Profil użytkownika
Garrett ♂
| Zamieszcza historie od: | 23 kwietnia 2012 - 15:29 |
| Ostatnio: | 10 grudnia 2025 - 16:16 |
| O sobie: |
Mechanik amator, uwielbiający zapach etyliny, pogromca bezdroży, poskramiacz knąbrnych terenówek, miłośnik kotów i psów, romantyczny i przystojny (193/110), a nie, to nie sympatia.pl :) |
- Historii na głównej: 86 z 87
- Punktów za historie: 43770
- Komentarzy: 524
- Punktów za komentarze: 3810
Zamówiłem drobiazg na allegro, za 5 zł, więc wybrałem przesyłkę listem zwykłym poprzez Pocztę Polską. Też za około 5 zł.
Zakupy zrobione szóstego, ósmego wysłane.
Przyszły siódmego kolejnego miesiąca, jak już dostałem zwrot z allegro, zapomniałem o sprawie i kupiłem gdzie indziej do paczkomatu.
Z Białegostoku pod Warszawę list szedł prawie miesiąc.
Poczta Polska to jest jednak potęga, narodowy czempion :)
Zakupy zrobione szóstego, ósmego wysłane.
Przyszły siódmego kolejnego miesiąca, jak już dostałem zwrot z allegro, zapomniałem o sprawie i kupiłem gdzie indziej do paczkomatu.
Z Białegostoku pod Warszawę list szedł prawie miesiąc.
Poczta Polska to jest jednak potęga, narodowy czempion :)
poczta
Ocena:
153
(161)
poczekalnia
Skomentuj
(9)
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Jestem bardzo sceptyczny do wszelkiego rodzaju AI
Wielokrotnie okazywało się, że odpowiedzi nie dość, że są bardzo różne i nie wiadomo dlaczego to jeszcze czasem są zupełnie mylące.
Od niedawna przy korzystaniu z gogla jako pierwsza znaleziona odpowiedź pojawia się coś wyprodukowane przez AI.
Dzisiaj szukałem czegoś i znając odpowiedź z ciekawości wpisałem problem. Odpowiedź jest prosta "NIE będzie działać" (bez wyjątków).
A co AI na to : (30 zdań nie na temat) oraz:
"Bez manipulatora, centrala może działać."
No cóż, nie, nie może.
Ostrożnie z tą nową technologią, nie wszystko złoto co się świeci
A dlaczego wrzucam to tutaj? Kumpel na podstawie "przecież w internecie pisze" nie dość, że stracił pół dnia to jeszcze się upierał, że nie chcę mu pomóc
Wielokrotnie okazywało się, że odpowiedzi nie dość, że są bardzo różne i nie wiadomo dlaczego to jeszcze czasem są zupełnie mylące.
Od niedawna przy korzystaniu z gogla jako pierwsza znaleziona odpowiedź pojawia się coś wyprodukowane przez AI.
Dzisiaj szukałem czegoś i znając odpowiedź z ciekawości wpisałem problem. Odpowiedź jest prosta "NIE będzie działać" (bez wyjątków).
A co AI na to : (30 zdań nie na temat) oraz:
"Bez manipulatora, centrala może działać."
No cóż, nie, nie może.
Ostrożnie z tą nową technologią, nie wszystko złoto co się świeci
A dlaczego wrzucam to tutaj? Kumpel na podstawie "przecież w internecie pisze" nie dość, że stracił pół dnia to jeszcze się upierał, że nie chcę mu pomóc
internety i google
Ocena:
33
(51)
Na portalu ze śmiesznymi obrazkami tak dla przypomnienia pojawiło się coś tam, że trzeba zmieniać hasła i pilnować, żeby gdzieś nie wyciekły.
Typ pod zdjęciem w komentarzach napisał: "Jestem specjalistą od cyber bezpieczeństwa, wyślij mi swoje hasło, a ja w naszej ogólnoświatowej bazie danych z wyciekami sprawdzę czy hasło gdzieś w necie nie wyciekło".
Wygląda absurdalnie? Przy ciągłym trąbieniu o bezpieczeństwie, logowaniu, podejrzanych stronach, phishingu, wirusach i trojanach?
Trochę później napisał: "Przestańcie wysyłać randomowemu człowiekowi z netu swoje hasła".
W sumie bardziej absurdalne niż piekielne, ale tak dla przypomnienia: zmieniajcie czasem hasła i nie wysyłajcie ich nigdy i nikomu
Typ pod zdjęciem w komentarzach napisał: "Jestem specjalistą od cyber bezpieczeństwa, wyślij mi swoje hasło, a ja w naszej ogólnoświatowej bazie danych z wyciekami sprawdzę czy hasło gdzieś w necie nie wyciekło".
Wygląda absurdalnie? Przy ciągłym trąbieniu o bezpieczeństwie, logowaniu, podejrzanych stronach, phishingu, wirusach i trojanach?
Trochę później napisał: "Przestańcie wysyłać randomowemu człowiekowi z netu swoje hasła".
W sumie bardziej absurdalne niż piekielne, ale tak dla przypomnienia: zmieniajcie czasem hasła i nie wysyłajcie ich nigdy i nikomu
internety hasło
Ocena:
162
(180)
Znajomy mieszka w niewielkim miasteczku. Ma domek, garaż na dwa stanowiska i wiatę, w której trzyma samochód, którym jeździ na co dzień. W garażu trzyma dwa samochody, które czasem użytkuje latem, motocykl, kosiarkę, narzędzia.
Dwa domy dalej mieszka sąsiadka. Sąsiadka jest znana w okolicy, niestety nie z dobrego charakteru. Jest zawsze na nie, jest zawsze przeciwko, jest zawsze na wszystkich wkurzona, czepia się wszystkich o wszystko, generalnie większość mieszkańców miała z nią do czynienia i nie była z tego zadowolona.
Przykład: drogę gruntową utwardzono żwirem, facetka poleciała do urzędu, żeby to zlikwidować, bo jej się kurzy jak samochód jedzie. Położono asfalt, poleciała do urzędu, że samochody jeżdżą jak szalone i zaraz kogoś zabiją. Zrobili progi zwalniające, ona się nie zgadza, bo jej synek sobie samochód niszczy jak przez nie przejeżdża. Ostatnio była "afera" bo zakład energetyczny podciął jej świerki, które posadziła pod linią średniego napięcia. W sumie wszystkim na ulicy, ale tylko ona miała z tym problem.
Ponieważ w okolicy ostatnio nasiliły się kradzieże, znajomy postanowił zamontować sobie monitoring i podpisał umowę z agencją ochrony. Kamer zamontował 8, na zewnątrz budynku, obejmujące oprócz jego placu część ulicy. Kamery profi, w dużych grzanych obudowach. Do tego powiesił również tabliczki "obiekt monitorowany" ponieważ część placu wynajmuje i ktoś tam prowadzi działalność gospodarczą.
Jak łatwo się domyśleć wkrótce pojawiła się sąsiadka, która "nie życzy sobie być kamerowana jak wychodzi na podwórko" i sąsiad ma natychmiast zdjąć wszystkie !! kamery, bo ona sobie nie życzy, nie pozwala, a w ogóle to powinien najpierw do niej przyjść i zapytać czy może sobie takie kamery powiesić. I ona to zgłosi, i służby mu te kamery zdejmą, i jeszcze karę zapłaci, i odszkodowanie jej się należy. No i rzeczywiście przyjechała policja, porozmawiali, popatrzyli, pojechali.
Nawiasem mówiąc z żadnej z kamer nie widać jej podwórka, a i ulica przed jej domem jest na skraju pola widzenia kamery.
Minęło trochę czasu, sąsiadka z rodziną wyjechała na weekend, w nocy obrobili im dom i garaż. Po przyjeździe policji, sąsiadka biegiem przyleciała, żeby kolega udostępnił jej nagrania z kamer, bo na pewno złodzieje się nagrali.
Znajomy powiedział, że warto było założyć monitoring, żeby zobaczyć jej minę jak powiedział: "Niestety nie mam nagrań z tych dwóch kamer, bo żebym nie miał nieprzyjemności, po pani wizycie i nasłaniu na mnie policji, wyłączyłem na tych kamerach nagrywanie".
Dwa domy dalej mieszka sąsiadka. Sąsiadka jest znana w okolicy, niestety nie z dobrego charakteru. Jest zawsze na nie, jest zawsze przeciwko, jest zawsze na wszystkich wkurzona, czepia się wszystkich o wszystko, generalnie większość mieszkańców miała z nią do czynienia i nie była z tego zadowolona.
Przykład: drogę gruntową utwardzono żwirem, facetka poleciała do urzędu, żeby to zlikwidować, bo jej się kurzy jak samochód jedzie. Położono asfalt, poleciała do urzędu, że samochody jeżdżą jak szalone i zaraz kogoś zabiją. Zrobili progi zwalniające, ona się nie zgadza, bo jej synek sobie samochód niszczy jak przez nie przejeżdża. Ostatnio była "afera" bo zakład energetyczny podciął jej świerki, które posadziła pod linią średniego napięcia. W sumie wszystkim na ulicy, ale tylko ona miała z tym problem.
Ponieważ w okolicy ostatnio nasiliły się kradzieże, znajomy postanowił zamontować sobie monitoring i podpisał umowę z agencją ochrony. Kamer zamontował 8, na zewnątrz budynku, obejmujące oprócz jego placu część ulicy. Kamery profi, w dużych grzanych obudowach. Do tego powiesił również tabliczki "obiekt monitorowany" ponieważ część placu wynajmuje i ktoś tam prowadzi działalność gospodarczą.
Jak łatwo się domyśleć wkrótce pojawiła się sąsiadka, która "nie życzy sobie być kamerowana jak wychodzi na podwórko" i sąsiad ma natychmiast zdjąć wszystkie !! kamery, bo ona sobie nie życzy, nie pozwala, a w ogóle to powinien najpierw do niej przyjść i zapytać czy może sobie takie kamery powiesić. I ona to zgłosi, i służby mu te kamery zdejmą, i jeszcze karę zapłaci, i odszkodowanie jej się należy. No i rzeczywiście przyjechała policja, porozmawiali, popatrzyli, pojechali.
Nawiasem mówiąc z żadnej z kamer nie widać jej podwórka, a i ulica przed jej domem jest na skraju pola widzenia kamery.
Minęło trochę czasu, sąsiadka z rodziną wyjechała na weekend, w nocy obrobili im dom i garaż. Po przyjeździe policji, sąsiadka biegiem przyleciała, żeby kolega udostępnił jej nagrania z kamer, bo na pewno złodzieje się nagrali.
Znajomy powiedział, że warto było założyć monitoring, żeby zobaczyć jej minę jak powiedział: "Niestety nie mam nagrań z tych dwóch kamer, bo żebym nie miał nieprzyjemności, po pani wizycie i nasłaniu na mnie policji, wyłączyłem na tych kamerach nagrywanie".
sąsiedzi
Ocena:
288
(304)
Kolega jakiegoś powodu zdecydował się poszukać nowej pracy. Pracował w magazynie hurtowni, gdzie rozładowywał ciężarówki (tzw. TIRy). Co oczywiste zrobił kiedyś uprawnienia na wózki widłowe i szukał podobnej pracy bliżej domu.
Ogłoszenie w lokalnej prasie: poszukiwany magazynier z uprawnieniami na wózek widłowy. Ale koniecznie z uprawnieniami. Bez uprawnień w ogóle nie ma co aplikować. No i doświadczenie, bez doświadczenia też nie ma czego u nich szukać.
Rozmowa kwalifikacyjna (z prezesem), wszystko pięknie, stawka ok, praca ok, do tego 15 minut od domu.
Pierwszy dzień w pracy (okres próbny).
Praca od 8, 8 z minutami podjeżdża ciężarówka z naczepą, kierowca odsłania "firankę", a tam cała naczepa załadowana różnej wielkości płytami meblowymi, co najważniejsze nie na paletach tylko "luzem" poustawiane w pionie i spięte taśmami.
Po krótkiej rozmowie z prezesem okazało się, że ciężarówkę trzeba rozładować ręcznie, bo firma "nie dorobiła" się wózka widłowego.
A wymagane uprawnienia?
To tak przyszłościowo, bo dopiero planują kupić wózek.
O 9 kolega zrezygnował z jakże atrakcyjnych warunków pracy i wyszedł z firmy mijając nowiutkiego lexusa rx prezesa.
Ot, priorytety w firmie.
Ogłoszenie w lokalnej prasie: poszukiwany magazynier z uprawnieniami na wózek widłowy. Ale koniecznie z uprawnieniami. Bez uprawnień w ogóle nie ma co aplikować. No i doświadczenie, bez doświadczenia też nie ma czego u nich szukać.
Rozmowa kwalifikacyjna (z prezesem), wszystko pięknie, stawka ok, praca ok, do tego 15 minut od domu.
Pierwszy dzień w pracy (okres próbny).
Praca od 8, 8 z minutami podjeżdża ciężarówka z naczepą, kierowca odsłania "firankę", a tam cała naczepa załadowana różnej wielkości płytami meblowymi, co najważniejsze nie na paletach tylko "luzem" poustawiane w pionie i spięte taśmami.
Po krótkiej rozmowie z prezesem okazało się, że ciężarówkę trzeba rozładować ręcznie, bo firma "nie dorobiła" się wózka widłowego.
A wymagane uprawnienia?
To tak przyszłościowo, bo dopiero planują kupić wózek.
O 9 kolega zrezygnował z jakże atrakcyjnych warunków pracy i wyszedł z firmy mijając nowiutkiego lexusa rx prezesa.
Ot, priorytety w firmie.
Mała prywatna firma .
Ocena:
216
(222)
Ktoś sprzedaje auto za prawie 200.000 PLN na allegro. W ogłoszeniu kilka zdjęć, w tym masakrycznie nieostre zdjęcie wnętrza. Tak nieostre, że nie widać zegarów, przycisków, nie wiadomo, jak autko wyposażone. Właściwie widać tylko, że kierownica z lewej i automatyczna skrzynia biegów (a może nie).
Treść ogłoszenia:
"Sprz. ałdi, stan jak na zdj, więcej info na tel. XXX-XXX-XXX".
Tak się zastanawiam, co sprzedający ciekawego zrobił w czasie, który zaoszczędził na napisaniu ogłoszenia.
Treść ogłoszenia:
"Sprz. ałdi, stan jak na zdj, więcej info na tel. XXX-XXX-XXX".
Tak się zastanawiam, co sprzedający ciekawego zrobił w czasie, który zaoszczędził na napisaniu ogłoszenia.
analfabeci są wśród nas
Ocena:
116
(182)
Kolega ma domek jednorodzinny, działeczkę i co dość oczywiste bramę wjazdową. Ma też niedaleko bazarek, który działa w czwartki. W związku z bazarkiem w czwartek w okolicy był parkingowy armagedon. Wszystkie uliczki i nie tylko były zastawione przez miłośników zakupów mięsa czy wędlin, prosto z brudnego stolika czy chińskich najków za 25 zł.
Problem jest taki, że kierowcy pomimo znaków zostawiali swoje samochody na trawnikach i wjazdach na posesję. Kolega zamontował więc na swoim trawniku między chodnikiem, a ulicą, stalowy płotek z grubych rur i solidnych kątowników, bo drewniany został rozjechany. Pomogło.
Z samochodami na podjeździe też miał ciągle problem. Nie pomagało tłumaczenie, znaki, tabliczki "proszę nie parkować na wjeździe". Co z tego, że 100 kierowców pojechało dalej jak zawsze, ale to zawsze w czwartek jakiś Janusz musiał zaparkować na podjeździe. Bo on tylko tutaj na chwilę, a ty możesz sobie poczekać. Kolega próbował różnych sposobów:
W środę w nocy wystawiał bloczki betonowe. Ukradli.
Ustawił takie gumowe słupki jak ma nauka jazdy. Ukradli.
Kupił jeszcze raz słupki, zalał betonem. Ciężkie jak cholera, ale też ukradli.
Telefon do Straży Miejskiej. Czasem przyjechali, założyli blokadę. Jeszcze gorzej, bo baran nie mógł odjechać.
Któregoś dnia wstał wcześniej, stanął przy bramie i próbował z idiotami rozmawiać. Nie działało, nie docierało, zazwyczaj awanturowali się i tyle.
Miarka się jednak przebrała jak jakiś Seba stwierdził, że może mu naskoczyć, a on i tak będzie parkował gdzie chce.
Kolega uspawał sobie taki sprytny wózeczek. Jak ktoś mu stawał w bramie, wyciągał mu auto na środek drogi i tam zostawiał. Okazało się, że jednak Straż Miejska może wezwać lawetę i zabrać samochód. Problem się pojawił jak trzeba było zabrać dziesiąty samochód jednego dnia i Straż Miejska zaczęła coś podejrzewać.
W końcu Straż Miejska wzięła się do roboty, w czwartek przyjeżdżali w okolicę, zakładali naście blokad, po pewnym czasie kierowcy się nauczyli i problem w znacznym stopniu się rozwiązał.
Jednak nauczony doświadczeniem kolega, planując wyjazd na urlop z całą rodziną w czwartek rano na lotnisko, na wszelki wypadek wystawił busa na podjazd. Samochód nie stał na chodniku, nie wystawał na ulicę, a jednocześnie nie można było wjazdu zablokować.
Czwartek rano, rodzina spakowana, kumpel idzie odstawić busa. Blokada na kole, naklejka na klamce, informacja za szybą. Bohaterscy strażnicy miejscy wreszcie się wykazali. Na budynku wielka reklama firmy, na samochodzie wielka reklama firmy z adresem, za płotem drugi taki sam oklejony samochód.
Brawo.
Problem jest taki, że kierowcy pomimo znaków zostawiali swoje samochody na trawnikach i wjazdach na posesję. Kolega zamontował więc na swoim trawniku między chodnikiem, a ulicą, stalowy płotek z grubych rur i solidnych kątowników, bo drewniany został rozjechany. Pomogło.
Z samochodami na podjeździe też miał ciągle problem. Nie pomagało tłumaczenie, znaki, tabliczki "proszę nie parkować na wjeździe". Co z tego, że 100 kierowców pojechało dalej jak zawsze, ale to zawsze w czwartek jakiś Janusz musiał zaparkować na podjeździe. Bo on tylko tutaj na chwilę, a ty możesz sobie poczekać. Kolega próbował różnych sposobów:
W środę w nocy wystawiał bloczki betonowe. Ukradli.
Ustawił takie gumowe słupki jak ma nauka jazdy. Ukradli.
Kupił jeszcze raz słupki, zalał betonem. Ciężkie jak cholera, ale też ukradli.
Telefon do Straży Miejskiej. Czasem przyjechali, założyli blokadę. Jeszcze gorzej, bo baran nie mógł odjechać.
Któregoś dnia wstał wcześniej, stanął przy bramie i próbował z idiotami rozmawiać. Nie działało, nie docierało, zazwyczaj awanturowali się i tyle.
Miarka się jednak przebrała jak jakiś Seba stwierdził, że może mu naskoczyć, a on i tak będzie parkował gdzie chce.
Kolega uspawał sobie taki sprytny wózeczek. Jak ktoś mu stawał w bramie, wyciągał mu auto na środek drogi i tam zostawiał. Okazało się, że jednak Straż Miejska może wezwać lawetę i zabrać samochód. Problem się pojawił jak trzeba było zabrać dziesiąty samochód jednego dnia i Straż Miejska zaczęła coś podejrzewać.
W końcu Straż Miejska wzięła się do roboty, w czwartek przyjeżdżali w okolicę, zakładali naście blokad, po pewnym czasie kierowcy się nauczyli i problem w znacznym stopniu się rozwiązał.
Jednak nauczony doświadczeniem kolega, planując wyjazd na urlop z całą rodziną w czwartek rano na lotnisko, na wszelki wypadek wystawił busa na podjazd. Samochód nie stał na chodniku, nie wystawał na ulicę, a jednocześnie nie można było wjazdu zablokować.
Czwartek rano, rodzina spakowana, kumpel idzie odstawić busa. Blokada na kole, naklejka na klamce, informacja za szybą. Bohaterscy strażnicy miejscy wreszcie się wykazali. Na budynku wielka reklama firmy, na samochodzie wielka reklama firmy z adresem, za płotem drugi taki sam oklejony samochód.
Brawo.
SM i kierowcy parkingowcy.
Ocena:
207
(231)
Było już kilka historii o klientach z OLX, o roszczeniowych madkach i ludziach, którzy umawiają się, potwierdzają i w trakcie drogi po towar porywa ich UFO, a kontakt się urywa.
Z drugiej strony nie jest lepiej.
Może nieco naiwnie zakładam, że jak ktoś coś wystawia na OLX, to chce to sprzedać. Szukałem głośników konkretnej firmy, studyjnych monitorów i do tego niezbyt wielkie miały być.
Zajrzałem na OLX, są, cena ok, zdjęcia ok, niedaleko, niestety w ogłoszeniu nie ma telefonu i co gorsza modelu głośników.
Pytam gościa o model i najważniejszy dla mnie parametr czyli pasmo przenoszenia.
Dostaję odpowiedź:
Po co panu taka wiedza? Robił pan sobie badania słuchu, że pyta pan o pasmo przenoszenia? Wszystko można znaleźć w internecie.
No cóż, nie to nie.
Z drugiej strony nie jest lepiej.
Może nieco naiwnie zakładam, że jak ktoś coś wystawia na OLX, to chce to sprzedać. Szukałem głośników konkretnej firmy, studyjnych monitorów i do tego niezbyt wielkie miały być.
Zajrzałem na OLX, są, cena ok, zdjęcia ok, niedaleko, niestety w ogłoszeniu nie ma telefonu i co gorsza modelu głośników.
Pytam gościa o model i najważniejszy dla mnie parametr czyli pasmo przenoszenia.
Dostaję odpowiedź:
Po co panu taka wiedza? Robił pan sobie badania słuchu, że pyta pan o pasmo przenoszenia? Wszystko można znaleźć w internecie.
No cóż, nie to nie.
olx
Ocena:
142
(152)
Dzisiaj pokonywałem rondo czyli precyzyjniej skrzyżowanie o ruchu okrężnym. (W przepisach ani razu nie pada słowo rondo.)
Jest to klasyczne rondo, z bardzo wysoką wysepką na środku całkowicie zasłaniającą widok, są cztery ulice co 90 stopni, są znaki "ustąp pierwszeństwa" oraz "skrzyżowanie o ruchu okrężnym". Rondo powstało stosunkowo niedawno, więc dla niektórych może być nowością, ale poprzez klasyczny układ nie jest żadnym problemem dla kierowców.
Tzn nie było.
W związku z pracami na jednej z ulic tuż przy rondzie rozkopano trochę ulicę i zasłonięto wszystkie znaki. Wszystkie znaki ze wszystkich stron ronda. Ponieważ teraz nie ma znaku "skrzyżowanie o ruchu okrężnym" skrzyżowanie to pomimo swojej budowy i wyglądu jest zwykłym skrzyżowaniem równorzędnym.
Ale żeby nie było za słodko, na jezdni pozostały znaki poziome "ustąp pierwszeństwa" (takie trójkąty przy drodze gdzie mamy ustąpić nadjeżdżającym kierowcom). Czyli mamy pomieszanie z poplątaniem, większość kierowców, jak nie wszyscy jeżdżą na pamięć czyli tak jakby byli na rondzie. Ci co znają przepisy i niby mają pierwszeństwo dostosowują się reszty, żeby nie powodować zagrożenia i ryzykownych sytuacji.
Ale nie jest to tak piekielne,jak zachowanie panów policjantów, którzy stoją cały dzień w zatoczce dla autobusów za rondem i zatrzymują jeden samochód po drugim i proponują mandat za wymuszenie pierwszeństwa oraz punkty karne. Po długiej dyskusji (mnie też zatrzymali) i odmowie przyjęcia mandatu, w końcu stwierdzili, że jak jestem taki złośliwy to żebym już jechał. W momencie wyjeżdżania z zatoczki już zatrzymali następne auto.
Brawo, takich policjantów nam potrzeba. Normy wyrobią i się nie narobią.
Jest to klasyczne rondo, z bardzo wysoką wysepką na środku całkowicie zasłaniającą widok, są cztery ulice co 90 stopni, są znaki "ustąp pierwszeństwa" oraz "skrzyżowanie o ruchu okrężnym". Rondo powstało stosunkowo niedawno, więc dla niektórych może być nowością, ale poprzez klasyczny układ nie jest żadnym problemem dla kierowców.
Tzn nie było.
W związku z pracami na jednej z ulic tuż przy rondzie rozkopano trochę ulicę i zasłonięto wszystkie znaki. Wszystkie znaki ze wszystkich stron ronda. Ponieważ teraz nie ma znaku "skrzyżowanie o ruchu okrężnym" skrzyżowanie to pomimo swojej budowy i wyglądu jest zwykłym skrzyżowaniem równorzędnym.
Ale żeby nie było za słodko, na jezdni pozostały znaki poziome "ustąp pierwszeństwa" (takie trójkąty przy drodze gdzie mamy ustąpić nadjeżdżającym kierowcom). Czyli mamy pomieszanie z poplątaniem, większość kierowców, jak nie wszyscy jeżdżą na pamięć czyli tak jakby byli na rondzie. Ci co znają przepisy i niby mają pierwszeństwo dostosowują się reszty, żeby nie powodować zagrożenia i ryzykownych sytuacji.
Ale nie jest to tak piekielne,jak zachowanie panów policjantów, którzy stoją cały dzień w zatoczce dla autobusów za rondem i zatrzymują jeden samochód po drugim i proponują mandat za wymuszenie pierwszeństwa oraz punkty karne. Po długiej dyskusji (mnie też zatrzymali) i odmowie przyjęcia mandatu, w końcu stwierdzili, że jak jestem taki złośliwy to żebym już jechał. W momencie wyjeżdżania z zatoczki już zatrzymali następne auto.
Brawo, takich policjantów nam potrzeba. Normy wyrobią i się nie narobią.
Majdan/Ossów/Wolomin/Mostówka
Ocena:
118
(136)
Kolega sprzedaje skuter. Niedziela rano, przyjechało dwóch panów na oglądanie.
Pan Kupujący i Pan Kierowca.
Pan Kupujący mocno narąbany. Nie po dwóch piwach, musiało być coś dużo więcej. Widać słychać i czuć. Kolega odmówił jazdy próbnej Kupującemu. Tamci się obrazili i wsiedli w samochód.
Sto metrów dalej przy zawracaniu na trzy wjechali tyłem/ bokiem do głębokiego rowu.
Wezwali lawetę. Laweciarz wezwał policję.
Obaj panowie mocno pijani. Żadnych dokumentów, żadnych pieniędzy, samochód kradziony, blachy zmienione.
Pan Kupujący i Pan Kierowca.
Pan Kupujący mocno narąbany. Nie po dwóch piwach, musiało być coś dużo więcej. Widać słychać i czuć. Kolega odmówił jazdy próbnej Kupującemu. Tamci się obrazili i wsiedli w samochód.
Sto metrów dalej przy zawracaniu na trzy wjechali tyłem/ bokiem do głębokiego rowu.
Wezwali lawetę. Laweciarz wezwał policję.
Obaj panowie mocno pijani. Żadnych dokumentów, żadnych pieniędzy, samochód kradziony, blachy zmienione.
pijani na drodze
Ocena:
180
(210)