Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Crannberry

Zamieszcza historie od: 21 czerwca 2018 - 18:11
Ostatnio: 12 kwietnia 2021 - 14:52
  • Historii na głównej: 50 z 50
  • Punktów za historie: 9185
  • Komentarzy: 1037
  • Punktów za komentarze: 7712
 
[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 10) | raportuj
22 stycznia 2020 o 13:25

@Armagedon: nie, alkohol każdy przynosi swój, a przy wejściu uiszcza się symboliczna opłatę (bodajże 10 euro), która pokrywa koszt wynajęcia lokalu, katering i sprzątanie po imprezie. Zespół też zawsze gra jakiś po znajomości. Tak że kosztów nie ponosi raczej żadnych, co jest jednak zupełnie w porządku, nikt nie oczekuje od organizatora wyskakiwania z kasy i fundowania wszystkiego. To nie wesele ;) W poprzednich latach bal też był na 60-70 osób, w tym roku liczba miejsc pozostała ta sama, potroił za to liczbę zaproszonych. Chyba może mieć to coś wspólnego z towarem reglamentowanym, bo w zeszłym rok potwierdziliśmy bez problemu kilka dni później, w tym miejsca rozeszły sie jak papier toaletowy za komuny.

[historia]
Ocena: 15 (Głosów: 17) | raportuj
22 stycznia 2020 o 13:03

@yanka: zgadzam się. Nie tylko my zresztą. Następnego dnia spojrzałam z ciekawości i wszystkie miejsca były zaklepane

[historia]
Ocena: 21 (Głosów: 23) | raportuj
22 stycznia 2020 o 12:57

@Attentat: gdzie tam tyle samo, zajęło dłużej niż sam bal... Zgadzam się i kiedy zobaczyłam z czym wiąże się potwierdzanie udziału byłam bardzo za tym, żeby zrezygnować. Szczerze, nie rozumiem, dlaczego tak mu zależy na kontaktch z tym kolegą (na mnie on robi wrażenie nadętego bucefała), może z sentymentu i przez wzgląd na stare czasy, może liczy na jakąś fuchę, gdyby koledze udało się kiedyś wygrać wybory. Ale jak pisałam, nie będe czterdziestoparolatkowi wybierać znajomych. Chce należeć do fanclubu, niech należy

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
20 stycznia 2020 o 21:22

@bazienka: przypomina mi się scena z „Pora umierać” z cudowną Danutą Szaflarską :D https://youtu.be/gHVEQb83cXU

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 21) | raportuj
20 stycznia 2020 o 21:05

@pusia: Rodzice mają obowiązek alimentacyjny dopóki dziecko się uczy. Więc nawet jeśli zapewniali mu dach nad głową i wyżywienie to łaski nie robili, tylko spełniali swój obowiązek.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
17 stycznia 2020 o 21:19

@Cut_a_phone: wiele lat temu pracowałam w liniach lotniczych. Wyglada to tak. Nie może po tobie być widać że jesteś pijany. Jeśli wypiłeś pare drinków, ale idziesz prosto, nie bełkoczesz, nie gadasz głupot i najważniejsze nie jesteś agresywny, to nie ma problemu. Jeśli zachodzi podejrzenie, że możesz potencjalnie odwalić jakiś numer podczas lotu, to cię nie wpuszczą na pokład. W samolocie jest zakaz spożywania własnego alkoholu, a nad tym podawanym/ sprzedawanym na pokładzie załoga ma kontrolę. Jeśli uznają, że ci wystarczy, więcej nie dostaniesz

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 7) | raportuj
16 stycznia 2020 o 21:25

@Koralik: @eulaliapstryk: Dziękuję wam bardzo! Zawsze mi niezmiernie miło słyszeć, że moja pisanina się podoba. Niestety albo stety nie mam aż takiej wyobraźni, natomiast chyba ewidentnie jakiś patomagnes, bo materiał na historie wydaje się sam za mną biegać ;)

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 11) | raportuj
16 stycznia 2020 o 21:16

@iks: młoda jeszcze bardzo byłam i mniej wyszczekana. Ale teraz piłkę odbijam w ten sposób jak mam do czynienia z upierdliwym Niemcem. Działa jak złoto ;)

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 16) | raportuj
16 stycznia 2020 o 17:39

I feel you sis... Też mieszkam za granicą i podobnie wyglądają moje wizyty w domu rodzinnym. Nie przyjeżdżam przez dłuższy czas - pretensje, że zapomniałam o własnej matce, przyjeżdżam na weekend - zwalam się na głowę. Umawiam się na wieczór z koleżanką (żeby nie siedzieć na głowie) - traktuję dom jak hotel, a ja jak slużącą, bo nie spędzam z nią czasu. Odwołuję spotkanie z koleżanką i proponuję wspólne spędzenie czasu - przeszkadzam w oglądaniu serialu, traktuje ja jak służącą i nie rozumiem, że ma prawo do swojego czasu, który chce spędzić samotnie. Ludzi w pewnym wieku już nie zmienisz, naucz się pewne rzeczy ignorować i nie brać do siebie

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 12) | raportuj
16 stycznia 2020 o 17:12

@black_lemons: mam podobne doświadczenia z Irlandii. W firmie, gdzie pracowałam, Nigeryjka zatrudniła sięw obsłudze klienta Praca polegąła na odbieraniu telefonów i odpisywaniu na maile. Po tygodniu pracy dziunia przyniosła zaświadczenie od psychologa, że rozmowy przez telefon za bardzo ją stresują i powinna sie ograniczyc do maili oraz od bodajże ortopedy, że z powodu bólu nadgarstka nie powinna pracować przy komputerze. Kiedy jej przełożona spytała ją, dlaczego podjęła pracę, której nie moze wykonywac z przyczyn zdrowotnych, ta poszła na skargę do HR, że przełożona jest rasistką i że niby powiedziała jej, że dla ciemnoskórych nie ma miejsca w tej firmie. Nie wiem jak sie ostatecznie skończyło. Ja sama zostałam oskarżona o rasizm przez nigeryjskich sąsiadów, kiedy wezwałam irlandzki odpowiednik straży miejskiej, ponieważ notorycznie parkowali swój samochód na wykupionym przeze mnie miejscu.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 5) | raportuj
16 stycznia 2020 o 16:40

@black_lemons: zdradzę ci sekret, tylko nikomu nie mów. Nie mam świetnej pamięci - szczegóły historii, które otarły się o sąd/prawników spisuję z protokołów lub notatek robionych w tamtym czasie. Co do reszty moge ci przytaknąć, jeśli cię to uszczęśliwi ;) Buziaczki!

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 8) | raportuj
16 stycznia 2020 o 8:30

@i16: hmm... już pomijając fakt że niepotrzebnie nadużywa się słowa „psychiczny” wobec osób, które mają po prostu parszywy charakter (zresztą uwielbiam te diagnozy stawiane przez ludzi na forach), dajmy na to że ktoś faktycznie ma jakąś dysfunkcję psychiczną, to do specjalisty powinien się raczej wybrać on sam, a nie jego otoczenie.

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 9) | raportuj
15 stycznia 2020 o 21:39

@Ronnetta: wiem. Persa użyłam tylko jako przykładu

[historia]
Ocena: 17 (Głosów: 23) | raportuj
15 stycznia 2020 o 19:36

@helgenn: jeśli ma 9 stron A4 i występują w niej dziwni ludzie, to na bank moja ;)

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 10) | raportuj
15 stycznia 2020 o 19:28

@Armagedon: Ona mi później, jak już mieszkałyśmy razem opowiadała, że Niemiec ją wyrzucił, jak mu się przyznała, że waliła go po rogach z tym Amerykańcem "miłością jej życia". Ale jak było naprawdę, kij wie. Laska była taka mitomanką, że trudno powiedzieć, która z jej opowieści faktycznie się wydarzyła, a która została stworzona na porzeby chwili, żeby wzbudzić współczucie u rozmówcy. A do tego miała talent. Mój adwokat, kiedy ja poznał, jak mu oddała moje klucze, opowiadał mi, że gdyby nie znał sprawy, sam by jej pewnie pokój zaproponował. To fakt, że zrobiła sobie styl życia z mieszkania za pół darmo. I myślę, że nawet po odliczeniu kosztów sądowych na swoje wyszła. Ja brałam od niej miesięcznie 300 euro. Normalnie pokój już z mediami kosztuje ze dwa razy tyle. Przez ten rok, kiedy mieszkała u mnie zaoszczędziła 3600. Mnie musiała oddać coś w okolicach sześciu stówek, do tego jej adwokat (już ten prawdziwy na rozprawie) kosztował zapewne 360 plus vat, czyli 430 euro (chyba że miała ubezpieczenie prawne i ubezpieczalnia przejęła koszty jej pełnomocnika), czyli i tak wyszła co najmniej 2500 eur na plus tylko w ciągu jednego roku. Pochodziła z Afganistanu. Nie pisałam narodowości, gdyż nie chciałam, żeby od początku historii czytelnicy kierowali się jakimiś stereotypami. Zresztą nie wiem, na ile jej zachowanie wynikało z jej kultury (bo tez słyszałam opinie, że jeżeli np. Pers raz wejdzie ci do domu, to już z niego nie wyjdzie), a na ile z jej parszywego charakteru. Poza tym mieszkała w Niemczech od 2 roku życia (rodzina podobno zwiała w 1979, kiedy weszli ruscy i zaczęli się naparzać z islamistami) i z rodzinnym krajem nie miała kontaktu.

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 10) | raportuj
15 stycznia 2020 o 18:56

@Fahren: nie znam szczegółów jej kolejnych akcji mieszkaniowych, więc moge tylko gdybać. Na mój rozum podejrzewam, że u każdego mieszkała ile się dało, dopóki nie postawił sprawy na ostrzu noża i nie zaczął grozić sądem, pewnie wtedy wyprowadzała się gdzie indziej, żeby uniknąć drugi raz takich kosztów. Chociaż laska była tak nieprzewidywlna i zachowywała się tak bez sensu, że chyba nic by mnie już w jej przypadku nie zdziwiło.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
15 stycznia 2020 o 15:02

@katem: chyba w Wielkopolsce się tak mówi.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
13 stycznia 2020 o 1:57

Czytam historię trzeci raz i nadal jej nie rozumiem

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
11 stycznia 2020 o 0:40

@Lobo86: autorka z tego co pamiętam mieszka w Anglii. Jak najbardziej jestem w stanie uwierzyć, bo spotykam takie obrazki też w Niemczech, jak już bardzo muszę gdzieś pojechać komunikacją publiczną. Tutaj młodzież, zwłaszcza turecka, wydaje się mieć jakąś wyjątkową alergię na słuchawki.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
10 stycznia 2020 o 13:33

@yfa: 1. Biorąc pod uwagę późniejsze zachowanie mojego szefa, chyba wobec nikogo 2. Zachowanie panów dyrektorów piekielne, nieprofesjonalne i zwyczajnie głupie, ale z samymi opiniami trudno było się nie zgodzić

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 9) | raportuj
10 stycznia 2020 o 9:45

@toomex: widocznie komuś się nudzi i nie ma ciekawszych zajęć. Pod ostatnią moją historią Armagedon zadała pytanie, co oznacza jeden skrót i też ją zminusowali. Nie wiem kurła za co. Zadała normalne sensowne pytanie

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
9 stycznia 2020 o 10:26

@Armagedon: myślę, że osoba, która posuwa sie do nadużywania stnowiska w celu gnębienia byłego partnera, nie ma również poblemu z demonstracyjnym zwracaniem się per "pan" świeżo po rozstaniu. Z osobami, które były nam kiedyś bliskie, nawet jeśli mieliśmy dłuższą przerwę w kontaktach raczej pozostajemy na ty.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 7) | raportuj
8 stycznia 2020 o 18:24

Kradzież to kradzież, czy na małą, czy dużą skalę. Wynoszenie towaru z zakładu produkcyjnego jest ewidentne, ale jak należy traktować sytuacje, gdzie pracownik biurowy na koniec dnia odruchowo wrzuci długopis do torebki albo wydrukuje jednostronicowy prywatny dokument na służbowej drukarce? Też groszowe sprawy, a jednak mienie firmy.

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 12) | raportuj
8 stycznia 2020 o 13:17

To zależy od szczęścia i na jakiego lekarza się trafi. Ja miałam akurat odwrotnie. W Polsce przez 5 lat próbowałam wyleczyć koszmarne migreny, które nie dawały mi żyć. Chodziłam od lekarza do lekarza, wydałam fortune na specjalistów a jedyne co dostawałam to komentarze "już taka pani uroda" oraz coraz większe dawki coraz silniejszych leków przeciwbólowych. Czasami na chybił-trafił jakieś suplementy, których mi rzekomo brakowało. Pogardzany irlandzki "konował", kiedy niedługo po przeprowadzce poszłam po receptę na silne środki przeciwbólowe, w 3 minuty znalazł przyczynę migren i je wyeliminował. Okazało się, że miałam źle dobrany lek, który wywoływał takie skutki uboczne, wystarczyło go zmienić na inny. Przez 5 lat w Polsce nikt na to nie wpadł, łącznie z lekarzem, który mi ten lek przepisał.

« poprzednia 1 226 27 28 29 30 31 32 33 34 35 3641 42 następna »