Profil użytkownika
Daro7777 ♂
| Zamieszcza historie od: | 17 lipca 2016 - 18:48 |
| Ostatnio: | 7 lutego 2026 - 18:05 |
- Historii na głównej: 17 z 17
- Punktów za historie: 2102
- Komentarzy: 460
- Punktów za komentarze: 3685
| Zamieszcza historie od: | 17 lipca 2016 - 18:48 |
| Ostatnio: | 7 lutego 2026 - 18:05 |
|
Zobacz też inne serwisy:
|
|||
| Pewex | Faktopedia | Stylowi | Moto Memy |
| Demotywatory | Mistrzowie | ||
Ale poza tym w domu wszyscy zdrowi ?
Popraw "waginkę" ;) I fajnie by było pokrótce określić co to jest Majaland, bo niektórzy tu są nie światowi i muszą googlować :D
Ale wiesz, że kasa samoobsługowa nie oznacza od razu kasę gdzie kasujemy do kilka produktów? Ja nie lubię zwykłej kasy z kilku powodów: nie lubię jak mi ktoś chucha w kark, popycha wózkiem, nie lubię jak wywracają mi się butelki na taśmie, nie lubię presji, że zaraz za mną stoi kolejny klient który już podsuwa swoje produkty kasjerce. Owszem czasami do samoobsługowych jest też kolejka ale tam nie stoję w wąskim gardle między kasami. Po prostu nie lubię stać w ścisku.
O tak,pisz więcej !
@Armagedon: On już chyba jest na emeryturze. I niestety, pisząc te słowa o zmądrzeniu, też wiedziałem że to pobożne życzenie.
@Ohboy: Też. Ale to zegarek córy i obiecałem że załatwię sprawę.
@jjzz: Na szczęście coraz wiecej ludzi zaczyna zauważać brak korzyści z picia alkoholu, jednocześnie przy wielu minusach. Uświadamianie społeczeństwa, że każda dawka alkoholu jest potencjalnie szkodliwa, zaczyna powoli przynosić skutek. To potrwa lata ale picie alko nie koniecznie będzie częścią naszej kultury.
Ktoś tu nie ogarnia, jak działa Smart.
@MartiiB: Co to ma do rzeczy? Pomoc oferuje się bez oczekiwania odwdzięczania się czy zapłaty.
Pisz. Jak się nie nada, trafi do archiwum.
@janhalb: Ja to raczej odczytuję, jako ironię.
Więcej! Wiecej! Nie winorośli. Twoich historii, Twoich porównań i Twojego humoru :). Przy wzmiance o pójściu do kościoła prawie zadławilem się sernikiem XD. A ze wspólnoty niech sami się pofatygują. Uważam, że nie powinieneś nic robić.
@leksd: Dokładnie. Mają wy..bane dopóki nie będzie im ktoś potrzebny. Przykładem jest pracodawca z historii nr 2, który - będąc w potrzebie - dobijał się do mnie kilka razy telefonicznie.
@ICwiklinska: To nie paranoja tylko zdrowy rozsądek.
W punkcie 3: podejrzewam, że miała innego faceta albo równocześnie spotykała się z kilkoma na raz i nie chciała żebyście się o sobie dowiedzieli, więc blokowała żeby w razie czego nie zobaczyli wiadomości.
Takie fakenewsy rozpowszechniają regularnie od wielu lat wszelkie portale "informacyjne", jak Onet, Interia, WP itd. Fajnie się w to klika, bo mechanizm opiera się na prostej i skutecznej do wywołania emocji, czyli strachu. Wolę opierać się na badaniach i opracowaniach naukowych. Weryfikujmy takie informacje przed rozpowszechnieniem. Poniżej krótki wykład dr hab. Pawła Strucińskiego, toksykologa z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego: https://youtu.be/5LEKQkl13RE?si=vOduPKVbP9P9tCAi
Ustalmy jedno: dopóki będziecie komentować jego powymyślane historite, dopóty on będzie je zamieszczał. To jak z małym dzieckiem (jakim mentalnie jest) - nie reaguj, to mu się znudzi ;)
Zgaaaadza się. To notoryczny problem z większością społeczeństwa. Jakiś czas temu pisałem historię, gdzie opowiadałem o zapytaniach moich potencjalnych klientów w sprawie wykonywanej przez mnie usługi. I, w większości przypadków, jak u Ciebie - cisza. Widzę odczytaną wiadomość (Messenger lub Whatsupp) i, mimo że zadałem pytanie typu: czy jeszcze coś Panią/Pana interesuje, coś chciałaby Pani wiedzieć, ta osoba już nie raczy odpowiedzieć. Ja się zastanawiam, co oni robią z tak zaoszczędzonym czasem? Sumują sobie potem i mają na wyjazd do Hiszpanii?
@SmoczycaWawelska: Na szczęście nie marnowałem czasu na czytanie bajek :) Dobre, dobre :)
Napisałbym, że autor zatrzymał się mentalnie na poziomie 8 latka, skoro jako dorosły się tym chwali, ale mam dziecko w tym wieku i zachowuje się o wiele lepiej. Zaledwie kilka historii wcześniej ( https://piekielni.pl/89876) sam narzekał na hodowanie dzieci zamiast na wychowywanie ale siebie już nie widzi ;)
Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 26 marca 2025 o 8:15
Czytam Twoje historie odkąd zaczęłaś tu pisać. Szybkiego powrotu do zdrowia!
@janhalb: Już tłumaczę. Duże siłownie zazwyczaj nie pozwalają na treningi z trenerem personalnym "z zewnątrz", czyli takim jak ja - wolnym strzelcom. Jak chcemy u nich trenować podopiecznych, musimy za to zapłacić. Motywują to tym, że oni swoim marketingiem ściągają klientów, z których my trenerzy możemy sobie szukać swoich podopiecznych. I my już narzucamy swoją cenę za trening. Również jak klient na recepcji zapytają trenera, to w założeniu polecają nas. W rzeczywistości jednak niewielka ilość ludzi zapisuje się z myślą o wykupieniu usługi treningu. Ja osobiście najwięcej klientów mam z poleceń + sam sobie szukam różnymi kanałami. Wspomniany właściciel miałby same plusy: wykupiłbym najdroższy karnet, ściągał bym mu dodatkowo klientów, musiałbym przenieść swoich klientów z innych siłowni albo z nich zrezygnować i ryzykować że uda mi się zarobić tyle żeby te 700 zł mi się opłaciły. On zaś nie ponosi żadnego ryzyka.
@Ohboy: Jest taka możliwość :)
Z tej opowieści wynika, co zresztą podkreśliłaś, że sama jej zaproponowałaś pomoc. Sama też widziałaś, że ona nie ogarnia przedmiotu ale brnęłaś dalej. Potem byłaś zdziwiona, jak sama stwierdziła, że przecież Cię o nic nie prosiła. No ok,faktycznie wypadałoby jakoś się odwdzięczyć ale myślę, że to co zaproponowała było wystarczające. Natomiast, co już totalnie niezrozumiałe dla mnie, zaczęłaś naciskać, żeby pooglądała jakiś serial, który podobał się Tobie. Nie obraz się ale to już trochę brzmi jak scenariusz do "Trudne sprawy". I ten ostatni akapit, gdzie masz nadzieję że ją niedługo ktoś uwali, bo przed nią kolejne trudne przedmioty... bez komentarza.
Wydaje mi się, że ocenianie autora jest trochę niesprawiedliwe. Zauważyłem tendencję, że gdy pojawia się historia ze strony rekrutującego, to automatycznie jest ona odbierana negatywnie, a rekruter jest oceniany jako "Janusz biznesu", oszust i osoba wyzyskująca pracowników. Wynika to zapewne z Waszych przykrych doświadczeń podczas rekrutacji lub pracy u takich pracodawców. Sam przeszedłem wiele rekrutacji (w wielu miejscach też pracowałem), ale też w trakcie swojej kariery zrekrutowałem trochę ludzi. Część moich pracodawców to osoby mocno piekielne. A jeśli już sam szef był w porządku, to prędzej czy później pojawiał się jakiś kierownik lub koordynator, który musiał napsuć mi krwi. Ale wiecie co? W każdej firmie, w której pracowałem, i w której pracuje moja żona czy znajomi, pojawia się przynajmniej jedna osoba (a zazwyczaj jest to grupa kilku osób), która jest roszczeniowa, twierdzi, że zarabia za mało, albo ma za dużo obowiązków, albo nie ma benefitów, a w innych firmach takie są, i zamiast wykazać najpierw swoją wartość, podjudza innych, sama nie wykonując dobrze swoich obowiązków. I żeby było jasne – nie ma nic złego w tym, że ktoś chce zarabiać więcej, chce podwyżkę po jakimś przepracowanym czasie albo gdy doszły mu obowiązki. Nie ma nic złego w tym, że ktoś negocjuje na rozmowie rekrutacyjnej stawkę czy inne warunki pracy. Ale pracodawca ma prawo odmówić, a kandydat ma prawo zrezygnować z kandydowania. Nie rozumiem, jak można przyjść na rozmowę, zdenerwować się, krzyczeć i nie dawać dojść do słowa rekruterowi. Trochę dziwię się autorowi, że próbował na początku dalej z nim rozmawiać. Zapewne chciał dobrze, sądząc, że doszło do nieporozumienia i zaraz wszystko sobie wyjaśnią. Dla mnie jakakolwiek forma agresji podczas rozmowy skutkowałaby natychmiastowym zakończeniem procesu rekrutacji. Przychodząc na rozmowę, akceptujesz warunki z ogłoszenia. Przychodzisz po to, aby pracodawca upewnił się, że jesteś odpowiednim kandydatem, a ty masz się upewnić, że to jest odpowiednie miejsce dla ciebie. Oferta nie pokrywa się z tym, czego byś chciał? Podziękuj i idź dalej. W tej historii to zdecydowanie kandydat był piekielny i nawet,jeśli to były słabe warunki pracy, to nie dają mu prawa, żeby tak się zachować.