Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

KierownikIC

Zamieszcza historie od: 11 stycznia 2020 - 7:29
Ostatnio: 4 sierpnia 2021 - 0:22
  • Historii na głównej: 19 z 19
  • Punktów za historie: 2604
  • Komentarzy: 15
  • Punktów za komentarze: 85
 
poczekalnia
Jestem kierownikiem pociągu

Jechałem ostatnim pociągiem IC z Berlina do Warszawy. Zadzwonił do mnie kolega z wcześniejszego pociągu aby ostrzec mnie, że wysadził w Kutnie ze swojego pociągu gapowicza. Pasażer twierdził że ma bilet, tylko nie potrafi go znaleźć. Kolega stał nad nim ponad 20 minut, gdy chciał mu wypisać wezwanie do zapłaty ten stwierdził, że nie ma dokumentów. Opisał mi też wygląd tego pasażera.

Gdy zatrzymaliśmy się w Kutnie gapowicz miał pecha. Chciał wsiąść do tych drzwi, którymi wysiadałem.
-Poproszę o bilet
-No ja właśnie chciałem go kupić-powiedział pasażer
-Ja go z chęcią panu sprzedam
-A czy mógłbym najpierw wejść do środka?-zapytał pasażer
-Do odjazdu zostały 3 minuty, sprzedam Panu bilet tutaj

W odpowiedzi zostałem obrzucony wyzwiskami. Że jestem J... szmaciarzem, i że mnie jeszcze dojedzie. I wiele epitetów, których nie przytoczę.

Chciałem przecież mu tylko sprzedać bilet

kolej

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 10 (10)

#88312

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierownikiem pociągu

Przyszło mi prowadzić pociąg TLK Pobrzeże z Kołobrzegu do Łodzi zwany przez wielu tzw. pociągu rzeźnią. Jest to pociąg znienawidzony przez drużyny konduktorskie. 14 wagonów, prawie prawie zawsze opóźniony, i setki problemów zgłaszanych przez podróżnych. Nie ma WARSu, gniazdek elektrycznych, klimatyzacji. A opóźnienie łapie się głównie przez to, że pasażerowie nie zamykają za sobą drzwi. Często po zrobieniu sobie nielegalnej przerwy na papierosa. Mimo to tysiące podróżnych rok w rok wybiera go w swoich podróżach nad Bałtyk rozkoszować się sinicami, parawanami i paragonach grozy. Co gorsza na niektórych stacjach cześć wagonów nie mieści się w peronach. A o tym, ze wielu pasażerów wybiera bilety bez wskazania miejsca już nie wspomnę.

Ja miałem to "szczęście" prowadzić go na jego ostatnim odcinku z Warszawy do Łodzi.

Jeden z konduktorów zgłosił mi, że ma problem z podróżnym i nie może sobie z nim poradzić. Podróżny był w stanie kompletnego upojenia alkoholowego o czym świadczyły porozstawiane po przedziale puszki po piwie. Po żmudnych negocjacjach udało mi się go nakłonić do okazania biletu. Pijany podróżny bilet posiadał ale z Kołobrzegu do Iławy czyli miał wysiąść jakieś 200km wcześniej. Powiedziałem, że niestety swoją stację dawno przespał i że na następnej stacji musi opuścić pociąg. W odpowiedzi usłyszałem, że(cenzura) mam sobie iść bo inaczej zrobi mi krzywdę. On jedzie do Iławy i nic go nie obchodzi.

Poprosiłem o pomoc SOKistów, którzy mieli swój posterunek w Skierniewicach. Panowie już czekali na peronie, gdy pociąg się zatrzymał. SOKiści spróbowali go obudzić. Podróżny gdy tylko wstał próbował uderzyć jednego z nich. Niestety miał pecha, bo nie trafił na leśnych dziadków, tylko na profesjonalistów, którzy nie raz pokazali mi na co ich stać. Delikwent został wyprowadzony w kajdankach. Poprosiłem o ustalenie jego danych, aby można mu było wysłać "mandat" za jazdę bez biletu. Mam nadzieję też, że został odpowiednio "obsłużony".

Pić to trzeba umieć

kolej

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 191 (201)

#88301

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierownikiem pociągu

Przyszła do mnie podróżna, która chciała kupić bilet by przejechać jedną stację. Bilet miał być z ulgą na kartę dużej rodziny. Poprosiłem o jej okazanie. Podróżna po przetrząśnięciu zawartości portfela stwierdziła, że zapomniała jej zabrać z domu. Zapytała mnie czy nie mógłbym przymknąć na to oka.
- Niestety ale w tej sytuacji musi Pani kupić bilet normalny- odpowiedziałem
- Przecież jadę tylko jedną stację, w ogóle nie powinien żądać pan ode mnie biletu!

Gdy obsługiwałem jeszcze jednego podróżnego zauważyłem, że kobieta zamiast udać się na miejsce wskazane na bilecie, poszła w kierunku przedziału klasy 1. Podszedłem więc do niej.

- To jest wagon klasy 1, proszę o przejście do drugiej klasy-powiedziałem
- O co panu chodzi? Przecież i tak jest tu pusto!
- Ale żeby tu siedzieć trzeba mieć bilet na klasę pierwszą. Zapraszam na swoje miejsce.
Kobieta zabrała swoje rzeczy i z wielkim fochem opuściła przedział.

System skarg i reklamacji działa akurat bardzo dobrze. Już następnego dnia dostałem wezwanie do złożenia wyjaśnienia, na reklamację dotyczącą jakości obsługi. Napisaną przez podróżną zapewne jeszcze podczas jazdy. W treści były tylko 2 zdania.

"Bardzo niemiła i niekulturalna obsługa pociągu. Ostatni raz korzystam z państwa usług"

kolej

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 150 (164)

#88273

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierownikiem pociągu.

Po opublikowaniu poprzedniej historii wiele osób zarzuciło mi, że jestem służbistą. Może nie wiele osób wie, ale wielokrotnie jako pracownicy jesteśmy kontrolowani. Historia miała miejsce jakieś 3-4 lata temu i została mi opowiedziana przez kolegę pracującego na innej sekcji.

Do jego pociągu wsiadła grupa 4 kontrolerów zwanych potocznie "rewizorami". Dokonali oni wtórnej kontroli biletów. Sprawdzili wszystkim pasażerom bilety jeszcze raz, aby sprawdzić czy odprawa podróżnych przebiegła w sposób prawidłowy. Kontrolerzy mieli zastrzeżenia tylko do jednego sprzedanego na pokładzie biletu. Kontrolerzy zatrzymali do celów kontrolnych wystawiony podróżnej w pociągu bilet, wystawiając w zamian bilet zastępczy. Powodem zatrzymania było wystawienie biletu ulgowego osobie nieposiadającej odpowiedniego dokumentu do ulgi. Ponadto kontrolerzy zarzucili koledze, że bezpodstawnie odstąpił od pobrania opłaty 10 zł za wydanie biletu w pociągu, pomimo czynnej na stacji kasy biletowej.

Kolega złożył obszerne wyjaśnienie, mimo to został ukarany potrąceniem 30% premii. No cóż, nie dopełnił swoich obowiązków i poniósł z tego tytułu konsekwencje.

Z opisu kolegi wynikało, że przyszła do niego starsza pani, której wiek ocenił na grubo ponad 80 lat. Poprosiła o pomoc w wniesieniu do pociągu walizki. Kobieta miała również problem z wejściem do pociągu, lecz kolega postanowił jej asystować, aby nic się jej nie stało. Poprosiła też o sprzedaż biletu. Kolega sprzedał jej bilet z ulgą 30% (należącą się wszystkim podróżnym powyżej 60 roku życia). Nie pobrał też opłaty za wydanie biletu w pociągu, ponieważ podróżni powyżej 70 roku są z niej zwolnieni. Tak jak z obowiązku zgłaszania braku ważnego biletu.

Kontrolerzy zatrzymali ten bilet, ponieważ starsza pani nie posiadała przy sobie dowodu osobistego, ani innego dokumentu poświadczającego wiek. Kolega nawet przez chwilę nie pomyślał, że w przypadku tak wiekowej pasażerki powinien go sprawdzić.

Kolej

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 178 (192)

#88262

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierownikiem pociągu

Po przejęciu pociągu od innego kierownika, razem z konduktorem rozpoczęliśmy wtórną kontrolę biletów. Wszedłem do przedziału gdzie siedziała rodzina z trójką dzieci. Pierwszy zgrzyt nastąpił gdy poprosiłem o bilety. Ojciec rodziny od razy wyskoczył do mnie:

- Ile razy będziecie sprawdzać te bilety?!
- Nastąpiła zmiana drużyn, i nie wiem kto jaki bilet posiada. Poproszę o bilety jeszcze raz- odpowiedziałem

Jak się okazało najmłodsze z dzieci miało nieważną legitymację. Powiedziałem, że trzeba będzie zrobić dopłatę (której wyszło jakieś 5zł z groszami)
- Przecież widać że się jeszcze uczy-odpowiedział ojciec
- Niestety w ustawie jest, że ulga szkolna nie należy osobie, która widać, że się uczy a jedynie posiadaczowi ważnej legitymacji szkolnej.
- Ale zapomnieliśmy sprawdzić!
- Ale kupić biletu ulgowego już państwo nie zapomnieli-odpowiedziałem
- Pan jesteś służbista, pana kolega, który wcześniej sprawdzał bilety nawet nie prosił o legitymację!
- Mimo wszystko proszę o dokonanie dopłaty, i tak idę państwu na rękę bo powinienem wystawić wezwanie do zapłaty za brak dokumentu do ulgi
- Dobra, masz pan, i udław się tymi pieniędzmi- odpowiedział ojciec

Lecz na tym się nie skończyło. Pan złożył oficjalną reklamację z żądaniem zwrotu dopłaconej kwoty, oraz pouczenia pracowników aby podchodzili do kontroli w sposób bardziej empatyczny i wykazywali więcej zrozumienia dla takich sytuacji. Ponieważ mój kolega widząc, że jadą z dziećmi nawet nie prosił o okazanie legitymacji. A ja byłem wyjątkowo arogancki i sprawiłem, że ich podróż przebiegła w bardzo niemiłej atmosferze.

Moim zdaniem trochę głupio, że musiałem pisać wyjaśnienie na temat tego, że postąpiłem tak jak należało. Ale żadnych konsekwencji z tego tytułu nie poniosłem. Za to kilka dni później spotkałem kolegę, którego zmieniałem wtedy. Miał do mnie pretensję, że rozpętałem niepotrzebną aferę, ponieważ za niedokładną kontrolę (zapis o kontroli tego biletu był w jego terminalu) zabrano mu 10% premii.

kolej

Skomentuj (62) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 158 (192)

#88187

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierownikiem pociągu

Przyszła do mnie roztrzęsiona podróżna, aby poinformować mnie, że przesiadając się z innego pociągu zapomniała zabrać z niego torbę z laptopem. A ponieważ był to dosyć drogi model, kupiony raptem tydzień wcześniej, to bardzo zależało jej na jego odzyskaniu. A jak wiadomo tego typu sprzęt pozostawiony bez opieki w pociągu bardzo szybko może znaleźć nowego właściciela.

Jak już wspomniałem we wcześniejszej historii, rozwiązywanie problemów, które podróżni sami sobie tworzą to moja specjalność więc z odzyskaniem sprzętu nie miałem większego problemu. Wystarczyło, że zadzwoniłem do kierownika tamtego pociągu i poinformowałem go o sytuacji. Laptop na szczęście był tam gdzie pozostawiła go podróżna. A, że kierownik tamtego pociągu kilka godzin później przejeżdżał przez stację na której wsiadała podróżna to torbę z laptopem miał odebrać jej mąż.

Podróżna była tak zachwycona, że tak szybko udało mi się rozwiązać jej problem, że próbowała wcisnąć mi w podziękowaniu stuzłotowy banknot. Powiedziałem, że nie zrobiłem tego dla pieniędzy, a podziękowania należą się kierownikowi tamtego pociągu. Bo to on do czasu odbioru, będzie się musiał zając jej sprzętem.

Od całej sytuacji minęły jakieś 2 miesiące, gdy spotkałem podróżną po raz drugi. Poznałem ją od razu i zapytałem jak się miała sprawa z laptopem.

- To pan nie wie? Przecież napisałam bardzo długą pochwałę na Pana i Pana kolegę.
- Niestety nic do mnie nie dotarło
- Niemożliwe! Żeby mieć pewność, że na pewno dotrze, wysłałam ją poleconym. Nawet gdzieś jeszcze mam w portfelu potwierdzenie odbioru.

Podróżnej zrobiło się przykro, ponieważ postanowiła napisać ją własnoręcznie i miała zajmować aż 2 strony.

Mnie zabolało jakie firma ma podejście do pracownika. Pochwały od podróżnych mam wrażenie, że od razu trafiają do kosza. W przeciwieństwie do skarg. O ile nigdy nie przeczytałem pochwały od pasażera to zdarzyło mi się pisać wyjaśnienie jeszcze tego samego dnia, gdy miała miejsce sytuacja. Zadzwoniłem z ciekawości do kolegi z tamtego pociągu. Do niego też nic nie dotarło.

Nie oczekuję jakichkolwiek gratyfikacji pieniężnych, lecz miło byłoby dowiedzieć się, że ktoś docenia naszą pracę. Bo czasem robimy dla podróżnych rzeczy, która wykraczają daleko poza zakres naszych obowiązków.

kolej

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 171 (171)

#88154

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierownikiem pociągu

Jechałem ekspresem z Warszawy do Krakowa zwanym potocznie Pendolino. Podczas postoju na stacji Warszawa Zachodnia, minutę po planowanym odjeździe zauważyłem idącą spokojnym w kierunku mojego pociągu elegancko ubraną kobietę w wieku ok. 60 lat. Zaczekałem aż znajdzie swój wagon i wejdzie do pociągu, po czym podałem maszyniście gotowość do odjazdu.

Chwilę później ta sama kobieta wparowała do przedziału służbowego. Zażądała abym natychmiast zatrzymał pociąg i zawrócił go z powrotem na stację Warszawa Zachodnia. Podróżna miała ze sobą jeszcze jedną walizkę, która została na dole w przejściu podziemnym. W niej został jej bilet oraz inne ważne dokumenty. Odpowiedziałem, że to nie moja sprawa i pociągu na pewno nie zatrzymam, a tym bardziej nie zawrócę. A jeżeli nie ma biletu to musi kupić nowy z opłatą dodatkową w wysokości 130zł. W odpowiedzi usłyszałem, że nie nadaję się na stanowisko kierownika pociągu. Że powinienem kible na dworcu szorować, a nie pracować z ludźmi.

Tak oczywiście zachowałbym się gdybym wiedział jak cała sytuacja się zakończy. Ponieważ rozwiązywanie problemów, które tworzą sobie sami podróżni to moja specjalność, przejąłem się sprawą pozostawionego bagażu. Zadzwoniłem do kasy biletowej i poprosiłem aby ktoś zabezpieczył walizkę, zanim zostałaby przywłaszczona albo co gorsza uznana za podejrzany pakunek i zabrana przez odpowiednie służby. Następnie z dyspozytorem uzgodniłem, że specjalnie dla podróżnej pociąg zatrzyma się na najbliższej możliwej stacji, czyli w Grodzisku Mazowieckim. Sprawdziłem nawet o której odjeżdża najbliższy pociąg do Warszawy. Jednak mimo to podróżna uznała, że lepszym zajęciem dla mnie byłoby sprzątanie dworcowych toalet.

A wszystko dlatego, że odmówiłem wezwania dla niej taksówki, ponieważ ona razem z motłochem nie będzie jechać pociągiem osobowym.

kolej

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 201 (217)

#88163

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierownikiem pociągu.

W pociągach trafiają mi się różni pasażerowie. Ale jest jeden wyjątkowy typ. Są to miłośnicy kolejnictwa tzw. MiKole. Dziś jechał ze mną jeden 17-letni miłośnik. Co jakiś czas przychodził do mnie do przedziału służbowego zadając pytania, które normalnych pasażerów zupełnie by nie interesowały. Pytał o masę brutto składu, czy u maszynistów jest podwójna obsada, lub czy ograniczenie prędkości na jednym z odcinków dalej obowiązuje. Przyszedł także zwrócić mi uwagę, że maszynista w jednym miejscu zatrąbił tylko raz, podczas gdy powinien podawać sygnał "baczność" wielokrotnie. Wiedziałem, że mam do czynienia z fanatykiem, ale mimo to cieszyłem się, że mogłem mu odpowiedzieć na czasem wyjątkowo trudne pytania.

Stację przed końcem trasy, miłośnik wysiadł by zrobić zdjęcie lokomotywy, po czym poszedł w kierunku dworca.

Podałem maszyniście sygnał odjazd i wróciłem do przedziału służbowego. Zorientowałem się, że doszło do włamania. Przedział przed wyjściem zamknąłem na klucz tzw. kwadrat. A po powrocie był on otwarty na oścież. O ile z cennych rzeczy typu tablet albo terminal do kontroli nic nie zginęło, to złodziej połaszczył się na służbowy rozkład jazdy, oraz wykaz pracy maszynisty.

Dziękuję ci drogi miłośniku, że w czasie przerwy na obiad zamiast cieszyć się posiłkiem, musiałem od nowa sporządzać całą dokumentację. Nie mam pojęcia co zamierzasz zrobić z tymi drukami, ale wystarczyło gdybyś mnie poprosił to bym dał takie w prezencie. Nie musiałeś mnie okradać.

kolej

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 202 (210)

#88127

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierownikiem pociągu.

W trakcie kontroli podróżna okazała mi bilet z ulgą studencką. Niestety zniżka studencka przysługuje jedynie osobom do ukończenia 26 roku życia, a pani 26 lat skończyła kilka miesięcy wcześniej. Mimo, że powinienem już wtedy wystawić karę, zaproponowałem bardzo korzystne dla niej rozwiązanie całej sytuacji. Podróżna miałaby dopłacić jedynie różnicę między ceną biletu normalnego, a ulgowego (czyli w jej wypadku jakieś 15 zł z groszami).

W odpowiedzi usłyszałem, że ona niczego nie będzie płacić, ponieważ studiuje prawo i wie, że zniżka należy się jej bez względu na wiek. A ja natomiast jestem niekompetentny i powinienem się podszkolić z obowiązujących przepisów.

Niestety nie udało mi się jej nakłonić do uiszczenia dopłaty. Nie pozostało mi nic innego tylko wystawić jej wezwanie do zapłaty za brak uprawnień do ulgowego przejazdu (650 zł + cena normalnego biletu), którego nie przyjęła. Na odchodne usłyszałem od niej, że dopełni wszelkich starań aby był to już mój ostatni dzień w pracy.

Gdy dojechaliśmy do najbliżej stacji, na peronie czekał już patrol Policji. Od Policjantów dowiedziałem się, że dostali zgłoszenie od podróżnej iż konduktor bezprawnie wystawił jej mandat. Opowiedziałem swoją wersję i zaprowadziłem ich do przedziału gdzie siedziała podróżna. Zapytali ją tylko czy to ona ich wezwała. Gdy usłyszeli odpowiedź twierdzącą, poprosili podróżną o zabranie z przedziału swoich rzeczy. Wytłumaczyli jej, że Policja nie jest od rozwiązywania sporów pomiędzy pasażerami, a obsługą pociągu, oraz, że przewoźnik ma odpowiednie komórki zajmujące się tego typu sprawami. Podróżna została zabrana na komisariat w celu sporządzenia wniosku do sądu za bezpodstawne wezwanie Policji.

W ten o to spektakularny sposób podróżna zakończyła swoją podróż. A wezwanie do zapłaty za brak uprawnień do ulgi i tak przyjdzie do niej pocztą.

Kolej

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 225 (241)
Jestem kierownikiem pociągu.

Jednym z moich obowiązków jest przyjmowanie tzw. "przesyłek konduktorskich". Żebym mógł taką przesyłkę przyjąć to musi ona spełnić kilka wymagań. Poza tym, że musi być ona poprawnie zaadresowana, nadawca powinien wskazać jej wartość(max.1200zł) oraz zawartość. Opłata jest stała bez względu na wartość i odległość. Jeżeli nie przekracza dopuszczalnych wymiarów wynosi ona 30zł.
W skrócie nadawca na jednej stacji przynosi paczkę, a odbiorca na wskazanej przez niego stacji ją ode mnie odbiera. Historię jednej felernej przesyłki opowiem w 3 aktach.

Akt I
Na stacji początkowej w pociągu jadącym do Warszawy przyszedł do mnie z taką przesyłką młody chłopak. Według jego deklaracji przedmiotem przesyłki miały być schowane w kopercie klucze, których wartość ocenił na 10zł. Poprosiłem chłopaka o 30zł, oraz o zaadresowanie koperty. W przeciwnym wypadku nie mogłem jej przyjąć. Chłopak się zbulwersował. Stwierdził, że 30zł to więcej niż zapłacił za bilet, po czym odwrócił się na pięcie i wyszedł z przedziału służbowego.

Akt II

Na stacji Warszawa Centralna przyszła do mnie młoda dziewczyna po odbiór przesyłki. Niestety wśród paczek nie było nic zaadresowanego do niej. Zapytałem więc o zawartość przesyłki. Gdy usłyszałem, że miały być to klucze, powiedziałem, że faktycznie przychodził do mnie jakiś chłopak, ale nie chciał zapłacić za przesyłkę i po prostu sobie poszedł. Dziewczyna momentalnie pobladła i złapała się za głowę.
Powiedziała, że koczuje już na dworcu 8 godzin w oczekiwaniu na klucze do mieszkania. Po odprowadzeniu chłopaka na pociąg, którym pojechał do swojej rodziny na tydzień zorientowała się, że nie wzięła swoich. A drugi komplet miał tylko on. Zanim rozładował się jej telefon, zdążyła z nim ustalić, że klucze zostaną nadane w moim pociągu.
Naprawdę chciałem tej dziewczynie pomóc. Zaproponowałem nawet by zadzwoniła do niego z mojego telefonu. Lecz ona nie znała numeru na pamięć. Załamana wyszła z pociągu.

Akt III

Po dojeździe na stację końcową Warszawa Wschodnia, przed zjazdem na stację postojową konduktor poszedł sprawdzić skład, czy aby na pewno wszyscy podróżni opuścili pociąg. W jednym z przedziałów znalazł leżąca na półce kopertę, w której były klucze. Dokładnie tą samą kopertę którą próbował nadać chłopak. Chcąc przyoszczędzić 30zł zapewne stwierdził, że schowa je gdzieś w pociągu. Lecz z powodu rozładowanego telefonu swojej dziewczyny nie miał jak jej tej informacji przekazać.

Kopertę z kluczami przekazałem dyspozytorowi. Jedyne co wiem, to że nikt jej nie odebrał.

kolej

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 167 (169)