Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Crannberry

Zamieszcza historie od: 21 czerwca 2018 - 18:11
Ostatnio: 8 maja 2021 - 15:00
  • Historii na głównej: 52 z 52
  • Punktów za historie: 9512
  • Komentarzy: 1080
  • Punktów za komentarze: 8111
 
[historia]
Ocena: 16 (Głosów: 18) | raportuj
5 listopada 2019 o 20:37

@eulaliapstryk: dziękuję! Naprawdę bardzo mi miło, że historie się podobają. Chyba zadowolę Cię w obydwu kwestiach. Po przeprowadzce do Niemiec przeżyłam jakieś 7 „chudych lat”, kiedy prześladował mnie „odwrotny dotyk Midasa” i wszystko, czego się dotknęłam, z hukiem i przytupem obracało się w g*wno, więc materiału mam jeszcze na co najmniej 4-5 historii. Potem sytuacja się nagle odwróciła i póki co wszystko się, odpukać, dobrze układa :)

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 9) | raportuj
5 listopada 2019 o 20:10

@DeceiverInI: też tak myślę, że ktoś, kto mnie zna rozpoznał mnie bez problemu w historii o teściowej ;) W branżach pracowałam różnych, tu w Niemczech wyszło, że głównie w IT. Moje stanowisko to taki gryziklawiaturek biurowy na trochę wyższym poziomie, czyli nie sekretarka, która odbiera telefon i parzy kawę, tylko bardziej zaawansowane rzeczy. W zależności od tego, czy w grę wchodzi „ogarnianie kuwety” jakiemuś preziowi, czy tylko sprawy operacyjne, nazywa się to albo Executive Assistant, albo Chief of Staff lub Program/Business Manager. Wrzucę Ci przykładowy opis stanowiska: Planning, organization and execution: • Annual business rhythm of Enterprise and Partner Group in coordination with the global organization (Worldwide and EMEA) and 32 subsidiaries across Central & Eastern Europe • Regional conferences with up to 100 participants, Leadership team meetings and seasonal team events • Executive travel logistics including agenda coordination with respective customers, partners and subsidiaries Business Management • End to end business administration to the EPG General Manager • Creation of weekly sales update, customer-ready and field seller readiness presentations • Marketing, travel and events budget monitoring and management • Internal, sales and customer/partner communication • SharePoint site administration and maintenance

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 5 listopada 2019 o 20:12

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 5) | raportuj
5 listopada 2019 o 10:25

@szafa: mamy chyba jakieś wewnętrzne przekonanie (co chyba jest naturalne), że rodzice chcą dla nas jak najlepiej i my też chcemy jak najlepiej dla nich, w końcu są to najbliżsi nam ludzie. Przez to osoby o słabszej psychice dają sie zmanipulować, jeśli rodzice są toksyczni (co dziecku też często zajmie mnóstwo czasu, zanim to zrozumie). Mojemu byłemu na szczęscie wkońcu udało się z tego toksyczngo układu wyrwać, jednak musiało upłynąć kika lat zanim pewne rzeczy do niego dotarły. Do Irlandii juz raczej nie wrócę (chociaż nigdy nie mów nigdy). Zawodowo, fakt, było tam o wiele łatwiej niż w Niemczech. Nie było tam stereotypu, że Polka może co najwyżej "jeździć na szmacie" i nie musiałam na każdym kroku udowadniać swoich kompetencji, ale z drugiej strony mieszkam w Niemczech juz 10 lat, przyzwyczaiłam się do "ordnungu", świetnej opieki zdrowotnej, ładnej pogody, dobrej infrastruktury i paru innych rzeczy i cięzko byłoby mi to porzucić na rzecz irlandzkiego chaosu i permanentnego deszczu ;)

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
5 listopada 2019 o 10:12

@Azheal: Mam nadzieję, że u Ciebie sprawy dobrze się skończyły. Kiedy jeszcze byliśmy razem, zanim sytuacja za bardzo eskalowała. liczyłam, że to sie jeszcze wszystko poukłada, mając przykład małżeństwa u mnie w rodzinie, gdzie teściowa jest podobnego kalibru, jednak mąż stoi murem za żoną i tworzą od wielu lat szczęśliwe małżeństwo. Może nam też by sie udało gdybyśmy bardziej o siebie walczyli, może gdybyśmy przeszli terapię, a może po prostu "nie byliśmy sobie pisani".

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 3) | raportuj
5 listopada 2019 o 10:00

@irulax: Dziękuję bardzo :) PO latach jestem w stanie patrzeć na to z dystansem i nawet sie z tego pośmiać, ale wtedy łatwo nie było. Na szczęście od kilku lat wszystko, odpukać, uklada mi się bardzo dobrze. Pozdrawiam!

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
4 listopada 2019 o 18:30

@yfa: skoro niezobowiązujące spotkanie przy kawie lub drinku jest dla ciebie "przerobem", to albo trollujesz, albo masz poważne problemy ze sobą. Z pierwszym spotkaniem jest troche jak z rozmową o pracę - na podstawie opisu stanowiska i paru maili trudno przewidzieć, że szef będzie bucem, to wychodzi dopiero przy osobistym poznaniu (czasami widać to już od razu, wtedy sobie odpuszczamy). A jeśli Cię interesuje moje obecne życie, to tak, od kilku lat jestem w bardzo szczęśliwym związku ze wspaniałym człowiekiem (historyjki byly, jak już napisałam, z przeszłości, niektóre z bardzo bardzo odległej), więc nie muszę już przeżywać przypadkowych spotkań, i "ruchać" też mam kogo :D

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
4 listopada 2019 o 18:17

@yfa: @yfa: tekst napisany przeze mnie od początku do końca. Mojego byłego męża nie nazwałabym kretynem. Kiedy go poznałam był przesympatycznym, inteligentnym, dobrym człowiekiem, który od początku mówił, że ma trudną matkę, z która może bywać ciężko, ale mam się nią nie przejmować, bo on jest po mojej stronie. I faktycznie był. A ja przecież nie będę skreślać fajnego człowieka, tylko ze względu na zachowanie matki, na które on nie ma wpływu. Matka też na początku nie sprawiała jakichś drastycznych problemów. Tak na serio odpie*doliło jej dopiero w okolicach naszego ślubu, ale na tym etapie uczucie między nami było na tyle silne, że chcieliśmy byc ze sobą, bez względu na to, czy jej się to podoba, czy nie (tak to wyglądało na podstawie informacji, które miałam na tamtą chwilę. O kredycie dowiedziałam się długo po fakcie). Źle się zaczęło dziać mniej więcej od naszej przeprowadzki, matka wywierała na nim coraz większą presję, on kochał mnie, kochał ją i się w tej sytuacji zagubił. Może czuł tez, że ma wobec niej zobowiązania w związku z tym, że jego ojciec nie żył, a on był jedynym mężczyzną w rodzinie. Nie robłabym z niego postaci jednoznacznie negatywnej, a tym bardziej kretyna. Przerosła go sytuacja, nie podołał emocjonalnie. Co jednak nie zmienia faktu, że jego zachowanie wobec mnie w tamte święta oraz po nich było absolutnie skandaliczne (co bynajmniej nie pozostalo bez mojej reakcji), dlatego tez drugiej szansy nie dostał i ostatecznie wyrzuciłam go z domu.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
4 listopada 2019 o 17:53

@Armagedon: wie, co masz na myśli. Jak dokładnie przebiegała dynamika związku autorki niestety sie nie dowiemy, a w historii jest za mało informacji i możemy tylko gdybać. Ale faktem jest, że "typowy psychopata" nie chce sam odejść, bo jak powietrze do życia jest mu potrzebna ofiara, którą może gnębić. Bez niej on nie istnieje. Partner autorki (choć to są tylko moje spekulacje) wygląda mi raczej na inny typ zazdrośnika, czyli faceta, który mając ciepły kącik u kobiety, sam zdradza ją na potęgę, a swoje zachowanie przerzuca na partnerkę (w psychologii się to nazywa bodajże projekcja), bezpodstawnie oskarżając ją o rzeczy, które robi sam. Czasem jest to manewr dla odwrócenia uwagi od siebie, czasem taki naprawde wierzy w to co mówi, może chcąc w ten sposób uspokoić sumienie. I będzie ją non stop oskarżał o wyimaginowane zdrady, a ona będzie mu udowadniać, że nie jest wielbłądem. Jak mu się znudzi i znajdzie nową sugar mamę, winy za rozstanie absolutnie nie weźmie na siebie, tylko trzeba będzie przerzucić ją na partnerkę. W obecnym jej zachowaniu nie znalazł niczego, do czego mógłby sie przypie*dolić, więc zaczął grzebać w przeszłości na zasadzie "daj mi człowieka, ja ci znajde paragraf". Znalazł jakies stare zdjęcie penisa i heja! Miał idealną wymówkę. Podejrzewam, że gdyby w jej przeszłości również nic nie znalazł, rzuciłby ją zaraz po porodzie np, za "świecenie gołą d*pą przed personelem medycznym"

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 11) | raportuj
2 listopada 2019 o 12:04

@Pixi: ale w zakończeniu nie ma nic nadzwyczajnego. Mamunia to był typ człowieka, który musi narzekać i jątrzyć nie w celu osiągnięcia jakiejś sytuacji (typu syn się z powrotem do niej wprowadza), tylko musza koniecznie zwrócić na siebie uwagę. Takie attention whores starszego pokolenia, typu narzeka, ze nikt o niej nie pamięta i nikt do niej nie dzwoni, przyjdzie jej umrzeć samotnie itd, a jak do niej zadzwonisz, to będzie mieć pretensje, że jej serial przerywasz. Dla mnie było logiczne, ze ona tak właśnie zareaguje, zwłaszcza że nawet jak on latał do Irlandii od czasu do czasu na weekendy, nie była zbyt skóra gościć go u siebie, bo to dla niej zbyt duży wysiłek i musiałaby dla niego jeszcze codziennie gotować. Ale on jako kochający syn nie chciał tego widzieć i racjonalizował jej zachowanie. Jej reakcja była dla niego szokiem, bo mu sie w tym momencie świat zawalił, a ja nie ukrywam, po tym wszystkim co przeszłam, miałam ogromną satysfakcję.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
1 listopada 2019 o 16:24

@Armagedon: Zbierałam się od kilku godzin, żeby odpisać na Twój komentarz. Przypomniał mi się koszmarny okres mojego życia, kiedy sama się wpakowałam w podobną sytuację, tylko mnie to dopadło w okolicach trzydziestki, w sumie tuż po rozstaniu z mężem (tym od durnej mamuśki). Po rozstaniu z kolesiem, który przez ostatnie pół roku związku pokazywał mi, jak bardzo ma mnie w dupie, wpakowałam się w związek z „kochanym misiem, który się troszczył i interesował”. Myślę, że zauważanie pewnych sygnałów bądź nie, nie jest tyle kwestią wieku, co doświadczenia z taką osobą. Nieważne, czy ma się 15 lat trzy 50, „normalna” osoba nie doszukuje się cech psychopatycznych w każdym napotkanym człowieku, bo często nie przyjdzie jej nawet do głowy, że istnieją ludzie, którzy czerpią przyjemność z bezinteresownego dręczenia najbliższych im osób. Dopiero kiedy doświadczy się już takiego człowieka, jest się tak niesamowicie wyczulonym, że rozpozna się z kilometra sygnały, których nikt inny nie zauważy.

[historia]
Ocena: 19 (Głosów: 19) | raportuj
31 października 2019 o 22:40

Jeśli był chorobliwie zazdrosny od początku, to dziwię się, że autorka się z nim związała i jeszcze zdecydowała na dziecko. Jeśli natomiast zaczęło się bardzo niewinnie, a dopiero z czasem nasilało, to będąc uwikłanym w relację, nie tak trudno jest przegapić moment, w którym zostaje przekroczona granica tego, co jest akceptowalne. Przykład sytuacji, kobieta zaczyna spotykać się z mężczyzną, jest powiedzmy listopad, wcześnie robi się ciemno. Za każdym razem kiedy ona skądś wraca (z pracy, siłowni, spotkania z przyjaciółmi), on nalega, że wyjedzie po nią samochodem, żeby nie wracała sama po ciemku. Robi to uparcie i nie przyjmuje odmowy do wiadomości. Na tym etapie, jeśli ktoś nie miał wcześniejszych doświadczeń z „toksykiem”, nie sposób jest stwierdzić, czy mamy do czynienia z troskliwym dżentelmenem z nadmiarem wolnego czasu, czy też z psychopatą, który właśnie wykonuje pierwszy krok w kierunku osaczenia partnerki i przejmowanie kontroli nad jej życiem. Zabroni mu tego kategorycznie albo w ogóle zakończy znajomość - okaże się, że facet miał dobre intencje, a ona wyszła na paranoiczną dzikuskę i być może przegapiła miłość życia. Pozwoli mu, a on faktycznie okaże się psychopatą - zostanie nazwana głupią babą, która sama wiedziała w co się pcha

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 5) | raportuj
31 października 2019 o 21:33

@Pixi: to powiedz proszę, który dokładnie fragment wzbudza Twoje wątpliwości, a spróbuję je rozwiać

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 8) | raportuj
30 października 2019 o 15:21

@bipi29: tak jak piszesz, zarabiał wtedy trochę więcej niż po przeprowadzce, do tego była też moja pensja prawie w tej samej wysokości, a koszty życia nie dość, że niższe (niższy czynsz i opłaty oraz nie mieliśmy tylu dodatkowych kosztów, które doszły nam w Niemczech), to były dzielone na pół. W Niemczech w początkowym okresie mieliśmy do dyspozycji tylko jego pensję.

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 13) | raportuj
30 października 2019 o 15:11

@MyCha: ja teraz pewnie też. 10 lat temu byłam mniej odważna ;) Zrobiłaby awanturę przy wszystkich, siostry by jej wtórowały (tutaj wyobraź sobie Gesslerową w ataku rzucającą talerzami i pomnóż razy ich pięć). Poza tym mój były był pod takim jej wpływem, że podejrzewam, że gdyby matka mu kazała, wyprowadziłby mnie siłą

[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 16) | raportuj
30 października 2019 o 15:05

@BlackCat: od sytuacji upłunęło 10 lat, więc zdążyłam nabrać dystansu. W tamtach czasach bardzo często mi nerwy puszczały, było mnóstwo awantur oraz płaczu z czystej bezsilności

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 18) | raportuj
30 października 2019 o 14:56

@Jorn: gdyby akcja działa się obecnie w Polsce lub w Niemczech, miałbyś rację. Ale mówimy tu o Irlandii w szczytowym okresie "tygrysa celtyckiego", kiedy banki wciskały wszystkim kredyty prawie na siłę, nie pratrząc, czy ktoś będzie w ogóle w stanie go spłacić. Biorąc pod uwage fakt, że przeciętnie zabariający Irlandczyk nie miał problemu z otrzymaniem 4 kredytów hipotecznych na pól bańki każdy (dlatego niedługo później im to koncertowo je*ło z dużym hukiem), to otrzymanie kredytu na 50 kawałków ze spłatami wynoszącymi mniej niż 20% pensji był to Pan Pikuś

[historia]
Ocena: 14 (Głosów: 16) | raportuj
30 października 2019 o 14:51

@iks: Życzę mu jak najlepiej, bo to nie jest zły człowiek. Zagubił się w toksycznej relacji z matką przez co zmarnował kika lat życia również sobie. Mam z nim sporadyczny kontakt i trzymam mocno kciuki, żeby nie pozwolił rozwalić sobie obecnej rodziny

[historia]
Ocena: 26 (Głosów: 28) | raportuj
29 października 2019 o 20:54

@Bryanka: to w największej mierze zależy od postawy, którą przyjmie mąż/syn. Mam ciotkę, która obsesyjnie nienawidzi swojej synowej (z tego samego powodu), ale kuzyn stawia sprawę ostro - chcesz widywać mnie i wnuki, to masz się zachowywać w cywilizowany sposób. Ja nie, to drzwi są tam. Małżeństwo trwa już ponad 10 lat. Mój były był niestety zbyt zdominowany i nie umiał się postawić.

[historia]
Ocena: 27 (Głosów: 33) | raportuj
29 października 2019 o 20:45

@Meliana: dalej nie działo się już nic szczególnie ciekawego. Tak w skrócie: poobrażal się, porobił mi na złość, ale ja twardo stałam przy swoim, że ma się wyprowadzić, w końcu postraszyłam, że poproszę ojca, żeby przyjechał i pomógł mu w podjęciu decyzji o wyprowadzce. W końcu wynajął sobie gdzieś pokój i się wyniósł. Rozwiedliśmy się. Czas upływał mu na pracy, ostrym piciu i sporadycznych wizytach u mamy. Po kilku latach poznał babkę ze Stanów i przeprowadził się do niej. Stanął przy niej na nogi. Ożenił się, ma dziecko, z matką nie utrzymuje kontaktów. Cieszę się, że dojrzał i zaczął żyć własnym życiem, szkoda tylko, że tak późno

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 21) | raportuj
29 października 2019 o 20:36

@maat_: przeceniasz moją wyobraźnię. Ta akcja z kredytem była tak absurdalna, że nawet Monty Python by tego nie wymyślił. Ponieważ akcja działa się w latach 2007-2011, a od tego czasu kilka razy zmieniałam telefon, nie mam już wiadomości, które wysyłałam wówczas do znajomych z opisem sytuacji, których zdjęcie mogłabym ewentualnie zamieścić. Jedyne co mi przychodzi do głowy, czym mogłabym się uwiarygodnić to zdjęcie czarownic (Bez widocznej twarzy rzecz jasna) zrobione na naszym ślubie ;)

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 5) | raportuj
27 października 2019 o 18:10

Sytuacja nr 2 - złoto :D Już słyszę uszami wyobraźni: isz wolen zenden paket. Isz nyks fersztejen. Isz machen beszwerde (to słowo akurat zawsze znają). A spytasz takiego delikwenta, jak długo mieszka w Niemczech - 20 lat albo dłużej

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
23 października 2019 o 11:33

@Bryanka: mój były jakiś czas po rozstaniu (byliśmy razem jakis rok) wręczył mi roczny wyciąg z karty kredytowej, na którym były podświetlone na różowo wydatki, jaki poniósł na mnie przez rok naszego związku. Były to: bilet lotniczy, za który juz w momencie rezewacji zwrócilam mu gotówkę, krem do twarzy, który dał mi na gwiazdkę, bukiet kwiatów, który dał mi na urodziny, kolacja w taniej włoskiej knajpce, na którą zabrał mnie na pierwszej randce, zakupy spożywcze, które zrobił, kiedy raz ugotował dla nas kolację. I zażądał zwrotu łącznej kwoty 270 euro. Oraz świecy zapachowej, którą dostałam na urodziny od jego siostry. Kiedy go wyśmiałam, napisał list do moich rodziców załączając wyciąg z karty i domagał się zwrotu pieniędzy od nich. Moja mama spytała go wówczas, czy ma wysłać jemu rachunek za wożenie go po Polsce i oprowadzanie po różnych miejscach, noclegi u nich w domu, gotowanie mu i zapraszanie do restauracji. Temat upadł ;)

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
16 października 2019 o 22:13

@doktorek: odpowiedź na Twoje pytanie została wyczerpująco udzielona pod komentarzem Jorna (to ten ukryty). Jako że opisane sytuacje kończyły z mojej strony znajomość, a nie ją zaczynały, stwierdziłabym, że nie tylko nie wybieram takich ludzi, a wprost przeciwnie - eliminuję ich z mojego życia. A co do przyciągania, patrząc po moim kręgu znajomych czy też obecnym towarzyszu życia, wydaje mi się że przyciagam w większości raczej tych fajnych. A na palanta zawsze można trafić, tego się chyba nie da uniknąć, zwłaszcza że nikt nie ma tego napisane na czole

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
16 października 2019 o 10:47

@iks: znam to. Człowiek szuka partnera, a trafiają sie projekty ;) Mam podobne podejście do związków. Każdy się wspina pod swoją górę, nie trzeba go ciągnąc za rękę, ale ma poczucie, że nie jest sam i w razie czego, jeśli omsknie mu się noga i spadnie, ta druga osoba go złapie. Czasami trafia się jednak na ludzi, którzy albo ciebie ciągną za rekę na siłę, mimo że o to nie prosisz, albo ich trzeba ciągnąć, a jeśli spadniesz, to zamiast cię złapać, rozłożą kolczatkę ;)

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 5) | raportuj
15 października 2019 o 23:47

@eulaliapstryk: dla mnie największym bucem był ten niby dżentelmen. Kurczę, muszę te randkę opisać od początku do końca w innej historii. Mam pomysł na kilka kolejnych, o randkach i nie tylko. Ale dozuję stopniowo, nie chcę być posadzona o bycie kolejnym wcieleniem Malinowej ;)

« poprzednia 1 234 35 36 37 38 39 40 41 42 43 następna »