Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Crannberry

Zamieszcza historie od: 21 czerwca 2018 - 18:11
Ostatnio: 12 kwietnia 2021 - 14:52
  • Historii na głównej: 50 z 50
  • Punktów za historie: 9185
  • Komentarzy: 1037
  • Punktów za komentarze: 7712
 
[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 24) | raportuj
3 grudnia 2019 o 17:23

@BananaJuice: W polskiej opinii publicznej istnieje też jakaś dziwna dychotomia w postaci albo napie*dalania pasem albo zupełnego braku wychowania, zupełnie jakby nie było nic pomiędzy, przy czym ta pierwsza opcja przedstawiana jest jako ta "właściwa". Co ciekawe, jak posłucha się polityków, największymi jej orędownikami są ci, którzy wbrew temu, co mówią, wcale nie wyrośli na "uczciwych, porządnych obywateli", tylko na zakompleksionych, mściwych kasztanów. Z wyjątkiem sytuacji przez Ciebie wymienionej (pokazanie, że uderzenie innej żywej istoty ją boli), chyba jedyne, czego można nauczyć dziecko biciem, to że rację ma zawsze ten silniejszy fizycznie, szacunek wzbudza się strachem, a jak ktoś się z nami nie zgadza, można mu spuścić wpie*dol. Odnośnie wychowania bezstresowego, które mylnie jest utożsamiane z zupełnym brakiem wychowania, to jakaśtam jego odmiana stosowana jest na szeroka skalę w Skandynawii. Dziecka nie wolno uderzyć, nie podnosi się głosu, z dzieckiem się rozmawia, tłumaczy się mu i uczy konsekwencji. I z tego, co zauważyłam, to wydaje się działać. Ilekroć jestem w Szwecji w restauracji, czy w jakiś innym miejscu użyteczności publicznej, gdzie przebywają rodzice z dziećmi (nie mówie tu o placach zabaw czy innych miejscach typowo dziecięcych, gdzie mogą, a nawet powinny się wyszaleć), tych dzieci prawie nie słychać. Siedzą grzecznie z rodzicami przy stolikach i jedzą posiłek. Nie ma wrzasków, płaczu, biegania czy rzucania jedzeniem. Na zastraszone tez nie wyglądają. Czyli da się.

[historia]
Ocena: 19 (Głosów: 19) | raportuj
3 grudnia 2019 o 14:35

Tak niestety często jest. Ktos faktycznie w potrzebie nie skorzysta, bo będzie sie krępował, a Janusz będzie miał mokro w majtkach na myśl jak przyoszczędził.

[historia]
Ocena: -2 (Głosów: 2) | raportuj
3 grudnia 2019 o 10:07

@Error505: Historię znam tylko z jego opowiadania, może walizka była starsza niż mówił, a on nie chciał sie przyznać, że nie kupuje co roku nowej, tylko lata z taką z poprzedniego sezonu ;) W ostatnich latach, chandrycząc się o rózne sprawy, zauważyłam prawidłowośc, że pierwsze roszczenie klienta bardo często jest odrzucane (może liczą, że ludzie albo nie znają przepisów, albo nie będzie im się chciało szarpać, zwłaszcza o drobne kwoty), dopiero kiedy klient nie ustępuje i przysyła im albo pismo od adwokata, albo zaczynające się od słów "po rozmowie z adwokatem", pełne paragrafów, to ustępują, ale ze słowami, że jest to z ich strony "gest dobrej woli" (aus Kulanz)

[historia]
Ocena: -2 (Głosów: 4) | raportuj
2 grudnia 2019 o 16:20

@Error505: Lufa miałaby nam oddać cztery stówki. Za 40 eur (czyli 10% wartości sporu) nie pracowałby adwokat, to miałam na myśli ;) Ale tym niemniej, kwota to dla nich żadna, więc spodziewaliśmy się zwrotu, choćby w celu "zachowania renomy". Za walizke oddali Ci cała kasę? Bo podobną akcję miał ostatnio mój szef. Też w Lufie. Zniszczyli mu walizkę, wysłał wszystkie dane, łącznie z wyceną nowej (walizka Rimowa, więc kosztowała kilka stówek, miał ją niecały rok). I oddali mu 30euro, bo potrącali ileś procent za każdy rozpoczęty miesiąc użytkowania...

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 4) | raportuj
2 grudnia 2019 o 13:07

@Eander: orientacyjne daty, z tego, co kojarzę podaję w każdej historii. Kiedy mają one znaczenie dla historii, podaję nawet daty dzienne. Czepiłeś się słowa "iluś" w moim kontarzu. Napisałam o "iluś latach", gdyż nie wiem, jak określić datę początkową pierwszej chronologicznie historii (o teściowej) - dzień, kiedy związałam sie z jej synem? Kiedy poznałam ją? Kiedy zaczęło jej odpie*dalać, ale jeszcze nie mówiła nic bezpośrednio do mnie? Czy może kiedy zaczęła faktycznie być otwarcie chamska wobec mnie? A może pierwszy raz, kiedy jej syn wziął jej strone? Bo to są różne lata. Więc, zależnie od przyjętej wersji "iluś" może oznaczać pomiędzy 9 a 13. Podąłabym konretną liczbę, ktoś wyliczyłby sobie inaczej i byłby zarzut, że się komus lata nie zgodziły, ergo piszę fejki. Nie dogodzisz...

[historia]
Ocena: -5 (Głosów: 5) | raportuj
1 grudnia 2019 o 18:41

@digi51: Nie działa komentowanie obrazkiem, tu masz link: https://imagizer.imageshack.com/img921/392/LyYwPY.png

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 7) | raportuj
1 grudnia 2019 o 18:19

@digi51: Polecam przeczytać moje historie jeszcze raz, tym razem dokładnie. Część rzeczy, które mi zarzucasz wymyśliłaś sobie sama, na inne odpowiedziałam już wielokrotnie w komentarzach i nie chce mi się pisać jeszcze raz tego samego. Może żeby zakończyć tę dyskusję, wrzucę ci kilka dokumentów. Są po niemiecku, ale ten język chyba znasz, a przynajmniej powinnaś. - Fragment wyroku eksmisyjnego mojego byłego (który podobno istniał tylko w mojej głowie) - Pismo od rzetelnego i uczciwego ADAC, w którym zarzucają, że to niby nie ja byłam kierowcą - Mail od pracownika Ab In Den Urlaub do TUI na temat zwrotu kosztów za zakupione przez nas bilety (które, twoim zdaniem, niemożliwe, żeby ktoś niechcąco anulował). Odnośnie twojego zarzutu, że "o wszystko jestem gotowa pójść do sądu". W przypadku tych biletów spójrz, o jaką kwotę chodziło. Nie wiem, jakie w swojej pracy otrzymujesz napiwki, może powodzi ci się tak dobrze, że stueurówkami palisz w kominku, ale ja chyba wybrałam mniej lukratywną ścieżkę kariery, bo dla mnie dwa tysiące osiemset euro (do kwoty podanej w mailu doszły jeszcze bilety na pociąg do Stuttgartu i z powrotem) jest to dużo pieniędzy i, tak, jeśli byłoby trzeba, byłam gotowa o zwrot walczyć w sądzie. A że jakaś sprawa zakończyła się na moją korzyść. Jeśli w jakiejś kwestii masz rację, a strona przeciwna nie, to przy normalnie funkcjonującym systemie prawnym, jeśli jesteś w stanie udowodnić, ze tę rację masz (bo to wynika np. z zawartej umowy), to sprawa z reguły zakończy się pomyślnie dla ciebie (bycie "kryształowym" lub nie ma tu akurat najmniejsze znaczenie). I nie jest to żaden spektakularny cud, tylko normalna kolej rzeczy.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
1 grudnia 2019 o 14:53

@boom_boom: Wiem, Rechtschutz, świetna sprawa, bardzo się przydaje. Korzystałam w jego ramach z porad prawnych w późniejszych historiach (z anulowanymi biletami czy samochodem zastępczym). W 2013 nie wiedziałam jeszcze niestety o jego istnieniu.

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: -5 (Głosów: 5) | raportuj
29 listopada 2019 o 23:03

@Eander: nie wiedziałam, że podawanie konkretnych dat jest tak istotne, ale jeśli za początek można uznać powiedzmy rok mojego pierwszego ślubu, kiedy była teściowa zaczeczęła "pokazywać rogi", to był 2009, a ostatnia chronologicznie historia z anulowanymi biletami była z lipca 2019, czyli równe 10 lat

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 14) | raportuj
29 listopada 2019 o 11:22

@digi51: gdyby wszystkie opisane sytuacje wydarzyły się w ciągu miesiąca, czy nawet roku, byłoby to faktycznie za dużo na jedną osobę. Opisane przeze mnie historie wydarzyły się w ciągu iluś lat, tylko wrzucam je wszystkie naraz, bo mnie akurat na tym etapie naszło na pisanie. Jeden ma pracę, która generuje piekielne sytuacje (np. upierdliwi klienci), inny ma pecha do ludzi w życiu prywatnym. Ale sam fakt, że mam za sobą małżeństwo z psycholem nie wyklucza chyba, że mogę trafić na chaos w komunikacji publicznej, Janusza biznesu, niekompetentnego urzędnika czy nieuprzejmą panią w sklepie. Jezeli ktoś uważa każdą sytuację grubszego kalibru niż babcia w tramwaju narzekająca na młodzież za niemożliwą, to ma takie prawo i nic na to nie poradzę. Tylko konieczność udowadniania pod dosłownie każdą historią, "nie jestem wielbłądem" i że sytuacja naprawdę się wydarzyła, robi się bardzo męcząca (zwłaszcza, że wiele padających argumentów jest zupełnie od czapy) i szczerze mówiąc zniechęca do dalszego pisania

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 29 listopada 2019 o 11:23

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
28 listopada 2019 o 23:49

@MrNazarinho: 1800 to średnia krajowa na całe Niemcy. W Monachium zarabia się przeciętnie więcej niż w innych miastach, ale ceny, zwłąszcza najmu, są o wiele wyższe. I 1600 w samodzielnie prowadzonym gospodasrtwie domowym nie starczyłoby mi wówczas na utrzymanie się. Dla przykładu, takie najbardziej podstawowe koszty: - mieszkanie: czynsz, rachunki, ubezpieczenie, internet - 1200 eur - komórka - 50eur - ubezpieczenie samochodu - 60eur - bilet miesieczny - 100eur (mieszkam pod miastem, szósty ring) - benzyna (nie wszędzie dojedziesz komunikacją) - 60eur - leki, które stale przyjmuję - 30eur - jedzenie, chemia, środki czystości - 200eur przy dużych oszczędnościach Razem 1700. Przy wegetacji i rezygnacji ze wszystkiego nadal brakuje 100eur by domknąć budżet. A oprócz tego trzeba się jeszcze ubrać, czasem wypadnie niespodziewany wydatek, bo coś się np. zepsuje i trzeba kupić nowe. Już nie wspomnę nawet o "luksusach" typu kino, książki, fryzjer, kawa na mieście czy odwiedzenie rodziców.

[historia]
Ocena: -5 (Głosów: 9) | raportuj
28 listopada 2019 o 23:25

@Driada: Historia jest z 2013, a Ordnung skończył się mniej więcej w połowie ubiegłej dekady

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 1) | raportuj
28 listopada 2019 o 14:06

@Italiana666: Też nie słyszałam, dopóki nie zarejestrowałam się na grupach polonijnych i nie zobaczyłam tych wszystkich ogłoszeń. U góry masz skriny. Żeby sie zameldować, potrzebujesz potwierdzenie od właściciela mieszkania lub głównego najemcy. Jeśli pokój podnajmowany jest na czarno (bo włąściciel nie zgadza sie na WG, albo ktoś ma mieszkanie socjalne i podnajmuje pokoje na lewo, albo jest za mały metraż, bo w 3-pokojowym mieszkaniu mieszka 8 osób), nikt tego potwierdzenia nie wystawi i trzeba meldunek zdobyc inaczej. Jak wejdziesz na jakąś grupę typu Polacy w Monachium, zobaczysz mnóstwo ofert wynajmu pokoju tanio bez meldunku oraz handlu meldunkami. Jeśli ktoś zarabia np. 1200 euro i nie stać go na wynajęcie pokoju legalnie, bo taki kosztuje np. 700 euro, kombinują w ten sposób.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 1) | raportuj
28 listopada 2019 o 13:52

@szyszol: O, to faktycznie po sąsiedzku, bo ja mieszkam pod Monachium w stronę Ebersbergu :) Pozdrawiam!

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 8) | raportuj
28 listopada 2019 o 13:49

@Error505: Pisałam już w któryms komentarzu, czym ten patomagnes może być spowodowany (to może byc swoją droga dobry tytuł ;)). Odnośnie bohaterów musze jednak wtrącić drobne sprostowanie. Misio i Mareczek jak najbardziej, zamiast Jamesa jego matka (on sam nie był złym człowiekiem, tyko go baba wykończyła psychicznie. Po tym jak dojrzał i się od niej odciął, założył zdrowo funkcjonującą rodzinę). Do kompletu dodam jeszcze byłego szefa i współlokatorkę (będą w kolejnych historiach). Za to Gustav jest postacią jak najbardziej pozytywną.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
28 listopada 2019 o 13:12

@MrNazarinho: również post pod postem, ponieważ nie działa edycja. Jeśli gdzieś widziałeś oferte zamiatania podwórka za 2400 na rękę, to podeślij, chętnie przyjmę. Świeże powietrze, brak stresów i przyzwoita kasa

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
28 listopada 2019 o 13:09

@MrNazarinho: Jeżeli merytoryczna odpowiedź na zadane pytanie to dla ciebie plucie jadem, a czepianie sie na siłę rzeczy, które można sobie samemu w kilka minut sprawdzić (typu cena najmu mieszkania czy prawo rozwodowe) i wyciąganie wyłącznie na podstawie własnej niewiedzy wniosków w stylu "jestes głupia piszesz fejki" to konstruktywna krytyka, to chyba faktycznie nie mamy o czym rozmwaiać. Twoje zarzuty z osttaniego postu bardzoej brzmia jak głupi trolling niż faktyczne wątpliwości, ale mimo to spróbuję sie ustosunkować: - dobre płatna praca. Na rekę miałam faktycznie coś w okolicach 2600. Dla jednych to dużo, dla jednych mało. Programista za takie pieniądze nie wstałby nawet z łóżka, ale ja nie jestem programistą i przy moich kompetencjach odpowiwadało to moim oczekiwaniom finnasowym. Zwłaszcza, że średnia krajowa netto wynosiła wtedy 1800 netto, więc pensja wyższa od niej o 800 euro nie prezentowała sie źle. Moje koszty życia w tamtym czasie wynosiły równiez w okolicach 1800 euro, więc te 8 stówek miałam na swoje przyjemności. Naprawdę dało się przyjemnie żyć. - Hans miał na rękę cos w okolicach 2400 (plus roczny bonus, który najpierw mowił, że dostawał, a potem, że nie dostawał). Pensja równiez powyżej średniej krajowej, jak na szeregowego pracownika w małej firmie, nie korpo (taki Liebherr na pewno płaci więcej), raczej w górnej granicy stawek na tym stanowisku. Oferty płacy nieprzystające do kosztów życia stanowią w Monachium osobny problem, na ten temat wypowiedziałam sie w historii o szukaniu pracy - pracowałam w amerykańskim korpo (jakich w Monachium pełno), w dodatku w dziale zajmującym sie Europą Środkowo-Wschodnią, językiem komunikacji w firmie był angielski, wiekszośc pracowników stanowili ekspaci, niemiecki nie był w ogóle używany. Załatwianie spraw w niemieckich urzędach również nie wchodziło w zakres moich obowiązków. Jeżeli nadal masz wątpliwości mogę również wrzucić skany wyroków sądowych dowodzących prawdziwości historii, ale podejrzewam, że skwitujesz to tylko stwierdzeniem na wzór Putina o zielonych ludzikach, że "taki wyrok można kupić w każdym sklepie z wyrokami" i dyskusja z toba będzie przypominac próby przekonania płaskoziemcy, który i tak swoje wie

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 8) | raportuj
28 listopada 2019 o 12:01

@Balbina: Ja mam dokładnie na odwrót. Jestem ttwardą babką, która umie zawalczyc o siebie, ale na pierwszy rzut oka (twarz, barwa głosu), sprawiam wrażenie "słodkiej idiotki" (coś w stylu np. Barbary Kurdej-Szatan). U niektórych wzbudza to instynkt opiekuńczy (co czasami jest miłe, a czasami irytujace), ale też przyciąga całą masę ludzi lubiących wykorzystywac innych. "Fałszywych przyjaciółek" poznałam już w życiu taka ilość, ,że nie postrzegam już tego jako piekielność, a jako element krajobrazu. Z tym że o ile z niektórych fałsz bije na kilometr i łatwo ich przejrzeć, i na dzień dobry spuścić po linie, to niektórzy sa "lepsi w te klocki" i odkrywaja się dopiero po jakims czasie

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 8) | raportuj
28 listopada 2019 o 11:48

@Iras: oczywiście takie laski, dla których celem życia jest wyrwanie "bogatego cudzoziemca" też istnieją i sama też je spotkałam, ale powiedziałabym, że jest to raczej margines i sa to raczej osoby z, przepraszam za określenie, nizin społecznych (np. potrafiących zadać zupełnie poważnie pytanie "po co ludzie czytają książki?). Z tym że bohater histori w takim środowisku sie nie obracał. Takie komentarze padające czasem z ust Polaków na emigracji, wynikają raczej z kompleksów i mają na celu zarówno szantaż emocjonalny i wywołanie poczucia winy u danej kobiety, jak i stanowią wygodną wymówkę dla suprawiedliwienia własnych niepowodzeń - o wiele łatwiej jest wmówić sobie, że wszystkie kobiety to dziwki lecące na kasę niż przyznać, że ma się wredny charakter i ludzie nas nie lubią

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 8) | raportuj
28 listopada 2019 o 11:34

@kartezjusz2009: Masz zupełną rację w tym, co piszesz. Tytuł był lekko ironiczny (mam tez prawdziwych przyjaciół i wimem, że jest to obustronna relacja). On na początku, co prawda nie dawał tego po sobie poznać, ale pod koniec znajomości zauważyłam, że traktował znajomych jak publiczność. Dopóki mógł błyszczeć, był super kumplem, a jak tylko ktoś zacząl mieć w życiu lepiej niż on, trafiał go szlag i zrywał znajomośc, obrazając się pod byle pretekstem. Kiedy go posnałam miał mnósteo znajomych, ale z czasem ten krąg zaczął mu sie wykruszać, teraz widzę dlaczego. Tak samo diewczyne tez wyrzucił z domu z bzdurnego powodu, jak tylko zaczęła zarabiać i przestała byc od niego zależna. Ze mną to samo, dopóki mi się nie układało i on mógł zgrywać bohatea, był do rany przyłóż, ale jak tylko odbiłam się od dna, ułożyłam sobie życie (związek, nowa praca) i nagle zaczęłam mieć lepiej niż on, zacząl pluć jadem

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
28 listopada 2019 o 11:06

@alexiell: @le_szek: @pasjonatpl: @Bryanka: Tak to ten! ZaglobaOnufry! Dzięki! Ten z kotem w avatarze (Wędrowycza też kojarzę, ale nie pamiętma u kogo). Właśnie odkryłam jego pożegnalny elaborat z tłumacza Google. Jeśli ktoś nie czytał, polecam, rozkoszna lektura :) Napisany, notabene, dokładnie w tym samym stylu, co ostatnia wiadomość Mareczka do mojego faceta, więc chyba podobny typ człowieka. Ludzie go hejtowali za chamstwo, a on uznał, że polski plebs zazdrości mu mieszkania w Niemczech. A trolling Drilla był genialny. Nie moge go niestey znaleźć, chyba już usunął konto.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
27 listopada 2019 o 22:52

@Bryanka: a może pamiętasz nick innego użytkownika. Zapadł mi w pamięć, a nie mogę sobie przypomnieć jak się nazywał i teraz mnie to męczy. Pracował w Niemczech jako lekarz, o ile mnie pamięć nie myli chyba psychiatra. Pisał całkiem fajne historie i bardzo chamskie komentarze. Zwracał się do wszystkich jak do plebsu

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 10) | raportuj
27 listopada 2019 o 22:12

@Monomotapa: Tarija jej było :)

« poprzednia 1 233 34 35 36 37 38 39 40 41 42 następna »