Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Crannberry

Zamieszcza historie od: 21 czerwca 2018 - 18:11
Ostatnio: 6 marca 2021 - 0:48
  • Historii na głównej: 49 z 49
  • Punktów za historie: 8989
  • Komentarzy: 1006
  • Punktów za komentarze: 7424
 
[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 11) | raportuj
21 stycznia 2021 o 22:18

Odnośnie samego nmieszkania, ostatecznie dobrze, że tak się stało. Przynajmniej mogłam z nim zerwać nie musząc jednocześnie szukać na gwałt dachu nad głową. Ale z tą Mołdawką łączyła go jakaś dziwna relacja (ona dzwoniła do niego w środku nocy z jakąś pierdołą, a on się zrywał i leciał), że gdyby nie jego "katolickie" podejście do seksu, pomyślałabym, że ją rucha na boku

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 7) | raportuj
21 stycznia 2021 o 22:15

@m_m_m: tak :D Siostry potrafiły wydać 1000 euro na spontanicznych zakupach ciuchowych w drodze z pracy.

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 9) | raportuj
21 stycznia 2021 o 22:12

@pasjonatpl: zwyczajne chorobliwe skąpstwo. Kiedy go poznałam miał 36 lat. 10 lat wcześniej pracował w Moskwie w Aeroflot, a potem w jakichś liniach uzbeckich albo kazachskich (nie pamiętam). Zatrudniony był tam na warunkach, jako pracownik irlandzki, delegowany do pracy za granicą, więc linie opłacały mu zakwaterowanie i jakieś diety, oprócz tego dostawał normalną pensję. Dorobił się tak, że po powrocie kupił 5-pokojowy dom na jakiś nieduzy kredyt, bo większość kasy już miał. Kiedy go poznałam, zostało mu jeszcze 10 lat spłaty po 500 euro miesięcznie, więc bardzo niedużo. Spory kredyt miał na to drugie mieszkanie, ale ono było kupione pod wynajem. W domu wynajmował 4 sypialnie, za łączną kwotę ponad 1000 euro. Mimo że naprawdę nie musiał. Po prostu obsesja na punkcie chomikowania kasy

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
21 stycznia 2021 o 22:04

@r1979: mój ojciec to podsumował, że zdecydowanie wolałby być jego spadkobiercą niż nim samym. Rodziny ostatecznie nigdy nie założył (wiem od wspólnych znajomych), jak umrze wszystko odziedziczą jego siostry i ich dzieci. Siostry z kolei nie miały najmniejszego problemu z wydaniem każdej sumy pieniędzy

[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 12) | raportuj
21 stycznia 2021 o 22:01

@Habiel: tak, masz rację. Z perspektywy zdrowo myślącej osoby zachowywał się jakby trakrował mnie wyłącznie jako źródło darmowej szamy (bo nawet na seks przesadnie nie leciał). Tylko że jednocześnie robił totalną szopkę przy swojej rodzinie, przedstawiał mnie jako swoją przyszłą żonę, opowiadał o swoich poważnych planach względem mnie, uzgadniał z wujkiem księdzem, czy odprawiłby kiedyś w przyszłości naszą mszę ślubną. Podobnie obnosił się z tym związkiem przy kolegach z pracy. Kiedy z nim zerwałam, wydawał się autentycznie wstrząśnięty i zarzucał mi, ze się nim zabawiłam, bo on liczył, że ten swiązek będzie do końca życia. To o co tu kurczę chodzi i na co on liczył?

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
21 stycznia 2021 o 16:25

@marcelka: ale z drugiej strony, w Polsce jest jakieś kompletnie niezrozumiełe ciśnienie na tego magistra. Oferty pracy typu recepcjonista w biurowcu czy sprzedawca w biurze podróży, a w wymaganiach koniecznie dyplom magistra (licencjatów nie przyjmują). Przepraszam, na jaki wuj? Przecież tę pracę można spokojnie po maturze wykonywać

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
21 stycznia 2021 o 15:55

@Meliana: niestety tak... Podobną, na szczęście nie tak ekstremalną sytuację mamy w rodzinie mojej mamy. Brat mamy wychowany na księcia udzielnego,kóremu wszyscy mieli usługiwać. Tyle tylko, że pracuje. Za to oprócz bycia roszczeniowym leniem jest jeszcze agresywny i bardzo źle traktuje babcię. A ona by w ogień za nim skoczyła i zawsze go broni. Dzwoni z płączem do mojej mamy, że jej źle, a potem broni synka, że to dobry chłopak, tylko ma trudny charakter. Serce nam się kraje, ale nic nie zrobisz. Jak sama nie chce, to na siłę nie uszczęśliwisz

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 7) | raportuj
21 stycznia 2021 o 14:32

@marcelka: jeżeli rodzice byli w miarę niezłe usytuowani, to raczej się nie łapały na stypendium socjalne. U mnie na uczelni nawet przy przyznawaniu miejsc w akademiku na pierwszym roku kryterium dochodowe było tak idiotyczne, że rodzice musieliby być podopiecznymi Mopsu, albo fałszować zaświadczenie o dochodach

[historia]
Ocena: -4 (Głosów: 12) | raportuj
21 stycznia 2021 o 14:24

@Puszczyk: sama jestem w wieku córek z historii i u mnie na studiach stypendium naukowe przysługiwało powyżej średniej ocen 4.5 (a i to nie zawsze, bo duża konkurencja) i wynosiło zawrotne 200zł. W pracy na pół etatu (bo ca cały etat nie pogodzisz ze studiami dziennymi, bo doby braknie) przy dobrych wiadrach zarobiłoby się 700zł, wynajęcie pokoju kosztowało 500zł plus media, miejsce w akademiku 300zł. Jedyna szansa, żeby student się samodzielnie utrzymał łącznie z zapewnieniem sobie dachu nad głową to jeśli studiował kierunek, który pozwalał na udzielanie dobrze płatnych korków

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
20 stycznia 2021 o 16:55

@Puszczyk: kompleksy, kiedy ma się 20 lat (kto ich w tym wieku nie miał) bynajmniej nie wykluczają bycia babką czy facetem z klasą 10 lat później. Człowiek pracuje nad sobą i się rozwija. Odnośnie "smoka w bajce", przykro mi to powiedzieć, ale wykluczenie możliwości, że jakaś Polka mogłaby mieć klasę i zredukowanie wszytskichn rodaczek do przydrożnych dziwek stawia cię na równi z bohaterem historii. Czy nawet w gorszym świetle, gdyż ten był 24-letnim szczylem, a ty jesteś znacznie starszy. A odnośnie koleżanki od sztokholmskiego playboya, to jedna z przyczyn, dla której ona zdecydowała się trzymać go na dystans, był właśnie stereotyp "polskiej dziwki" kładziony jej do głowy przez ludzi twojego pokroju. Wkręciła sobie, że wszyscy dookoła, wiedząc skąd pochodzi, na pewno mają już o niej wyrobioną opinię. Tym bardziej zaskoczyło ją, co usłyszała. Że to tak jednak nie do końca z tym stereotypem

[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 12) | raportuj
20 stycznia 2021 o 16:02

@digi51: w takich sytuacjach przypomina mi się fryzjerka Beata Berendowicz. Obecnie jedna z "guru" polskiego fryzjerstwa. Zaczynała w moich czasach licealnych od salonu u mnie na osiedlu. Opowiadała wtedy, że miała konflikt z rodzicami, bo ją pasjonowało fryzjerstwo i chciała iść w tym kierunku, natomiast rodzice pchali ją na studia, na filologię polską, bo gdzie to na fryzjerkę, taki wstyd. Ona postawiła na swoim i zrobiła niesamowita karierę, w swojej branży osiągając w zasadzie wszystko, co możliwe. A gdyby poszła na tę polonistykę, skończyłaby pewnie jako nauczyciel polskiego w jakiejś szkółce, za marne pieniądze. Generalnie, jeśli ktoś jest ogólnie mądry, ambitny i ma pomysł na siebie, to jest w stanie zrobić karierę nawet po "nieprzyszłościowym" kierunku. W liceum podśmiechiwano się z kolegi z klasy, który wybierał się na filozofię, że będzie po tych studiach "frytki smażył", a on jest obecnie jednem z czołowych polskich filozofów młodego pokolenia. Robi (o ile już nie zrobił) habilitację, pisze książki, jest naczelnym czasopisma, często jest zapraszany do telewizji i zyje na lepszym poziomie niż wielu z tych, co z niego pokpiwali

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
20 stycznia 2021 o 15:16

@Puszczyk: po daniu oceny odśwież stronę. Nie ma za co.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
20 stycznia 2021 o 15:13

@Neomica: Dziękuję Ci za bardzo miłe słowa :) Z cyferkami chodziło głownie o łopatologiczne przedstawienie pewnego zjawiska, w ten sam sposób, w jaki swego czasu zostało to wyjaśnione mnie. Sama w ten sposób na co dzień nie klasyfikuję ludzi, bo raz, że to trochę "incelskie", a dwa, jak zostało tu juz zauważone, ta skala jest subiektywna, i każdy będzie miał swoje kryteria. Np. przystojny, wykształcony milioner z dobrej rodziny dla jednej będzie dziesiątką i spełeniniem marzeń, a dla innej aroganckim dupkiem, któremu kasa rodziców uderzyła do głowy, czyli, no nie wiem, trójką? Najważniejsze, żeby się wzajemnie dobrać :)

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
20 stycznia 2021 o 15:02

@justangela: o to to. Typ "tępego lalusia" (taki powiedzmy w stylu Cristiano Ronaldo) jest kompletnie aseksualny. Bo co z takim robić, na półce postawić i podziwiać? A już zwłaszcza, jeżeli jest przekonany o własnej zaje*istości i uważa, że wystarczy, że jest i każda panna będzie jego. Grzecznie podziękuję i pójdę dalej. A z kolei brzydki, ale diabelnie inteligentny facet, do tego obdarzony "brytyjskim" poczuciem humoru, który mi w rozmowie "wymasuje mózg", jak się postara, będzie w stanie sprawić, że mi "majtki same spadną" ;)

[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 14) | raportuj
20 stycznia 2021 o 14:45

Skoro rodzice żyją w świecie swoich urojeń, dlaczego nie zażądają od Ciebie związania się z Bradem Pittem czy Elonem Muskiem? A co, jak szaleć to szaleć. Mam tylko nadzieję, że jak będą na starość potrzebować pomocy, to zwróca się o nią do twojego "idealnego" byłego i nie będą zawracać głowy temu "nieudacznikowi", z którym się z wiązałaś. Poza tym, niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę, ale czy dobry spawacz przypadkiem nie przebiera w ofertach dobrze płatnej pracy tak samo jak dobry informatyk?

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
19 stycznia 2021 o 22:41

@cassis: ja wiem, co te pojęcia oznaczają. Na mój gust Krzysztof ogólnie nienawidził ludzi. Z pewnymi wyjątkami (fińskie kobiety)

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
19 stycznia 2021 o 18:10

@digi51: "Kumpela z Danii tak to skomentowała: "Tu pójście z kimś do łóżka po paru drinkach jest takim samym elementem imprezy jak potańczenie, nikogo to nie dziwi, nikt się tym nie oburza i nie dyskutuje potem o tym tygodniami"." O szwedzkich związach słyszałam, że zaczynają się z reguły od tego, że w barze czy na imprezie dziewczyna podchodzi do chłopaka i proponuje seks (zresztą wszystkie znane mi szwedzkie pary zaczęły znajomośc od seksu). Na kolejnej imprezie znowu idą do łóżka. Dopiero potem umawiają sie na kawę/ drinka/ kolację i zaczynaja randkować. Odnośnie "łatwych Polek" - sytuacja z zeszłego roku. Byliśmy z facetem i moją polską koleżanką w Szwecji na imprezce u szefa partii, do której mój facet należy. Koleżanke rwał tam lokalny playboy (sztokholmski milioner, odniósł sukces w branży nieruchomości, przekonany o własnej zajebistości). Siedzą na łąwce na patio, on ją tam bajeruje, a przysłuchuje się temu grupka innych Szwedów, płci obojga. W pewnym momencie ktoś mówi to tego kolesia: "Stary, odpuść sobie. Nie wiem na co liczysz, ale to jest Polka. Te babki mają taką klasę, że ona w życiu nie poleci na twoje tanie teksty"

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
19 stycznia 2021 o 17:10

@Eander: absolutnie mnie nie uraziłeś i w tym, co napisałeś, jest sporo racji. Inną sprawą jest tez to, że mam naturę gawędziarza i nawet o wyniesieniu śmieci jestem w stanie dośc barwnie opowiadać, przez co mozna odnieść wrażenie, jakby w moim życiu co chwilę coś niesamowitego się działo ;) O ile moje pierwszy historie były dość hardcorowe (miałam kilka dość ciężkich lat), to wydaje mi się, że te ostatnie sa właśnie z gatunku posmiania się z czyjejś głupoty :)

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 6) | raportuj
19 stycznia 2021 o 17:02

@Neomica: @justangela: Tę "piątke" rzuciłam w tej chwili żeby zobrazować cały mechanizm, tak więc nie fiksujcie się tak bardzo akurat na te cyfrę. Nie pamiętam, jakich dokładnie cyfr on wówczas użył, bo byłam w zbyt duzym szoku, słuchając tego, co mówi, poza tym już kilka lat od tej rozmowy minęło. Chodziło ogólnie o to, że umieściłam siebie w zbyt niskiej lidze i w tej zbyt niskiej lidze szukałam partnera.Ale czy to była dokładnie 4, 5, 6 czy 7 nie pamiętam. @Neomica: "Nie sądzę jednak by dotyczyło to wad charakteru czy głupoty bo Crannberry sama się określała na piątkę a nie sądzę by tak źle oceniała swój charakter czy inteligencję. Na ten numer składa się wygląd, pozycja, wykształcenie, prestiż zawodu a nawet pochodzenie." Ja przez wiele lat była przekonana, że bycie Polka z automatu stawia mnie na gorszej pozycji i czyni kims mniej wartościowym niż miejscowi. Ot, magia stereotypów i kompleksów wpojonych w rodzinnym domu. "To co z tymi normalnymi, fajnymi? Czemu celując w piątki i poznając przyzwoitych facetów skończyłaś z konkluzją, że twoim błędem było celowanie w piątki?" Spróbuję odpowiedzieć. Przypuśćmy, że poznajesz faceta. Taka mocna piątka, nawet szóstka. Nawet niebrzydki, skonczyłs szołe, zrobił zaocznie licencjat, ma jakąś przeciętna pracę. Uczciwy, nie pije, nie bije, nie zdradza. Dobry chłopak? Owszem. Ale wyobraź sobie, że ty uwielbiasz podróżowac, zwiedzac świat, chodzić do teatru i do opery, rozwijać sie, dokształcać i uczyć nowyc rzeczy. A on nie. Czas wolny spędza przed telewizorem oglądając mecz, ewentualnie pójdzie pobiegac po parku. Wiedzę ogólną ma na takim poziomie, ze w teleturnieju typu Milionerzy czy 1 z 10 nie jest w stanie odpowiedzieć na żadne pytanie i nie widzi potrzeby poznawania świata czy uczenia się nowych rzeczy. Twoje potrzeby uważa za fanaberie i marnowanie pieniędzy. On nie rozumie twojej potrzeby samorozwoju, a ciebie irytuje jego stagnacja i "mamejowatość". Żadne z was nie jest złym czy nienormalnym człowiekiemm, ale taki związek na dłuższą mete nie przetrwa. Nie jesteście właściwymi ludźmi dla siebie. Kiedy patrzę wstecz na moje pierwsze małżeństwo, przez 6 lat mieliśmy całkiem udany związek. A potem jego matka namieszała, a on nie umiał się jej przeciwstawić i sie rozleciało. I tak samo: porządny, wykształcony facet, niegłupi, z sercem na dłoni, z dobrą praca, przystojny, zabawny, dusza towarzystwa – bardzo dobrze rokował, tylko, jak się potem okazało, był tak cholernie słaby psychicznie, że nie umiał tupnąć noga i zawalczyć o swoje małżeństwo, tylko najpierw probował lawirować, a gdy matka postawiła sprawę na ostrzu noża, kompletnie się rozsypał i zaczął wykonywać gesty rozpaczliwca. Gdybym go poznała, mając w głowie to, co obecnie, zażądałąbym już przy pierwszych jazdach matki, że ma z tym zrobić porządek i zacząć żyć własnym życiem, albo nie marnowac mojego czasu, bo życie w trójącie nie rokuje na przyszłość. A że miałam dwadzieścia parę lat, głowe pełną ideałów i do tego kompleksy, to zamiast tupnąc noga, starałam się babie przypodobać w nadziei, że mnie polubi, a jej rasistowsie uwagi traktowałam jak coś zrozumiałego i starałam się udowadniać, że nie jestem wielbłądem.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
19 stycznia 2021 o 14:59

@Meliana: jeśli toś ma ogromną rodzine, z tóra utrzymuje blisie kontakty, do tego intensywne życie towarzyskie, to faktycznie ma problem. Żeby nikogo nie urazić, pozostaje mu albo zrobic ogromne wesele, albo nie robić wcale. Chociaż jest jeszcze opcja B. Zrobic ślub za granicą, np. na greckiej plaży i przyjęcie w tawernie (cenowo wcale nie wyjdzie więcej niż weselicho w polsce). Można z czystym sumieniem zaprosić wszystich (np. zaznaczając żeby zamiast dawać prezent, opłacili sobie podróż i pobyt). Z tych 300 zaproszonych przyjedzie 30-40.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 8) | raportuj
19 stycznia 2021 o 14:51

@Neomica: to było w baardzo dużym uproszczeniu. Numerki nie odnosiły się wyłącznie do atrakcjności fizycznej, ale jeszcze do wykształcenia, osiągnieć życiowych i mnóstwa innych faktorów. Oczywiście masz pełną rację w kwestii, że jeden będzie zakompleksionym dupkiem, a inny będzie nosił na rękach. Poznałam w życiu i takich, i takich. Z tym, że tych noszących na rekach nie opisuje się na Piekielnych. Gdybym prowadziła blog na temat swojego zycia uczuciowego z przeszłości, byłby tam spory rozstrzał zachowań, z czego te dobre by przeważały. Ale że tu jestem ograniczona tematyką portalu, w dodatku powybierałam ekstrema, mozna odnieść wrażenie, że tylko takich ludzi spotykałam, co nie jest prawdą. Jeśli wspominam powiedzmy historie tinderowe - w ciągu roku poszłabym na np. 50 randek. 10 kawalerów okaże się debilami, 40 będzie normalnych, to opisze się tych 10. Normalnych było więcej, ale nie ma na ich temat o czym pisać

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 12) | raportuj
19 stycznia 2021 o 14:29

@Puszczyk: no błagam... nie masz bardzoej wiarygodnego źródła niż portale typu Papilot czy inny Biały Kozaczek, gdzie redaktorek ma płaconą wierszówkę za klikalnośc, więc plecie, co mu ślina na klawiaturę przyniesie, posiłkując się Narodowym Urzędem Badań z Dupy? No ale nawet jeśli ten paszkwil jest na faktach, to mam rozumiec, że fakt, że jakiś Alvaro wyrwał disco-Karynę nie śwaidczy o całej populacji. W niemiekcich szmatławcach mozesz przeczytać, że wąsatemu Andreasowi Polacy ukradli samochód, a w angielskim Daily Mail, że Polacy jedzą łabędzie. Tylko że czerpanie informacji z takich źródeł świadczy wyłącznie o czytającym

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 11) | raportuj
19 stycznia 2021 o 14:12

Dodam jeszcze, takim momentem "przełomowym" była dla mnie prywatna rozmowa ze znajomym psychiatrą, gdy zastanawiałam się, co robię nie tak i gdzie popełniam błąd. Odpowiedź brzmiała: "Źle oceniasz swoją ligę i partnera zamiast na swojej półce, szukasz poniżej. W uproszczeniu, jeśli ty jesteś na przykład ósemką, wydaje ci się, że jesteś piątką, może szóstką. I faceta szukasz sobie wśród innych piątek. Facet piątka z kompleksów czy ze strachu, że go zostawisz, wmawia ci, że jesteś góra trójką i tak cię traktuje. Spróbuj w ramach eksperymentu poszukać kogoś, kto wydawałby ci się zupełnie spoza twojej ligi. Czyli nie "faceta z licencjatem", ale z "doktoratem lub habilitacją", kogoś, kto cie nie będzie ciągnąl w dół, tylko w górę, i zobacz, co będzie". Spróbowałam, bez większych nadziei. I tworzę z tym "eksperymentem" już od ponad 4 lat szczęśliwy związek.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
19 stycznia 2021 o 13:58

@Etincelle: mnie by było wręcz bardzo przykro, jeśli ktoś bliski odmówiłby uczestnictwa w moim weselu, tylko dlatego, że sam planuje potajemny ślub na Bora Bora czy w Las Vegas. I nie przyszłoby mi też do głowy mieć do niego pretensji, że na moim weselu był, a swojego nie zrobił. A z drugiej strony - mieliśmy paczke przyjaciół jeszcze z czasów studenckich - 5 par. Wszystkie pobrały się w latach 2005-2010, czyli stosunkowo niedługi odstęp czasowy. Wszystkie wesela były tez podobnej wielkości - 50-60 osób. Każda para zapraszała na swoje wesele pozostałe 4 i uznaliśmy to jako najnormalniejszą rzecz pod słońcem. Z wyjątkiem ostatniej koleżanki, która wybawiwszy się u wszystkich innych, na swój ślub zaprosiła 3 pary, a czwartej nie. "Bo nie czuje się z nimi jakoś mega emocjonalnie związana". Zgodnie stwierdziliśmy, że to było bardzo brzydkie z jej strony. @maat_ też mnie zastanawia, czy ludzie nie widzą różnicy między weselem przyjaciółki, na którym było się rok temu, a weselem w bardzo dalekiej rodzinie, gdzie w wieku 5 lat zostało sie zaciągniętym przez rodziców, a z która obecnie nie utrzymuje się kontaktów. A tak jeszcze porównując doświadczenia. Organizacja pierwszego ślubu przypomina odrabianie pańszczyzny. To trzeba, tego nie wolno, to sie powinno, a tego nie wypada. W temacie gości, sukienki, imprezy jako takiej, itd. Drugi lub trzeci to bajka. Zobowiązania zostały już wypełnione, wszytsko można, nic nie trzeba i robisz to, na co masz sama ochotę. :)

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 8) | raportuj
19 stycznia 2021 o 13:39

@Eander: odniosę się. Na piekielnych piszę od roku z kawałkiem, ale historie które opisuję sa z całego dorosłego życia, a lat już troche mam (w tym roku stuknie mi 40). A że żyję dość intensywnie, trochę się tego nazbierało. Do tego pewne sytuacje typu niemiecka obsługa klienta, randki na Tindere czy oderwany od rzeczywistości szef same na bieżąco dostarczają tematów. Jeśli chodzi o moje niefortunne kontakty z płcią przeciwną z ubiegłych lat (moje historie o związkach są sprzed dobrych kilku-kilkunastu lat), to tak. Po części przyczyna leżała też we mnie. Młody wiek, brak doświadczenia, wychowanie w poczuciu, że jestem gorsza od innych, które zaowocowało niskim poczuciem własnej wartości (wchodzisz w związek z pierwszym facetem, który zwróci na ciebie uwage i cieszysz się, że cię chciał), kompleksy w pierwszych latach "Polki na zachodzie", kiedy wszyscy dookoła kładą ci do głowy, że facet z "wyższej półki" nie jest dla ciebie i ty jako "gorsza" powinnas zadowolić sie kimś, komu na dobrą sprawę na dzień dobry powinno się zasadzić kopa w zad (np. tak się zafiksujesz na to, żeby nie wyjść na stereotypowa dziunię lecącą na kasę, że nie zauważysz, że spotykasz sie z patologicznym skąpcem). Do tego kiedy kobieta znajduje się na jakims życiowym zakręcie (a tych zakrętów tez juz kilka miałam), przyciąga toksyków, którzy pod pozorem opiekuńczości urabiają ją na swoją ofiarę. Sytuacji nie pomaga, kiedy najbliższe osoby, w momencie, kiedy prosisz je o radę, bo coś ci "śmierdzi", każą ci przestać "księżniczkować" i kręcic nosem, bo "gdzie ty drugi taki ideał znajdziesz". Z biegiem lat dojrzewasz, przepracowujesz pewne sprawy, układasz sobie w głowie, nabierasz doświadczenia życiowego i poczucia własnej wartości, i uczysz się walczyć o siebie, patrzeć krytycznie na swoje otoczenie i nie popełniać ponownie tych samych błędów.

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 1039 40 następna »