Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Nivusiek

Zamieszcza historie od: 18 grudnia 2014 - 15:55
Ostatnio: 17 sierpnia 2018 - 8:03
  • Historii na głównej: 7 z 14
  • Punktów za historie: 1131
  • Komentarzy: 5
  • Punktów za komentarze: 19
 

#82532

(PW) ·
| Do ulubionych
Mieszkam w bloku. I to dość sporych gabarytów, bowiem ma piętnaście pięter. Ja wraz z małżonką mieszkam na dwunastym. Ale do rzeczy.

Jakiś czas temu zauważyliśmy na naszym balkonie zgniecioną paczkę po papierosach. Stwierdziliśmy, że może ktoś ją nad nami trzymał i mu wypadła, więc nie przejęliśmy się tym zdarzeniem zbytnio. Jednak kiedy parę dni później sytuacja się powtórzyła i z niższego piętra dochodził głos sąsiada,krzyczącego coś o wsi wprowadzającej się do miasta, zrozumieliśmy, że nie był to odosobniony incydent "śmieci z nieba".

Wczoraj miarka się przebrała. Gdy w przerwie meczu wyszedłem na balkon, przed oczami przeleciało mi w dół opakowanie po skrzydełkach, a potem po płynie do płukania. Ja i trzech innych sąsiadów zauważyliśmy kobiece ręce z czternastego piętra, ciskające owymi odpadami.

I teraz pytanie do Was: co zrobić? Administracja ma to gdzieś, policja myślę, że bez dowodów nic by nie zrobiła, a wspólne odwiedziny winnych też by nic nie dały, podobno ktoś kiedyś sam się pofatygował.

Pozdrawiam.

Blok

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 126 (142)

#82230

(PW) ·
| Do ulubionych
Pracuję w McDonald's.

Nie wiem jak Wy, ale ja nie rozumiem wszechobecnego "hejtu" w internecie na temat mojego miejsca pracy. "Ktoś kończy studia? Skończy w maku" - takie złośliwe komentarze można zauważyć na każdym kroku. Dowiedzieć się też można, że kończą tam najwięksi nieudacznicy, którzy innej pracy znaleźć nie mogą.

Nie chcę bronić "maka", ale zapewnia on rzadko spotykaną umowę o pracę, przestrzega kodeksu pracy, a i wynagrodzenie - jak dla młodego, studiującego człowieka - jest wysokie. Ponadto jest elastyczny grafik i zawsze można swoją dyspozycyjność dogadać.

Dlatego nie rozumiem tej nienawiści. Ja lubię swoją pracę i tak - poleciłbym każdemu, choćby na czas nauki.

Pozdrawiam.

McD

Skomentuj (54) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 119 (185)

#82032

(PW) ·
| Do ulubionych
Czy to co opowiem jest piekielne czy nie - sami oceńcie. Jak dla mnie na pewno dziwne.

Otóż spotkałem się kilka razy z sytuacją, w której dzieci (najczęściej dziewczynki) miały na sobie elementy garderoby z takimi napisami jak "bitch" na czapce bądź "go f*ck yourself" na koszulce. Najczęściej towarzyszyła tym dzieciom młoda matka, która do tego stopnia angielski chyba zna...

Nie wiem, kto projektuje takie ubrania. Ale dzieci w nie ubierać? Lekka przesada...

dzieci

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 149 (177)
zarchiwizowany

#81536

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Pracuję w McDonald's.

Nasz Pracodawca na okres wakacji zatrudnia osoby młodociane.Dla mnie przepisy względem takich osób są piekielne,ponieważ nie wolno im:

-wymieniać worków ze śmieciami ze względu na możliwość zranienia szkłem,
-wycierać stolików,bo stosuje się w tym celu specjalnego środka do dezynfekcji,
-wstawiać frytek do gorącego oleju,gdyż istnieje ryzyko poparzenia.

Ja rozumiem ewentualne kary za uszczerbki na zdrowiu,ale czy czasem nie robi się z tych ludzi "kalek",które nic nie mogą poza staniem na kasie? W domu też nie wynoszą śmieci i nie smażą we frytkownicy? Paranoja,może Wy mi to wyjaśnicie.

McD

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -9 (23)

#81175

(PW) ·
| Do ulubionych
Wracałem z ciężkimi zakupami z galerii handlowej, nieopodal której jeżdżą tramwaje. Kto mieszka w Poznaniu, ten wie, że nie ma w tym mieście metra, tylko kursuje PST (Poznański Szybki Tramwaj).

Moją uwagę przykuło 4 chłopaków w wieku 11-12 lat, którzy biegali po torach, powodując, że tramwaj ledwo rozjechałby jednego z nich.

Krzyknąłem do nich, że to nie miejsce do zabawy i że jak nie pójdą to wezwę policję.Usłyszałem wpierw:

- CHWDP! JP 100%!

A potem "wiązankę" w moją stronę. Na takie dictum zadzwoniłem pod 997. W oczekiwaniu aż ktoś odbierze usłyszałem,że "konfident dzwoni".

Finał historii: chłopacy uciekli dalej po torach, policja obiecała monitorować to miejsce.

Do teraz zastanawiam się, czy ich rodzice wiedzą, jak spędzają czas ich "pociechy"...

PST Poznań

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 145 (157)
zarchiwizowany

#80906

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Ostatnio w pracy zrobiło mi się strasznie przykro i muszę się Wam wyżalić.

Ale od początku.

W październiku ubiegłego roku dostałem awans.Bardzo się ucieszyłem,bo niecałe 1,5 roku mojej pracy zostało dostrzeżone.

Niedawno też pracodawca podniósł moją pensję ze słowami,iż to specjalnie dla mnie,za mój trud i pracę,jaką wkładam,ponadto za staż pracy.

Miło,czyż nie?

No,nie.Jeden z moich przełożonych wdrożył w robotę swojego chłopaka (tak,chłopaka). Ten po okresie próbnym otrzymał awans na moje stanowisko i...moją stawkę!

Pracę nadal mam,ale nie ukrywam,że niesmak mam do dziś...

Praca

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -8 (26)

#80743

(PW) ·
| Do ulubionych
Znajomy pracował swego czasu jako pomoc techniczna od spraw telewizji cyfrowej. Pewnego razu dostał taki oto telefon:

- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- BO MI NIE DZIAŁA!!!

Znajomy zaczął krok po kroku tłumaczyć Piekielnemu co, gdzie i jak ma podłączyć bądź sprawdzić. Tamten, co ciekawe, potwierdzał wszystko, że zrobione to i owo, bo w instrukcji tak było napisane itp. Rozmowa trwała dobre pół godziny. Ponieważ telewizor nadal nie działał, znajomy zapytał (już chyba pół żartem, pół serio):

- A wtyczkę do prądu pan włożył do gniazdka?

Tu nastała chwila ciszy, po czym Piekielny wybąkał:

- No, nie... w instrukcji tego nie było...

Pomoc Techniczna

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 143 (181)

#79490

(PW) ·
| Do ulubionych
Jadę sobie spokojnie tramwajem, słuchając muzyki. Wzrok mam utkwiony na widokach za oknem. Pojazd zatrzymuje się na przystanku, na którym wsiada mnóstwo ludzi, po czym rusza dalej w trasę.

Nagle czuję jak ktoś pięścią, z całej siły, uderza mnie w głowę. Myślę sobie, ki czort, może ktoś mnie czymś uderzył. Po chwili jednak sytuacja się powtarza. Odwracam się, a obok mnie stoi facet, na oko 40- parę lat. Nie miał żadnych oznak niepełnosprawności. Gdy tylko zauważył mój wzrok na sobie, przysunął mi trzeci raz, tak że aż mi okulary na kolana spadły.

Wyjąłem słuchawki z uszu i spytałem:
- Powaliło cię, człowieku?

Facet jakby nie usłyszał, bo nic nie odpowiedział. Chciał mnie znowu uderzyć, ale tym razem zrobiłem unik. Pytam znowu:
- No wali cię czy co?

Nagle jakiś inny współpasażer odkrzyknął w moją stronę:
- Dobra, uspokój się!

I ustąpił memu napastnikowi miejsca. Dopiero wtedy zauważyłem, że ledwo się porusza, nieco kulał. Nim wysiadłem na moim przystanku, wycedziłem do "boksera":
- Wystarczyło poprosić. Jak się nie umie żyć w społeczeństwie, to się z domu nie wychodzi.

Wypowiedź tę skwitował facet, który ustąpił miejsca:
- Strasznie byłeś zmęczony, co?

Sam nie wiem, kto był piekielny: kulawy, który przechodzi od razu do rękoczynów czy współpasażer, który go bronił?

Pomijam wszechotaczającą znieczulicę…

tramwaje

Skomentuj (28) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 174 (204)
zarchiwizowany

#78591

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Za niecałe trzy tygodnie żenię się.

Chciałbym opisać piekielność mojej przyszłej teściowej.Nim to jednak zrobię,winien jestem Wam paru wyjaśnień.

Otóż rodzice mojej Lubej są od 15 lat po rozwodzie.Tata mieszka z swoimi rodzicami na wsi,dość daleko od naszego miejsca zamieszkania (jest to miejscowość rodzinna mojej przyszłej żony).Ma nową partnerkę.Mama natomiast mieszka w naszej miejscowości.Początkowo mieszkała u swoich rodziców,a później wyprowadziła się do swojego partnera.Mojw Luba jest jedynym dzieckiem dla tych ludzi,co za tym idzie piekielność,którą tu opiszę jest dla całej rodziny niepojęta.

Ogromną rolę w przygotowaniu wesela prócz mnie i Lubej odgrywali moi rodzice.Gdy tylko się zaręczyliśmy,chcieli koniecznie się spotkać z moją przyszłą teściową.Do spotkania doszło,aczkolwiek mama Lubej stwierdziła,że zarabia tyle i tyle (standardowa pensja - 1500 zł) i ona nie pomoże w realizacji tego ważnego dla córki dnia.Po powrocie ze spotkania moi rodzice jakoś to przełknęli,choć moja mama stwierdziła,że choćby po 100 zł odłożyła to mogłaby parę osób spłacić.No cóż...

"Teściowa" w ogóle nie interesuje się moją Lubą.Dziadkowie,u których mieszkała,twierdzą,iż to oni ją wychowali,chodzili na wywiadówki,do lekarza,etc.Całe dotychczasowe życie Luba twierdzi,że jej rodzice się rozwiedli przez niezgodność charakterów.Ostatnio jednak zaczynam mieć wątpliwości,gdyż niedawno zadzwoniła piekielna.Odebrała moja Luba.Czego się dowiedziała?

Otóż jej mama stwierdziła,że ona przemyślała i że nie przyjdzie jej pobłogosławić u mnie w domu,bo jej były mąż tam będzie.Ponadto nie wie,czy w ogóle będzie.Na pytanie Lubej,czy o czymś nie wie o rozwodzie i jego okolicznościach,usłyszała trzask słuchawki.Zadzwoniła do mojej mamy.Ta uruchomiła mego tatę,który w "żołnerskich" słowach starał się piekielnej do rozumu przemówić.

Do teraz nie mogę pojąć,jak przez lata nie można było zajmować się własnym dzieckiem (bo po co je zabierała do siebie po rozwodzie?).Nie współorganizować wesela,a teraz,na krótko przed,powiedzieć coś tak ohydnego? Nadmienię,że to Luba jej załatwiła pracę,to ona ją wspierała...

Zdaje się,że ozdobne podziękowania dla niej pójdą na serwisie aukcyjnym...

Teściowa

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -5 (25)
zarchiwizowany
Pracuję w McDonald's.

Ktoś kiedyś napisał w Internecie,iż "do Maca przychodzą ludzie,którzy kupują kanapkę za 5 złotych,a czują się jakby byli królami".Oczywiście jest wielu wspaniałych ludzi,którzy są bardzo ugodowi,podczas sporego ruchu czekają cierpliwie,rozumieją,że każdy z pracowników ma tylko dwie ręce.

Aby trzymač się jednak tematyki Piekielnych,oto przykłady niektórych zachowań,których do dziś nie jestem w stanie zrozumieć:

1.Czytanie.

Moim obowiązkiem na linii McDrive jest zapytanie Gościa,czy zamówienie,które złożył,zgadza się na ekranie pod głośniczkiem.Często zdarza się,że albo podczas pytania słychać pisk opon i ruszanie w kierunku okienka,albo "chyba ta".Później okazuje się,że Gość nie otrzymał tego,co chciał (i chodzi tu o np.małą kawę miast średniej).Ludzie,poświęćcie chwilę na odczytanie zamówienia.To pomaga.

2.Traktowanie innych "z góry".

Takich ludzi można spotkać wszędzie.Z mojej pracy podam parę przykładów:

Raz gość wysypał mi same drobne na parapet,mimo wyciągniętej przeze mnie ręki,a w trakcie liczenia odjechał po odbiór.Pech chciał,źe miał tylko zamówione duże frytki i dostał je natychmiast.Jak się można domyśleć,dał za mało pieniędzy.Myślał,że jak zajmie mnie liczeniem "żółciaków" to zje za mniej.No cóż,udało mu się...

Koleżanka wydawała kawę na McDrive.Obowiązkiem jest podanie kawy na tekturowej tacce,aby gość nie oblał się.Można kawę wyjąć i ową tackę oddać,podziękować,ale po co? Lepiej poczekać,aż pracownik się odwróci i cisnąć nią w plecy,odjeżdżając z rechotem.

Miałem na linii McDrive pliki papierowych kuponów.Gdy Gość podjechał,zapłacił i gdy szukałem reszty i chciałem ją wydać,włożył rękę do okienka (sic!) i warknął:

-Dobra,dawaj tylko kupony,bo widzę,że masz.

Trochę mnie to przeraziło,bo kasetkę miałem otwartą.Na szczęście wziął kupony i odjechał.

Na koniec największy apel: zrozumcie,że nikt nie ma daru czytania w myślach.Nieraz zdarzyło się,że Gość złożył "kilometrowe" zamówienie,a na końcu dodawał: "i to wszystko na kupony" albo w przypadku kawy: "mam na to kuponik" (najczęściej tuż przy okienku).

Jeśli historia się spodoba,wrzucę coś więcej.
Pozdrawiam.
:)

McD

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (26)