Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Garrett

Zamieszcza historie od: 23 kwietnia 2012 - 15:29
Ostatnio: 24 lutego 2020 - 19:53
O sobie:

Mechanik amator, uwielbiający zapach etyliny, pogromca bezdroży, poskramiacz knąbrnych terenówek, miłośnik kotów i psów, romantyczny i przystojny (193/110), a nie, to nie sympatia.pl :)

  • Historii na głównej: 84 z 84
  • Punktów za historie: 40756
  • Komentarzy: 522
  • Punktów za komentarze: 2717
 

#74762

(PW) ·
| Do ulubionych
Ktoś sprzedaje auto za prawie 200.000 PLN na allegro. W ogłoszeniu kilka zdjęć, w tym masakrycznie nieostre zdjęcie wnętrza. Tak nieostre, że nie widać zegarów, przycisków, nie wiadomo, jak autko wyposażone. Właściwie widać tylko, że kierownica z lewej i automatyczna skrzynia biegów (a może nie).

Treść ogłoszenia:
"Sprz. ałdi, stan jak na zdj, więcej info na tel. XXX-XXX-XXX".

Tak się zastanawiam, co sprzedający ciekawego zrobił w czasie, który zaoszczędził na napisaniu ogłoszenia.

analfabeci są wśród nas

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 98 (164)

#84316

(PW) ·
| Do ulubionych
Kolega ma domek jednorodzinny, działeczkę i co dość oczywiste bramę wjazdową. Ma też niedaleko bazarek, który działa w czwartki. W związku z bazarkiem w czwartek w okolicy był parkingowy armagedon. Wszystkie uliczki i nie tylko były zastawione przez miłośników zakupów mięsa czy wędlin, prosto z brudnego stolika czy chińskich najków za 25 zł.

Problem jest taki, że kierowcy pomimo znaków zostawiali swoje samochody na trawnikach i wjazdach na posesję. Kolega zamontował więc na swoim trawniku między chodnikiem, a ulicą, stalowy płotek z grubych rur i solidnych kątowników, bo drewniany został rozjechany. Pomogło.

Z samochodami na podjeździe też miał ciągle problem. Nie pomagało tłumaczenie, znaki, tabliczki "proszę nie parkować na wjeździe". Co z tego, że 100 kierowców pojechało dalej jak zawsze, ale to zawsze w czwartek jakiś Janusz musiał zaparkować na podjeździe. Bo on tylko tutaj na chwilę, a ty możesz sobie poczekać. Kolega próbował różnych sposobów:

W środę w nocy wystawiał bloczki betonowe. Ukradli.
Ustawił takie gumowe słupki jak ma nauka jazdy. Ukradli.
Kupił jeszcze raz słupki, zalał betonem. Ciężkie jak cholera, ale też ukradli.
Telefon do Straży Miejskiej. Czasem przyjechali, założyli blokadę. Jeszcze gorzej, bo baran nie mógł odjechać.

Któregoś dnia wstał wcześniej, stanął przy bramie i próbował z idiotami rozmawiać. Nie działało, nie docierało, zazwyczaj awanturowali się i tyle.

Miarka się jednak przebrała jak jakiś Seba stwierdził, że może mu naskoczyć, a on i tak będzie parkował gdzie chce.

Kolega uspawał sobie taki sprytny wózeczek. Jak ktoś mu stawał w bramie, wyciągał mu auto na środek drogi i tam zostawiał. Okazało się, że jednak Straż Miejska może wezwać lawetę i zabrać samochód. Problem się pojawił jak trzeba było zabrać dziesiąty samochód jednego dnia i Straż Miejska zaczęła coś podejrzewać.

W końcu Straż Miejska wzięła się do roboty, w czwartek przyjeżdżali w okolicę, zakładali naście blokad, po pewnym czasie kierowcy się nauczyli i problem w znacznym stopniu się rozwiązał.
Jednak nauczony doświadczeniem kolega, planując wyjazd na urlop z całą rodziną w czwartek rano na lotnisko, na wszelki wypadek wystawił busa na podjazd. Samochód nie stał na chodniku, nie wystawał na ulicę, a jednocześnie nie można było wjazdu zablokować.

Czwartek rano, rodzina spakowana, kumpel idzie odstawić busa. Blokada na kole, naklejka na klamce, informacja za szybą. Bohaterscy strażnicy miejscy wreszcie się wykazali. Na budynku wielka reklama firmy, na samochodzie wielka reklama firmy z adresem, za płotem drugi taki sam oklejony samochód.
Brawo.

SM i kierowcy parkingowcy.

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 181 (203)

#83951

(PW) ·
| Do ulubionych
Było już kilka historii o klientach z OLX, o roszczeniowych madkach i ludziach, którzy umawiają się, potwierdzają i w trakcie drogi po towar porywa ich UFO, a kontakt się urywa.

Z drugiej strony nie jest lepiej.
Może nieco naiwnie zakładam, że jak ktoś coś wystawia na OLX, to chce to sprzedać. Szukałem głośników konkretnej firmy, studyjnych monitorów i do tego niezbyt wielkie miały być.

Zajrzałem na OLX, są, cena ok, zdjęcia ok, niedaleko, niestety w ogłoszeniu nie ma telefonu i co gorsza modelu głośników.

Pytam gościa o model i najważniejszy dla mnie parametr czyli pasmo przenoszenia.

Dostaję odpowiedź:
Po co panu taka wiedza? Robił pan sobie badania słuchu, że pyta pan o pasmo przenoszenia? Wszystko można znaleźć w internecie.

No cóż, nie to nie.

olx

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 122 (132)

#83804

(PW) ·
| Do ulubionych
Znajomy mieszka w niewielkim miasteczku. Ma domek, garaż na dwa stanowiska i wiatę, w której trzyma samochód, którym jeździ na co dzień. W garażu trzyma dwa samochody, które czasem użytkuje latem, motocykl, kosiarkę, narzędzia.

Dwa domy dalej mieszka sąsiadka. Sąsiadka jest znana w okolicy, niestety nie z dobrego charakteru. Jest zawsze na nie, jest zawsze przeciwko, jest zawsze na wszystkich wkurzona, czepia się wszystkich o wszystko, generalnie większość mieszkańców miała z nią do czynienia i nie była z tego zadowolona.

Przykład: drogę gruntową utwardzono żwirem, facetka poleciała do urzędu, żeby to zlikwidować, bo jej się kurzy jak samochód jedzie. Położono asfalt, poleciała do urzędu, że samochody jeżdżą jak szalone i zaraz kogoś zabiją. Zrobili progi zwalniające, ona się nie zgadza, bo jej synek sobie samochód niszczy jak przez nie przejeżdża. Ostatnio była "afera" bo zakład energetyczny podciął jej świerki, które posadziła pod linią średniego napięcia. W sumie wszystkim na ulicy, ale tylko ona miała z tym problem.

Ponieważ w okolicy ostatnio nasiliły się kradzieże, znajomy postanowił zamontować sobie monitoring i podpisał umowę z agencją ochrony. Kamer zamontował 8, na zewnątrz budynku, obejmujące oprócz jego placu część ulicy. Kamery profi, w dużych grzanych obudowach. Do tego powiesił również tabliczki "obiekt monitorowany" ponieważ część placu wynajmuje i ktoś tam prowadzi działalność gospodarczą.

Jak łatwo się domyśleć wkrótce pojawiła się sąsiadka, która "nie życzy sobie być kamerowana jak wychodzi na podwórko" i sąsiad ma natychmiast zdjąć wszystkie !! kamery, bo ona sobie nie życzy, nie pozwala, a w ogóle to powinien najpierw do niej przyjść i zapytać czy może sobie takie kamery powiesić. I ona to zgłosi, i służby mu te kamery zdejmą, i jeszcze karę zapłaci, i odszkodowanie jej się należy. No i rzeczywiście przyjechała policja, porozmawiali, popatrzyli, pojechali.
Nawiasem mówiąc z żadnej z kamer nie widać jej podwórka, a i ulica przed jej domem jest na skraju pola widzenia kamery.

Minęło trochę czasu, sąsiadka z rodziną wyjechała na weekend, w nocy obrobili im dom i garaż. Po przyjeździe policji, sąsiadka biegiem przyleciała, żeby kolega udostępnił jej nagrania z kamer, bo na pewno złodzieje się nagrali.

Znajomy powiedział, że warto było założyć monitoring, żeby zobaczyć jej minę jak powiedział: "Niestety nie mam nagrań z tych dwóch kamer, bo żebym nie miał nieprzyjemności, po pani wizycie i nasłaniu na mnie policji, wyłączyłem na tych kamerach nagrywanie".

sąsiedzi

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 230 (236)

#83499

(PW) ·
| Do ulubionych
Dzisiaj pokonywałem rondo czyli precyzyjniej skrzyżowanie o ruchu okrężnym. (W przepisach ani razu nie pada słowo rondo.)

Jest to klasyczne rondo, z bardzo wysoką wysepką na środku całkowicie zasłaniającą widok, są cztery ulice co 90 stopni, są znaki "ustąp pierwszeństwa" oraz "skrzyżowanie o ruchu okrężnym". Rondo powstało stosunkowo niedawno, więc dla niektórych może być nowością, ale poprzez klasyczny układ nie jest żadnym problemem dla kierowców.

Tzn nie było.

W związku z pracami na jednej z ulic tuż przy rondzie rozkopano trochę ulicę i zasłonięto wszystkie znaki. Wszystkie znaki ze wszystkich stron ronda. Ponieważ teraz nie ma znaku "skrzyżowanie o ruchu okrężnym" skrzyżowanie to pomimo swojej budowy i wyglądu jest zwykłym skrzyżowaniem równorzędnym.
Ale żeby nie było za słodko, na jezdni pozostały znaki poziome "ustąp pierwszeństwa" (takie trójkąty przy drodze gdzie mamy ustąpić nadjeżdżającym kierowcom). Czyli mamy pomieszanie z poplątaniem, większość kierowców, jak nie wszyscy jeżdżą na pamięć czyli tak jakby byli na rondzie. Ci co znają przepisy i niby mają pierwszeństwo dostosowują się reszty, żeby nie powodować zagrożenia i ryzykownych sytuacji.

Ale nie jest to tak piekielne,jak zachowanie panów policjantów, którzy stoją cały dzień w zatoczce dla autobusów za rondem i zatrzymują jeden samochód po drugim i proponują mandat za wymuszenie pierwszeństwa oraz punkty karne. Po długiej dyskusji (mnie też zatrzymali) i odmowie przyjęcia mandatu, w końcu stwierdzili, że jak jestem taki złośliwy to żebym już jechał. W momencie wyjeżdżania z zatoczki już zatrzymali następne auto.

Brawo, takich policjantów nam potrzeba. Normy wyrobią i się nie narobią.

Majdan/Ossów/Wolomin/Mostówka

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 103 (121)

#83362

(PW) ·
| Do ulubionych
Kolega sprzedaje skuter. Niedziela rano, przyjechało dwóch panów na oglądanie.

Pan Kupujący i Pan Kierowca.
Pan Kupujący mocno narąbany. Nie po dwóch piwach, musiało być coś dużo więcej. Widać słychać i czuć. Kolega odmówił jazdy próbnej Kupującemu. Tamci się obrazili i wsiedli w samochód.
Sto metrów dalej przy zawracaniu na trzy wjechali tyłem/ bokiem do głębokiego rowu.

Wezwali lawetę. Laweciarz wezwał policję.

Obaj panowie mocno pijani. Żadnych dokumentów, żadnych pieniędzy, samochód kradziony, blachy zmienione.

pijani na drodze

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 163 (193)

#82994

(PW) ·
| Do ulubionych
Kolega jakiegoś powodu zdecydował się poszukać nowej pracy. Pracował w magazynie hurtowni, gdzie rozładowywał ciężarówki (tzw. TIRy). Co oczywiste zrobił kiedyś uprawnienia na wózki widłowe i szukał podobnej pracy bliżej domu.

Ogłoszenie w lokalnej prasie : poszukiwany magazynier z uprawnieniami na wózek widłowy. Ale koniecznie z uprawnieniami. Bez uprawnień w ogóle nie ma co aplikować. No i doświadczenie, bez doświadczenia też nie ma czego u nich szukać.

Rozmowa kwalifikacyjna (z prezesem), wszystko pięknie, stawka ok, praca ok, do tego 15 minut od domu.

Pierwszy dzień w pracy (okres próbny).
Praca od 8, 8 z minutami podjeżdża ciężarówka z naczepą, kierowca odsłania "firankę", a tam cała naczepa załadowana różnej wielkości płytami meblowymi, co najważniejsze nie na paletach tylko "luzem" poustawiane w pionie i spięte taśmami.

Po krótkiej rozmowie z prezesem okazało się, że ciężarówkę trzeba
rozładować ręcznie, bo firma "nie dorobiła" się wózka widłowego.
A wymagane uprawnienia?
To tak przyszłościowo, bo dopiero planują kupić wózek.

O 9 kolega zrezygnował z jakże atrakcyjnych warunków pracy i wyszedł z firmy mijając nowiutkiego lexusa rx prezesa.

Ot, priorytety w firmie.

Mała prywatna firma .

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 237 (253)

#82701

(PW) ·
| Do ulubionych
Jest pewien gatunek ludzi, którzy uwielbiają komentować. Oraz plotkować, plotkować i plotkować, jakby zależała od tego przyszłość świata... Nieważne co, nieważne z kim, nieważne o czym, ważne (chyba) tylko, żeby gębą kłapać.
Przodują w tym starsze kobiety, ale i faceci nie są święci.

W okolicy miał miejsce wypadek. Z nieznanych przyczyn zderzyły się dwa samochody, w zasadzie czołowo. Natychmiast zginęły 2 osoby i 4 zostały mocno ranne. Wiek wszystkich 20-30 lat. Takie były fakty i wiem to z pierwszej ręki, bo kolega jechał za nimi i był na miejscu. Wezwał pogotowie, próbował kogoś wyciągać, reanimować, pomagać. Jednym z chłopaków i najprawdopodobniej kierowcą był znany mi człowiek.

Na drugi dzień wpada na mnie sąsiadka i od razu (w skrócie):
"taka tragedia, tylu młodych pozabijanych, jeżdżą jak warjaty, a to pogotowie podobno dopiero po godzinie przyjechało, dopiero śmigłowiec rannych pozabierał, tyle piniędzy się płaci na te służbę zdrowia, drogie te lekarze, a tacy młodzi i ich nie poratowali..."

Sąsiadka ma lat pewnie z 80, chyba nie jest zbyt wykształcona, więc wiele można jej wybaczyć. Sąsiadkę wysłuchałem, przytaknąłem i uciekłem, a na swoje usprawiedliwienie tylko mogę napisać, że wszystko to trwało z 5 sekund, a sąsiadka trajkotała jak katarynka.

A piekielność?

Na drugi dzień już wiedziała kto zginął. Był to lokalny złodziejaszek, taki co to rower ukradnie sąsiadowi, albo radio mu z samochodu wyciągnie, trawę sprzeda, posiedzi trochę, potem wyjdzie, znowu go posadzą, taki głupszy niż szybszy.

A sąsiadka?
- W tym wypadku to ten Piekielny z Piekielnej zginął! Dobrze tak sk$rwensenowi! Jak porządny człowiek zachoruje to miesiącami czeka na wizytę do lekarza! A do złodzieja to helikopterem lekarzy wieźli, kto to widział!

słuzba_zdrowia

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 95 (125)

#82118

(PW) ·
| Do ulubionych
Znajomy, specjalista IT, programista i ogólnie człowiek zorientowany w technice, pojechał na targi na tydzień do Chin.
Jak cywilizowany człowiek za jakieś zakupy zapłacił kartą kredytową. I nie spuszczał jej z oczu, nie miał na niej zapisanego PIN-u :)

Złoczyńcy ściągnęli z jego karty 3,5 PLN, więc bez tragedii. Karta zablokowana, zaraz przyszła druga. Nie wiem do końca jaki jest czas pomiędzy zgłoszeniem a zablokowaniem karty. Kolejna próba na 70 USD była z USA, następna ze Szwecji na 50 EURO. Transakcje odrzucono.

Warto ustawić sobie powiadomienie SMS-em o transakcjach, zmniejszyć limit przed wyjazdem, albo wziąć kartę przedpłaconą.

Uważajcie, złodziejstwo nie śpi i myśli o waszych pieniądzach.

uslugi

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 105 (121)

#82064

(PW) ·
| Do ulubionych
O zaglądaniu do cudzego portfela i liczeniu cudzych pieniędzy (czego nie cierpię, nie toleruję i nie akceptuję).


Pracuję w małym warsztacie samochodowym, dwa stanowiska, lakiernia i miejsce na przygotowanie auta do lakierowania.

Obecnie mamy w warsztacie dwa samochody, które wymagają sporej ilości pracy. Jeśli przyjedzie jakiś klient, to prace są przerywane i robimy "szybką naprawę", a potem wracamy do złomków.

W poniedziałek wieczorem tuż przed zamknięciem wpada klient busem, naprawa (blacharsko-lakiernicza) wyceniona na 2000 netto i tydzień pracy.
Klient marudzi strasznie, że to długo, może by się udało coś tam szybciej, samochód potrzebny do pracy.

Szybkie obliczenia, jeżeli zostaniemy dużo dłużej w pracy i nie będzie niespodziewanych problemów z częściami, uwiniemy się w trzy dni, max cztery. Klientowi pasuje, w zasadzie się umówił.

Pada pytanie:
- To ile to będzie kosztowało?
Szef:
- Nic się nie zmieniło, 2000 netto.
- Ale jak to? Za trzy dni pracy 2000? To ile wy zarabiacie miesięcznie? Chyba was &#@*$!

Szef uprzejmie powiedział:
- To dziękuję, do widzenia, tam jest brama, na pewno ktoś to panu zrobi taniej i szybciej.
Facet pojechał.

Wtorek, gość przyjechał jakby nigdy nic.
- Panowie, robimy.
Szef:
- Niestety nie mam już wolnych stanowisk, nic się nie da zrobić, jak tylko się zwolni miejsce, zadzwonię.
- Ale jak to, przecież się umówiliśmy!

No raczej nie.

Zawsze, ale to zawsze z takimi klientami są później problemy. A to bankomat nieczynny, a to żona z portfela pieniądze wyjęła, a to zapłaci 1000, samochód zabierze i dopłaci później, a to, a tamto. Ale komuś zarobki podliczyć to pierwszy...

uslugi

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 223 (233)