Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Dominik

Zamieszcza historie od: 22 czerwca 2011 - 15:42
Ostatnio: 27 września 2022 - 12:13
  • Historii na głównej: 47 z 48
  • Punktów za historie: 25982
  • Komentarzy: 680
  • Punktów za komentarze: 4914
 

#89691

przez (PW) ·
| Do ulubionych
W knajpach przy płaceniu kartą bardzo często terminale mają opcje do zostawienia napiwku. I jak mi smakowało żarcie i obsługa była pomocna często z tego korzystam.

Ale dzisiaj trafiła mi się knajpka barowo/restauracyjna typu: znajdź sobie stolik, skocz po kartę, coś sobie wybierz, zapamiętaj numer stolika, zasuwaj do baru zamówić i od razu zapłacić.

I niby z jakiej przyczyny na tym etapie mam zostawiać napiwek?

Knajpa

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 102 (110)

#89657

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Stworzyłem kiedyś piekielną sytuację.

To było dawno, za biednych studenckich czasów. Jechałem, a właściwie stałem w korku w moim czerwonym pocisku wdzięczne zwanym „Maluchem”. Ciepło - nawet gorąco, szyby otwarte, nie ma co robić, więc sobie dłubię w nosie. Dosłownie. No a jak się dłubie to i czasem się wydłubie. Tak też było u mnie. Wysłałem bezwiednie „urobek” przez okno, potem spojrzałem w lewo. Na szybie samochodu obok szczelnie zamkniętej z powodu zapewne działającej klimatyzacji coś zauważyłem. I jeszcze wzrok kierowcy, który robił zeza przyglądając się mojemu „podarunkowi”. Akurat się zrobiło wolne i odjechałem.

Dobrze, że tamta szyba była zamknięta. Dobrze, że tam nie jechał „kark” bo jak nic by mnie sflekował za pohańbienie jego cuda.

Tyle lat, a wciąż mi jakoś wstyd.

Samochody

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 137 (163)

#89608

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Przypomniała mi się historia z przed kilku dekad.

Znajomi prowadzili tzw. „otwarty dom”, to znaczy bezproblemowo przyjmowali na kilkudniowe gościny wszystkich bliższych lub dalszych znajomych, a nawet znajomych od znajomych.

Pewnego razu zaplątała się u nich taka osobistość. Po kilku dniach goszczenia i karmienia człowiek ów oświadczył, że zrobi naleśniki, bo ma smaka. Wypytał się w których szafkach są produkty, gdzie naczynia i owe naleśniki zrobił.

Tylko dla siebie.

Znajomi

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 173 (193)

#89274

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Jak „skutecznie” utrzymać klienta.

- Przyjmij oświadczenie o rezygnacji z usług pod koniec umowy.
- W ostatnim miesiącu rżnij głupa, że żadnego oświadczenia nie ma.
- Po postraszeniu odpowiednim instytucjami „znajdź” oświadczenie i zapewnij o wprowadzeniu go do systemu.
- Po tygodniu powtórz cyrk od nowa.

Aż się boję co będzie podczas zdawania sprzętu.

Canal Plus Polska

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 127 (131)

#88464

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Ktoś tam napisał, że dziecko za potrzebą poszło w krzaki. Teraz sytuacja nieco odmienna.

Jadę sobie pociągiem miejskim - coś a’la metro, ale na powierzchni. WuCetów brak. Jedzie matka (chyba) z dwójką dzieciaków tak coś w w wieku 10 lat. Jeden z nich wyraźnie przestępuje z nogi na nogę i daje kobiecie znać, że ma pilną potrzebę. Pociąg mija jedną stację, drugą, trzecią aż dzieciak nie wytrzymuje i się moczy w spodnie. Na podłodze kałuża sików, dziecko zaryczane pewno przekonane, że cały świat już zawsze będzie go pamiętał jako siusiu-majtka, matka obojętna.

Czy nie lepiej było wysiąść z pociągu, pozwolić mu się ulżyć na peronie chociażby do ścieków lub kosza śmieci i wsiąść do następnego pociągu jadącego za kilka minut? Nie wiem jak tam było z dostępnością toalet na stacjach - w tym mieście byłem przejazdem.

Czy może też by znalazł się ktoś - jak to jest pozwolić dziecku sikać do kosza?

Pociąg

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 141 (161)
zarchiwizowany

#88395

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Od czasu do czasu trafiają do mnie prośby o dofinansowanie (najlepiej w formie comiesięcznej stałej kwoty) różnych organizacji pomagającej zwierzętom. Ulotki dla podniesienia dramatyzmu są opatrzone zdjęciami zabiedzonych psów. Z reguły lądowało to w koszu przeznaczonym na recykling, ale sytuacja się zmieniła od kiedy mam psa.
Obecnie taką ulotkę stawiam psu koło miski, aby mógł zobaczeć, że u nas wcale nie ma tak najgorzej.
Tak mi się wydaje, że pies to docenia, bo się bardzo cieszy gdy wracam do domu.

Pan da!

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -3 (27)

#88358

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Znajomy ma psa. Wielkie bydlę (to o psie a nie znajomym) - 50kg. Charakter - uosobienie miłości i spokoju.

Wyszli sobie na spacerek na podmiejskie tereny zielone. Piesek sobie dostojnie człapie kilka metrów od właściciela. Nagle znikąd pojawia się drugi piesek, ale nieco odmienny, typu hałaśliwy szczurek i podlatuje ujadając to tej góry mięsa. Olbrzym nawet się nie oglądając poniósł gicz i najszczał (bo ten strumień sikaniem nazwać nie sposób) na ujadacza.

Na to się materializuje Karyna i z mordą na właściciela. Ten na to spokojnie: "Jak chcesz, to ja mogę ciebie też".

I tak opuścił Karynę, która została z gębą roztwartą jak kontener na śmieci.

Psiarze

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 224 (266)

#87814

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Kolega się pochwalił, że pewien wspaniały, amerykański portal zablokował mu konto z powodu mowy nienawiści. A jaką toż on zbrodnię popełnił? Ano bardzo poważną, wystawił na sprzedaż trochę gratów z garażu.

Jedno ogłoszenie zatytułował:
Maluch. Pedał do gazu.

Już mu odblokowali. Śmiechom nie było końca (sarkazm)

Fejs-zbuk

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 154 (184)

#84895

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Dawno, dawno temu, ale już w XXI wieku odwiedziłem oddział położniczy pewnego szpitala. Przed wzięciem maluszka na ręce, postanowiłem je sobie umyć w umywalce, która była w owym pokoju. Na to weszła pielęgniarka, spojrzała, co ja robię i jak nie zjechała mnie z góry na dół, że co to ja sobie myślę, bo zlew i mydło jest tylko dla personelu.

Szczęka mi opadła i nawet nie wiedziałem, co odpowiedzieć.

Dalej tak jest?

Szpital

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 143 (191)

#84146

przez (PW) ·
| Do ulubionych
W pewnej szkole podstawowej dzieciaki przechodzą z pierwszej klasy do drugiej. Zmieniła im się także nauczycielka.

W pierwszej klasie uczyła miła, lubiąca dzieci Pedagog. W drugiej klasie szok. Od pierwszej lekcji wyzwiska, latające zeszyty - nie u jednego ucznia, a u wielu. Zachowanie wypisz, wymaluj jak Wiedźma - to było najgorsze określenie jakie mogło przyjść do głowy małemu dziecku.

W całej szkole pisało się „Lekcja Nr”, linijka niżej ”Temat” - u pani Wiedźmy należało pisać „W klasie”. Kto napisał nierówno - strona z zeszytu wyrwana. Brak żółtego pisaka do podkreślania - następna strona leci. Musi być pisak, bo kredka jest za blada. Wtedy nie było Tesco, gdzie towar czeka na klienta.

W handlu były pisaki w kompletach po cztery (czarny, czerwony, niebieski i zielony). Jej to nie obchodziło. Podarty przez nauczycielkę zeszyt trzeba było w domu ponownie przepisywać. Takich przykładów było dużo. Codziennie stres, stres i stres - od poniedziałku do soboty (wtedy nie było wolnych sobót). Za dużo stresu jak na 7-8 latka, który chociażby nie wiem jak się starał, przez całe życie nie będzie miał ładnego pisma, aby go można było odczytać, musi jako dorosły pisać wersalikami.

Dziecko nie wytrzymuje, idzie z płaczem do mamy.
- Mamo, ta pani w szkole to jest Wiedźma!
Odpowiedź matki: Dobrze, jutro pójdę do szkoły i zapytam się: gdzie jest klasa pani Wiedźmy, która uczy moje dziecko.

Dziecko w płacz. Na żartach się nie zna, ale zna doskonale konsekwencje ewentualnego odwetu nauczycielki; prosi, błaga wręcz matkę o zaniechanie, że już będzie się bardziej starać.

Kilkadziesiąt lat później na rodzinnym spędzie owa matka się pyta pewnego, starszego już pana:
- A pamiętasz, jak to mówiłeś o tym, że nauczycielka nazywa się Wiedźma i jak cię tego szybko oduczyłam?
- Pamiętam, jak najbardziej. W tym dniu straciłaś moje zaufanie.

Szkoła PRL

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 180 (232)