Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Crannberry

Zamieszcza historie od: 21 czerwca 2018 - 18:11
Ostatnio: 6 marca 2021 - 0:48
  • Historii na głównej: 49 z 49
  • Punktów za historie: 8997
  • Komentarzy: 1008
  • Punktów za komentarze: 7434
 
[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 10) | raportuj
15 grudnia 2020 o 11:22

@misguided: widziałam taki portal w Niemczech. Na początku wypełniasz bardzo szczegółową ankietę i portal dobierał ci ludzi z "twojej półki" i z podobnymi oczekiwaniami. Tylko śpiewali sobie abonament w wysokości 700 euro rocznie. Przesada mocno...

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 14) | raportuj
15 grudnia 2020 o 11:15

Już "z dwojga złego" Tinder ma przynajmniej tę zaletę, że żeby ktoś mógł do kogoś napisać, muszą się oboje wzajemnie "zalajkować", więc jest możliwość jakiejś tam wstępnej selekcji (chociaz to też nie zawsze sie sprawdza, czasami profil nie ma nic wspólnego z rzeczywistością). Swego czasu, zanim odkryłam Tindera, miałam konto na portalu randkowym, gdzie każdy mógł napisać do każdego (i co gorsza wysłać zdjęcia) i to był koszmar. W ciągu trzech dni zostałam zaspamowana wiadomościami, z czego zdecydowaną większość stanowiło: "ruchasz się?" - mniej lub bardziej wulgarnie, prośby o przesłanie nagich fotek, oraz zdjęcia penisów. Na takie coś nawet za bardzo nie da sie kulturalnie odpowiedzieć (zresztą osobnik tego pokroju i tak nie zrozumie). Po trzech dniach usunęłam konto. Ogólnie z portalami randkowymi jest podobnie jak z zakupami z sklepach typu TKMaxx. Przy odpowiednim pokładzie cierpliwości i samozaparcia, można znaleźć garnitur D&G/ miłość życia, tylko zanim to nastąpi trzeba przekopać się przez tony chłamu

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 13) | raportuj
12 grudnia 2020 o 23:22

@metaniel: to nie wiesz, jak to tutaj działa? Jeśli jakąś błachą sprawę odpuścisz dla świętego spokoju, żeby nie kopać się z koniem - jesteś pierdołą, ofermą i nieudacznikiem, w ogóle idź się zutylizować, bo tylko tlen marnujesz. Jeśli natomiast w jakiejś istotniej dla ciebie sprawie walczysz o swoje - jesteś chamem, pieniaczem i furiatem, sam jesteś najbardziej piekielny i dobrze ci tak, niech ci się trafiają jeszcze gorsze rzeczy :D

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
10 grudnia 2020 o 18:18

@pasjonatpl: ja akurat z nim nie miałam nic wspólnego i nawet ani razu z nim nie gadałam, więc ani ja na niego nie trafiłam, ani nie jest moim problemem. Mój szef dostał go w pakiecie, kiedy podpisał umowę z magazynem. W bardzo fajnej, kompetentnej i sympatycznej ekipie trafił się jeden buc, którego trzeba się teraz jakoś pozbyć. Uda się im, to fajnie, nie uda się, to im pewnie rozłoży czasopismo. Z tym że nie moje małpy, nie mój cyrk. Ja obserwuję z boku, na moje stanowisko nie ma to wpływu A swoją drogą, pracuję w tej firmie/branży już ponad 3 lata i takiej akcji jeszcze nie było :)

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 10 grudnia 2020 o 18:21

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 6) | raportuj
9 grudnia 2020 o 16:50

@helgenn: popularna praktyka we wszystkich korpo, w których pracowałam. Dopóki jakiś szef wszystkich szefów osiąga dobre wyniki finansowe i przynosi zyski, jest świętą krową i wolno mu wszystko, łącznie z atakami furii połączonymi z rzucaniem laptopem w pracowników. Jak ktoś się poskarży, to sprawę zamiata się pod dywan. Dopiero jak przestanie przynosić zyski, zwalnia się go pod jakimś guanopretekstem, ewentualnie wyciąga mu wszystkie afery z jego udziałem.

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
8 grudnia 2020 o 21:14

Jeszcze mi się przypomniało. Mój były szef raz podczas wideokonferencji, bodajże też z kandydatem, jadł kebaba. Tego dnia miał tak napakowany kalendarz (12 godzin spotkań i wideorozmów bez ani jednej przerwy), że mógł albo jeść podczas rozmowy, albo paść z głodu. Może ten CEO też miał tego dnia jedną rozmowę za drugą i był po prostu głodny

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 9) | raportuj
8 grudnia 2020 o 20:54

@Ohboy: wiesz co, oczywiście nie wiem, co siedziało w głowie temu konkretnemu panu, ale pracując kilka lat temu jako asystentka korpopreziów, byłam przy rozmowach, które oni prowadzili i co mi się rzuciło w oczy to po pierwsze, CEO nie ma czasu na czytanie bzdur dla rekruterów ani na urządzanie gierek psychologicznych podczas rozmów. Na rozmowę z kandydatem ma 30 min w porywach do godziny i musi się skupić na sprawach merytorycznych. Od teścikow ma rekruterow i HR. Chyba że jest to właściciel januszexu. Ten ma czas na czytanie „poradników dla rekruterow” i popisywanie się zdobytą wiedzą, i robi to chętnie. Po drugie, ludzie na wysokich stanowiskach w korpo bardzo często mają niezdiagnozowanego Aspergera (lżejszą lub cięższą formę) i żyją w swoim świecie, mając kompletnie wyje*ane na kulturę osobistą i co wypada, a co nie

[historia]
Ocena: 23 (Głosów: 29) | raportuj
8 grudnia 2020 o 18:46

@marcelka: taki test zrobiłby raczej HRowiec albo Janusz małego biznesu, który naczytał sie książek o testowaniu kandydatów. Szef wszystkich szefów w dużej firmie po prostu sie nie bawi w konwenanse, bo mu żaden plebs nie będzie narzucał, kiedy ma jesć chipsy. Mnie podobn sytuacja zdarzyła się kiedyś podczas rozmowy osobistej. Co prawda chpsów nikt nie jadł, ale panu Dżeneral Dajrektorowi w trakcie rozmowy zadzwonił telefon, ten go odebrał i prawie pół godziny gadał. A ja i pani z HRu siedziałysmy i patrzyłysmy na niego. I tez nie wiedziałam, co robić. Czekać aż skończy, czy pożegnac się i wyjść. Ale takie zachowania ze strony potencjalnych przełożonych sa bardzo wyraźnym sygnałem, jakie ten ktoś ma podejście do pracowników. Jeśli pozwala sobie na tak rażące lekceważenie i brak szacunku już w momencie rozmowy, która jest okazją dla obydwu stron na zaprezentowanie się, to jak musi zachowywać się wobec pracowników?

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 3) | raportuj
8 grudnia 2020 o 17:19

@Jorn: a gdzie tam przeszło, bronią się do dzisiaj! W necie owszem zapłacisz, chociaż wola przelewem i za płatność kartą liczą sobie dodatkową opłatę, ale w jakimś lokalnych warzywniaku, pizzerii czy piekarni, zapomnij. Terminala niet. Ale co mnie najbardziej zaskoczyło, to że z automatu narzucili mi opcję płatności na rachunek, którą normalnie można wybrac dopiero mając juz jakąś historię zamówień u danego dostawcy, a przede wszystkim, adres dostawy musi być taki sam jak adres płatnika.

[historia]
Ocena: 25 (Głosów: 27) | raportuj
8 grudnia 2020 o 12:42

@franciszka: wg firmy kurierskiej dzisiaj. Ale sprawę udało się załatwić. Przed chwilą dodzwoniłam się do Schulza, podziękowałam za prezent, powiedziałam, że może sie dzisiaj spodziewać dostawy pewnego drobiazgu, z tym, że może tak być, że sklep przez pomyłkę dołączył rachunek. Schulz się zaśmiał i powiedział, że go wyrzuci z zamkniętymi oczami. Tak więc szczęśliwie obeszło się bez "walk of shame" :)

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 6) | raportuj
8 grudnia 2020 o 10:42

Miało być "ja jestem osoba trzecią" a nie "ja nie jestem"

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
8 grudnia 2020 o 9:36

@Xwomen: możliwość kontaktu mam, z tym że paczkę można przekierować tylko w ramach tego samego okręgu, a nie z Drezna do Monachium, poza tym może to zrobić albo nadawca (sklep), albo czasami odbiorca (w tym przypadku pan Schulz). Ja nie jestem zupełnie osobą trzecią. Firma kurierska nie ma informacji, że jestem płatnikiem rachunku

[historia]
Ocena: 16 (Głosów: 18) | raportuj
8 grudnia 2020 o 0:46

@krzycz: Monachium. Obsługa klienta level Niemcy ;)

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 3) | raportuj
8 grudnia 2020 o 0:44

@Tolek: firma istnieje tylko na niemieckim rynku, największa w tej branży, nazwę można przetłumaczyć „hansatycki handlarz winami”

[historia]
Ocena: 27 (Głosów: 27) | raportuj
7 grudnia 2020 o 19:51

@Etincelle: weź, ja mało zawału nie dostałam... Gdyby to był jeszcze ktoś z rodziny czy bliski przyjaciel, to można się pośmiać z debili w sklepie. No ale nie klient, którego w dodatku nie znam osobiście, i przy którym powinno się być megaprofesjonalnym. A to jest do tego taki typ człowieka, który by jeszcze z uprzejmości ten rachunek sam zapłacił. Gdyby to było w Monachium, byłabym gotowa warować pod siedzibą firmy klienta i łapać paczkę w locie

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 9) | raportuj
7 grudnia 2020 o 17:07

@HelikopterAugusto: przydałaby się stara dobra instytucja wykidajły ;)

[historia]
Ocena: 16 (Głosów: 16) | raportuj
6 grudnia 2020 o 20:37

Oczywiście łatwo się ocenia z pozycji czytelnika, a inaczej wygląda syatuacja, jeśli samemu jest się w nią uwikłanym, ale czerwona lampka powinna się była zapalić, kiedy koleżanka miała ból istnienia o konieczność płacenia właścicielom mieszkania SYMBOLICZNEGO czynszu. To bardzo ewidentnie wskazuje na roszczeniowe "bomisie", od których należy się trzymać z daleka

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
30 listopada 2020 o 15:49

A teraz plot twist (nie mogę już niestety edytować historii, bo jest na głównej). Coś mnie tknęło i przycisnęłam raz jeszcze księgową. Bo coś mi to za bardzo śmierdziało, klient jest rzetelny i nigdy nie ociągał się z płatnościami, w dodatku babka tak się upierała, że rachunek jest zapłacony, że coś musiało być na rzeczy. No i co się okazuje? Rachunek zapłacony już od ponad pół roku, księgowej "bardzo przykro, nie ma pojęcia jak mogła to przeoczyć". Szef , który zaklinał się, że sprawdził wpływy na koto, w rzeczywistości nic nie sprawdził, tylko powtarzał po księgowej. I teraz dylemat, pod którym nazwiskiem świecić przed klientem oczami?

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
29 listopada 2020 o 22:45

@Xynthia: gdyż to nie my podejmowaliśmy decyzję o udzieleniu rabatu, tylko magazyn, w którym mieli kampanię. Próbowaliśmy negocjować z magazynem, usłyszeliśmy odpowiedź „nie, bo nie”, wiec chcąc dać im rabat, musielibyśmy pokryć różnicę z własnej kieszeni. Szef czasami to robi, jak mu na którymś kliencie wyjątkowo zależy, tym razem z jakichś przyczyn nie chciał. Nie wnikam dlaczego, jego decyzji biznesowych i tak „bez pół litra nie rozgryziesz”

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 3) | raportuj
28 listopada 2020 o 15:18

@nursetka: tez nie działa. Ech... No nic, napisałam do admina, niech pomoże :)

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 4) | raportuj
28 listopada 2020 o 14:39

@nursetka: ups... racja. Tak jest jak się naraz odpisuje na 2 wiadomości i komentarz i nie myśli co się robi [facepalm]. Ale nie mogę już edytować...

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 15) | raportuj
28 listopada 2020 o 13:33

@Armagedon: masz pełną rację, miałam przed ślubem dokładnie tę samą rozkminę (i cytując klasyka "ja wiedziałam, że tak będzie"). Ostatecznie jednak nie zdecydowałam się na podwójne nazwisko z dwóch względów. Po pierwsze jdeno razem z drugim daje idiotyczne połączenie, które brzmi jak marka telefonu popularnego 15 lat temu, co było już przedmiotem żartów osób z mojego otoczenia, po drugie, mam 10-literowe imię, co w połączeniu z podwójnym nazwiskiem daje combo, którym można wygrać partię Scrabble, ale nie mieści się w żadnych rubryczkach oraz jest uciążliwe, kiedy trzeba podpisać coś na 10 stronach. Fajnie byłoby, gdyby można było wziąć podwójne na jakiś czas, dopóki się ludzie nie nauczą, ze ja to ja, a potem zostawić tylko drugie :)

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 8) | raportuj
27 listopada 2020 o 21:56

@Gelata: oni normalnie płacą, i to dziesięciokrotnie wyższe rachunki. Ten jeden raz się kobita ewidentnie zamotała. Chociaż powiem Ci, że owszem są marki, którym agencje oferują darmowe kampanie, tylko za prestiż posiadania ich w portfolio.

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 27 listopada 2020 o 21:56

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 9) | raportuj
27 listopada 2020 o 21:41

@Lostsoul: jak to stwierdziła nasza księgowa - w tej branży wszyscy mają jakieś „zakłócenia”

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 8) | raportuj
27 listopada 2020 o 21:39

@Cyraneczka: jest coś takiego, nazywa się to Inkasso. Z tym że, biorąc pod uwagę fakt, że kwota jest względnie niewielka, a klient bardzo prestiżowy (marka modowa porównywalna z Louis Vuitton), szef prędzej odpuści dług i wrzuci w straty niż zaryzykuje stratę klienta. Tylko ja się muszę użerać z babą...

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 27 listopada 2020 o 21:39

« poprzednia 1 24 5 6 7 8 9 10 11 12 13 1439 40 następna »