Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

OSP

Zamieszcza historie od: 13 lutego 2012 - 14:42
Ostatnio: 10 maja 2022 - 17:21
  • Historii na głównej: 73 z 114
  • Punktów za historie: 35222
  • Komentarzy: 257
  • Punktów za komentarze: 1732
 

#39343

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Zaczęły się wykopki, czyli ludzie znowu palą nać z ziemniaków. Niektórzy robią to z głową, ale większość ma ją tak głęboko w du*ie że potrzebuje płytki z pleksiglasu na brzuchu żeby widzieć dokąd idą.

Jeden gospodarz wykopał ziemniaki, wyzbierał, pobronował i wyzbierał to co wyszło po bronowaniu. W trakcie bronowania zbiera się nać z ziemniaków w wały. Gospodarz wziął widły i zwalił nać na kupki, podpalił i pojechał do domu ("Przecież dookoła piasek był!"). Ale wiał wiatr i on przeniósł iskry na suchą trawę na nieużytku.

I mamy kolejną akcję strażacką.

Wieś

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 440 (522)
zarchiwizowany

#39858

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Tuż przed Wielkanocą czyścimy hełmy reprezentacyjne(mosiężne), żeby ładnie wyglądały w trakcie warty przy grobie Pańskim.

W tym roku siedzimy w remizie i czyścimy, a tu nasza syrena zaczyna wyć - płonie stodoła. Jest nas akurat na obsadę wozu, więc dawaj przebierać się. Jeden zostaje(nie miał badań) żeby dokończyć czyszczenie, a my jazda do pożaru.

Po powrocie zastajemy go czyszczącego hełmy(a akcja trwała 6h). W trakcie akcji nasz kolega miał wizytę pań z przedszkola z dziećmi. Panie poprosiły o oprowadzenie po remizie i małą prezentację sprzętu. Pod koniec oprowadzania strażak zobaczył, że świeżo wyczyszczone hełmy są upaćkane tłustymi małymi łapkami.

PS. PSP była zaskoczona szybkością naszej reakcji.

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 80 (180)

#39155

przez (PW) ·
| Do ulubionych
O tym jak nasza syrena zakłócała ciszę nocną.

Syrena jest z czasów PRL'u i jest własnej produkcji. Z gminy nasi seniorzy dostali tylko silnik. Za to jaki, 7,5kW. Do tego felga od Stara jako bęben i środek własnej produkcji. Przy dobrej pogodzie naszą syrenę słychać ok. 10km od remizy. Jedyną wadą jest masa tego wszystkiego: ok. 150kg.

Wszyscy mieszkańcy w pobliżu remizy wiedzieli jaką TO ma moc i w sumie im to pasowało, bo to daje im większe bezpieczeństwo. Rok temu jednak jednemu ze starszych mieszkańców się zmarło, no i jego dzieci mając własne domy, sprzedały ten dom kobiecie z miasta.

Wczoraj wracając z 2 zmiany (15-23) usłyszałem naszą syrenę, więc zmęczony, niezmęczony jazda do remizy. Na miejscu jest już naczelnik i 2 kolegów, przebieramy się (w międzyczasie pojawiają się kolejni) i jedziemy. Na miejscu pali się stodoła z sianem, czyli roboty od cholery.

W trakcie akcji odwiedza nas patrol policji, który pyta nas dlaczego zakłócamy ciszę nocną. Tak chodzi o naszą syrenę alarmową. Paniusi z miasta ona nie podpasowała.

PS. Akcję zakończyliśmy o godzinie 6 rano.

Skomentuj (34) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 643 (713)
zarchiwizowany

#39593

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
W moim regionie(nie wiem jak w reszcie Polski) nowożeńcom na drodze do kościoła organizowane są bramy. Żeby przejechać przez bramę orszak weselny musi się okupić(cena liczona w litrach).

My strażacy też czasem organizujemy bramę, ale nasza jest robiona profesjonalnie, nie to co bramy lokalnych pijaczków. Mamy starą pompę wahadłówkę( http://www.kppsp.zgorzelec.pl/galeria/historia/2.jpg -dla niezorientowanych), więc ją wyciągamy. Bierzemy "pół litra" i idziemy do gospodarza ze studnią z prośbą o użyczenie. Budujemy też domek wielkości budy dla psa z drewna i trzciny.

Gdy orszak weselny znajdzie się w zasięgu wzroku, podpalamy domek i udajemy że go gasimy. Częstą gadką jest że chłopaki przy pompie ustały i trzeba ich czymś pokrzepić. W tym czasie kamerzysta i fotograf robią doskonałe zdjęcia. Czasem po uzyskaniu odpowiedniej "ceny" pozwalamy młodym ugasić "pożar"(po prostu wręczamy im prądownicę).

Ogólnie rzecz biorąc powstaje jedyna w swoim rodzaju pamiątka dla młodej pary.

Tydzień temu do naszego prezesa przyjechał dresiarz(ramię jak udo statystycznego mężczyzny, udo jak u "Pudziana" oraz obowiązkowy dresik i czarne BMW) i "prosi" go żebyśmy zorganizowali mu bramę. Gdy uzyskał odpowiedź odmowną chciał uderzyć naszego prezesa, ale trafiła kosa na kamień, bo nasz prezes w młodości ostro trenował boks. Prezes gładko sobie poradził z dresikiem, poczekał aż odjedzie i poszedł do stajni. Po 5 min usłyszał syk - dresik poprzebijał wszystkie koła w traktorze, który stał na podwórzu.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 197 (251)

#39428

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Mój kolega podtruł się czadem w trakcie kąpieli. Rozpoznał objawy i jakoś wyszedł z łazienki. Rodzice zawieźli go do szpitala, a tam przeprowadzono terapię tlenową. Leżał w szpitalu całą noc, oddychając czystym tlenem.

Nad ranem przyszła pielęgniarka i opieprzyła go, że tak długo oddychał czystym tlenem, że nawet jak ona nie przyszła, to powinien sam zdjąć maskę, albo chociaż zasygnalizować jej, że czas to zrobić.
Opieprzyła gościa, który przez zatrucie był tak słaby, że nie mógł nawet ruszyć ręką.

służba_zdrowia

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 934 (996)
zarchiwizowany

#39438

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Historia sprzed roku.

Lipiec. Przez moją miejscowość biegnie droga krajowa. Nocą jechał nią samochód ciężarowy z jakimiś utwardzaczami do betonu. Kierowcy się przysnęło i wpadł do rowu.

Oczywiście pierwsze na miejscu było PSP. Wyciągnęli kierowcę i ok. godziny 11 samochód. Wtedy komendant PSP uznał że nie ma co trzymać tam średniego wozu i wezwano OSP. Jako że zdarzenie miało miejsce w naszej miejscowości to wezwano naszą jednostkę i jednostkę z KSRG.

Słoneczko przygrzewa, a my w czarnych mundurach. Musimy pomóc kierowcy przeładować całe 1000l zbiorniki na inny samochód, a potem wypompować to co się wylało z rowu do dwóch dostarczonych przez drugi samochód zbiorników("kierowca ma specjalną pompę" tak nam powiedziano). Przeładownie poszło nawet sprawnie-godzina i po robocie.

Przeładowaliśmy i drugi samochód odjechał. Kierowca bierze swoją pompę, a ta rozlatuje się mu w rękach. Trzeba to dziadostwo z rowu wypompować, a nikomu nie chce się na tym skwarze czekać na przysłanie specjalnej pompy z centrali firmy. Dziadostwo podobno powoduje szybkie rdzewienie.

Oba wozy strażackie mają na wyposażeniu małe pompy szlamowe, więc decyzja jest taka: kierowcy grają w "papier, nożyce, kamień". Który przegra tego pompa idzie do pompowania(w międzyczasie pot leje się z nas strumieniami).
Pompowanie zajęło nam ponad 2h, bo pompa nie chciała ssać tego środka.

Dziś dowiedziałem się, że mogliśmy ten środek rozcieńczyć wodą(a wody mieliśmy pod dostatkiem-z KSRG był Jelcz z 6tys litrów) i środowisku nic by się nie stało.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 149 (199)
zarchiwizowany

#39002

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Dziś rocznica wybuchu drugiej wojny światowej. Wywiesiłem więc flagę państwową(będzie wisieć do 2 Października-Kapitulacja Helu, ostatniego zorganizowanego ogniska oporu).

5 minut temu przyszła do mnie sąsiadka i pyta dlaczego wywiesiłem flagę. Przecież nie ma dziś żadnego święta państwowego? Prawda?

Sąsiadka

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 149 (287)
zarchiwizowany

#39001

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Niedawno dowiedziałem się że w sąsiednim powiecie po oberwaniu chmury strażacy(z OSP) byli używani jak służba komunalna. Ale po kolei.

Dzień pierwszy(środa).
Po południu nastąpiło oberwanie chmury nad miastem. Przestało padać koło godziny 16. 16.30 zaczerwieniło się na ulicach od wozów strażackich z całego powiatu. Akcja pompowania i pomocy trwała do 22.

Dzień drugi.
Rano naczelnicy jednostek spoza KSRG odebrali telefony od burmistrza w których kazał on posprzątać ulice z piasku("Już! Teraz! Natychmiast!"). Po skontaktowaniu się z Komendą Powiatową, okazało się że muszą to wezwanie honorować i wyjechać do sprzątania ulic.

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 67 (121)

#38064

przez (PW) ·
| Do ulubionych
W sąsiedniej gminie ma być budowana elektrownia wiatrowa. Zawiązał się tam jakiś komitet sprzeciwu przeciw tej elektrowni. Komitet jest aktywnie wspierany przez księdza proboszcza lokalnej parafii.

Ksiądz ponoć na każdym kazaniu znajduje nawiązanie(negatywne) do tej elektrowni, po każdej mszy świętej rozdawane są ulotki straszące jakimś "syndromem wiatraków" i zbierane są podpisy w petycji do władz gminy.

Wczoraj w związku z tym że nasza wieś organizuje dożynki gminne, my strażacy się zebraliśmy, popracowaliśmy przy porządkowaniu wsi, no i koło 21 ksiądz proboszcz przyniósł nam skrzynkę wódki(mamy zajebistego proboszcza) i mówi:"To na przygotowanie dożynek i po dożynkach też możecie się napić."

My strażacy powiedzieliśmy że nie będziemy tego pić jeśli on się z nami nie napije. No i podczas picia rozmowa zeszła na te wiatraki z sąsiedniej gminy. A ksiądz proboszcz wtedy powiedział o co tak naprawdę chodzi proboszczowi tamtej parafii.

Otóż inwestor nie okupił się na plebanii i przez to tamtejsi księża starają się zablokować tą inwestycję.

księża

Skomentuj (35) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 523 (635)
zarchiwizowany

#38445

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Dzięki pracy z MDP(Młodzieżową Drużyną Pożarniczą), wiem że nie nadaję się do pracy z dziećmi, zwłaszcza jeśli ich liczba przekracza 3.

Zawody dla MDP były organizowane w 3 niedzielę lipca, więc na początku miesiąca zacząłem ich ćwiczyć. Na pierwsze ćwiczenia przyszło jedenastu chłopaków, więc im mówię żeby pomogli mi zanieść tor na stadion. Od razu zapowiadam im że następnym mają przyjść pół godziny wcześniej i też trzeba będzie nosić tor.

Następne ćwiczenia. Wcześniej przyszło 5 chłopaków, więc przenieśliśmy tor i rozstawiliśmy. Na równą przyszła reszta, w tym jeden z tatulkiem, który powiedział że jego syn nie będzie nic nosił i żebyśmy my starsi strażacy rozkładali tor(temu dzieciakowi kazałem wracać z ojcem).

Kolejne ćwiczenia. Przyszedłem wcześniej, ale żaden chłopak nie przyszedł wcześniej. Zadzwoniłem do prezesa i mówię mu co i jak. Prezes podjechał i rozmawiamy o tym czy ta drużyna jest nam potrzebna. Uznaliśmy, że nie. Zamknęliśmy remizę i pojechaliśmy do domu.

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 146 (180)