Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

OSP

Zamieszcza historie od: 13 lutego 2012 - 14:42
Ostatnio: 18 lutego 2020 - 16:37
  • Historii na głównej: 54 z 95
  • Punktów za historie: 29513
  • Komentarzy: 233
  • Punktów za komentarze: 1141
 

#86033

(PW) ·
| Do ulubionych
Szwagier chyba mnie znienawidził.

Remontował dom odziedziczony po wujku. Jako, że ode mnie do tego domu jest ok. 200 km, to nie bardzo mogłem mu pomóc i doradzić (to chyba z perspektywy czasu ważniejsze). Miesiąc temu skończył i zaprosił na "parapetówkę".

Pojechaliśmy z moją żoną na imprezę. Ja zaś z ciekawości obejrzałem sobie cały dom. Po zwiedzaniu mówię do szwagra: "Wiesiek w razie jakiegokolwiek pożaru, to wy się nawet nie obudzicie, a nawet jeśli, to zmieniłeś ten dom w śmiertelną pułapkę" - i zacząłem mu wyliczać błędy, które popełnił:

1) Piec "trociak" z otwartym popielnikiem w celu dostępu powietrza do spalania i zmagazynowanie opału w kotłowni ("Wymień go jak najprędzej").
2) Brak drzwi do kotłowni ("zasłonka wystarczy, hehe").
3) Jedno wyjście i to tuż obok kotłowni.
4) Na korytarzu na ścianach boazeria, a na suficie drewniane kasetony ("jak się to zajmie, to wytworzy ci do 800 stopni Celsjusza na korytarzu").
5) Brak drzwi do sypialni.
6) Brak jakiejkolwiek czujki dymu ("najtańsza kosztuje 20 złotych, kup jak najprędzej").

Impreza dla nas skończyła się wielką kłótnią ("O nie pomógł, a teraz się mądrzy! Wielki strażak z OSP w Pipidówce Mniejszej"), po której trzasnąłem drzwiami i pojechałem do domu. Wszystkim którzy uważają że mój szwagier jednak ma rację polecam obejrzeć:

Jest to kampania http://cfbt.pl/, gdzie bardzo dobrze wytłumaczyli jakie zagrożenia niesie ze sobą pożar w domu.

Skomentuj (51) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 142 (156)

#86022

(PW) ·
| Do ulubionych
Dlaczego molochy typu PKS, Poczta Polska i PKP nie radzą sobie na wolnym rynku? W skrócie: złe zarządzanie i biurokracja.

Wypadek samochodu ciężarowego Poczty Polskiej. Na drodze wojewódzkiej pani wpadła w poślizg i zderzyła się czołowo z ciężarowym. Kierowca ciężarówki wyszedł z wypadku bez szwanku, a pani w ciężkim stanie trafiła do szpitala.

Niestety uszkodzenia ciężarówki wykluczały dalszą jazdę. I tu zaczyna się cyrk. Kierowca musiał SAM zorganizować pomoc drogową i ją opłacić. Panowie z pomocy drogowej uznali że ciężarówki nie da się holować na zwykłym holu, tylko trzeba podnieść ją na "widelcu", ale oni nie będą ryzykować i holować z pełnym ładunkiem.

W efekcie trzeba czekać na drugą ciężarówkę poczty, która pojawia się dopiero po 3 godzinach. Po godzinie przeładunku możemy w końcu odblokować drogę wojewódzką.

Dla porównania wypadek "TIRA" DHL:
Pół godziny po zadzwonieniu na infolinię DHL przez dyżurnego na komendzie(kierowca w szoku, niekomunikatywny) pojawia się dwa samochody ciężarowe tej firmy, a 10 minut później brygadzista i czterech pracowników do przeładunku.

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 161 (181)

#85931

(PW) ·
| Do ulubionych
Przy ograniczonej widoczności normalny kierowca redukuje prędkość, debil za kierownicą nic sobie nie robi z warunków panujących wokół.

Wczorajszy wyjazd do wypadku. Noc, gęsta mgła, widoczność na ok. 30 m. Pan nie zauważył zbliżającego się auta i wymusił pierwszeństwo. Po dojeździe na miejsce (byliśmy na zabezpieczeniu rejonu) rozstawiamy się zgodnie z procedurą(auto na skos, dojazd dla karetki).

Auto cały czas stoi na "błyskach", ja zaś wchodzę na dach w celu rozstawienia masztu oświetleniowego. W momencie gdy ustawiam odpowiednio najaśnice, słyszę pisk hamowania. Zdążyłem się tylko chwycić masztu, gdy w nasze auto uderzyło audi z czterema młodymi chłopakami w środku.

I tak nam przybywa poszkodowanych na wypadku drogowym.

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 231 (237)

#85747

(PW) ·
| Do ulubionych
Wczorajszy wyjazd.

Jedziemy do płonącej stodoły. Po drodze musimy przejechać przez odcinkowy pomiar prędkości, ale jako pojazd uprzywilejowany możemy przekroczyć prędkość, więc nie jedziemy 50 km/h .

Zaraz za nami ustawił się SUV Land Rovera i jedzie maksimum 5 metrów od nas żebyśmy go zasłonili przed kamerą.

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 112 (124)

#85170

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia od znajomego o marnowaniu publicznych pieniędzy.

Jego jednostka OSP ma Stara 244 i stara się o nowy wóz. Dwa lata wcześniej sąsiednia jednostka dostała nowy wóz. Można powiedzieć, że nówkę sztukę prosto z salonu. Auto oficjalnie jest własnością gminy (gmina musiała swoje dołożyć, dodatkowo dotacja z funduszu ochrony środowiska i ministerstwa sprawiedliwości).

Jednostka znajomego jest w KSRG i tylko w tym roku miała ponad pół setki wyjazdów do akcji. A nowy wóz w sąsiedniej miejscowości przez dwa lata był w akcji może PIĘĆ razy.

Krótko mówiąc - MILION złotych WPI@@DOLONE w błoto.

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 115 (153)

#85332

(PW) ·
| Do ulubionych
Wyjazd do wypadku.

Jedziemy z komendy, bo akurat byliśmy na zabezpieczeniu. Jesteśmy pierwsi na miejscu, nawet przed pogotowiem. W wypadku dwa auta zderzyły się czołowo. Sprawca jechał na "podwójnym gazie" i ścinał zakręt. Rozbite czoło i złamane żebro.

Gorzej z poszkodowanymi: kierowca pęknięta miednica oraz kość udowa, a pasażerka złożyła się jak scyzoryk tzn. głowa w kolanach i leży przed fotelem, tam gdzie zwykle trzymamy nogi. I tu następuje typowy mindfuck: ku*wa, jak?!

Otóż nasza droga pasażerka jechała bez pasów z nogami na desce rozdzielczej. Dzięki temu do końca życia będzie jeździć na wózku.

I jeszcze apel do kierowców. Jeśli wasza żona/narzeczona/siostra/etc. postanowi podróżować w ten sposób, starajcie się ją od tego odwieść. A jeśli się uprze, jest jeden sposób: gwałtowne hamowanie (min 30 km/h straty w 3 s.). Zaliczycie może kobiecego focha, ale kiedyś może to uratować jej zdrowie, a nawet życie.

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 184 (194)

#85277

(PW) ·
| Do ulubionych
Dziś spotkałem SUPER-RATOWNIKA (dalej SR).

Akurat tak się złożyło, że jako jednostka z KSRG, pojechaliśmy w zastępstwie karetki do osoby pokąsanej przez osy. Po zabezpieczeniu poszkodowanego, czyli w tym przypadku pozycja przeciwwstrząsowa i tlenoterapia bierna, czekamy na karetkę. Niestety nie w spokoju, bo pojawia się SR.

SR każe nam podać adrenalinę. Gdy oznajmiamy mu, że nie mamy i NIE możemy jej podawać, SR zaczyna się wściekać i chce szukać adrenaliny w naszej torbie. Zaczyna też uświadamiać nas, że powinniśmy mieć adrenalinę i glukagon (lek podnoszący poziom cukru we krwi stosowany przez cukrzyków) oraz aspirynę.

Z kolei standard Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy jasno mówi że JEDYNYM lekiem jaki możemy podać jest tlen. Alergikowi możemy pomóc wstrzyknąć sobie adrenalinę, ale to on musi ją sobie wstrzyknąć.

Poszkodowany przeżył, ale nie dzięki SR. Ech, strzeżcie się SUPER-RATOWNIKA bo jeszcze wam poda aspirynę, na którą jesteście uczuleni.

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 83 (99)

#85081

(PW) ·
| Do ulubionych
Pisałem kiedyś o tym jak idiota robił sobie selfie w strefie zadymionej(https://piekielni.pl/79206), ale wczorajszy przypadek debila go przebił.

Jako jednostka z KSRG jesteśmy wzywani czasem na zabezpieczenie rejonu tzn. chłopaki z PSP jadą na akcję, a my zajeżdżamy na komendę i czekamy na dyspozycje dyżurnego. Wczoraj tak nas wezwano. Po kilkudziesięciu minutach dyżurny wysłał nas do pożaru domu.

Wzywa starsza pani, która widzi pożar u sąsiada. Po 5 minutach jesteśmy na miejscu i widzę że dom się ostro pali(właściciel miał w środku boazerię na ścianach). Posyłam rotę z szybkim natarciem przez drzwi(zwykłe, drewniane, otwierane na zewnątrz, żaden opór dla "hooligana" https://cn2.strefa998.pl/3661-large_default/narzedzie-ratownicze-hooligan-rosnebauer.jpg).

W trakcie gaszenia dojeżdża autem syn właściciela i mówi mi że w jednym z pokoi jest drogi sprzęt elektroniczny i żebyśmy go ratowali. Ja odmawiam, mam tylko 6 ludzi (ja, kierowca, 4 ratowników), nie będę ryzykował. Facet chce sam tam wejść i szarpie się z jednym ze strażaków. Dopiero na moje: "Stój idioto! Dwa wdechy w środku i nie żyjesz!" się trochę uspokaja. Grozi jednak że nas pozwie i nie wypłacimy się do końca życia.

Po ugaszeniu ognia, okazuje się że "cenny" sprzęt jednak ocalał. Zastanawia mnie jednak czy warto ryzykować życie dla 2 laptopów wartych po około 4 tysiące złotych każdy i jakiegoś nowszego smartfona.

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 123 (135)

#85035

(PW) ·
| Do ulubionych
Zgoda między sąsiadami.

Wyjazd do sąsiedniej wsi, pali się dom od uderzenia pioruna. Poszkodowany miał małe podwórko i po wjechaniu 2 aut z PSP i auta lokalnej OSP okazało się, że nie ma już więcej miejsca. Więc dowódca z PSP kazał nam wjechać na podwórze sąsiada i stamtąd podać wodę przez drugie wejście na strych.

W momencie gdy rozwijamy szybkie natarcie, z domu wyskakuje sąsiad i krzyczy że on nie pozwoli by z jego podwórza gaszono dom tego jak to on określił "sku***syna". Spławiamy go mówiąc, że takie dostaliśmy rozkazy i z protestami wysyłamy do dowódcy z PSP.

Będąc już na drabinie i gasząc strych, nagle woda z szybkiego natarcia przestaje mi lecieć. Oglądam się i widzę że "przyjacielski sąsiad" upitolił nam siekierą 6m węża od szybkiego natarcia.

Ech, ci "kochani" sąsiedzi.

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 198 (200)

#85016

(PW) ·
| Do ulubionych
Janusz przy wypadku drogowym.

Kilka dni temu byliśmy wezwani do pożaru lasu, ale po drodze natknęliśmy się na wypadek drogowy. Pan zagapił się na dym i zjechał na przeciwległy pas ruchu.

Oczywiście w takiej sytuacji nie możemy jechać dalej, trzeba pomóc poszkodowanym. A żeby pomóc trzeba samemu być bezpiecznym, więc jako dowódca zastępu każę zablokować drogę (auto na skos, zostawiamy dojazd dla karetki, komunikat dla dyżurnego na PSP).

Po ocenie stanu poszkodowanych, wracając do auta(nie mogłem się porozumieć przez radiostację nasobną) widzę jak JANUSZ w swoim aucie pcha się przez dojazd dla karetki(wcześniej usunął pachołki drogowe które jeden z kolegów tam rozstawił). W krótkich żołnierskich słowach każę mu wycofać i nie zawracać nam głowy.

Po chwili widzę jak jeden z moich chłopaków mało nie wchodzi mu pod koła. Janusz wychodzi z auta i drze ryja na nas, że mu się śpieszy i żebyśmy go nie blokowali.

W tym samym momencie dojeżdża patrol "drogówki", Janusz jednak dalej drze ryja na nas i na policjantów. W efekcie traci prawo jazdy za "rażącą nieznajomość przepisów ruchu drogowego".

policja czasem się przydają

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 213 (221)