Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Hemoglobina

Zamieszcza historie od: 12 kwietnia 2016 - 16:33
Ostatnio: 13 stycznia 2020 - 19:58
  • Historii na głównej: 25 z 26
  • Punktów za historie: 3830
  • Komentarzy: 282
  • Punktów za komentarze: 938
 
poczekalnia

#85891

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Mózg właśnie wypłynął mi uszami, a szczęka nadal leży na podłodze.

Mam [k]oleżankę, która jest lesbijką i jest w szczęśliwym związku. Dziewczyny są razem już od dobrych 6 lat i wszystko super im się układa i niestety "prawie" wszyscy to zaakceptowali.
[M]atka koleżanki to krótko mówiąc wariatka. Niby akceptuje sytuację, ale przy każdej możliwej sytuacji dogryza im jak tylko się da. Partnerkę córki wyzywa i nawet jej groziła, że jak nie zerwie z K, to stanie jej się krzywda. Przy okazji bez przerwy chodzi za K z żalami i tekstami, że ona chce mieć wnuki.
Kiedy K opowiedziała mi o tym, co odwaliła kilka dni temu jej matka, normalnie zmiotło mnie z planszy.
Oznajmiła K, że ma pilną wizytę u lekarza i czy K może ją zawieźć, co dla świętego spokoju zrobiła.
Jak się okazało chodziło o ginekologa. M próbowała zaciągnąć K podstępem do ginekologa i namówić ją na in vitro.

głupota ludzka

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 40 (84)

#85848

(PW) ·
| Do ulubionych
Myślałam, że w mojej pracy już totalnie nic mnie nie zaskoczy. A jednak!

Nawet sobie nie wyobrażacie mojego zdziwienia, gdy spod automatu z napojami wymiotłam zużyte tampony.

Siedem świeżo użytych tamponów.

Łazienka dwa metry dalej...

I aż nie wiem, jak to podsumować.

sprzątanie

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 109 (115)

#85811

(PW) ·
| Do ulubionych
Będzie krótko.

10-letnia córka mojego przyjaciela jest w szpitalu w ciężkim stanie. Dlaczego?
Jakiś śmieszek wrzucił jej petardę do kaptura.

Nie mam nic przeciwko fajerwerkom, ale ku*wa puszczajcie je z głową!

fajerwerki

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 149 (159)

#84451

(PW) ·
| Do ulubionych
Ludzie i to ich zrozumienie.

W związku z ciążą, zostałam umówiona na badanie krzywej cukrowej. Stawiłam się więc na wyznaczoną godzinę, a na korytarzu w kolejce był już cały wielki tłok ludzi.
Pytam się więc grzecznie, kto z obecnych teraz wchodzi. Zgłosił się facet w średnim wieku. Zdążyłam dodać tylko "O, no to ja...", a radosny pan wyraźnie niezadowolony wszedł mi w zdanie mówiąc "Nigdzie mi się nie wepchniesz gówniaro! Co myślisz, że jak dupy dałaś, to możesz się wpieprzać ludziom w kolejkę? Ja tu od godziny czekam!"

Grzecznie i z uśmiechem odparłam, że idę na krzywą cukrową, a pacjenci na to badanie wchodzą bez kolejki. Skończyło się bez dalszej wymiany zdań i weszłam przed panem, co zajęło jakieś 3 minuty.
Gdy kolejne dwa razy wchodziłam na pobieranie krwi, nikt już nie komentował, ludzie po prostu normalnie mnie przepuszczali.

Nigdy w życiu nie próbowałam bawić się w te ciążowe przywileje, jednak ktoś musiał posłużyć się stereotypem roszczeniowej ciężarnej...

ludzie

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 136 (152)

#84128

(PW) ·
| Do ulubionych
Zero we mnie człowieczeństwa i empatii.

Mam w pracy zmienniczkę. Znam ją tyle, co "cześć - cześć”. Kiedyś zamieniłyśmy może dwa zdania o pogodzie.

Problem z moją zmienniczką polega na tym, że notorycznie się ona spóźnia. W zasadzie nie było dnia, żeby przyszła o czasie. A waha się to od 15 minut do 30. Przychodzi, siada, ani be ani me, ani pocałuj mnie w dupę - bądź wdzięczna, że w ogóle przyszłam!

Z racji, że obiekt pusty stać nie może, za każdym razem muszę siedzieć i na nią czekać - tym samym dopisuję sobie czas oczekiwania do dnia pracy i zawsze informuję pracownika nade mną, że zmiennik się nie pojawił.

I tak sobie to trwało do zeszłego piątku. Otóż przyszła o czasie i z wielkim niezadowoleniem w głosie rzekła, że wstrętny konfident ze mnie, że w ogóle nie mam empatii do ludzi, no przecież to nie jej wina, że się spóźnia (może moja albo jej sąsiada?) i w ogóle to pożałuję.

Z racji, że unikam wchodzenia w durne dyskusje, olałam sprawę.

Od poniedziałku, wpływają na mnie anonimowe skargi. :) Za wiele sobie z tego nie robię, bo nie mam sobie nic do zarzucenia, a pan kiero i tak musi sprawdzać wszystko, co zostało zgłoszone.

Ciekawe, kiedy jej się znudzi?

zmiennik

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 154 (166)

#83667

(PW) ·
| Do ulubionych
Część pierwsza > https://piekielni.pl/81382

Z racji na ciągły syf, opiekunowie przychodzących uczniów zostali poinformowani, aby zwracali większą uwagę na to, jak zachowują się podczas pobytu ich podopieczni.

Zostały nawet wywieszone ładne, zalaminowane karteczki, na których w kulturalny sposób napisano, aby po sobie sprzątać i nie zostawiać śmieci na podłodze.
Efekty?
Po jednym dniu wszystkie kartki pozrywane, a na podłogach masa śmieci.

Tak jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości, co do chamstwa i rozpuszczenia młodzieży.

młodzież

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 141 (161)

#83679

(PW) ·
| Do ulubionych
Wczorajszego wieczoru dowiedziałam się, że jestem wstrętną s**ą bez empatii.

Dzwoni telefon. Odbieram i okazuje się, że to [ż]ona mojego znajomego z bardzo, ale to bardzo pilną sprawą.

ż - No cześć Hemoglobina! Słyszałam, że będziesz miała dzidziusia! Ja też! No i jest ważna sprawa do ciebie...
j - Co się stało?
ż - A, bo Arek mówił, że ty tam w Norwegii mieszkałaś i teraz bywasz też i pracujesz...
j - To o co chodzi? Potrzebujesz pracy?
ż - Nieee, no bo wiesz, ja chcę dostać becikowe w Norwegii i dzwonie żeby zapytać, czy mi pomożesz.
j - No okej, ale w czym ci konkretnie pomóc? Coś ci przetłumaczyć, czy nie wiesz gdzie złożyć wniosek?
ż - No niee no, no chce żebyś mi załatwiła!
j - Ale, że jak mam ci załatwić?
ż - No weź, przecież masz tam jakieś znajomości, coś popytasz, coś porobisz i mi załatwisz.
j - Słuchaj, to nie jest takie hop siup. Musisz mieć pozwolenie na pobyt i numer personalny. A w ogóle, to ja nie mogę nic za ciebie załatwić. Musiałabyś osobiście składać wniosek.
ż - No to załatw mi ten numer i ten pobyt, to ja przyjadę i złożę wniosek!
j - No ale mówię ci, że tak się nie da. Nie mogę nic załatwić w twoim imieniu, ewentualnie coś popytam i... - I tutaj nie zdążyłam dokończyć :)
ż - Ty to jednak wstrętna s**a jesteś! Sobie to załatwiłaś, a koleżance nie pomożesz?! A żebyś zdechła! Ty i twój bachor!

Rozłączyła się.
Trochę mnie zamurowało, wszak nigdy nie zachowywała się w ten sposób, no ale trudno.
Szybko wyleciałoby mi to z głowy, gdyby nie kolejny telefon, o 3 w nocy (tak, odbieram telefony w nocy, z racji na chorego dziadka). Dzwoni Arek i zaczyna się na mnie wydzierać, że co ja nagadałam jego żonie?! Ona płacze teraz, bo ją zwyzywałam od najgorszych i w ogóle głupia jestem! I mogłam normalnie powiedzieć, że nie pomogę, a nie biedną kobietę stresuję!

Nic nie odpowiedziałam i po prostu się rozłączyłam. Chyba muszę zacząć lepiej wybierać znajomych...

chciwość

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 184 (192)

#83614

(PW) ·
| Do ulubionych
Ktoś chyba nie lubi mojego psa, albo ogólnie zwierząt.

Hoduję z narzeczonym króliki. Mają swoje klatki, które stoją w zagrodzie. Ta jest na noc zamykana na blaszkę. Mała blaszka przytrzymuje furtkę przy drążku, żeby pies nie był w stanie tam się dostać.

Dwa dni temu byliśmy konkretnie zaskoczeni, gdy rano udaliśmy się do królikarni i zastaliśmy tam, otwartą klatkę, drugą wkopaną do środka, dwa martwe króliki i naszego psa, z zamkniętą furtką. Co się więc stało?

Otóż w nocy, ktoś wpuścił psa do zagrody i udostępnił mu króliki, w dodatku był to ktoś znajomy, bo obcych pies na podwórko nie wpuszcza.
Sam pies, nie miał fizycznej możliwości żeby tam się dostać. Zagroda nie jest w żaden sposób naruszona, nigdzie nie ma żadnej dziury, a płot jest wysoki i zakrzywiony, więc nie dałby rady przeskoczyć przy swoich gabarytach.
Wniosek z tego prosty. Albo ktoś miał straszny problem z naszymi królikami, które nawet nie hałasowały, albo miał coś do psa, który nie wszystkich dookoła darzy sympatią i liczył na fakt, że po takim numerze, pies zostanie usunięty.

(Dla tych, co zdążyli już się spienić, że pies był na dworze i wysnuć teorię, że pewnie na łańcuchu - nie. Pies po prostu jest wypuszczany w nocy, kiedy akurat chce wyjść. Przychodzi i budzi żeby go wypuścić).

życzliwi sąsiedzi

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 112 (140)

#83189

(PW) ·
| Do ulubionych
Przesiaduję sobie na różnych zwierzęcych grupach na Facebooku. Głównie w celach edukacyjnych.

Ostatnimi czasy wszędzie pojawia się coś, co mnie niebywale wk**wia.

Ogłoszenia o oddaniu zwierząt. Oddają, bo coś tam, alergia dziecka czy agresywny zwierz. Nie wnikam dlaczego, to już sprawa właścicieli.

Pod takimi ogłoszeniami pojawia się fala komentarzy typu: "bachora oddaj", "hehe, ale gówniaka nie odda, bo 500+!”, "ty potworze, dziecko też oddasz, jak ci się znudzi?!”.

I teraz moje pytanie. Jakim idiotą trzeba być, żeby sprowadzać dziecko tylko i wyłącznie do 500+ lub stawiać zwierzę wyżej od niego?

internety

Skomentuj (134) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 55 (193)

#83379

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracuję sobie w firmie przeprowadzkowo-sprzątającej.
Ostatnio dostaliśmy zlecenie. Nieduży dom, ok 45m, ogólnie ogarnąć, umyć okna, podłogi, kuchnie itp. Nic nadzwyczajnego.

Wchodzimy, a na płycie piekarnika leży sobie karteczka o takiej oto treści "Jeśli piekarnik nie będzie idealnie doczyszczony, to nie zapłacę!" Patrzymy po sobie i otwieramy ów piekarnik.

Byłam już na wielu przeprowadzkach i sprzątałam wiele dziwnych rzeczy, jak i brudnych maszyn i sprzętów kuchennych, ale to, jak wyglądał ten piekarnik, trudno opisać słowami. Był czarny jak święta ziemia, oblepiony tłuszczem właściwie z każdej strony, aż ścierka przywierała i nie chciała się odkleić, a resztki przypalonego jedzenia radośnie tańcowały w jego wnętrzu, aż dziw że nie zalęgło się tam żadne robactwo. Robota, robotą - zrobić trzeba. W sumie wymiecionego zwęglonego żarcia i całego tego syfu, było około kilograma, a szorowanie trwało dobrą godzinę, jeśli nie dłużej...

A myślałam, że spleśniałe kości od kurczaka w kuchennej szufladzie, to najpaskudniejsza rzecz, jaka mi się przytrafiła.

sprzątanie po przeprowadzkach

Skomentuj (53) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 151 (171)