Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Pattwor

Zamieszcza historie od: 25 lipca 2012 - 18:58
Ostatnio: 16 stycznia 2022 - 19:12
  • Historii na głównej: 36 z 37
  • Punktów za historie: 12090
  • Komentarzy: 483
  • Punktów za komentarze: 5704
 

#88902

(PW) ·
| Do ulubionych
Nasi nowi sąsiedzi chyba przyjaciół wśród mieszkańców osiedla nie szukają.

Do jednego z sąsiadujących bloków wprowadziła się para, której jeszcze nawet na oczy nie widziałam.

Kilka dni po ich wprowadzce przyszedł przymrozek i wszyscy kierowcy od rana skrobali szyby swoich aut. Jeszcze tego samego dnia na drzwiach frontowych wszystkich klatek otaczających parking (parking otoczony 4 blokami- bloki mają po 2 piętra i wielkie odstępy pomiędzy budynkami, więc wielkiego echa nie ma, sama mam widok na plac i słyszę tylko lekki odgłos) można było zobaczyć kartki o tym, że oni sobie nie życzą takiego hałasu od samego rana. Od tego są płyny na odmrażanie szyb, żeby nie trzeba było skrobać i w takie właśnie płyny jeszcze tego samego dnia mają zaopatrzyć się właściciele samochodów, żeby następnego dnia nie było problemu. Inaczej oni tego tak nie zostawią.

Jak łatwo przewidzieć- następnego ranka nadal można było zobaczyć skrobaczki w rękach rannych ptaszków. Jestem ciekawa, czy spółdzielnia roześle listy o banie na skrobaczki. :)

Sasiedzi zagranica

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 141 (145)

#88295

(PW) ·
| Do ulubionych
W marcu 2020 klientka złożyła zamówienie na 8 różnych produktów (same produkty nie maja znaczenia w historii).

Po jakimś czasie otrzymała od naszej firmy maila w stylu "mamy nadzieję, że jesteś zadowolona z zamówionych produktów, daj znać, jeśli możemy pomóc w czymś jeszcze", na co odpisała, że absolutnie zadowolona nie jest, jakość spadła i ogólnie dno.

Jeden ze współpracowników poprosił o więcej szczegółów- ciężko poprawić jakość, jeśli nie wiesz, w czym dokładnie jest problem (i w którym produkcie). Odpowiedzi nie otrzymał.

Sierpień 2020- kobieta złożyła kolejne zamówienie, w większości złożone z tych samych przedmiotów (tym razem tylko 5 produktów). Próbowała płacić kartą, lecz transakcja była nieudana.

Był to czas, gdy większość zespołu była na postojowym (z oczywistych powodów), a szef próbował robić jak najwięcej sam. Przeoczył jednak fakt, że zamówienie było nieopłacone i wysłał fanty klientce (ewidentny błąd po naszej stronie, szef się do dziś kaja).

Z racji tego, że szef oznaczył zamówienie, jako opłacone, problem z płatnością wyszedł po kilku miesiącach. Gdy próbował łagodnie wyjaśnić sytuacje i uzgodnić warunki spłaty (całość zamówienia była mała- niecałe £30.00, ale wiadomo, jego błąd, wiec chciał dać jej szansę spłaty bez kopa w jej budżet, albo w razie potrzeby nawet ten dług zmniejszyć, ot, chciał się dogadać). Kobieta wpadła w szał, nic opłacać nie będzie, produkty i tak nie były tego warte, ogólnie mamy zamknąć biznes, bo jesteśmy do niczego. Szef stracił cala chęć ugody i postanowił zawalczyć o te 30 funtów.

Kobieta chyba sprawdziła w końcu wyciągi z konta, bo się odezwała jakiś czas temu, że ona te przedmioty wyśle, jak wróci do Londynu. Zaznaczyła, że wyśle wszystko oprócz jednego (bo już zużyty, reszta nie ma terminu przydatności), więc mamy jej oddać za wysyłkę minus cena tego 1 przedmiotu.

Jak powiedziała tak zrobiła - na początku Lipca wysłała mała paczkę (400g) najdroższym możliwym sposobem- śledzona, z podpisem, dostawa przed konkretna godziną, cuda na kiju.
W środku 2 paragony- jeden za sama wysyłkę, drugi za pudełko (specjalne, pocztowe) i... za taśmę klejąca, która zamknęła pudło. Koszt tego wszystkiego to podobno około 15 funtów.
Dodatkowo 2 z 4 produktów nie były wcale nasze. Jeden przedmiot wyglądał jak podróbka naszego, jakościowo podobne, ale bez metki i w innych kolorach niż te, jakie mamy w ofercie.

Drugi - nie dość, że całkiem inny (zamówiła przedmiot w kształcie piłki koszykowej, a zwróciła przedmiot w kształcie piłki kopanej - i to nie jest nawet przykład, dosłownie tak wyglądała sytuacja), to jeszcze zupełnie innej jakości, nie wiem, skąd go wzięła.

Dostała odpowiedz, ze albo wyśle nasze produkty na swój koszt i dostanie zwrot za sama przesyłkę (jej pierwszą przesyłkę - bez kosztów pudełka i taśmy), albo zatrzymujemy te wysłane produkty i nie zwracamy jej za przesyłkę, a sytuacje uważamy za zamkniętą.

Żadna z opcji jej się nie spodobała, znów miała dość nieprzyjemna rozmowę z szefem (my pracownicy nawet już z nią nie rozmawiamy, tylko od razu przekierowujemy rozmowę na telefon szefa).

Do porozumienia nie doszli, zwrotu kosztów wysyłki jeszcze nie dostała, czekamy, aż za miesiąc lub 2 (biorąc pod uwagę częstotliwość jej odpowiedzi) znów rozpęta burzę.

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 77 (85)

#87614

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem mamą rocznej dziewczynki.
Sama byłam chłopczycą, więc córka nosi ciuszki i z działu dziewczęcego, i z chłopięcego, jeśli nam się coś akurat spodoba. Nie mamy jednak problemu z sukienkami, różem itp.

Znajomi wyczekują narodzin swojego synka, a dzięki naszemu sposobowi wychowywania córki mieliśmy sporo rzeczy - ciuszków, zabawek itp., które bez problemu mogliśmy im oddać.

Ostatnio ciężarna znajoma strzeliła mega focha... bo kupiliśmy córce nowy fajny rower, ale jesteśmy chamscy i samolubni, bo rower jest różowy, a przecież powinniśmy myśleć o jej nienarodzonym synu (bo przecież wiadomo, że on ten rower miał przejąć), a nie tylko o własnym dziecku.

Cóż, skończyły się prezenty ode mnie.

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 195 (199)

#86136

(PW) ·
| Do ulubionych
Krótka historia, którą mogłabym zacząć parafrazując StrachaNaWroble:
Dlaczego dzieci nie skarżą się, że ich rodzeństwo bije? Bo to nic nie daje.

Rodzice stosowali klapsy. Używali też pasa, laczków, tego co akurat było pod ręką. Jak napisałam w jakimś komentarzu- ja nauczyłam się unikać dawania im powodów do karania, mój brat się buntował. Ostatecznie zaczął odreagowywać swoją złość na mnie.

Gdy byliśmy mniejsi rodzice karali go za bicie mnie... biciem, co oczywiście tworzyło błędne koło, bo brat obwiniał mnie za to, że został ukarany, więc bił mnie... I tak dalej.

Gdy był starszy matka wiedziała o jego problemach z agresją, ale miała dość awantur i zaczęła obwiniać mnie za prowokowanie go, ignorując fakt, że zazwyczaj dostawałam za samo oddychanie tym samym powietrzem, gdy akurat był zły, albo za odmówienie pożyczenia pieniędzy. Kilkukrotnie usłyszałam, że jak mi coś przeszkadza, to się mogę wyprowadzić, to będzie spokój.

Pomoc dostawałam od ciotki. A rodzicom przestałam się zwierzać z czegokolwiek. Na własne dziecko zaś nigdy nie podniosę ręki, ani nie pozwolę mu skrzywdzić innego.

Jeśli komuś zapachniało malinami - trudno.

rodzina

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 116 (134)

#84759

(PW) ·
| Do ulubionych
Słonko świeci, pot się leje, więc wielu rodziców postanowiło nalać wody do dziecięcych basenikow, by zrobić swoim dzieciakom frajdę. Spoko.

Gdy dzieci się bawią, niektórzy dumni rodzice cykają foty. Fajnie.

Część z tych fot ląduje na fejsie. Nooo, ok...

Jak powyższe działania mogę jeszcze zrozumieć, tak nie rozumiem inteligenta, który nie dość, że wystawił na fb zdjęcie swojego nagiego dziecka (stojącego przodem do kamery, więc ładnie wszystko było widać) to jeszcze nie zmienił ustawień prywatności, więc ja, obca osoba, zobaczyłam te fotę całkiem przypadkiem, bo jakiś wspólny znajomy ją skomentował lub został oznaczony.

Nie mam pojęcia, kim jest to dziecko, a oni nie mają pojęcia, kim są ludzie, którym dają do TAKICH zdjęć dostęp.

Czy niektórym od upału już przegrzało mózgi?

Skomentuj (61) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 178 (194)

#82871

(PW) ·
| Do ulubionych
Kurierzy...

Zamówiliśmy w pracy kilka produktów od naszego dostawcy. Sami organizowaliśmy dostawę - jak zwykle padło na Pewnego Dostawcę.

Bez jakichkolwiek opóźnień paczka została nam dostarczona. Problem w tym, że dostarczono tylko jedną paczkę.

Sprawdzam status na stronie kuriera - podana data dostarczenia z komentarzem "problem z dostawą, skontaktuj się z nadawcą".

Nie wiem, o co chodzi, dzwonię na infolinię. Dostaję info, że nadawca dał im tylko jeden karton, mam się z nim dogadać i dowiedzieć, co się stało. Pytam, skąd w takim razie wiedzą, że miały być dwa (przy zamawianiu kuriera nie podajemy liczby kartonów, ich wielkości, wagi itp.). Facet nie wie, on tylko wie, że paczki nie mają.

No nic, kontaktuję się z dostawcą - oczywiście odebrane zostały 2 paczki, dowodu na to nie mają, bo kurier nie daje im żadnego kwitu. Nie mam powodów, by im nie wierzyć. Dzwonię na infolinię firmy kurierskiej. Przekazuję, czego się dowiedziałam, a konsultant (oczywiście nie ten, z którym rozmawiałam wcześniej) informuje mnie, że... przecież kurier odebrał OBIE paczki. Jedna po prostu zawieruszyła się w ich centrum dystrybucji (czy jak to się tam nazywa). Facet zmienia status na "częściowo dostarczono" i pyta o detale paczki, by ją szybciej namierzyć. Mówię, co wiem i dostaję informację, że w ciągu 2 godzin zaktualizują status - do tego czasu na pewno znajdą zgubę.

Oczywiście nic takiego nie następuje. Mam dość zwodzenia. Robię zrzut ekranu - w razie, gdyby znów zmienili status. Piszę do nich (żeby mieć dowód na piśmie, w razie, gdyby znów zmienili zdanie). Dostaję odpowiedź, że oni paczki nie mają (status dostawy się oczywiście zmienia - info o częściowym doręczeniu znika).

Piszę jeszcze raz, podaję dowody. Brak odpowiedzi, ale status "częściowo doręczono" powraca.

Ostatecznie (po kilku kolejnych mailach) paczka się znajduje i zostaje dostarczona.

Następnego dnia z ciekawości sprawdzam status - "częściowo dostarczono". :)

Tego samego dnia dostaję odpowiedź na mojego ostatniego maila - "Paczka nie może zostać dostarczona, ponieważ kurier nie dostał jej od nadawcy. Skontaktuj się z nadawcą, by uzyskać więcej informacji"! Cyrk na kółkach.

Skarga wysmarowana. Czekam na kolejne bzdurne tłumaczenie.

kurierzy

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 123 (131)

#81665

(PW) ·
| Do ulubionych
Słowem wstępu - wszyscy członkowie mojej najbliższej rodziny pracują/pracowali fizycznie. Ja pracuję w biurze. Nie czuję się z tego powodu lepsza, w końcu żadna praca nie hańbi. Bliscy z kolei chcą chyba swoimi komentarzami sprawić, bym poczuła się gorsza. Kilka przykładów:

1. Gdy przyznałam, ile zarabiam, brat rzucił, że to niesprawiedliwe, bo on musi harować, by tyle w złotówkach zarobić, a ja za siedzenie na 4 literach dostaję tyle w funtach.

2. Późną jesienią padło nam w biurze ogrzewanie - no, zdarza się. Szefostwo robiło co w ich mocy, naznosili przenośnych grzejników, by było można kontynuować pracę. Nadal jednak było chłodno, więc przez kilka dni siedzieliśmy w bluzach/kurtkach. Gdy opowiedziałam o tym rodzinie, zaczęli szydzić, że oni na dworze pracują, a ze mnie się robi księżniczka.

3. Przed świętami mieliśmy w pracy młyn - wszyscy (nawet szefowie) siedzieliśmy więc w magazynie i pakowali zamówienia. Reakcja rodziny? "W końcu coś w tej robocie robisz, zamiast na tyłku siedzieć".

4. W końcu szefostwo dało mi drugi monitor, który bardzo ułatwia mi teraz pracę. Pochwaliłam się przy okazji rodzinie. Co oni na to? "W tyłku ci się przewraca", "na suficie sobie trzeci powieś"...

5. Po zaledwie kilku miesiącach pracy szef powierzył mi ważny projekt, po czym wyjechał na wakacje. Było to dla mnie bardzo ważne - zostałam doceniona i dostałam ogromny kredyt zaufania. Moi bliscy zaś nie potrafili pojąć, jak można się czymś takim "jarać"- w końcu to tylko jakieś głupoty na komputerze. XYZ pracuje na budowie - tam to dopiero odpowiedzialność, a nie jakieś moje durnoty.

Takich sytuacji było wiele, szydzili na każdym kroku. Już nie opowiadam o swojej pracy, przez co pytają, czy coś jest nie tak... No tak, coś jest nie tak - z nimi.

Skomentuj (31) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 237 (279)

#81244

(PW) ·
| Do ulubionych
Wczoraj zadzwonił do biura facet, który "właśnie przypadkiem zrobił przelew na 100 funtów na nasze (firmowe) konto.

No nic, koleżanka (która odebrała telefon) sprawdziła konto... oczywiście taka wpłata nie została odnotowana.

Dzwoniący stwierdził, że pewnie jeszcze nie zaksięgowano... No ale on na już potrzebuje te pieniądze z powrotem.

Koleżanka przytomnie spytała, skąd w ogóle facet wziął nasze dane, na co ten odpowiedział, że kiedyś złożyli zamówienie w naszym sklepie. Oczywiście nasz system nie znalazł tego klienta (koleś podał swoje (albo i nie) nazwisko, nazwę firmy i kod pocztowy - żadna z tych informacji nie okazała się pomocna).

Gdy zorientował się, że nic nie ugra, zaczął kręcić "to firma XYZ, tak?" (choć już na dzień dobry koleżanka powiedziała, że to firma ABC), po usłyszeniu przeczącej odpowiedzi stwierdził, że musiał pomylić numery i się rozłączył.

Pierwszy raz spotkałam się z takim krętactwem. Smutna jest myśl, jak naiwni muszą być niektórzy ludzie, żeby nabrać się na takie sztuczki oszustów.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 91 (97)

#80158

(PW) ·
| Do ulubionych
Do mojej mamy przyszła się wyżalić ciotka. Dramat w rodzinie - wnuk ciotki nie pójdzie do komunii.

Czyżby rodzice przestali wychowywać dziecko w wierze? A może to chłopiec się buntuje? Albo to rodzice postanowili, że dadzą dziecku samemu przyjąć sakrament, gdy będzie gotowe, zamiast posyłać je z rówieśnikami tylko dlatego, że "tak wypada"?

Nic z tych rzeczy. Po prostu kiepsko im się od jakiegoś czasu wiedzie, więc uznali, że nie stać ich na dużą imprezę, a co to za komunia bez imprezy, gości i prezentów? Argument, by zaprosić dziadków i chrzestnych na obiad do domu do nich nie przemawia.

Ja wiem, że niektórym idea prezentów przyćmiła prawdziwy sens tego sakramentu... ale żeby do tego stopnia?

komunia

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 154 (168)

#80045

(PW) ·
| Do ulubionych
Dziś dowiedziałam się, że gdy przyjmuję u siebie gości, to do mnie należy pomoc trzylatkowi, który musi się wypróżnić. Nie mówię tu nawet o dzieciaku z najbliżej rodziny, tylko o małym chłopcu, którego dziś widziałam drugi raz w życiu (nasi goście to dalsi znajomi mojego partnera).
Nie mówię tu też o sytuacji, w której rodzice byli czymś zajęci- ot, wszyscy siedzieliśmy i gadaliśmy.

Może przesadzam, ale dla mnie takie zachowanie rodziców jest trochę dziwne.

wychowanie goście

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 232 (234)