Profil użytkownika
Fahren ♂
| Zamieszcza historie od: | 19 listopada 2011 - 0:00 |
| Ostatnio: | 15 grudnia 2025 - 1:27 |
| O sobie: |
"Mniej więcej", to są dwa palce w d**. Jeden mniej, drugi więcej. |
- Historii na głównej: 66 z 134
- Punktów za historie: 30310
- Komentarzy: 2604
- Punktów za komentarze: 18009
Widziałem samochód.
Holujący inny samochód.
Z lawetką, na której stał jeszcze inny samochód.
Na autostradzie.
Na pasie awaryjnym.
Jadący 30km/h.
Piekielność, głupota, czy nieznajomość przepisów?
Holujący inny samochód.
Z lawetką, na której stał jeszcze inny samochód.
Na autostradzie.
Na pasie awaryjnym.
Jadący 30km/h.
Piekielność, głupota, czy nieznajomość przepisów?
droga
Ocena:
167
(211)
zarchiwizowany
Skomentuj
(12)
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Kawałek prostej. Wyprzedzam. Wyprzedzany przyspiesza, więc odpuszczam. Wyprzedzanym była nauka jazdy.
Szkoplandia
Ocena:
72
(134)
Sklep, nie widać żadnych zakazów. Szukam prezentu, wysyłając co jakiś czas zdjęcie produktu.
- Tutaj nie można robić zdjęć!
- Dlaczego?
- Bo nie!
- Tutaj nie można robić zdjęć!
- Dlaczego?
- Bo nie!
sklepy
Ocena:
137
(165)
Stacja paliw. Po niedawnej renowacji zmienili oznaczenia typów paliwa na dystrybutorach. Wchodzę, pytam:
- Na 12 jest diesel, czy benzyna?
- Nie wiem, obojętnie.
- Na 12 jest diesel, czy benzyna?
- Nie wiem, obojętnie.
Tankowanie
Ocena:
182
(216)
zarchiwizowany
Skomentuj
(11)
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Zauważyłem, że z mojego konta bankowego ubyła gotówka. Sporo gotówki. Przeglądam historię - kilka "nie moich" transakcji. No to telefon w dłoń, zastrzegam kartę, składam reklamację, pieniądz wyszedł bez mojej wiedzy w czasie, kiedy kartę miałem przy sobie.
Odrzucone. Bank nie wie, jakim cudem do przelewów doszło, ale z pewnością to ja czegoś nie dopilnowałem.
Do sprawcy całego zamieszania dotarłem mniej oficjalnymi drogami - poza odzyskaniem pieniędzy dostałem też pisemne przyznanie się do tamtych transakcji jako zabezpieczenie przed ponownym takim pomysłem
Odrzucone. Bank nie wie, jakim cudem do przelewów doszło, ale z pewnością to ja czegoś nie dopilnowałem.
Do sprawcy całego zamieszania dotarłem mniej oficjalnymi drogami - poza odzyskaniem pieniędzy dostałem też pisemne przyznanie się do tamtych transakcji jako zabezpieczenie przed ponownym takim pomysłem
Ocena:
59
(131)
zarchiwizowany
Skomentuj
(3)
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Od 8 miesięcy jestem na obczyźnie.
Od 8 miesięcy jeżdżę po zagranicznych drogach. Przez ten czas ani razu nie zatrzymała mnie kontrola drogowa, nie zauważyłem, żeby gdzieś czaiły się "misiaczki" czy fotoradar, mimo że jest gdzie przekraczać prędkość.
I jakoś tak smutno, że u nas jest to nie do pomyślenia.
Od 8 miesięcy jeżdżę po zagranicznych drogach. Przez ten czas ani razu nie zatrzymała mnie kontrola drogowa, nie zauważyłem, żeby gdzieś czaiły się "misiaczki" czy fotoradar, mimo że jest gdzie przekraczać prędkość.
I jakoś tak smutno, że u nas jest to nie do pomyślenia.
Kraj autostradą i żelkami płynący
Ocena:
-6
(38)
7go marca urząd wystawił rachunek płatny do 6go marca.
NIE polska
Ocena:
469
(499)
Tak mi się przypomniało:
Jednym z moich obowiązków w pracy było pilnowanie, by klienci autozłomu parkowali na parkingu przy stróżówce, a nie na placu manewrowym.
Zazwyczaj działało upomnienie w postaci lekkiego żartu, ("Radze zostawić samochód na parkingu, bo stąd chłopaki mogą go wziąć i zezłomować"). Ale jednemu to nie wystarczyło, zostawił auto na placu.
Co wiec mogłem zrobić? Ugadałem się z chłopakami na nauczkę. Widząc, że klient wychodzi z biura (a był to kawałek drogi), nadałem przez krótkofalówkę, żeby jeden z "wózkersów" podjechał widlakiem pod ten konkretny samochód.
Klient sprint, wydarł się, kazał wezwać szefa. Ten z kolei widząc, gdzie auto stoi - kazał chłopakom wziąć auto na rozebranie.
Podziałało.
Za każdym razem widziałem to auto na parkingu, nawet bez upominania.
Jednym z moich obowiązków w pracy było pilnowanie, by klienci autozłomu parkowali na parkingu przy stróżówce, a nie na placu manewrowym.
Zazwyczaj działało upomnienie w postaci lekkiego żartu, ("Radze zostawić samochód na parkingu, bo stąd chłopaki mogą go wziąć i zezłomować"). Ale jednemu to nie wystarczyło, zostawił auto na placu.
Co wiec mogłem zrobić? Ugadałem się z chłopakami na nauczkę. Widząc, że klient wychodzi z biura (a był to kawałek drogi), nadałem przez krótkofalówkę, żeby jeden z "wózkersów" podjechał widlakiem pod ten konkretny samochód.
Klient sprint, wydarł się, kazał wezwać szefa. Ten z kolei widząc, gdzie auto stoi - kazał chłopakom wziąć auto na rozebranie.
Podziałało.
Za każdym razem widziałem to auto na parkingu, nawet bez upominania.
Ocena:
358
(370)
zarchiwizowany
Skomentuj
(1)
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Poszukiwałem auto do kupienia.
Znalazłem ogłoszenie, umówiłem się na oglądanie. Na miejscu zauważyłem dwie lampy do wymiany, dość konkretne odpryski lakieru, połamane lusterka.
Spoko - cena za ten model w sumie adekwatna (choć uszkodzeń w ogłoszeniu nie było).
Haczyk? "Samochód stoi tu i tu, obejrzy pan, a jak się spodoba, to pan oddzwoni i przyjadę". Oddzwaniam, nie odebrał.
Znalazłem ogłoszenie, umówiłem się na oglądanie. Na miejscu zauważyłem dwie lampy do wymiany, dość konkretne odpryski lakieru, połamane lusterka.
Spoko - cena za ten model w sumie adekwatna (choć uszkodzeń w ogłoszeniu nie było).
Haczyk? "Samochód stoi tu i tu, obejrzy pan, a jak się spodoba, to pan oddzwoni i przyjadę". Oddzwaniam, nie odebrał.
Ocena:
25
(93)
Byłem u kumpla, w garażu.
Do tegoż garażu przyszła mama kumpla. Po krótkiej, acz niezbyt merytorycznej wymianie zdań postanowiła sprawdzić, co jest w plecaku.
MOIM plecaku.
Dość kulturalnie poinformowałem panią, że to nieładnie grzebać w czyichś rzeczach.
Do tegoż garażu przyszła mama kumpla. Po krótkiej, acz niezbyt merytorycznej wymianie zdań postanowiła sprawdzić, co jest w plecaku.
MOIM plecaku.
Dość kulturalnie poinformowałem panią, że to nieładnie grzebać w czyichś rzeczach.
Ocena:
269
(337)