Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

OSP

Zamieszcza historie od: 13 lutego 2012 - 14:42
Ostatnio: 10 maja 2022 - 17:21
  • Historii na głównej: 73 z 114
  • Punktów za historie: 35222
  • Komentarzy: 257
  • Punktów za komentarze: 1732
 

#58634

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Nienawidzę trawowypalaczy!!

Właśnie wróciłem do domu z akcji. W domu nie było mnie od 10, wtedy ktoś podpalił trawy w mojej wsi. Wyjechaliśmy, zgasiliśmy sami bez pomocy PSP. Wracamy, dojeżdżamy do remizy i wywołuje nas oficer dyżurny z PSP, każąc jechać do kolejnego pożaru.

Znowu trawy, znowu jakiś idiota podpalił i trzeba to ugasić i to szybko, bo niedaleko jest młodnik (młody las sosnowy) i jak się zajmie, to we 2 wozy (mieliśmy wspierać OSP z KSRG) nie damy rady. Gdy meldujemy o zakończeniu działań, dyżurny kieruje nas na trzeci pożar.

Tym razem trawy i las samosiejka (na szczęście dość rzadki), a koło lasu jeszcze zwalone siano w kupę i to dużą. Samo ugaszenie traw poszło szybko, aczkolwiek 2 wozy się zakopały i musieliśmy je wyciągnąć. Najdłużej zeszło z tym sianem, które się zapaliło. Musieliśmy to wszystko rozrzucić i zlać wodą. W międzyczasie skończyła się woda na obu wozach które zostały. Na bazę docieramy o 18:30.

Mam nadzieję, że jutro nie będzie pożarów traw.

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 522 (602)
zarchiwizowany

#56722

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Nasze kochane media.

Ostatnio oglądałem serwisy informacyjne telewizyjne i przeglądałem internetowe . W każdym było jakie to nasze służby są wspaniałe, jak sobie świetnie radzą z skutkami orkanu "Ksawery", że strażacy interweniowali ponad tysiąc razy, itd.

Nikt nigdzie nie wspomniał że strażacy z PSP podczas tych akcji stanowili 20-25% zaangażowanych sił. Większość działań spadła na OSP.

Pewnie powiecie: "No tak, ale to była akcja na dużym obszarze, PSP nie może być wszędzie."
Dobra. Następny przykład: Pożar gazociągu w Jankowie Przygockim. 50% sił z OSP, znowu główne serwisy milczą o strażakach ochotnikach.

Dla lepszego zrozumienia sytuacji strażaków dość typową strukturę Straży Pożarnej w powiecie:
-Jedna jednostka Państwowej Straży Pożarnej(zazwyczaj w środku powiatu)
- 8-12 jednostek OSP będących w KSRG(1-3 w gminie)
- 30-50 jednostek zwykłych OSP.

Załóżmy więc że w jednej z gmin było oberwanie chmury, są liczne podtopienia. PSP ma 10-20 ludzi na zmianie z czego na bazie musi zostać przynajmniej 2. Co się wtedy dzieje? Wysyłają 2 wozy z pełną obsadą i wzywają OSP(w pierwszej kolejności te z KSRG).

Niestety tak nasz system ratowniczy został zorganizowany i musimy się z tym pogodzić, ale denerwuje mnie to że nikt nie chce przyznać że bez OSP nasz system ratowniczy zaliczałby glebę za glebą.

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 60 (244)

#51670

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Historia http://piekielni.pl/51665 przypomniała mi podobną.

W mojej miejscowości jest zakręt o 90 stopni, gdzie jadąc dzięki właścicielowi posesji na rogu nie widać co jest za zakrętem. Odizolował się on od drogi rzędem tuj wzdłuż granicy działki.

Mamy alarm. Po wyjeździe najkrótsza droga wypadła właśnie tamtędy. Jedziemy na sygnałach, dojeżdżamy do zakrętu, a za zakrętem mamusia z dzieckiem w wózku. Na środku drogi.

Kierowca dał ostro po hamulcach i na szczęście się zatrzymał. Nami na tyle rzuciło straszliwie, byłoby chyba dwa wstrząśnienia mózgu gdyby nie hełmy. Zaś mamuśka zaczęła się drzeć, że jeździmy jak wariaci, że dziecko jej obudziliśmy, że ona to zgłosi na policję.

Kobieta miała szczęście, że jechaliśmy Żukiem, którego ciężko rozpędzić pow. 60km/h i jest lekki (ok. 2,5t z ludźmi i sprzętem), bo gdyby jechał jakieś większy i szybszy wóz, zostałaby z niej i jej dziecka mozaika wkomponowana w asfalt.

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 544 (634)

#51625

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Historia od znajomego z OSP będącej w KSRG.

Syn gospodarza miał zebrać siano w balach i nie zdążył z jednej łąki zabrać ich przed deszczem. Zaraz po deszczu pojechał i zebrał. Wrzucił też to siano do stodoły, a na wierzch rzucił suche, żeby ojciec się nie spostrzegł.

Kilka dni później słoneczko porządnie dogrzewało, było gorąco i w stodole nastąpił samozapłon mokrego siana. Gospodarz zaraz stwierdził, że to sąsiad podpalił mu stodołę, bo widział go jak kręcił się godzinę wcześniej koło jego stodoły. PSP uznała sąsiada za niewinnego i określili przyczynę pożaru jako samozapłon, ale gość nie uwierzył bo jak powiedział: "Sąsiad ma znajomych w PSP i dlatego go bronią."

Dwa dni później w nocy wezwanie do tej samej wsi. Pali się stodoła sąsiada. Teraz jest pewność, że to podpalenie.

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 726 (768)

#51268

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Historia opowiedziana mi przez strażaka, który uczestniczył w gaszeniu pożaru w Kuźni Raciborskiej (http://www.ospraciaz.pl/readarticle.php?article_id=10 - dla niezorientowanych w temacie).

Z naszego województwa (jak zresztą ze wszystkich) wysłano kolumnę wozów. Kolumna formowała się w mieście wojewódzkim. W każdym powiecie formowały się mniejsze kolumny które wysyłano do stolicy województwa. Ze stolicy naszego powiatu jest do stolicy województwa 35 km.

Po drodze, około 10 km od stolicy powiatu, pali się las z którego pożarem lokalna OSP sobie nie radzi. Większość dowódców wozów zadeklarowała chęć pomocy lokalnej OSP, ale dowódca kolumny odmówił, twierdząc że mają być jak najszybciej na miejscu zgrupowania.

15 wozom strażackim nie zeszłoby ugaszenie tego pożaru długo. Później te same wozy stały 8 godzin pod komendą wojewódzką PSP, oczekując na inne jednostki.

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 387 (459)

#50338

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Historia z największego pożaru w jakiego gaszeniu uczestniczyłem.

Późną wiosną paliła się stodoła 25x15m. W środku był dość spory zapas siana i ponad 30 krów. Stodoła była kryta eternitem, przez co jej pożar było słychać w promieniu ok. 1,5km (dla niezorientowanych w temacie mocno nagrzany eternit strzela). Odłamki dachu spowodowały wybicie szyb w dwóch domach i trzech samochodach strażackich. Akcja trwała ponad 14 godzin. Szkody wynikłe z pożaru oszacowano na ćwierć miliona złotych.

A to wszystko dlatego że jeden pijaczyna uznał, że gospodarz-wdowiec bałamuci mu żonę. Kobieta ta odeszła od niego(pijaka) kilkanaście lat wcześniej, zorientowawszy się o poślubieniu człowieka mającego na celu przetwarzanie dowolnych ilości alkoholu na filtrat nerkowy.

Gospodarz zaś owdowiawszy kilka lat wcześniej, mający już dorosłych synów i mimo pięćdziesiątki na karku wciąż sprawny, poszukiwał kogoś kto zająłby się domem zanim pojawiłaby się jakaś synowa. Zatrudnił więc tę kobietę.

Na tej podstawie pijaczek dokonując skomplikowanych procesów myślowych, uznał że posiada wybujałe poroże. Z zemsty podpalił więc stodołę gospodarza.

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 733 (783)

#50160

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Właśnie wróciłem z akcji gaszenia gospodarstwa agroturystycznego. Było ono dość ciekawie zorganizowane, bo zamiast dużego domu z pokojami dla gości, były małe domki. Oprócz tego stajnia i stodoła. Wszystko to z drewna i do tego kryte strzechą.

Na miejscu byliśmy prawie jednocześnie z PSP (chłopaki miały w tym czasie dwa wypadki w innej części regionu). W momencie gdy dojechaliśmy paliły się prawie wszystkie domki. I to dość ostro. Od strony dowódcy z PSP pada rozkaz: "Brońcie na razie to co się nie pali (tj. 2 domki, stodoła i stajnia), a ja wzywam kolejne jednostki."

Zgodnie z rozkazem kierujemy więc wodę na zagrożone budynki. Jednak to się nie podoba właścicielowi, który uważa że powinniśmy gasić płonące budynki, a nie "lać wodę na to co się nie pali". Po chwili syn gospodarza kieruje się w moją stronę (byłem przodownikiem roty tj. trzymałem prądownicę) i chce mi wyrwać prądownicę. Strumień kieruje się wszędzie, tylko nie tam gdzie powinien iść. Kolega go odciągnął i mieliśmy przez chwilę spokój.

Jednak zaraz gospodarz zaczął mówić że my (strażacy) jesteśmy idiotami, bo lejemy wodę na to co się nie pali. Zaczął też podburzać ludzi przeciw nam. Dopiero pojawienie się policji i kolejnych jednostek uspokoiło sytuację.

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 557 (669)
zarchiwizowany

#49252

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Ledwo stopniał śnieg i trawy trochę obeschły, a już mamy wezwania do pożarów traw.

Dopiero co wróciłem od akcji gaszenia płonących traw. Akcja była dość męcząca gdyż z wierzchu mamy płonące suche trawy na podmokłej łące. Dodatkowo ogień kieruje się w stronę lasu. Raczej go nie podpali, ale dowódca woli nie ryzykować, więc trzeba się spieszyć.

Pożar ugasiliśmy zanim dotarł do lasu. Sprawca? Wiemy kto to zrobił, ale za rękę go nie złapaliśmy.

Najlepsze jest to że przed opadami śniegu też mieliśmy pożary traw, ale widocznie lokalni piromani uznali że tydzień sezonu traw to trochę mało, no nie?

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 24 (72)
zarchiwizowany

#49174

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Kumplowi na dom owaliło się drzewo rosnące przy nim. Nie wiem dokładnie dlaczego, bo gadał on coś o podmytych korzeniach i że było trochę przegniłe.

Drzewo opierało się o dom, więc stanowiło zagrożenie. Kolega usunął drzewo na własną rękę i nie zgłaszał nic do gminy.

Kilka dni temu otrzymał on wezwanie do zapłaty 64tys złotych za to usunięte drzewo, bo wyciął je bez pozwolenia. Ale to jeszcze nic, kolega poszedł z tym wezwaniem do gminy żeby wytłumaczyć całą sytuację i tu zacytuję tekst który usłuszał od urzędnika:"Jakby Pan zgłosił to do nas na piśmie to byśmy panu rozpatrzyli to podanie w ciągu miesiąca i wydali pozwolenie na usunięcie tego drzewa. Wtedy mógłby pan spokojnie wyciąć to drzewo."

Tak więc jeśli drzewo wywróci się wam na dom, dzwońcie do znajomych z OSP. Jeśli mają pilarkę na stanie to przyjadą, usuną i wy dodatkowo nie poniesiecie żadnych konsekwencji wycięcia drzewa.

Podziękujmy "ekologom"

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 187 (297)
zarchiwizowany

#48563

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Przeglądając demotywatory trafiłem na demota, który dość dobrze obrazuje zapotrzebowanie OSP na pieniądze(http://demotywatory.pl/4073058/Zdrowie-ratownika), a jednocześnie przypomniał mi on, o naszym problemie z zabezpieczeniem sprzętu.

Niecały rok temu skończył się remont naszej remizy, niestety wraz z końcem remontu znikły kraty w oknach garażowych. My zaś posiadamy 8 kompletów takich ubrań, 4 różne pompy, agregat prądotwórczy i masę innego sprzętu. Nasz majątek w sprzęcie(razem z nowym wozem) można wycenić na ok. 250tys złotych.

Nasz zarząd nieraz już zwracał się do urzędu gminy o poprawienie zabezpieczenia sprzętu choćby przez wstawienie krat do okien. Wójt zaś cały czas odmawia, każąc nam poczekać aż wstawi specjalne okna przeciwwłamaniowe.

Nam pozostaje stosować starą zasadę:"Im więcej papieru, tym d**a czystsza."

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 137 (209)