, że u kobiety występuje różnica w obwodzie między talią i biodrami. Wiele rzeczy z Zar czy innych Orsayów jest zwyczajnie źle uszyta. Oprocz tego kwestie etyczne - niektóre tańsze sieciówki wykorzystują niewolniczą pracę dzieci w Azji. Ale oczywiście zarówno w przypadku ubrań, i kosmetyków można znaleźć świetny produkt za grosze, jak i markowy bubel, gdzie płacisz wyłącznie za markę, bo produkt jest tragicznej jakości.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
26 maja 2021 o 10:59

@Shi: jak już napisała MłodaMama, na stronie obywatel.gov.pl załóż sobie profil zaufany. Po założeniu musisz go potwierdzić w banku albo jakimś urzędzie. Jeśli nie możesz w swoim banku, wybierz Urząd Skarbowy - szybko, sympatycznie i kompetentnie. Unikaj ZUSu. W profilu zaufanym masz możliwość złożenia online wnioskuje dowód oraz załatwiania różnych spraw urzędowych

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
25 maja 2021 o 23:28

@Johny102: wiem o tym i już w poprzednim komentarzu napisałam, że masz rację @PiekielnaOla: No nie. Tak jak pisze Johny, W Polsce mogę się posługiwać wyłącznie polskimi dokumentami, a w Niemczech wyłącznie niemieckimi. List polecony na poczcie jak najbardziej mi wydadzą jeśli pokażę dokument drugiego kraju, ale wszystkie instytucje, które mają dostęp do informacji na temat mojego obywatelstwa (policja, chyba też straż graniczna), zażądają dokumentu wydanego przez swój kraj.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 8) | raportuj
25 maja 2021 o 20:34

@TomX: On ma rację. Z Polski miałabym problem, ponieważ w Polsce muszę się legitymować wyłącznie polskimi dokumentami. Z tym że zanim mi będzie dane lecieć poza EU z Polski, to może ten cyrk się skończy i będzie można normalnie wchodzić do urzędów.

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 10) | raportuj
25 maja 2021 o 19:56

@Jorn: Moje miasto to takie raczej Pierdziszewo Górne, które swego czasu wywalczyło sobie, żeby nie odbierano mu województwa. Prezydent miasta jest bezpartyjny, ale wypromowali go Jaki z Kowalskim, więc chyba nie ma statusu wroga. Obstawiam zwyczajnie leniwe biurwy. Te baby są okropne i niesympatyczne - kiedy składałam wniosek, nie chciały mi przyjąć zdjęcia, bo miałam na nim podobną fryzurę jak na zdjęciu na poprzednim paszporcie, przez co upierały się, że zdjęcie jest to samo co poprzednio. To, że miałam na nim inne ubranie i makijaż nie miało znaczenia. W końcu po interwencji jakiejś kierowniczki z łaską zaakceptowały.

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 25 maja 2021 o 19:57

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 8) | raportuj
25 maja 2021 o 19:48

@cn77: teoretycznie tak. Z tym że kosztuje to 4 razy tyle, a podobny cyrk z umawianiem terminów w konsulacie był juz na długo przed pandemią. Poza tym i tak musiałam jechać do Polski odebrać dowód, to chciałam przy okazji załatwić paszport.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
25 maja 2021 o 14:16

@Johanna: Wyleciał z dużym hukiem

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
25 maja 2021 o 13:55

Jeśli wyskoczył z tym pomysłem juz po rozstaniu, to że tak powiem, klasyk. Nie on pierwszy, nie ostatni w momencie pojawienia sie widma płacenia alimentów przestał się czuć ojcem. Tyle tylko dobrego, że dziecko to niemowlę, które nie zdaje sobie sprawy z tego, co mówi jego ojciec, a nie nastolatek, któremu po takiej akcji zawali sie świat

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 3) | raportuj
25 maja 2021 o 12:34

@Error505: tak, o ile sprzęt Gaggenau jest zupełnie innej jakości i zrobiony z innych materiałów, to Bosch i Siemens różnią się w zasadzie tylko ceną (firma, w której pracował mój mąż przed przeprowadzką do Niemiec produkuje tworzywa sztuczne m.in dla tego koncernu i on jest autorem receptury na niektóre z nich - ten sam plastik używany jest w obydwu markach). No powiedzmy, Siemens jest zrobiony trochę ładniej i wieść gminna niesie, że Boscha ponoć sztucznie postarzają, żeby działał krócej niż Siemens. Z tym że nie wiem, czy szyby w piekarnikach Bosch i Siemens nie będą różnić się jakims detalem w montażu, właśnie po to, żeby klient nie montował sobie tańszych części

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 25 maja 2021 o 12:35

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
25 maja 2021 o 12:24

@pasjonatpl: Siemens ten od maszyn i ten on AGD to tak jakby dwie różne firmy. AGD produkowane jest przez Bosch Siemens Hausgeräte (BSH) - firmę-córkę koncernów Robert Bosch GmbH (też od maszyn) i Siemens AG. Wiadomo, irlandzki rynek jest inny, do tego ma zupełnie inne podejście do obsługi klienta niż w Niemczech - amerykański nacisk na Customer Satisfaction vs pruski model produkcyjny (czyli super inżynieria, ale klienta mamy gdzieś)

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
24 maja 2021 o 20:39

@pasjonatpl: to jest Siemens. Ma się doskonale. Oprócz Miele jedna z dwóch wiodących marek na niemieckim rynku. Wiedzą, że mogą sobie pozwolić, żeby mieć gdzieś klienta

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 16) | raportuj
24 maja 2021 o 19:42

Znajoma jest jednym z kierowników marketingu w firmie produkującej sprzęt AGD klasy premium. Kilka lat temu firma wypuściła piekarniki z funkcją pyrolizy (bodajże jako pierwsza na rynku). Och ach, szmery bajery, 2 bańki wydane na kampanię marketingową. A potem okazało się, że wpływają reklamacje, bo podczas pyrolizy pęka szyba piekarnika. Co postanowił zrobić niemiecki gigant marki premium? Wycofał tę usterkę z gwarancji, a za nową szybę zaczął sobie liczyć bagatelka 700€ (cały piekarnik kosztował około 1000€). Pracownicy protestowali, że skoro tyle kasy poszło już w marketing, jest fakap, to trzeba to klientom rekompensować (wymienić szybę na koszt producenta i jeszcze dołożyć bombonierkę i list z przeprosinami), bo przecież renoma, zaufanie do marki i tak dalej. A gdzie tam... Dodatkowy zysk z nowych szybek był ważniejszy. Z drugiej strony - Bose kilka lat temu wypuściło gadżet ułatwiający zasypianie - słuchaweczki-stopery łączące się z aplikacją, przez którą można słuchać relaksacyjnych dźwięków. Produkt okazał się mieć błąd oprogramowania, który sprawiał, że po jakichś 6 miesiącach słuchawki przestawały się ładować. Producent wszystkim zgłaszającym usterkę klientom od razu wymieniał produkt na nowy. Kilkakrotnie, dopóki nie usunęli błędu. Bo renoma marki była ważniejsza niż szybki zysk. Jak się chce, to można...

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 7) | raportuj
21 maja 2021 o 16:30

@pasjonatpl: Kwestii gospodarczych nie poruszam. Mówię o światopoglądowych. Chociażby Szwedzcy Demokraci, tak ochoczo wyzywani wszędzie od nazistów, kwestie takie jak wolność wyznania, aborcja na życzenie czy adopcja dzieci przez pary homoseksualne, uważają za zupełnie normalne swobody obywatelskie, których się nie podważa.

[historia]
Ocena: 13 (Głosów: 15) | raportuj
21 maja 2021 o 16:06

@black_lemons: Już pomijając fakt, że niektórzy użytkowników w zasadzie wszystko są w stanie podciągnąć pod „lewacką (LGBTowską / wstaw co chcesz) propagandę”, to funkcjonując od kilkunastu lat w społeczeństwach, gdzie geje traktowani są tak samo jak blondyni, leworęczni czy jedynacy, Cały ten problem tych wydumanych „zagrożeń” czyhających ze strony „lobby LGBT” uważam za tak absurdalny i z dupy wzięty, że aż ciężko to ogarnąć rozumem. A czego już kompletnie nie mogę pojąć, to w jaki sposób jakiś randomowy gej miałby stwarzać zagrożenie dla rodziny jakiegoś randomowego polskiego Janusza. Żonę mu odbije, czy co? A jeżeli sam fakt, że jakichś przypadkowych dwóch facetów trzyma się za ręce, miałby komuś rozbić rodzinę, to jakaś wyjątkowo marna musi być ta rodzina

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
21 maja 2021 o 14:51

@Ohboy: w Niemczech przez pierwsze 6 tyg L4 dostajesz pełne wynagrodzenie, które pracodawcy zwraca kasa chorych, więc ani pracownik, ani pracodawca nie jest stratny. To wynika z trochę patologicznego przekonania o własnej „lepszości” oraz próby udowodnienia, że gdyby nie on, Polski robotnik, to cała gospodarka Niemiec padłaby w godzinę. I to nie jest moja interpretacja, tylko oni tak piszą wprost. Niemcy to leniwe dziady, których kraj zaraz upadnie, bo mają czelność brać L4, kiedy są chorzy, A Niemki to leniwe brudasy, bo do wiosennego mycie okien zatrudnia ją Polska sprzątaczkę, zamiast robić to same. Ale o tym, że tylko dzięki temu mają pracę, to już jedna sprzątaczka z drugą i pomyśli.

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 1047 48 następna »