Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Litterka

Zamieszcza historie od: 18 lutego 2011 - 22:44
Ostatnio: 16 sierpnia 2018 - 21:49
O sobie:

Wiem, że nie ma Wielkiego Zła. Jest tylko to zwykłe, powszednie. No i jeszcze zwykła głupota.

  • Historii na głównej: 27 z 30
  • Punktów za historie: 7842
  • Komentarzy: 1353
  • Punktów za komentarze: 8842
 

#77528

(PW) ·
| Do ulubionych
Gdyby ktoś sądził, że piekielne sklepy to tylko w Polsce:

Mieszkam w Irlandii, w mieście Cork. Jedyna w tym kraju Ikea znajduje się w Dublinie, ok. 270 km od "nas". Ponieważ zebrało się nam zamówienie od 3 osób, uradziliśmy, że najlepiej będzie pewnej niedzieli tam pojechać. Wycieczka jak wycieczka, nic szczególnego się nie działo. Wesoło zrobiło się później.

Złożyliśmy zamówienie na sumę powyżej 1000 euro. Dostawę umówiono na czwartek. D-Day nastał, siedzimy, czekamy na telefon od dostawcy.

- wersja nr 1: będziemy o 11;
- wersja nr 2: jest 14:00, przyjechaliśmy pod blok, możemy wnosić meble;
- wersja nr 3: jest 14:02, w dostawczaku nie ma całego zamówienia...

No cóż, lekki nerw nas złapał, ale zdarza się, ktoś pewnie zgubił wydruk, po kontakcie z obsługą klienta umówiliśmy zwrot kosztów transportu i następną dostawę na niedzielę.

Niedziela, D-Day numer 2. Podobno meble mają być rano, więc zrywamy się jak na dzień wolny dość wcześnie. Rano przeciąga się do 13. Dostajemy telefon, że... (pauza budująca napięcie...) ktoś nie zapakował naszego transportu do ciężarówki! Nosz kur..., kur... i jeszcze raz kur... Tu już się jednak zdenerwowaliśmy dość mocno. Po awanturze z managerem obsługi klienta (a co pani "na słuchawce" może zrobić poza przeprosinami?), udało się uzyskać dodatkowy rabat i oczywisty zwrot kosztów transportu.

Poniedziałek: meble mają być po południu, zjawiają się ok. 19. Uszkodzone. Batalia z Ikeą trwa.

sklepy

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 201 (209)

#77194

(PW) ·
| Do ulubionych
Złamałam rękę. Cóż, mało przyjemne, trochę problematyczne, ale niezbyt piekielne. Dlaczego więc o tym wspominam? Bo irlandzkie dzieciaki...

Z zagipsowaną ręką udałam się zgłosić wypadek do tutejszego "ZUSu". Przed wejściem do budynku stała matka - Irlandka z rozbrykanym ośmiolatkiem. Gips nie jest duży, więc częściowo ukrywam go pod płaszczem, ale dłoń w opatrunku widać. Co wiec zrobił chłopak? Z wrzaskiem podbiegł do mnie i uwiesił się mi na na ręce.

Krzyknęłam, przestraszona niespodziewanym atakiem i odepchnęłam urwisa, aż upadł na tylną część ciała. Mamuśka wrzasnęła na mnie, na co pojawił się ochroniarz i spytał, co się dzieje. Matka zaczęła lamentować, że się znęcam nad jej synem. Na szczęście ochroniarz był w porządku i zapytał mnie, o co chodzi, wiec wyjaśniłam. Okazało się, ze ten duet jest tam znany, a ochroniarz obserwował piekielną rodzinkę od dłuższej chwili. Dostali wiec uczciwy opr, zabrano nas do biura, nakazano matce podać dane i poinformowano Gardai (tutejsza policja).

Na wszelki wypadek wszyscy złożyli zeznania, więc w razie co, mamiszon będzie miał problem, jeśli coś mi bachor uszkodził. Tyle dobrego...

zagranica dzieci i mamuśki

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 225 (239)

#76483

(PW) ·
| Do ulubionych
Głupota ludzka znowu mnie zaskoczyła.

Parę dni temu wybrałam się z moim Nieszczęściem na koncert tribute'owy dla Metalliki. Jak się ubierają fani tego zespołu tłumaczyć chyba nie muszę - czerń i glany obowiązkowe.

Poguję sobie radośnie, miło, fajnie i głośno. Nagle za moimi plecami wybuchł wrzask, pisk i rozpętało się Pandemonium. Ponieważ wyłowiłam głos Chłopa mego, oglądam się i oczom nie wierzę - do szaleństw fanów dołączyły trzy cizie w sandałkach letnich, oczywiście z odsłoniętymi palcami. Cóż, Chłop mój jedyny pogując jednej z nich niechcący nadepnął na stopę. Efektów chyba nie muszę opisywać. Oczywiście zjawił się ochroniarz, kobiety wyprowadził, chociaż wytłumaczenie mu sytuacji trochę nam zajęło. Na szczęście uznał, że to nie nasza wina, o koncercie było wcześniej dość głośno, więc panie same wiedziały, gdzie idą. A i same dołączyły do "tańca". Ręce opadają.

koncert

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 222 (268)

#76159

(PW) ·
| Do ulubionych
Mam sąsiadkę, niech będzie M. Do dzisiaj wydawała mi się normalna.

Wychodziłam dzisiaj z domu na ważne spotkanie, więc chciałam być punktualnie. Przechodząc przez podwórko natknęłam się na M., idącą na spacer ze swoim zawózkowanym potomkiem. Po standardowej wymianie grzeczności, zapytała, czy nie postałabym chwilkę z dzieckiem, bo jej się bardzo chce do ubikacji i nie ma sensu taszczyć na 4 piętro Młodego. Spojrzałam na zegarek i stwierdziłam, że jeśli się pospieszy, to mam dosłownie 5 minut, ale się spieszę. Pobiegła na górę. Czekam 5 minut, 10... No, może dwójka się trafiła? 15 minut... Ja już mocno zdenerwowana, bo mi się zapas czasu bardzo skurczył. Po 20! minutach zadzwoniłam do M. i powiedziałam, że przykro mi, ale idę i wózek zostawiam pod klatką. Po 1 minucie była na dole, roztaczając woń świeżo pomalowanych paznokci! Zwróciłam jej szorstko uwagę, że mam swoje sprawy i mówiłam, że się spieszę. Odpowiedź:
- A kiedy mam sobie malować paznokcie? Przecież ja mam dziecko!

Właśnie dzwoniła i pytała, dlaczego jestem egoistką i nie chcę pilnować jej dziecka. Nie dała mi dojść do słowa, pokrzyczała i się rozłączyła. To chyba koniec tej dobrze zapowiadającej się znajomości.

sąsiedzi

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 319 (327)

#76093

(PW) ·
| Do ulubionych
Nie wiem, co o tym sądzić.

Byłam u dentysty. Po wizycie poszłam skorzystać z toalety. Niestety, wyszła brudna "dwójka", więc schyliłam się po szczotkę toaletową. Ups, nie ma! No nic, w drugiej kabinie była następna, więc po sobie ogarnęłam. Wychodzę i zgłaszam brak szczotki. Odpowiedź:

- Tak, wiemy, ktoś ukradł.

Ludzie, serio? Brudną, używaną kibloszczotkę?

słuzba_zdrowia

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 238 (260)

#75604

(PW) ·
| Do ulubionych
A co to kogo obchodzi?

Poszłam wczoraj na spacer, podczas którego zdecydowałam się wspomóc charytatywnie ludzi zbierających coś w rodzaju abonamentu - wirtualnej adopcji. Ustawia się wtedy miesięczny przelew na podany cel. Ponieważ lubię psy - będę je wspomagać.

Przy tym wypełnianiu dokumentów zaczepił nas starszy, podpity człowiek. Kiedy dowiedział się, że to zbiórka na psy, a nie na ludzi z rakiem i małe dzieci, zaczął na nas krzyczeć, że psom się nic nie należy, a ma mnie dodatkowo zamierzył się parasolem. Na szczęście pokrzyczał tylko, bo zaczęło się robić zbiorowisko i uciekł.

Ale co go to obchodzi, komu oddaję MOJE pieniądze? I czy to powód do przemocy?

Ulica

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 182 (246)

#75512

(PW) ·
| Do ulubionych
No, to się nam zaczął sezon zimowy...

Mieszkam w Irlandii. Tutaj wszystkie budynki pod wynajem muszą mieć zabezpieczenie przeciwpożarowe. W związku z tym, kiedy ktoś zapali papierosa na klatce, prawie od razu włącza się alarm. Dzisiaj około 1 w nocy ZNOWU zostaliśmy obudzeni przez syrenę. I tak raz na tydzień, dwa... Najczęściej w dni pracujące, kiedy wypadałoby się wyspać :/

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 169 (225)

#73208

(PW) ·
| Do ulubionych
Mieszkam w Irlandii. Sprzedają tutaj bardzo dobre lody z samochodu. Wybrałam się więc na spacer połączony ze spożyciem tego smakołyku. Doszłam, gdzie trzeba, ustawiłam się w kolejce za mamą Polką i jej ok. 5-letnią córką, kulturalnie rozmawiały, jakie lody chcą kupić. W pewnym momencie mama odwróciła się i między nią a stojącym niedaleko partnerem rozpoczął się dialog:

[K]obieta: Chcesz jakiegoś loda?
[P]artner: Tak, ale sama mi go zrób w nocy, he, he, he.

Tu mimowolnie wykonałam facepalma i to chyba zaogniło sytuację. Tatuś popatrzył na mnie i odezwał się:

[P]: No co, o, a może ty mi zrób, co? He, he, he, fajnie bym miał, nie?
[K]: Weź się wreszcie zamknij, ile razy ci mówiłam, że tu pełno Polaków, wiecznie mi wstyd! A panią przepraszam za jego zachowanie.

W tym momencie pani zakupiła lody dla córki, sama chyba straciła już ochotę i odeszła z dzieckiem i partnerem. Słyszałam, że jeszcze się kłócą, ale kupiłam swój deser i udałam się w spokojne miejsce celem jego spożycia, więc niewiele rozumiałam.

zagranica

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 341 (379)

#72454

(PW) ·
| Do ulubionych
Naprawdę, jeszcze do niedawna myślałam, że takie rzeczy tylko w Polsce.

Wybrałam się z Chłopem rozpocząć sezon i porowerować. Jechaliśmy dwupasmową ścieżką, z której korzysta wiele osób - rowerzyści, spacerowicze, biegacze, właściciele psów. Nic w tym dziwnego, każdemu należy się wypoczynek. Szkoda tylko, że żadna grupa nie szanuje nikogo innego. Dzisiaj - z punktu widzenia pedalarki.

Rodzice z dziećmi, włażącymi pod koła - naprawdę, staram się uważać i rozglądać, ale trójki idących zygzakiem dzieci nie da się wyminąć, nie spadając prawie z roweru.

Biegacze - super, fajnie, że dbają o zdrowie. Ale pięć osób obok siebie na całą szerokość ścieżki? I nie, nie ustąpią, ani się nie ścisną, żeby przepuścić nadjeżdżających z naprzeciwka.

Święte krowy spacerowe - chyba nie muszę rozwijać tematu, dodam tylko, że prym wiodą mamuśki z wózkami - 3-4 naraz stoją na środku ścieżki, tarasują ją i plotkują zawzięcie.

Psiarze - pies gdzieś wybiegać się musi, przy ścieżce spacerowej - czemu nie, jeśli jest w miarę grzeczny. Ale właściciel powinien za takiego psa trochę myśleć. O dziwo, żaden pies nas dzisiaj nie gonił. Gorzej, że pewna pani odwoływała swojego psa już w momencie, kiedy ją mijałam, w związku z czym Jack Russel Terrier (niewielki, ok 5 kg wagi) skończył prawie pod moim kołem. Wyminęłam cudem.

Głupota - zjawisko międzynarodowe...

zagranica

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 164 (212)

#70942

(PW) ·
| Do ulubionych
Głupota ludzka nie ma granic...

Chodzę codziennie na basen. Nieduży, ale za to ze spa, sauną mokrą i sauną suchą. W saunie suchej stoi piec. Średniej wielkości elektryczny grzejnik. Tydzień temu ktoś wylał na niego wodę, sauna przez tydzień była nieczynna. Piec naprawiono, powieszono kartkę, że to urządzenie elektryczne, a jego zalanie grozi karą finansową, po czym saunę otwarto. Na godzinę, bo ktoś zalał piec wodą...

Sauna

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 299 (311)