Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Crannberry

Zamieszcza historie od: 21 czerwca 2018 - 18:11
Ostatnio: 6 marca 2021 - 0:48
  • Historii na głównej: 49 z 49
  • Punktów za historie: 8997
  • Komentarzy: 1008
  • Punktów za komentarze: 7434
 
[historia]
Ocena: 23 (Głosów: 23) | raportuj
11 stycznia 2021 o 18:26

@maat_: gdybym to ja wiedziała, że tacy jaśnie państwo zawitają, zatrudniłabym kamerdynera i ze trzy dziewki kuchenne. Niedopartrzenie z mojej strony :D

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 3) | raportuj
9 stycznia 2021 o 21:37

@Jorn: ten temat też poruszyłam w reklamacji, która miała 3 strony A4 drobnym drukiem. A potem z panią z centrali przez telefon. Usłyszałam, że niestety nie ma takiej możliwości, gdyż sieć nie oferuje obniżek abonamentu i mogą tylko przeprosić za nieprawdziwe informacje. Tym sposobem tracą klienta. Odkwękam jeszcze do końca umowy i zmieniam operatora (w podobny sposób przekonali mnie do zmiany dostawcy internetu)

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 3) | raportuj
9 stycznia 2021 o 12:30

@digi51: masakra. Ale to już tez słyszałam, że ponoć lubią im ginąć wypowiedzenia umowy... W czasie, kiedy przeprowadzaliśmy się do Niemiec, mój były u nich pracował (właśnie O2 przeniosło go do Niemiec, kiedy się centralizowali), więc mieliśmy umowę dla pracowników i na domowy telefon plus internet, i na moją komórkę. Preferencyjne warunki, a obsługa wręcz nas po dupie całowała. Po rozwodzie mogłam nadal z tego korzystać, jednak kiedy w 2016 były odszedł z pracy i wyprowadził się z kraju, musiałam przejść na umowę dla „szaraczków” i zaczęły się problemy. Z internetu u nich zrezygnowałam już w tym samym roku po brzydkiej akcji, jaką odwalili. Jak skończy mi się umowa na komórkę, tez będę zmieniać, bo straciłam do nich zaufanie. Problem tylko, na co zmienić: telekom jest drogi, vodafone nie ma u mnie w domu zasięgu, a 1&1 mamy w pracy i tez są co chwilę problemy...

[historia]
Ocena: 26 (Głosów: 28) | raportuj
8 stycznia 2021 o 18:19

Rozumiem, kryć tyłek komuś, kto niechcąco popełni drobny błąd. Każdemu moze się zdarzyć. Ale laska z tego, co piszesz, celowo sabotuje waszą pracę i działalnośc firmy, a zwracaną uwagę zlewa ciepłym moczem. Nie powinnaś mieć żadnych dylematów moralnych. To naprawdę nie jest tożsame z donoszeniem na gestapo podczas okupacji. Zresztą, gdybyś była świadkiem, gdzie ktoś kogoś morduje, potrąca dziecko na pasach i ucieka, czy nawet kradnie czyjeś mienie, też nie wezwałabyś policji w imię "niebycia konfidentem"?

[historia]
Ocena: -3 (Głosów: 11) | raportuj
7 stycznia 2021 o 20:16

@Dominik: jakby przyjandził? ;)

[historia]
Ocena: 16 (Głosów: 18) | raportuj
3 stycznia 2021 o 23:37

To zależy od parafii i od podejścia biskupa w danej diecezji. Sama pochodzę z wojewódzkiego miasta na południu Polski, gdzie biskup trzyma rygor w tych sprawach i u nas ksiądz chodząc po kolędzie nigdy nie brał od ludzi pieniędzy. Opłaty za zamówienie mszy były „co łaska”, ale naprawdę groszowe. Kiedy brałam pierwszy ślub, protokół spisywaliśmy w polskiej parafii u Dominikanów w Dublinie i nikt nie chciał pieniędzy. Sam ślub braliśmy w katedrze w moim mieście i proboszcz tez nie chciał słyszeć o żadnych pieniądzach. Ofiarę kanceliście (daliśmy 500zl) trzeba było wciskać niemalże siłą. W tym samym roku mój kuzyn brał ślub w swojej parafii w wiosce na Mazowszu i proboszcz nie chciał się zgodzić na kwotę niższą niż 2000zl. Z kolei w parafii u mojej babci (uzdrowisko w Malopolsce), jest wyczytywanie po nazwiskach na mszy, kto ile dał, a kto nie dał, a starsze osoby są namawiane, żeby zamiast kupować leki, dały ofiarę na kościół. Mój świętej pamięci dziadek kiedyś opie*dolil proboszcza, który wyskoczył do niego z taką propozycją. Tak więc, jak się trafi

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
3 stycznia 2021 o 0:06

@BordoKropka: rozmawiałam z kuzynem, który od kilku miesięcy jest na stażu w szpitalu mającym się za jeden z najlepszych w Polsce i mówi to samo co autorka. 30% kontaktu z pacjentem, 70% bzdurnej pisaniny i przybijania pieczątek

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 10) | raportuj
2 stycznia 2021 o 20:48

@Armagedon: to chyba zależy od indywidualnych predyspozycji danego człowieka. Zdolny i ogarnięty nawet po etnologii znajdzie super pracę, a nierozgarnięty inżynier będzie smażył frytki

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 5) | raportuj
1 stycznia 2021 o 12:58

@szafa: to tylko źle świadczy o nich samych, bo przy dwóch osobach w gospodarstwie, prace domowe rozkładają się na dwa. Ale pamietam jak lata temu w byłej pracy był shitstorm przy ustalaniu grafiku urlopowego, gdyż dzieciaci uznali, że powinni mieć pierwszeństwo przed bezdzietnymi przy wyborze terminów, a w ogóle to po co bezdzietnym urlop. Nie no jasne, nie masz dzieci, to zapie*dalaj najlepiej 24/7 na tych, co mają

[historia]
Ocena: 17 (Głosów: 23) | raportuj
30 grudnia 2020 o 14:20

@kudlata111: ojej ojej... ktoś się chyba zaraz zapluje z frustracji. Brakło argumentów, to dopiszmy komuś życiorys. Rozkoszne :)

[historia]
Ocena: 24 (Głosów: 30) | raportuj
30 grudnia 2020 o 13:21

@kudlata111: „łamiący prawo wywinął się z tego małym kłamstwem a ludzie jak te barany oskarżają niewinnego.” 1. Jeśli się kogoś o coś oskarża, tak jak ten pan wówczas albo ty w tej chwili, trzeba być w stanie przedstawić wiarygodny dowód. W przeciwnym wypadku zwyczajnie szkalujesz i rzucasz bezpodstawne pomówienia. W kasie ani w towarze nie było manka, dodatkowo pani miała dwoje świadków, którzy potwierdzili jej wersję. Pan chciał zaszkodzić koleżance, a przy tym podlizać się przełożonym (co w tej firmie było częstą praktyką) i się na tym przejechał. Szkoda, że na koniec ona nie pozwala go jeszcze cywilnie, mogła wywalczyć niezłe zadośćuczynienie 2. Mówisz „łamanie prawa”. Pokaz mi proszę paragraf, który zabrania pracownikowi linii lotniczych, czy nawet ogólnie gastronomii samodzielnego pokrycia rachunku klienta

[historia]
Ocena: 28 (Głosów: 32) | raportuj
30 grudnia 2020 o 12:55

@xpert17: wiele lat temu pracowałam w linii lotniczej, która niewiele wcześniej w ramach cięcia kosztów zrezygnowała z darmowego kateringu. W tamtych czasach szerokim echem rozniosła się sprawa, kiedy jakaś szefowa pokładu nie wzięła pieniędzy za kawę i gazetę od pracownika obsługi naziemnej, który leciał „jej” lotem jako pasażer, a on złożył na nią z tego powodu oficjalną skargę. Tu skończyło się akurat happy endem, bo pracownica bez problemu udowodniła, że za jego kawę i gazetę zapłaciła sama z własnych pieniędzy, ponieważ, jak tłumaczyła „uważała go za swojego kolegę i chciała go poczęstować kawą, ze zwykłej życzliwości, nie spodziewając się po nim takiego sku*wysynstwa”. Wieść gminna niosła, że pracownik-skarżypyta zwolnił się niedługo później, bo nie wytrzymał ostracyzmu, jakiemu został poddany wśród kolegów

Zmodyfikowano 2 razy Ostatnia modyfikacja: 30 grudnia 2020 o 13:00

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
29 grudnia 2020 o 20:37

@Tolek: niestety nie. Skończyło się na opierdzielu od strażaków i policji. Babcia szła w zaparte, w końcu strażak spytal, czy następnym razem jak jej się będzie pod dupą paliło, to czy mają nie gasić. A ta na to, że nie, bo ona sobie nie życzy hałasów. Tak że ten...

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 9) | raportuj
29 grudnia 2020 o 17:44

@niepodam: w poprzednim mieszkaniu miałam sąsiadkę, która wezwała policję na straż pożarną, bo przyjechali na akcję i hałasowali po 22 #niemcytostanumyslu

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 29 grudnia 2020 o 17:45

[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 10) | raportuj
29 grudnia 2020 o 14:03

Bardzo ważne, że żona zdaje sobie sprawę, że ma problem i chce coś z tym zrobić. I wspaniale, że ma w Tobie wsparcie. Jeśli chodzi o wizytę u specjalisty, Lepszy niż psycholog będzie chyba jednak psychiatra. Psycholog poza pokiwaniem główką ze zrozumieniem w zasadzie nic więcej nie może zrobić. Jeśli problemem jest depresja lub, odpukać, początki schizofrenii (która może się uaktywnić pod wpływem szoku hormonalnego po porodzie), psychiatra będzie w stanie postawić diagnozę i dobrać leczenie, czy farmakologiczne, czy terapię. Trzymam kciuki za powodzenie i życzę wam obojgu dużo zdrowia i pomyślnego wyjścia z problemu!

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
27 grudnia 2020 o 20:44

@bazienka: mój tak ma z jajkami. Jako dziecko miał na nie silną alergię, z wiekiem mu trochę przeszło, tak że teraz jest w stanie zjeść np. naleśnika, czy inne rzeczy, do których dodaje się jajka. Takiego w czystej postaci nie tknie, a jeśli smażę sadzone lub jajecznicę, on musi wyjść z kuchni, bo go biorą wymioty od samego zapachu. Zawsze się w domu uprzedzamy, jak jedno będzie jeść jajka/cebulę, żeby to drugie zdażyło się ewakuować :)

[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 10) | raportuj
27 grudnia 2020 o 20:33

@Felina: wydaje mi się, że całkiem sporo ludzi tak reaguje, kiedy się ich weźmie z zaskoczenia. Dopiero po czasie się sobie uświadamia, że trzeba było zwyczajnie kazać mu spadać. Tez tak mam, jak ktoś mnie zaskoczy jakimś pytaniem czy komentarzem, którego się nie spodziewam (np baba w urzędzie paszportowym pyta, dlaczego w tym wieku nie mam jeszcze dzieci). Zamiast posłać na drzewo, to się tłumaczę

[historia]
Ocena: 23 (Głosów: 31) | raportuj
27 grudnia 2020 o 20:27

Wydaje mi się, że czytałam dokładnie tę historię już kilka razy, wstawioną z różnych kont

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 11) | raportuj
27 grudnia 2020 o 11:24

@Daro7777: Sheldona to Ty szanuj ;) Tomek trąci osobowością narcystyczną. Miałam kiedyś znajomego, który się podobnie zachowywał, tylko jeszcze na każdym, który nie dostosował się w pełni do jego „widzimisiów” dokonywał spektakularnej zemsty. Z takimi ludźmi zrywa się kontakty dla własnego zdrowia psychicznego

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 3) | raportuj
27 grudnia 2020 o 0:37

@MarcinMo: ale może odróżniamy światopogląd od alergii, bo to dwie różne rzeczy. Wojujący weganin zabraniający towarzystwu jedzenia mięsa, bo on chroni zwierzatka, to nie to samo, co alergik, którego organizm reaguje w określony sposób na kontakt z alergenem. Nie wyobrażam sobie wyśmiania kogoś, kto prosi np o powstrzymanie się od jedzenia orzechów, których sam zapach może wywołać u niego wstrząs anafilaktyczny. To byłoby nie dość, że szczytem buractwa, to jeszcze tępoty umysłowej - ryzykować czyimś zdrowiem i życiem w imie postawienia na swoim. Zresztą u mnie problem dotyczy małych zamkniętych powierzchni typu samochód czy nieklimatyzowane biuro. W takich miejscach zasady dobrego wychowania i kultury osobistej i tak nakazują powstrzymanie się od spożywania jakichkolwiek „śmierdzieli”. W klimatyzowanej restauracyjnej sali niech sobie jedzą nawet surströmming zagryzając durianem :)

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
26 grudnia 2020 o 23:36

@Agelar: @MarcinMo: to nie jest kwestia, że nie lubię zapachu, bo mi się nie podoba. Mam odruch wymiotny. Na wolnym powietrzu w miarę spoko, bo zapach się rozejdzie, ale w zamkniętym pomieszczeniu, a już szczególnie w samochodzie skończy się pawiem.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 3) | raportuj
26 grudnia 2020 o 19:09

@bazienka: stawiam na względy osobiste. Mam tu kilku „fanów”, którzy walą minusy, jak tylko widzą mój nick ;)

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
25 grudnia 2020 o 18:08

@asianagrande: to chyba zależy od knajpy, jej polityki i tego, kto w niej pracuje. Podobnie jak z wrzątkiem. W jednych knajpach jak po złożeniu zamówienia poprosisz o kubek wrzątku, to ci go po prostu dadzą, a w innych zrobią cyrk, bo nie, bo nie ma jak wbić na kasę, albo sprzedadzą ci go w cenie całej herbaty

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
25 grudnia 2020 o 16:55

@JanMariaWyborow: w Irlandii nie mają bieżącej cieplej wody ani centralnego ogrzewania nawet w apartamentowcach (przynajmniej w czasach, kiedy ja tam mieszkałam, ale nie sądzę, że się od tego czasu dużo zmieniło), w związku z czym w każdym mieszkaniu znajduje się bojler wielkości cielaka, który grzeje wodę i produkuje ciepło do kaloryferów. Kiedyś z koleżankami tłumaczyłysmy Irlandczykom, na czym polega miejskie CO i bieżąca ciepła woda. Nie uwierzyli i nazwali nas tępymi kretynkami, które nie potrafią we własnym mieszkaniu znaleźć bojlera.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
25 grudnia 2020 o 12:44

@Fenriss: mnie to strasznie wkurza, że admin (admini) ma czytelników za idiotów i manipuluje głosami. Jakakolwiek historia jest w poczekalni, na 100 głosów ma 30 minusów, a nagle znajduje się na głównej z jedynie trzema minusami. Albo wszystkie wrzucone danego dnia historie mają około 30 głosów, tylko historia dzika ma 274 plusy minutę po wrzuceniu. Cuda jakieś... Że o wielokrotnym wrzucaniu starych historii nie wspomnę

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 1039 40 następna »