Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Johny102

Zamieszcza historie od: 16 marca 2015 - 19:03
Ostatnio: 15 kwietnia 2019 - 9:10
  • Historii na głównej: 13 z 23
  • Punktów za historie: 2595
  • Komentarzy: 171
  • Punktów za komentarze: 395
 
zarchiwizowany

#84394

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Na czasie są teraz historie o taksówkarzach.
Nie będę opisywał kolejnych traumatycznych przygód, bo nie ma to najmniejszego sensu.
Chodziłem do szkoły w normalnych czasach. Na lekcjach historii śmialiśmy się z luddystów (https://pl.wikipedia.org/wiki/Luddyzm). Pamiętając te lekcje życzyłbym sobie, abyśmy postępowali w ten sposób, by następne pokolenia nie śmiały się z nas za 100 czy 150 lat.

taksówkarze luddyści śmiech historii

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -1 (53)
zarchiwizowany
Cytat z gazetki parafialnej, dział ogłoszenia parafialne.
"Bardzo prosimy również o reagowanie na kradzież wody z naszego cmentarza."
Zastanawiam się, czy wynoszą w kanistrach, czy butelkach po mleku. A może działają hurtowo i używają węża ogrodniczego.

co można ukraść

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 6 (54)
zarchiwizowany

#74996

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Siedzieliśmy ze znajomymi przy piwie. W radiu leciała audycja o starych czasach. Zadzwonił jakiś słuchacz i z rozrzewnieniem wspominał czasy PRL, przekonując, że za komuny było lepiej, bo ludzie mieli zatrudnienie, nie było takich różnic majątkowych i każdy mógł pojechać na wczasy.
Od razu zrobiliśmy w naszym gronie konkurs wspomnień. Pierwsze miejsce zajęła koleżanka.
W latach 80. ub. w (rok czy dwa przed Wilczkiem) pojechała nad Bałtyk. Wczasy miała wykupione w najbardziej wypaśnym domu wczasowym FWP w tej miejscowości i okolicy. Posiłki serwowane były przez obsługę.
Któregoś dnia na śniadanie podano kakao, którego koleżanka wprost nie cierpi. Na prośbę o szklankę herbaty kelnerka odpowiedziała, że nie ma problemu i za chwilę przyniesie.
Nie. Nie zgadliście. Kelnerka nie była wredną piekielną.
Przyszła po chwili i przepraszała, że nie przyniesie herbaty, bo cały wrzątek POSZEDŁ do kakao.
Smacznego.

Za komuny to było lepiej. Czyżby?

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -11 (25)
zarchiwizowany
Miał być komentarz ale jest pytanie do bogów rządzących tym portalem. Czy na portalu można opisywać zwykłe historie, małe chamstwo, duże chamstwo i wielkie chamstwo i nie można przedstawiać problemów poważnych? Może obawiacie się, że takie historie przerosną intelektualnie część czytelników?
Przeczytałem historię http://piekielni.pl/72815. Nim zdążyłem sprawdzić, co piszą obecnie o 3 Maja, historia wyleciała z poczekalni do archiwum przy ocenie -6/26 i 0 komentarzy.
Historia zahacza o ważny problem: Jak władza/media robią społeczeństwo w bambuko. Gawiedź ma wierzyć w każdą rzecz podaną w mas mediach, nawet jeśli wiadomości ze strony 2 stoją w oczywistej sprzeczności z wiadomościami ze strony 3 (tak jak w przywołanej historii).
Jeśli uważacie problem z historii za rzecz nie wartą wspomnienia, to proponuję w ramach rozrywki wyobrazić sobie wprowadzenie większej demokracji w Polsce.
Zmiany będą polegały na:
* wprowadzeniu monarchii (pierwszym królem zostanie Jarosław Wspaniały);
* 90% obywateli traci prawo wyborcze;
* prawa wyborcze zachowują jedynie właściciele (ziemia powyżej 100 ha, kamienica z 20 mieszkaniami, własna fabryka zatrudniająca ponad 250 osób;
* prawa wyborcze przysługują tylko potomkom szlacheckim (np nazwisko zakończone na -ski, przedrostek przed nazwiskiem von albo de).
Zmiany powyższe wprowadzamy do Konstytucji podczas potajemnie zwołanych obrad Sejmu.
I potem świętujemy tryumf demokracji.
Rozpisałem się trochę i zastanawiam się, czy historia utrzyma się czy wolicie historie o dziadku, który wypuszcza gluty na ulicę lub 154 opowieści o kasjerce "mogę być winna grosika". Zobaczymy.

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 9 (41)
zarchiwizowany

#72473

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Odnoszę wrażenie, że czytelnicy Piekielnych podzielili się na dwie grupy: jedna czyta historie parzyste, druga – nieparzyste.
W historii http://piekielni.pl/72163 opisałem moje perypetie z podpisem w banku (pani w banku koniecznie chciał, żebym złożył podpis inny niż wzór w Sądzie Rejestrowym oraz na karcie wzorów podpisów). W komentarzach pełno uwag typu:
- .. o co ci chodzi?
- .. podpisujesz się nieczytelnie i masz pretensje to ludzi, którzy nie mogą tego rozczytać;
- Często Ci się zdarza szukanie dziury w całym??
- Niepotrzebnie szukałeś dziury w całym.
- Pani z banku nie była niczemu winna.
- .. skoro autorowi nie wychodzi podpisanie się, to wystarczyło po prostu wolniej pisać, literka po literce i byłoby czytelnie.
Efekt – historia w poczekalni, wynik oceny 43/107 (40,1%).
Tydzień później pojawiła się historia http://piekielni.pl/72284, autor której uległ „perswazji” pani z banku i podpisał dokumenty zgodnie z jej życzeniem, czyli „czytelnie”. Miał z tego powodu kłopoty – musiał ponownie iść do banku załatwiać tę samą sprawę.
Komentarze pod historią:
- Następnym razem jak będzie ktoś narzekał na podpis to proś kierownika.
- To nie żart, poproszę kierownika, bo stąd nie wyjdę aż nie dostanę zwrotu pieniędzy.
- Złóż reklamację na piśmie razem z żądaniem zwrotu kosztów.
Historia jest już na głównej z oceną 281/285 (98,6%).
Jedyna różnica między naszymi historiami polega na tym, że kolega dał się przegadać niedouczonej pani z banku, a ja cały czas byłem pewny swojej racji. Czy kochani czytelnicy bardziej cenicie ludzi, którzy ulegli piekielnym zamiast takich, którzy dają odpór piekielnym i nie pozwalają sobie „dmuchać w kaszę”?

No nie. Znowu dostałem nr nieparzysty.

Po przejrzeniu komentarzy.
Wszystkim nieukom chciałbym zwrócić uwagę, że historia powyżej ma:
- wstęp;
- cytaty z komentarzy
- ocenę i pozycje na piekielnych
- na koniec pytanie retoryczne mające na celu skłonić ludzi inteligentnych do przemyśleń.
W żadnym miejscu nie wyrażam żalu, że moja historia jest gorzej oceniana, jest dalej w poczekalni, że z tego powodu boli mnie dupa. Jak ktoś nie umie czytać ze zrozumieniem, to nie mija wina.
A tak w ogóle: takie opinie to ... w sempiternie

piekielni czytelnicy piekielnych

Skomentuj (47) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 285 (383)
zarchiwizowany

#72230

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Na tapecie we wszystkich mediach jest jakaś afera z rajami podatkowymi. A całkiem niedawno na jednym z portali biznesowych był wywiad z jednym z biznesmenów (B) z listy top. Z jego ust padła m. in taka wypowiedź.
B: Ja i wielu moich kolegów z klubu uważamy, że bogaci w Polsce płacą zbyt małe podatki.
Piekielność pan B może być dwojaka.
Albo ma takich kiepskich doradców, że nie wiedzą, że pan B w każdej chwili może przekazać na rzecz Skarbu Państwa DOBROWOLNIE nawet 999 mln z każdego zarobionego miliarda.
Piekielność nr 2.
Pan B chce, żeby podniesiono podatki wszystkim innym tak, aby nikt nie mógł jemu i jego kolegom zagrozić na liście najbogatszych. A pan B ma takich cwanych doradców i takie układy z władzą, że pozwolą mu się wywinąć z tych podatków jak piskorz.

podatki hipokryzja

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (30)
zarchiwizowany

#72163

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia http://piekielni.pl/72030 przypomniała mi moją związaną z podpisem w banku.
Załatwiałem sprawę firmową w banku. Jej finałem było podpisanie dokumentów.
Pani z Banku (PB) znała mój podpis. Nie jest to nieczytelny bazgroł, ale z ręką na sercu przyznaję, że ktoś, kto widzi go po raz pierwszy, nie odczyta z tego podpisu poprawnie mojego nazwiska.
Więc PB mówi:
(PB) - Proszę tu podpisać, ale proszę, aby podpis Pana był czytelny.
(J) – A co to, wg Pani, znaczy czytelny podpis?
(PB) – Taki, aby można było bez trudu odczytać imię i nazwisko.
OK. Chcesz to masz. Wykaligrafowałem pismem technicznym moje „Imię i Nazwisko” i kontynuuję rozmowę.
(J) – Rozumiem, że chciała Pani aby podpis był czytelny w celach dowodowych, np. przy jakiś konflikcie prawnym.
(PB) – No...no tak.
(J) - To widzi Pani, wtedy będzie problem. Bo ja przed każdym sądem, nawet pod przysięgą przyznam, że te dwa słowa zostały napisane moja ręką ale równocześnie złożę oświadczenie, że ja nigdy, przenigdy żadnego dokumentu nie podpisuję w ten sposób. I mam na to świadków.
Warto było udawać piekielnego aby zobaczyć panikę w oczach PB.
Chociaż piekielna to właściwie była PB i durne procedury bankowe. No bo po jaką cholerę chodziłem do rejenta potwierdzać podpis i składałem go do Rejestru Handlowego, dlaczego inna Pani z banku sprawdzała wzór podpisu na bankowej karcie wzorów z podpisem w Rejestrze.
Ale na koniec, ponieważ miałem dobry humor, napis uzupełniłem:
„Ja, Imię i Nazwisko, podpisałem niniejszy dokument dnia...”
i złożyłem mój podpis zgodny ze wzorem.
Jest i podpisane, i czytelnie.

PS
W odpowiedzi na komentarze muszę wyjaśnić jedną ważną sprawę. Potrafię pisać czytelnie. Natomiast podpis to jest PODPIS, a nie czytelnie napisane imię i nazwisko. W Sądzie Rejestrowym jest złożony do akt notarialnie potwierdzony wzór podpisu. W banku jest karta podpisu ze wzorem podpisu potwierdzona przez pracownika banku. Całe te ceregiele są po to, aby można było porównać, czy dokument podpisała osoba uprawniona, czyli ta od potwierdzonych wzorów podpisu a nie ktokolwiek, kto potrafi czytelnie napisać moje imię i nazwisko.
Albo bądźmy konsekwentni "w drugą stronę" - podpisuję każdy dokument jak chcę (nawet każdy inaczej) i rezygnujemy ze wzorów podpisów w Rejestrze sądowym i na karcie w banku (bo nie są w tym przypadku do niczego potrzebne).

bank podpis

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 51 (117)
zarchiwizowany

#72160

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Wyobraź sobie Czytelniku, że reprezentujesz podmiot A. Prawo nakłada na podmiot A obowiązek wykonania pewnego świadczenia na rzecz podmiotu B. Obowiązek ma być wykonany w okresie między dwoma datami: D1 oraz D2. Przed dniem D1 wykonanie obowiązku nie będzie uznane za wykonane skutecznie, natomiast wykonanie obowiązku po dniu D2 grozi karą.
Dla ilustracji posłużmy się przykładem zobowiązania pieniężnego (obowiązek zapłaty określonej kwoty).
Sprawa wydaje się prosta: w okresie między D1 a D2 wysyłasz przelew lub wpłacasz odpowiednią kwotę w kasie podmiotu B.
A jak wygląda sprawa w opisywanym przypadku.
Podmiot A posiada rachunek w banku X, jednak od dnia D1 wpłaty na ten rachunek nie są przyjmowane. Podmiot B ma otworzyć rachunek w banku Y do przyjmowania wpłat – teoretycznie od dnia D1.
Wpłaty do kasy podmiot B przyjmuje tylko od bardzo małych podmiotów. Nasz podmiot A jest trochę większy, więc nie ma możliwości wpłaty do kasy.
Po dniu D1 chcecie wykonać obowiązek wobec B. Podmiot B nie otworzył rachunku Y, więc kilka dni później zadajecie podmiotowi B pytanie o termin otwarcia rachunku Y lub możliwość wpłaty na stary rachunek X. Dostajecie od B odpowiedź: „Wpłata powinna być dokonana na rachunek Y. Mamy otwartych kilka innych nowych rachunków. W miarę otwierania kolejnych rachunków uruchomimy też rachunek Y.”
Jak oceniacie postępowanie podmiotu B?

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -12 (30)
zarchiwizowany

#71795

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Ministerstwo Spraw Zagranicznych cd.
Kolejne kwiatki w piśmie z MSZ (poprzednie przedstawiłem w historii http://piekielni.pl/71786).
Doradca DM pisze:
„potwierdzając otrzymanie oryginału czeskiego aktu zgonu ZZ, Wydział … MSZ pragnie zwrócić uwagę na niezgodność w dacie zgonu podanej cyfrowo i słownie (cyfrowo x.5.19xx, zaś słownie xx kwietnia 19xx). Wg tego dokumentu pogrzeb miał miejsce xx kwietnia 19xx …
..w szpitalnej karcie zgonu ze szpital w YY figuruje data x maja 19xx r.”
Zaraz, zaraz.
YY jest miastem polskim, więc karta zgonu jest napisana po polsku, natomiast czeski akt zgonu jest napisany po czesku. Sprawdzamy więc ten dokument i czytamy w rubryce:
Den, mesic, rok a misto umyrti x.5.19xx i x kveten jeden tysić xx, YY, PRL
Panie DM! Czy Pana nie uczyli, że:
1. Pracując w MSZ powinno się ZNAĆ KILKA JĘZYKÓW.
2. Jeśli: pracując w MSZ trafi się na dokument w języku, którego się nie zna, to powinno się KORZYSTAĆ Z USŁUG TŁUMACZA (na pewno jest kilku na etacie w MSZ);
3. Jeśli: pracując w MSZ trafi się na dokument w języku, którego się nie zna; nie skorzystało się z usług tłumacza - to NIE NALEŻY ODGADYWAĆ ZNACZENIA OBCYCH SŁÓW na zasadzie skojarzeń;
4. Jeśli: pracując w MSZ trafi się na dokument w języku, którego się nie zna; nie skorzystało się z usług tłumacza; odgadywało się znaczenie obcych słów na zasadzie skojarzeń - to nie należy się dziwić, że LĄDUJE SIĘ NA PIEKIELNYCH.

P.S. Czechów przepraszam za brak „dzióbków” i „daszków” w cytowanym tekście po czesku.

urzędnicy

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 69 (117)
zarchiwizowany
Bohaterem tej historii jest Doradca Ministra w polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych (DM).
Działo się to w kwietniu 1992 r. Ministerstwo wysłało do Pani X pismo podpisane przez DM.
Niby zwykła sprawa, jakich wiele. Ale, Ale … Pismo było napisane na firmowym papierze z nagłówkiem:
POLSKA RZECZPOSPOLITA LUDOWA Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Widocznie przegapili w ministerstwie fakt, że okres Polski Ludowej dobiegł kresu pod koniec 1989 r. (29 grudnia 1989 uchwalono ustawę o zmianie Konstytucji PRL, w której m.in. zmieniono nazwę państwa na Rzeczpospolita Polska – ustawa weszła w życie 31 grudnia 1989).
Chociaż na miano piekielnych zasługuje nie tylko DM, ale cała zgraja „spadochronów”, którzy przybunkrowali się w ministerstwie jako relikt poprzedniej epoki i wypuszczali takie kwiatki.

urzędnicy

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 32 (90)

1