Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

HermionaGranger

Zamieszcza historie od: 17 lutego 2016 - 14:41
Ostatnio: 14 sierpnia 2019 - 22:08
  • Historii na głównej: 50 z 70
  • Punktów za historie: 7882
  • Komentarzy: 283
  • Punktów za komentarze: -518
 

#82360

(PW) ·
| Do ulubionych
Będzie o kolejnych piekielnych klientach.
Tym razem piekielni rodzice.

Dzisiaj wieczorem miałam nieprzyjemność obsługiwać typową Karynę i typowego Sebę z dwuletnim rozwrzeszczanym berbeciem.

Nie dość,że wryli się nieproszeni przed moją kasę omijając kolejkę (klientów przywołuję przyciskiem, który powoduje uruchomienie komunikatu: kasa nr...), to jeszcze pokrzykiwali, że ich dziecko jest nerwowe i co mi to szkodzi.

Berbeć niepilnowany przez rodzicieli ściągnął ze stojaka lizak typu laseczka (kojarzycie zapewne "świąteczne" lizaki w czerwono białe paski) i paskudnie go obciumkał rozrywając przy okazji folię.

Karyna wyrywała mu słodycz warcząc:

- Tego nie bierzemy!

Powiedziałam, że niestety muszą go wziąć, bo dziecko obśliniło lizak, oraz uszkodziło folię.
Taki towar zaś nie nadaje się już do odstawienia.

K i S zaczęli odburkiwać, że jakim prawem, że nie mogę ich zmusić itd itp.

Skinęłam dłonią w kierunku ochroniarza, bo wiedziałam już że dalsza dyskusja nie ma sensu.

Ochroniarz podszedł i zawyrokował:

- Hermiona, dolicz tego lizaka do rachunku. A szanowni państwo płacą za to, bo dziecka się pilnuje. Jakby każdy tak niszczył towar, byłby ładny cyrk.

Pieniacze zapłacili, burcząc coś pod nosem.
Całą sytuację widziało i komentowało kilkoro klientów.

Żenada pełną gębą.

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 165 (193)
zarchiwizowany
Wróciłam do pracy w Carrefourze.

Carrefour dość duży, bo w galerii, więc klientów jak pszczół w ulu.

Wczoraj trafiła mi się jakaś przygłupia baba.
Swoje produkty zapakowane w siatki typu "zrywka" i zawiązane na solidny węzeł położyła przede mną na taśmie.

Nie odpowiedziała na "dzień dobry" i patrzyła na mnie jakbym jej rodzinę wybiła.

Pakunków było naprawdę sporo. Poprosiłam więc o wypakowanie towaru.

Babsko warknęło :

- Ja się dziwię, że taka idiotka tu jeszcze pracuje.

Z wielką łaską wypakowała swoje dobra spożywcze i nadal gapiła się na mnie jakbym jej coś zrobiła.

Kiedy odchodziła od kasy złapał mnie atak kaszlu (od klimatyzacji jestem podziębiona). Odwróciła się do mnie i wrzasnęła :

- NUMER SŁUŻBOWY, I NAZWISKO POPROSZĘ! JESTEŚ BEZCZELNA! Wyśmiewasz się ze mnie Ty... (tu padł potok ciekawych inwektyw).

Poinformowałam Panią, że nie mam obowiązku podawać jej moich danych osobowych a dwa kroki od niej jest Punkt Obsługi Klienta gdzie może przekazać swoje uwagi na temat mojej osoby.

Wszystko słyszeli ochroniarze pilnujący linii kas więc byłam uratowana. Sami poinformowali kierownika zmiany (KZ) co się stało.

KZ doskonale wiedział, że mam lekki kaszel i o tym samym poinformował ową kobietę.
Jej jednak było mało sensacji.

Zaczęła wyzywać także kierownika zmiany, posądzać go o to, że mnie broni itd itp.

Skończyło się wyproszeniem krzykaczki przez duet ochrony galerii.

Opowiadając całą historię w palarni, wywołałam rechot pozostałych współpracowników, oraz wesołość pracowników innych punktów usługowych.

Stwierdzili : "chyba mąż jej nie zrobił dobrze."

Po przemyśleniu tej sytuacji sama się z tym zgadzam.


Skąd toto się w ogóle urwało?

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (44)

#81943

(PW) ·
| Do ulubionych
"Madka" Roku 2018.

Byłam dzisiaj w oddziale firmy Energa załatwiać pewne sprawy związane z rachunkiem.

Na miejscu oprócz innych, z wyglądu spokojnych ludzi zastałam Panią Madkę z dzieciakiem w wieku lat 7-8.

Podnosiła "ciche" hurr durr, że ona musi czekać z dzieckiem, a stare prukwy są obsługiwane priorytetowo.

Energa ma w systemie do pobierania numerków, numerki priorytetowej obsługi dla:

- kobiet w ciąży
- niepełnosprawnych ruchowo
- osób w wieku 75+
- rodziców z dziećmi do lat 3

Wracając do tematu.

Dzieciak biegał jak oparzony, darł się, śpiewał, wciskał co się dało na ekranie do pobierania numerków - na podłogę pod tym urządzeniem opadł stos odcinków papieru z numerkami.

Przez jego "zabawę" na ekranie przypisującym stanowisko obsługi, leciało mnóstwo pustych numerków, co opóźniało obsługę oczekującego tłumu.

Madka poproszona przez kilka osób o pilnowanie wyczynów dziecka i zasugerowaniu niewydolności wychowawczej, pyskowała w stylu "Co Pan/Pani powiedział/a?" "Pani nie dotyczy cokolwiek związanego z moim dzieckiem" itd w ten deseń.

W końcu sprawą zainteresował się ktoś postawiony wyżej rangą z obsługi.

Nie wiem co powiedziano madce, ale wystrzeliła jak z procy do wyjścia, ciągnąc za sobą dzieciaka.

Zachowanie madki było jeszcze omawiane długo po jej wyjściu.

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 175 (231)

#81873

(PW) ·
| Do ulubionych
Zamówiłam w sklepie internetowym biżuterię na ślub kuzyna. Biżuteria miała być wysłana następnego dnia. Oczywiście nic takiego nie miało miejsca.

Pani i pan (małżeństwo prowadzące sklep) mają wielki problem z podaniem numeru przesyłki, plączą się w tym, co mówią - dzisiaj twierdzili, że przesyłka wróciła do nich, bo jej nie odebrałam.

Kilka dni temu mówili zaś, że przyjdzie do mnie sms/mail z numerem nadania od DPD. Żadnej wiadomości nie uświadczyłam.

Ślub i wesele za cztery dni, a ja zostałam bez biżuterii i 170 PLN.

Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać.

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 83 (147)
Dzisiaj zyskałam pewność, że moi sąsiedzi z trzeciego piętra na pewno nie są normalni. Tak - chodzi o rodziców tego dzieciaka.

Południe. Wychodziłam akurat z psem na spacer gdy na klatce spotkałam "ukochanych" sąsiadów z przychówkiem (taaa,tak ich kocham jak psy dziada w ciasnej ulicy).

Podjudzali małego potwora z szyderczymi uśmiechami wypisanymi na twarzach,żeby powiedział mi "dzień dobry" i podziękował za "problemy jakie na nich ściągnęłam".

Nie wiedzieli, że włączyłam dyktafon i nagrałam ich ataki słowne.

Jutro bardzo się to przyda, im więcej dowodów tym lepiej dla mnie.

Państwu życzyłam miłego dnia z uśmiechem nr 5, nie komentując ich zachowania.

I teraz nasuwa mi się myśl - Oni są tak skrzywieni umysłowo czy tylko udają?

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 115 (195)
Ja już nie mogę. Ja zwariuję.

Dzieciak opisywany w poprzedniej historii
zaczął dzisiaj dzień o godzinie.. 4:30.

Obudziły mnie jego gromkie wrzaski i walenie w kaloryfery czymś ciężkim.
Zdusiłam w sobie mordercze instynkty i nie certoląc się dłużej zadzwoniłam na Policję.

Co się okazało? Sąsiadka z drugiego piętra również nie zdzierżyła i takoważ zawiadomiła Policję. Nie ma to jak wsparcie.

Na dzień dzisiejszy skończyło się chyba mandatem dla jego rodziców.

A ja zaraz siadam i smaruję kolejne pismo do spółdzielni.

Tym razem ojciec uniknął popisów tego dzieciaka, bo był w pracy. Za to ja i matka mamy podniesione ciśnienie na resztę dnia.

Skomentuj (44) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 132 (172)
Bezstresowe wychowanie, czy po prostu choroba?

W mieszkaniu pode mną od trzech lat zamieszkuje małżeństwo z dwójką dzieci.
Starsze dziecko - chłopczyk (dla mnie nieznośny bachor) ma 8-9 lat i uczęszcza do szkoły podstawowej.

Rozumiem, że dziecko musi się wyhasać, ale to co wyczynia małoletni potomek sąsiadów woła o pomstę do nieba.

Do jego rodziców nie dociera, iż nie każdy lokator akceptuje galopowanie dzieciaka po mieszkaniu i jego krzyki.

Wczoraj, godzina 18:45.

Mój ojciec spał jeszcze przed nocną zmianą w pracy.

Akurat szykowałam mu kolację, gdy moich uszu dobiegł głośny wrzask z klatki schodowej - właściwie powinnam nazwać to "upiorny ryk".

Jak zapewne się domyślacie źródłem tych dźwięków był pierworodny sąsiadów. W jednej chwili obudził mi ojca i psa, mnie samą przyprawiając o mini-zawał.

Po wejściu do swojego mieszkania, kontynuował przedstawienie tak, że wszystko doskonale słyszałam przez okap kuchenny.

Następnie zaczął rzucać czymś ciężkim, dalej wrzeszcząc.

Nawet nie schodziłam do tych ludzi, bo usłyszałabym znowu, że mam sobie kupić zatyczki do uszu/odwalić się.

Jakieś pomysły? Zbiorowa skarga do spółdzielni? Inni lokatorzy też mają dosyć tego smarka.

__________________________________________

Edit do historii:

Dzieciaka przez te trzy lata widziałam na placu zabaw tylko raz. Na własne uszy słyszałam jak mówi do własnej matki "zamknij mordę", a mamusia się z tego śmieje zamiast dać mu porządnie w dupę za tego typu odzywki.

To tyle, dla tych czepialskich, którzy każą mi kupić dom, etc.

Skomentuj (69) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 158 (234)
zarchiwizowany
FedEx i bucowaty kurier w tle.

Spodziewałam się przesyłki od koleżanki - ot nic wielkiego, świeca zapachowa Yankee Candle.

Obudziłam się trzy godziny temu, a na wyświetlaczu mojego telefonu trzy połączenia nieodebrane. Numer nieznany, więc oddzwaniam.

Przywitało mnie burkliwe "kurier! słucham!".

Dopytałam się kiedy będzie pod moim adresem, na co uzyskałam zjadliwą odpowiedź :

- Aaaa, śpiąca królewna łaskawie oddzwania. Nie będę jeździł dwa razy, raz już byłem i stałem jak żebrak (?!) pod blokiem. Odbierze sobie we wtorek z magazynu ! (tu połączenie się urwało).

Nie odbierał kolejnych połączeń ode mnie, więc ruszyłam przepytać familię na okoliczność niewpuszczenia kuriera.

Matka i ojciec zrobili wielkie oczy.Nikt nie dzwonił do domofonu, cisza i spokój.

Została mi jedyna opcja dowiedzenia się czegokolwiek.Była to wizyta u osoby, która
lubuje się w częstym wysiadywaniu w oknie i mało co jej umknie - Pani Śpiewaczki (nazywamy ją tak między sobą z matką i ojcem, bo śpiewa w chórze kościelnym).

Zwlokłam się na pierwsze piętro, i wszczęłam dochodzenie. Okazało się, że kurier był widziany, jednakże nawet nie wysiadł z busa.

Zawinął się ponoć po dwóch minutach stania pod blokiem.

Podziękowałam za informację i osłupiała ruszyłam do domu.

I tak się teraz zastanawiam - ile jadu trzeba mieć w sobie, żeby nazywać klientkę śpiącą królewną i odmawiać ponownego zajrzenia z paczką - raczej małą i lekką (sama świeca waży 623g)...chociażby po skończeniu objazdu rejonu.

We wtorek czeka mnie 60 km wycieczki (liczone już w obie strony).

Przejadę się. Innego wyboru nie mam.

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 11 (95)
Niewiedza, brak szkoleń dla personelu czy po prostu chęć "bycia mądrzejszym" od klienta?

Wybierzcie sami.

Mam telefon z funkcją NFC - mogę płacić, nie szukając plastiku w portfelu i bardzo często z tego korzystam.

Sklep osiedlowy,godziny wczesnoporanne.
Wracałam z porannego joggingu i stwierdziłam, że zaraz umrę jeżeli nie zjem czegoś słodkiego.

Hyc do sklepu, baton wybrany, kierunek kasa.

Przywitałam się, nie uzyskując nawet zwrotnego "...bry", czy pocałuj mnie w nos. Czułam, że zaraz może być niefajnie.

Kasjerka (starsza pani) skasowała słodkość, burkliwie podała cenę.

Powiedziałam, że płacę zbliżeniowo, co spotkało się z nieprzychylnym łypnięciem.

Przybliżyłam telefon do pinpada co spotkało się z krzykiem:

- Co robi? Niech się nie bawi, tylko przyłoży kartę! Bawić jej się zachciało!

Wytłumaczenie, że można płacić używając telefonu, najwyraźniej nie trafiało do tej pani.

Dopiero ochroniarz zobaczywszy co się dzieje, zawołał osobę prowadzącą zmianę i mogłam dokończyć płatność przy poburkiwaniach kasjerki, że kto to widział, itd itp.

Coś mi się zdaje, że ta pani długo nie popracuje.

W moim byłym miejscu pracy, każda kasjerka (nieważne, czy starsza, młodsza - każda jak jeden mąż) musiała wiedzieć czym jest:

- BLIK
- Cashback
- płatność za pomocą NFC

I nikt nie robił takich wydziwiań.

Ręce opadają.

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 130 (202)
zarchiwizowany
Kochane Orange i ich chore zasady weryfikowania potencjalnego klienta.

Zachciało mi się nowego telefonu i zmiany sieci - Plus, Play i T-Mobile dawno mi się przejadły.

Decyzja padła więc na Orange. Podreptałam do najbliższego salonu uzbrojona w stertę potrzebnej dokumentacji. Ładnie,pięknie, konsultant przedstawia ofertę, pyta mnie jaki telefon mi się marzy.

Zamarzył mi się najnowszy flagowiec Samsunga. I tu zaczęły się schody. Po wklepaniu moich danych do systemu i weryfikacji... wyszło, że Orange żąda ode mnie depozytu w kwocie 760 zł.

Na moich ustach pojawił się karpik.
W żadnych bazach typu BIK, KRD, ERIF, BIG Info Monitor na pewno nie figuruję, zaległości u byłych operatorów nie miałam żadnych. Na sumieniu żadnego niespłaconego mandatu/grzywny etc. Nigdy w życiu nie brałam nawet kredytu czy chwilówki.

W T-Mobile i Play abonamenty i telefony dostałam bez przedstawiania żadnych dokumentów - wystarczył sam dowód.

Z Plusem takowoż poszło łatwo - może dlatego, że brałam samą kartę sim.

Wracając do tematu. Miałam do wyboru dwie opcje :

- albo dobieram światłowód i telefon przejdzie w moje ręce bez takich cyrków *.
- płacę grzecznie i bez szemrania 760 zł, które mogą zostać wliczone w poczet przyszłych wpłat, bądź mi zwrócone po jakimś czasie terminowego uiszczania tychże.


* Telefon miałby zostać wydany dopiero po podłączeniu usługi i przyklepaniu tego przez techników w systemie.

Na pewno tym przyciągną klientów. Gratulacje dla tego, kto to wymyślił.

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -7 (29)