Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Kiiiwiii

Zamieszcza historie od: 30 października 2018 - 14:18
Ostatnio: 23 maja 2019 - 17:45
  • Historii na głównej: 1 z 2
  • Punktów za historie: 223
  • Komentarzy: 2
  • Punktów za komentarze: 5
 
poczekalnia
Słowem wstępu, pracuję wykonując różne ilustracje na zamówienie. Zlecenia znajduję odpowiadając na internetowe oferty pracy zamieszczane na pewnej stronie. Zazwyczaj ludzie są okej, ale piekielne rodzyny czają się wszędzie.
Jest sobie pani, nazwijmy ją [P. Piekielna] i ona szuka artysty który umie robić, to, to i to. Kwalifikuję się? Tak, więc podsyłam swoje ceny i portfolio. Niedługo później dostaję odpowiedź, że P. Piekielna jest zachwycona, ceny jej pasują, ona mnie bierze, ale...no właśnie tu się nagle okazuje, że w sumie to ona sama nie potrzebuje nic, ale zaczyna prowadzić firmę i szuka zespołu. Chwileczkę, nie było o tym wzmianki, ale stwierdziłam, że posłucham co ma mi do powiedzenia. Otóż sprawa przedstawia się tak, ona już ma pierwszego klienta, on chce animację na tyle a tyle konkretnych klatek ect. Ja zrobię, ona odda. Tutaj pada zawrotna zapłata w formie 27$

Ja: A więc mam zrobić całą animację z tą bohaterką? (dostałam zdj postaci którą sobie klient życzy)

P: Tak. Ale będzie jeszcze jedna postać więc ją też zrobisz.
Ja: Czyli aż dwie postacie do animowania za 27$?

P: I tło. Ma być abstraykcyjne i mroczne. Zrobisz je osobno.

Ja: Czyli dwie postacie i jeszcze tło? Przepraszam, ale nie. Normalnie biorę za coś takiego dużo więcej. Nie ma szans, że zrobię tyle roboty za mniej niż normalnie.

P: Ale to ci się opłaci później. Będziemy mieć dużo klientów.

Ja: Przykro mi, ale to dla mnie strata czasu. To nie jest nawet połowa tego co normalnie sobie liczę za taki ogrom pracy.

P: Ale mam to oddać za dwa tygodnie!

Ja: Przykro mi, to nie mój problem. Chyba musisz znaleźć innego artystę.

Tu nastąpiła dość długa cisza. Sądziłam, że P.Piekielna zrozumiała, że po prostu nie ma na co liczyć z mojej strony. Niestety, okazało się, że owa pani będzie kontynuować.

P: Zobacz, w mojej "firmie" artysta zawsze dostaje 50% tego ile klient płaci. To znaczy, że jak zaoferuje 60$ za prostą ilustrację, ty dostaniesz 30$. To więcej niż normalnie.

(Ehm, czyli w praktyce oznacza to tyle, że P.Piekielna bierze 50% niezależnie od tego, czy coś będzie robić czy nie. No uznajmy, że ok, ale nie w momencie, kiedy mam harować za grosze i jeszcze się wyrobić na czas.)

Ja: Tak, ale jeżeli zaoferuje 12$, to wtedy ja dostanę 6$ i będę pracować za dużo mniej niż normalnie. Przykro mi, nie mogę pracować na niestabilnych cenach. Mogę pracować wyłącznie pod warunkiem, że dostanę uczciwą zapłatę.

P: Świetnie, może być. W takim razie zacznijmy od tego, że będziesz co miesiąc robić jedną darmową ilustrację.

Ja: Przepraszam, nie. Nie pracuję za darmo.

P: Ale to będzie później, nie teraz...

Ja: Wciąż, nie będę pracować za darmo. W takim wypadku musisz znaleźć innego artystę.

P: Rozumiem...

I nie, to nie był koniec, ale przynajmniej nie było już tak bardzo upierdliwie.Tu P. Piekielna spróbowała zagrać kartą "Będziemy przyjaciółkami" jakby to miało z góry oznaczać, że już w zasadzie jestem jej winna pracę za pół darmo lub w ogóle darmo.

Zastanawiałam się, jacy naiwniacy w ogóle zgodzili się wziąć w tym udział. Sprawdziłam info na discordzie na którego zostałam zaproszona w ramach "współpracy". No, są już 3 osoby. P.Piekielna, siostra P.Piekielnej i niby ja.

P.Piekielnej dałam do zrozumienia, że w jej projekt nie wchodzę na takich warunkach, ale gdyby chciała zamówić coś u mnie na własną rękę, droga wolna. Jestem ciekawa, czy jeszcze coś wymyśli ;)

Internet grafika praca firma

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 72 (78)

#83618

(PW) ·
| Do ulubionych
Na co dzień rysuję arty na zamówienie. Jako takie zajęcie poza szkołą i nauką. Pobieram za to opłaty, bo za coś żyć trzeba, ale nie jakieś nie wiadomo jak wysokie. Powiem raczej, że zarabiam na tym grosze. A to jedna z tych opowieści z serii "Celube są wszędzie".

Nie przedłużając, zdarzyło mi się zostać poleconą przez streamera, nie polaka. Praktycznie tego samego dnia napisał do mnie jakiś gościu, który stwierdził, że bardzo podobają mu się moje prace i ogólnie to chciałby coś zamówić, ale generalnie nie jest zainteresowany płaceniem mi za pracę. Zamiast tego proponuje, że ja to zrobię za darmo a on mnie poleci znajomym i jeszcze uznał, że to mi się bardzo opłaci. Popukałam się w czoło i odpisałam mu, że nie świadczę takich usług i jeżeli chce u mnie zamawiać, musi mi zapłacić tak jak każdy inny klient.

Ten natomiast dalej z entuzjazmem zaczął pisać, że moje arty były przez kogoś polecone więc są teraz takie bardziej prestiżowe a co za tym idzie, mogłabym zostać jego sponsorką. Nie wiem jak to się niby łączy, ale znów odpisałam mu, że po prostu nie. Nie jestem instytucją charytatywną, żeby pracować dla kogoś za darmo, nie ważne jak ładnie poprosi i ile mnie nachwali.
Ale mój rozmówca był nieugięty i zaczął mi opowiadać, że on to zamierza rozkręcić własną karierę streamera i na tych strimkach rozdawałby kody na zniżki u mnie albo w ogóle na arty.
Tutaj zaczęłam się już nieco irytować ale wciąż ze spokojem tłumaczyłam, że ja i tak dużo sobie nie liczę więc nie ma szans, że jeszcze będę specjalnie dla niego rozdawać zniżki albo free arty. Rzecz jasna nie dotarło i zaczął się dopytywać, czy na pewno nie, bo na pewno bardzo by mi się to opłaciło, że oprócz normalnie płacących klientów znalazło by się też paru domagających się free...na pewno.

I znów ta sama śpiewka, ja piszę, że nie jestem firmą ani Caritasem żeby rozdawać swoją długą i żmudną pracę za darmo i tak na prawdę nie mieć z tego nic. Nie zamierzam z nim współpracować w żaden sposób i koniec kropka. Sądziłam, że teraz już zrozumie.
Nie, jakieś piętnaście minut po zakończeniu rozmowy przychodzi wiadomość z pytaniem, czy możemy zrobić tak, że następnym razem zapłaci mi normalnie, ale pierwszy art mu jednak zrobię za free.

Skąd się biorą tacy ludzie?

Najgłupsze jest to, że przez większą część rozmowy, wymiana zdań wyglądała tak:
[K] klient [J] ja
[K] To będzie można w takim układzie, że ja polecę i będzie za darmo?
[J] Przykro mi, ale nie. Albo uczciwa zapłata, albo po prostu się na nic nie umawiamy.
[K] Rozumiem. Dziękuję. To będzie taka opcja?
[J] Jak już pisałam, nie. Nie zarabiam na tym nawet tyle, żeby sobie kupić coś porządnego na święta, więc nie ma szans.
[K] Ok. Tylko pytam. A będzie można tak, że będzie free art na kod? Ustalilibyśmy coś z tym sponsorowaniem i ja bym wtedy wziął?

I tak dosłownie w kółko...
Dość często zdarza mi się wpadać na podobne osoby, więc jeżeli ktoś będzie ciekawy, mogę opisać i inne przypadki.

grafika zamówienia stream

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 154 (190)

1