Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

GrubyvonWielki

Zamieszcza historie od: 6 marca 2020 - 12:16
Ostatnio: 3 czerwca 2020 - 23:18
  • Historii na głównej: 1 z 2
  • Punktów za historie: 182
  • Komentarzy: 10
  • Punktów za komentarze: 13
 
Obiecałem jakiś czas temu, że dodam więcej perypetii z życia w rodzinnym domu mojej żony.

Temat odcinak: Teść. Człowiek starszy, ~75 lat. Cukrzyca,spora wada wzroku, mnóstwo innych chorób i jak podejrzewamy, początki demencji (jemu oczywiście nic nie jest i nie ma szans, żeby się zgodził na żadne badania pod tym kątem).

Teść, z racji wieku, chorób i długich lat ciężkiej pracy jest osobą bardzo przez życie zmęczoną. Jest powolny, niewyraźnie mówi, refleks na poziomie leniwca na odwyku kofeinowym. Miewa napady złości, zdarza mu się bełkotać, a jego ulubionym zajęciem jest przeglądanie w kółko wiadomości o sporcie w telegazecie.

Teść ma prawo jazdy, egzaminy zaliczył (podobno) z pomocami naukowymi w postaci banknotów w kopercie. Nigdy nie podobało mi się jak prowadził, a teraz to już jest tykająca bomba zegarowa na kołach. Oczywiście, gdy tylko możemy to wozimy go gdzie chce, ale teść mój to człek uparty. On dobrze jeździ, on sobie da radę i mamy go zostawić w spokoju. Raz musiałem uciekać na chodnik autem służbowym, bo bym przywalił w swoje prywatne prowadzone przez teścia, bo tak ściął ślepy zakręt jak skądś wracał, a to było dobre 5 lat temu.

Czarę goryczy przelały wydarzenia z minionego weekendu i dzisiejszego poranka.

W piątek teść zgubił okulary. Był w lesie na grzybach i zgubił - mówi się trudno, zawieziemy do okulisty i optyka, wyrobi sobie nowe - myślimy. W piątek wieczorem przychodzi do nas i mówi, żeby mu dać kluczyki do naszego auta (swojego już na szczęście nie ma) i on sobie rano pojedzie kupi nowe, bo ma receptę jakąś, to akurat będzie. Chce jechać bez okularów. Do miasta. Sam.

Stanęło na tym, że jednak go zawieziemy w sobotę. No to pakujemy się do auta, jedziemy, pokazuje mi receptę, a na niej data wystawienia. 13.06.2012. 8 lat życia, 8 lat cukrzycy. Mówię mu, że recepta o kant tyłka rozbić i pasowałoby do okulisty iść. Ale nie. Mam się nie wtrącać, recepta dobra. Okulary zamówione.

Przewijamy do dzisiejszego poranka. Ja pracuję z domu, żona w pracy. Nagle przez okno widzę jak wjeżdża na podwórko auto szwagierki. Za kierownicą teść. Pojechał odebrać okulary.

Człowiek, który nawet z dobrze dobraną korekcją wady wzroku stwarza zagrożenie na drodze wsiadł do samochodu bez okularów i przejechał ok 12km w jedną stronę.
Najgorsze jest to, że nie widzi w tym nic złego, bo przecież nic się nie stało, to co się przypierniczam bez sensu. Nic do niego nie dociera. Jedyna opcja, to chyba "zgubić mu" blankiecik i zmusić w ten sposób do podejścia do badań, które i tak wykazałyby niezdolność do prowadzenia pojazdów. Słów brak.

teść rodzinka

Skomentuj (31) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 172 (186)
zarchiwizowany
Zamieszkałem jakiś czas temu z żoną w jej rodzinnym domu na wsi. Dom duży, dzielimy go z teściami i siostrą żony, ale każdy ma swoje piętro.

Piekielnymi są sąsiedzi, babcia i wujek żony. Wujek ma pewne schorzenie, które sprawia, że po prostu wygląda inaczej.

Piekielni mają koty. Ponad 10. Płeć mieszana, w wieku rozrodczym, niesterylizowane. Mnożą się wsobnie i raz jest ich więcej, raz mniej. Rodzą się i zdychają, bo to już której pokolenie wsobnie. Zero opieki weterynaryjnej, ale mnóstwo kocich sików i odchodów. Wszędzie

Nie wiem, czy i co mogę zrobić. Koty są uciążliwe, a do sąsiadów nic nie trafia.

Sąsiedzi i koty

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 10 (78)

1