Profil użytkownika
KatzenKratzen ♀
| Zamieszcza historie od: | 31 marca 2017 - 11:37 |
| Ostatnio: | 9 stycznia 2026 - 10:49 |
| O sobie: |
Szanuję Cię. |
- Historii na głównej: 102 z 112
- Punktów za historie: 16674
- Komentarzy: 1488
- Punktów za komentarze: 9628
poczekalnia
Skomentuj
(22)
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Nie wiem, czy to ja jestem pochrzaniona czy może źle patrzę na życie? Czy może jeszcze co innego?
Może ktoś z Was mi podpowie, bo ja naprawdę nie wiem...
EDIT - muszę to wyjaśnić na początku, bo bez tego być może wpis stanie się niezrozumiały - mamy rozdzielność majątkową, opłaty i tzw "życie" pokrywamy razem według określonych reguł, resztę zarobków mamy "dla siebie" i możemy robić z nimi to, co uważamy za stosowne- oszczędzać, trwonić, itp co kto chce. Oszczędności mamy każde własne.
Chodzi mi o prezenty dawane w małżeństwie.
Ja mam zwyczaj wsłuchiwać się w niuanse (może wszystkie kobiety tak mają?). Wyłapuję spojrzenia, westchnienia, przeglądane strony www itp.
I z tych spojrzeń, westchnień i stron wyszły mi dwie rzeczy - mąż chciałby szwajcarski zegarek oraz telefon IPhone 17.
Dla mnie to jest krótka piłka. O ile z Iphone nie było kłopotu bo on jest jeden (tylko w różnych kolorach obudowy ale wiedziałam, co się mężowi podoba), o tyle z zegarkiem tak. Zegarek, jak każda biżuteria, musi być tym jednym, jedynym wybranym. Ja nie wybiorę, mąż musi sam. Toteż został zaciągnięty do odpowiedniego salonu i po dwóch godzinach na jego przegubie połyskiwało odpowiednie szwajcarskie cacko.
Tak sobie. Bez okazji. Bo kocham i chcę sprawić przyjemność. Nie oczekuję w zamian nic, prócz radości obdarowanego.
I na tym mogłoby się skończyć ale się nie skończy bo jest ciąg dalszy.
Mianowicie - mąż czuje się zobowiązany odwdzięczyć. Już chyba wiecie, o czym chcę pisać dalej, nie?
No właśnie o tym słowie "zobowiązany". Mąż stwierdził, że MUSI mi kupić coś odpowiedniego cenowo na nadchodzące urodziny i potem na gwiazdkę. Ja MUSZĘ sobie wybrać jakiś odpowiednio drogi, złoty pierścionek, najlepiej z brylantami, na urodziny i kolejno - odpowiednio DROGIE perfumy na Gwiazdkę.
A ja nie chcę. Mam ulubione pierścionki, które noszę na co dzień. Każdy z nich zaznaczył jakieś ważne wydarzenie w moim życiu - począwszy od zdania matury, poprzez urodzenie syna, zaręczyny itp. Mam ograniczoną liczbę palców.
Mam też perfumy, niedrogie, które używam na co dzień bo mi pasują do osobowości, do pracy, do wszystkiego. Nie potrzebuję kapać złotem i pachnieć mirrą.
Ale nade wszystko - nie chcę prezentów kupionych z poczucia konieczności odwdzięczenia się. Kupiłam to, co kupiłam, z czystej miłości, żeby ukochany poczuł się wyjątkowy, wysłuchany, dostrzeżony. Nie chcę dostać w "zamian" czegoś, co zostało kupione "bo trzeba się odwdzięczyć"...
Czy ktoś mnie zrozumie?
Może ktoś z Was mi podpowie, bo ja naprawdę nie wiem...
EDIT - muszę to wyjaśnić na początku, bo bez tego być może wpis stanie się niezrozumiały - mamy rozdzielność majątkową, opłaty i tzw "życie" pokrywamy razem według określonych reguł, resztę zarobków mamy "dla siebie" i możemy robić z nimi to, co uważamy za stosowne- oszczędzać, trwonić, itp co kto chce. Oszczędności mamy każde własne.
Chodzi mi o prezenty dawane w małżeństwie.
Ja mam zwyczaj wsłuchiwać się w niuanse (może wszystkie kobiety tak mają?). Wyłapuję spojrzenia, westchnienia, przeglądane strony www itp.
I z tych spojrzeń, westchnień i stron wyszły mi dwie rzeczy - mąż chciałby szwajcarski zegarek oraz telefon IPhone 17.
Dla mnie to jest krótka piłka. O ile z Iphone nie było kłopotu bo on jest jeden (tylko w różnych kolorach obudowy ale wiedziałam, co się mężowi podoba), o tyle z zegarkiem tak. Zegarek, jak każda biżuteria, musi być tym jednym, jedynym wybranym. Ja nie wybiorę, mąż musi sam. Toteż został zaciągnięty do odpowiedniego salonu i po dwóch godzinach na jego przegubie połyskiwało odpowiednie szwajcarskie cacko.
Tak sobie. Bez okazji. Bo kocham i chcę sprawić przyjemność. Nie oczekuję w zamian nic, prócz radości obdarowanego.
I na tym mogłoby się skończyć ale się nie skończy bo jest ciąg dalszy.
Mianowicie - mąż czuje się zobowiązany odwdzięczyć. Już chyba wiecie, o czym chcę pisać dalej, nie?
No właśnie o tym słowie "zobowiązany". Mąż stwierdził, że MUSI mi kupić coś odpowiedniego cenowo na nadchodzące urodziny i potem na gwiazdkę. Ja MUSZĘ sobie wybrać jakiś odpowiednio drogi, złoty pierścionek, najlepiej z brylantami, na urodziny i kolejno - odpowiednio DROGIE perfumy na Gwiazdkę.
A ja nie chcę. Mam ulubione pierścionki, które noszę na co dzień. Każdy z nich zaznaczył jakieś ważne wydarzenie w moim życiu - począwszy od zdania matury, poprzez urodzenie syna, zaręczyny itp. Mam ograniczoną liczbę palców.
Mam też perfumy, niedrogie, które używam na co dzień bo mi pasują do osobowości, do pracy, do wszystkiego. Nie potrzebuję kapać złotem i pachnieć mirrą.
Ale nade wszystko - nie chcę prezentów kupionych z poczucia konieczności odwdzięczenia się. Kupiłam to, co kupiłam, z czystej miłości, żeby ukochany poczuł się wyjątkowy, wysłuchany, dostrzeżony. Nie chcę dostać w "zamian" czegoś, co zostało kupione "bo trzeba się odwdzięczyć"...
Czy ktoś mnie zrozumie?
Ocena:
41
(71)
1
« poprzednia 1 następna »