Profil użytkownika
OSP ♂
| Zamieszcza historie od: | 13 lutego 2012 - 14:42 |
| Ostatnio: | 31 października 2025 - 12:41 |
- Historii na głównej: 81 z 123
- Punktów za historie: 36269
- Komentarzy: 269
- Punktów za komentarze: 1876
poczekalnia
Skomentuj
(1)
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Szkolenie BHP, a dokładniej głupota na nim.
Owa głupota to maseczka do robienia sztucznego oddychania. Na szkoleniu pan z BHP twierdzi że to gówno pozwala zrobić sztuczne oddychanie z taką samą efektywnością jak bez tego. Taa, jasne. Do dziś pamiętam jak na szkoleniu z Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy, ktoś zapytał instruktora o te maseczki.
"Jak się k...a, brzydzisz gościa któremu masz zrobić sztuczne oddychanie, bo jest zarzygany, zakrwawiony, zasmrodzony, to oczyść mu drogi oddechowe i rób k...a masaż serca, a nie kombinuj z tym gównem."
Owa głupota to maseczka do robienia sztucznego oddychania. Na szkoleniu pan z BHP twierdzi że to gówno pozwala zrobić sztuczne oddychanie z taką samą efektywnością jak bez tego. Taa, jasne. Do dziś pamiętam jak na szkoleniu z Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy, ktoś zapytał instruktora o te maseczki.
"Jak się k...a, brzydzisz gościa któremu masz zrobić sztuczne oddychanie, bo jest zarzygany, zakrwawiony, zasmrodzony, to oczyść mu drogi oddechowe i rób k...a masaż serca, a nie kombinuj z tym gównem."
Ocena:
28
(38)
Pożar stodoły.
Kto był na takim pożarze, ten wie, że wody trzeba bardzo dużo. Zanim w ogóle wejdziesz żeby siano przewalać i przelewać to wywalone, musisz ugasić i zdemontować uszkodzoną więźbę dachową, tłumiąc w międzyczasie palące się siano.
KDR (kierujący działaniami ratunkowymi) posyła mnie i kolegę na poszukiwanie hydrantu. Patrzymy w e-remizę i mamy hydrant na sąsiedniej posesji. No to idziemy do sąsiada i hydrant jest. 60 cm nad ziemią, a zasuwa do niego pod trawnikiem. Szybki powrót do samochodu po szpadel, odkopanie zasuwy, otwarcie i mamy wodę. Sukces? No prawie.
Nasz sąsiad w połowie akcji, przybiega pytać dlaczego zniszczyliśmy mu trawnik. Widocznie dla niego był ważniejszy od płonącej stodoły sąsiada.
Kto był na takim pożarze, ten wie, że wody trzeba bardzo dużo. Zanim w ogóle wejdziesz żeby siano przewalać i przelewać to wywalone, musisz ugasić i zdemontować uszkodzoną więźbę dachową, tłumiąc w międzyczasie palące się siano.
KDR (kierujący działaniami ratunkowymi) posyła mnie i kolegę na poszukiwanie hydrantu. Patrzymy w e-remizę i mamy hydrant na sąsiedniej posesji. No to idziemy do sąsiada i hydrant jest. 60 cm nad ziemią, a zasuwa do niego pod trawnikiem. Szybki powrót do samochodu po szpadel, odkopanie zasuwy, otwarcie i mamy wodę. Sukces? No prawie.
Nasz sąsiad w połowie akcji, przybiega pytać dlaczego zniszczyliśmy mu trawnik. Widocznie dla niego był ważniejszy od płonącej stodoły sąsiada.
pożar trawnik
Ocena:
147
(159)
Podobno numer 112 powstał, żeby ułatwić powiadamianie ratunkowe.
Kolega odcinał przęsła od płotu szlifierką kątową. Pękła mu tarcza, osłona uratowała mu twarz i klatkę piersiową przed odłamkami, ale jeden z odłamków wbił mu się w wewnętrzną stronę uda. BLISKO TĘTNICY. Krew się leje, więc kolega uciska ranę wokół odłamka.
Dzwoni na 112, tam operatorka zbiera od niego wywiad, wklepuje w "formatkę" i przełącza go do dyspozytornii pogotowia ratunkowego(krew się leje). Dyspozytor ponownie zbiera od niego wywiad, zadając dokładnie te same pytania. Po jakichś 2 minutach od zakończenia rozmowy przyjeżdża karetka.
Nie piekielne? To pomyślcie że jesteście z waszym rodzicem w lesie na spacerze. Rodzic dostaje zawału. Pierwszy wywiad trwa minutę, drugi też, to dwie minuty z "dziesięciu złotych minut" do uratowania czyjegoś zdrowia/życia.
Ja, jako strażak z KPP (kwalifikowana pierwsza pomoc) powiedziałbym tylko: "dzień dobry, nazywam się OSP jestem w tym a tym miejscu, mam poszkodowanego z NZK (nagłe zatrzymanie krążenia), przystępuje do RKO(resuscytacja krążeniowo-oddechowa)". Na kursie KPP uczono nas, że dyspozytor powinien wszystko zrozumieć i zadysponować odpowiednie siły i środki. Z tym poziomem operatorów 112 wątpię w to.
Kolega odcinał przęsła od płotu szlifierką kątową. Pękła mu tarcza, osłona uratowała mu twarz i klatkę piersiową przed odłamkami, ale jeden z odłamków wbił mu się w wewnętrzną stronę uda. BLISKO TĘTNICY. Krew się leje, więc kolega uciska ranę wokół odłamka.
Dzwoni na 112, tam operatorka zbiera od niego wywiad, wklepuje w "formatkę" i przełącza go do dyspozytornii pogotowia ratunkowego(krew się leje). Dyspozytor ponownie zbiera od niego wywiad, zadając dokładnie te same pytania. Po jakichś 2 minutach od zakończenia rozmowy przyjeżdża karetka.
Nie piekielne? To pomyślcie że jesteście z waszym rodzicem w lesie na spacerze. Rodzic dostaje zawału. Pierwszy wywiad trwa minutę, drugi też, to dwie minuty z "dziesięciu złotych minut" do uratowania czyjegoś zdrowia/życia.
Ja, jako strażak z KPP (kwalifikowana pierwsza pomoc) powiedziałbym tylko: "dzień dobry, nazywam się OSP jestem w tym a tym miejscu, mam poszkodowanego z NZK (nagłe zatrzymanie krążenia), przystępuje do RKO(resuscytacja krążeniowo-oddechowa)". Na kursie KPP uczono nas, że dyspozytor powinien wszystko zrozumieć i zadysponować odpowiednie siły i środki. Z tym poziomem operatorów 112 wątpię w to.
Ocena:
147
(171)
Kwiatek z walnego zebrania.
Na zebranie zaprosiliśmy lokalnego (p)osła. Oczywiście byli też delegat z związku oraz oficer z komendy powiatowej który jak zwykle odczytał ile wyjazdów miały poszczególne jednostki w gminie i powiecie. W tym roku z 74 wyjazdami na koncie mieliśmy 2 miejsce w powiecie.
Nasz "kochany" poseł skomentował ilość wyjazdów tak: "Liczę, że w przyszłym roku będziecie mieć jeszcze więcej wyjazdów żeby wykorzystać ten sprzęt, który otrzymaliście i przyniesiecie w ten sposób chlubę naszej gminie i waszej służbie".
Jak dla mnie moglibyśmy wcale nie mieć wyjazdów do akcji, bo każdy nasz wyjazd to czyjeś nieszczęście.
Na zebranie zaprosiliśmy lokalnego (p)osła. Oczywiście byli też delegat z związku oraz oficer z komendy powiatowej który jak zwykle odczytał ile wyjazdów miały poszczególne jednostki w gminie i powiecie. W tym roku z 74 wyjazdami na koncie mieliśmy 2 miejsce w powiecie.
Nasz "kochany" poseł skomentował ilość wyjazdów tak: "Liczę, że w przyszłym roku będziecie mieć jeszcze więcej wyjazdów żeby wykorzystać ten sprzęt, który otrzymaliście i przyniesiecie w ten sposób chlubę naszej gminie i waszej służbie".
Jak dla mnie moglibyśmy wcale nie mieć wyjazdów do akcji, bo każdy nasz wyjazd to czyjeś nieszczęście.
Ocena:
122
(126)
Przy ograniczonej widoczności normalny kierowca redukuje prędkość, bezmyślny człowiek za kierownicą nic sobie nie robi z warunków panujących wokół.
Wczorajszy wyjazd do wypadku. Noc, gęsta mgła, widoczność na ok. 30 m. Pan nie zauważył zbliżającego się auta i wymusił pierwszeństwo. Po dojeździe na miejsce (byliśmy na zabezpieczeniu rejonu) rozstawiamy się zgodnie z procedurą(auto na skos, dojazd dla karetki).
Auto cały czas stoi na "błyskach", ja zaś wchodzę na dach w celu rozstawienia masztu oświetleniowego. W momencie gdy ustawiam odpowiednio najaśnice, słyszę pisk hamowania. Zdążyłem się tylko chwycić masztu, gdy w nasze auto uderzyło audi z czterema młodymi chłopakami w środku.
I tak nam przybywa poszkodowanych na wypadku drogowym.
Wczorajszy wyjazd do wypadku. Noc, gęsta mgła, widoczność na ok. 30 m. Pan nie zauważył zbliżającego się auta i wymusił pierwszeństwo. Po dojeździe na miejsce (byliśmy na zabezpieczeniu rejonu) rozstawiamy się zgodnie z procedurą(auto na skos, dojazd dla karetki).
Auto cały czas stoi na "błyskach", ja zaś wchodzę na dach w celu rozstawienia masztu oświetleniowego. W momencie gdy ustawiam odpowiednio najaśnice, słyszę pisk hamowania. Zdążyłem się tylko chwycić masztu, gdy w nasze auto uderzyło audi z czterema młodymi chłopakami w środku.
I tak nam przybywa poszkodowanych na wypadku drogowym.
Ocena:
178
(184)
Wyjazd do wypadku, ale piekielni byli gapie.
Wypadek poważny, na skrzyżowaniu drogi powiatowej z gminną. Trzy z pięciu osób uczestniczących w wypadku karetki zabrały do szpitala, w tym jedna w ciężkim stanie od razu pojechała do szpitala wojewódzkiego. W takim przypadku zabezpieczamy miejsce wypadku i czekamy na policyjne ogniwo wypadkowe (ewentualnie prokuratora, ale on najczęściej się zjawia przy wypadkach śmiertelnych).
Jako, że rozbite samochody nie blokują przejazdu całkowicie puszczamy ruch wahadłowo. W międzyczasie PSP udaje się do bazy, a my zostajemy z lokalną OSP. Dwóch strażaków kieruje ruchem, a reszta (9) kręci się przy samochodach.
Wtedy podchodzi do mnie dwóch młodych chłopaków i pyta się dlaczego nic nie robimy? Ja odpowiadam, że czekamy na ogniwo wypadkowe żeby policja mogła zrobić sobie dokumentację wypadku. Na to jeden z nich rzuca: "No czekają, a 30 złotych za godzinę leci."(na tyle nasza rada gminy ustaliła wysokość ekwiwalentu dla strażaków na ten rok).
Na moje: "To co może chcesz się zapisać do OSP, jeździć z nami do pożarów, przy których trzeba się zapieprzać i do podtopień przy których trzeba się orobić?" nagle milkną i odchodzą.
Wypadek poważny, na skrzyżowaniu drogi powiatowej z gminną. Trzy z pięciu osób uczestniczących w wypadku karetki zabrały do szpitala, w tym jedna w ciężkim stanie od razu pojechała do szpitala wojewódzkiego. W takim przypadku zabezpieczamy miejsce wypadku i czekamy na policyjne ogniwo wypadkowe (ewentualnie prokuratora, ale on najczęściej się zjawia przy wypadkach śmiertelnych).
Jako, że rozbite samochody nie blokują przejazdu całkowicie puszczamy ruch wahadłowo. W międzyczasie PSP udaje się do bazy, a my zostajemy z lokalną OSP. Dwóch strażaków kieruje ruchem, a reszta (9) kręci się przy samochodach.
Wtedy podchodzi do mnie dwóch młodych chłopaków i pyta się dlaczego nic nie robimy? Ja odpowiadam, że czekamy na ogniwo wypadkowe żeby policja mogła zrobić sobie dokumentację wypadku. Na to jeden z nich rzuca: "No czekają, a 30 złotych za godzinę leci."(na tyle nasza rada gminy ustaliła wysokość ekwiwalentu dla strażaków na ten rok).
Na moje: "To co może chcesz się zapisać do OSP, jeździć z nami do pożarów, przy których trzeba się zapieprzać i do podtopień przy których trzeba się orobić?" nagle milkną i odchodzą.
Ocena:
123
(139)
Co się dzieje jak ktoś ma monopol na rynku? Winduje ceny w GÓRĘ.
Od kilku lat Ochotnicze Straże Pożarne mogą zaopatrywać się w sprzęt tam gdzie chcą. Jeśli tylko sprzęt spełnia normy, nie widzę w tym nic złego. Ale dawniej wszyscy musieli zaopatrywać się przez Związek Ochotniczych Straży Pożarnych.
Przykładowo dziś mimo inflacji w prywatnej firmie można kupić mundur galowy za około 700 zł(mundur, koszula, krawat i czapka). Za czasów gdy wszelkie zakupy szły przez związek kosztowało to ok. 600 złotych. Podobnie jest z mundurami bojowymi i innym sprzętem.
Nasi rządzący chcą zmienić obecny system na stary. Kto na tym skorzysta? Zarząd Związku Ochotniczych Straży Pożarnych czyli pan Waldemar Pawlak i spółka.(https://wiadomosci.onet.pl/krakow/zmiany-w-finansowaniu-osp-waldemar-pawlak-chce-kontrolowac-srodki/g5bdq3d)
W artykule mowa jest też o "nierównym" rozdysponowaniu środków, gdyż najwięcej dostają jednostki z KSRG. A kto ma te fundusze dostawać? Jednostka z Zadupia Mniejszego która ma rocznie 1-2 wyjazdy do akcji, czy jednostka z KSRG mająca przynajmniej 70 wyjazdów rocznie
Od kilku lat Ochotnicze Straże Pożarne mogą zaopatrywać się w sprzęt tam gdzie chcą. Jeśli tylko sprzęt spełnia normy, nie widzę w tym nic złego. Ale dawniej wszyscy musieli zaopatrywać się przez Związek Ochotniczych Straży Pożarnych.
Przykładowo dziś mimo inflacji w prywatnej firmie można kupić mundur galowy za około 700 zł(mundur, koszula, krawat i czapka). Za czasów gdy wszelkie zakupy szły przez związek kosztowało to ok. 600 złotych. Podobnie jest z mundurami bojowymi i innym sprzętem.
Nasi rządzący chcą zmienić obecny system na stary. Kto na tym skorzysta? Zarząd Związku Ochotniczych Straży Pożarnych czyli pan Waldemar Pawlak i spółka.(https://wiadomosci.onet.pl/krakow/zmiany-w-finansowaniu-osp-waldemar-pawlak-chce-kontrolowac-srodki/g5bdq3d)
W artykule mowa jest też o "nierównym" rozdysponowaniu środków, gdyż najwięcej dostają jednostki z KSRG. A kto ma te fundusze dostawać? Jednostka z Zadupia Mniejszego która ma rocznie 1-2 wyjazdy do akcji, czy jednostka z KSRG mająca przynajmniej 70 wyjazdów rocznie
"Dobra Zmiana"
Ocena:
98
(104)
Zima zaskoczyła drogowców. Przyszła. I sypnęła obficie śniegiem.
Nasi "kochani" drogowcy jak zwykle nie dają rady odśnieżyć wszystkich ulic i chodników. Trzeba im pomóc. No to lokalne drogi niech odśnieżą strażacy z OSP. Niech sobie zrobią pług i zepchną śnieg do rowów.
Tak pomyślał sobie nasz sołtys. Zapomniał o paru rzeczach:
1. OSP nie służy do wyręczania służb komunalnych.
2. Auta strażackiego które mamy od 2 lat nie możemy modyfikować w taki sposób.
3. Gmina wymaga od nas kilometrówki oraz spisania motogodzin od KAŻDEGO wyjazdu.
4. Co będzie jak przyjdzie nam wyjechać do akcji, a samochód będzie poza remizą(tak wiem, można wrzucić nomexy do auta na czas takiego wyjazdu, ale nie będziemy jeździć w 5-6 żeby odśnieżać).
5. Z czego i jak mamy zrobić ten CHOLERNY PŁUG?!
Tak, niektóre jednostki tak robią, ale nie znam ich sytuacji. Może tam inaczej się rozliczają z gminą z paliwa, może mają starsze auta, może nie są w KSRG. W każdym bądź razie okazaliśmy się nieczułymi ch*jami, którzy nie chcą pomóc biednym mieszkańcom.
Nasi "kochani" drogowcy jak zwykle nie dają rady odśnieżyć wszystkich ulic i chodników. Trzeba im pomóc. No to lokalne drogi niech odśnieżą strażacy z OSP. Niech sobie zrobią pług i zepchną śnieg do rowów.
Tak pomyślał sobie nasz sołtys. Zapomniał o paru rzeczach:
1. OSP nie służy do wyręczania służb komunalnych.
2. Auta strażackiego które mamy od 2 lat nie możemy modyfikować w taki sposób.
3. Gmina wymaga od nas kilometrówki oraz spisania motogodzin od KAŻDEGO wyjazdu.
4. Co będzie jak przyjdzie nam wyjechać do akcji, a samochód będzie poza remizą(tak wiem, można wrzucić nomexy do auta na czas takiego wyjazdu, ale nie będziemy jeździć w 5-6 żeby odśnieżać).
5. Z czego i jak mamy zrobić ten CHOLERNY PŁUG?!
Tak, niektóre jednostki tak robią, ale nie znam ich sytuacji. Może tam inaczej się rozliczają z gminą z paliwa, może mają starsze auta, może nie są w KSRG. W każdym bądź razie okazaliśmy się nieczułymi ch*jami, którzy nie chcą pomóc biednym mieszkańcom.
Ocena:
164
(174)
Wyjazd do wypadku.
Na miejscu mamy zderzenie na skrzyżowaniu. Pani w hatchbacku wyjechała pod ciężarówkę która miała pierwszeństwo.
Zagapiła się? Nie, paniusia widziała ciężarówkę i hamowała, tylko nie zatrzymała się dość szybko i wyjechała aż na drugi pas. Z powodu prędkości? Nie bo ona hamowała silnikiem. DLACZEGO? A bo hamulce BYŁY NIESPRAWNE.
Ręce i wszystko co mogło nam opaść, opadło.
Na miejscu mamy zderzenie na skrzyżowaniu. Pani w hatchbacku wyjechała pod ciężarówkę która miała pierwszeństwo.
Zagapiła się? Nie, paniusia widziała ciężarówkę i hamowała, tylko nie zatrzymała się dość szybko i wyjechała aż na drugi pas. Z powodu prędkości? Nie bo ona hamowała silnikiem. DLACZEGO? A bo hamulce BYŁY NIESPRAWNE.
Ręce i wszystko co mogło nam opaść, opadło.
Ocena:
125
(131)
Brak znajomości przepisów drogowych w niektórych przypadkach czasem mnie poraża.
Jak zapewne część z was wie, kolumna pojazdów wojskowych jest traktowana jako jeden pojazd. To znaczy że nie można się wpakować swoim autem pomiędzy pojazdy kolumny. Niestety nie wszyscy o tym wiedzą.
Wyjazd do wypadku. Kolumna pojazdów wojskowych jechała przez rondo i pani w małym autku(jeden ze smartów, tych 2 osobowych aut miejskich) wpakowała się prościuteńko pod wojskowego Jelcza. Kierowca ciężarówki nawet próbował hamować, ale terenowe opony i masa skutecznie mu to uniemożliwiły.
Dlaczego pani w smarcie wpakowała się pod ciężarówkę?
"Przecież ja byłam na rondzie, a on dopiero wjeżdżał. POWINIEN MI USTĄPIĆ PIERWSZEŃSTWA!"
Jak zapewne część z was wie, kolumna pojazdów wojskowych jest traktowana jako jeden pojazd. To znaczy że nie można się wpakować swoim autem pomiędzy pojazdy kolumny. Niestety nie wszyscy o tym wiedzą.
Wyjazd do wypadku. Kolumna pojazdów wojskowych jechała przez rondo i pani w małym autku(jeden ze smartów, tych 2 osobowych aut miejskich) wpakowała się prościuteńko pod wojskowego Jelcza. Kierowca ciężarówki nawet próbował hamować, ale terenowe opony i masa skutecznie mu to uniemożliwiły.
Dlaczego pani w smarcie wpakowała się pod ciężarówkę?
"Przecież ja byłam na rondzie, a on dopiero wjeżdżał. POWINIEN MI USTĄPIĆ PIERWSZEŃSTWA!"
Ocena:
120
(134)