Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Pedrillo

Zamieszcza historie od: 2 grudnia 2019 - 14:44
Ostatnio: 29 listopada 2020 - 17:18
  • Historii na głównej: 5 z 7
  • Punktów za historie: 1563
  • Komentarzy: 1
  • Punktów za komentarze: 15
 
zarchiwizowany

#87445

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Pozwolę sobie zamieścić tekst Waldemara Krysiaka, geja, o tym jak ideologia LGBT i tęczowy terror zatruwają środowisko gejów, a także całe społeczeństwo. Sam jestem gejem i podobne zachowania obserwuję często w swoim otoczeniu. Trochę długie, ale warto przeczytać.

"Zastanawialiście się kiedyś, jak rodzi się fanatyzm? Jak rodzi się terroryzm czy faszyzm? W jaki sposób normalnym ludziom odbija tak, że jakaś ideologia zajmuje całe ich życie?

Ja się zastanawiałem. Kilka razy nawet byłem tego świadkiem.

Opowiem wam więc o jednym takim razie: jak to wyglądało w mojej organizacji LGBT. Opowiem wam, jak apolityczna grupka kumpli, która spędzała czas na gotowaniu i chodzeniu po górach zamieniła się z zgraję fanatyków, którzy próbują
zniszczyć jakiemuś facetowi życie, bo ten napisał w necie komentarze, które im się nie podobały. Oto historia MISIACZKÓW.
***

Przede wszystkim - kiedyś się nie mówiło "organizacja LGBT". "Kiedyś" to jeszcze kilka lat temu. Nikt nie myślał, że geje to ta sama grupa, co lesbijki. Absolutnie nikt nie łączył - może poza Młodzieżą Wszechpolską - lesbijek z transwestytyzmem. Nie było organizacji LGBT, były organizacje gejowskie i te dla lesbijek. I cała reszta, której nikt jeszcze nie wyśnił.

Byłem więc w takiej - niech pozostanie ona bez nazwania - organizacji gejowskiej. Takiej trochę nietypowej organizacji gejowskiej. Dlaczego nietypowej?

Bo starała się ona być w opozycji do innych. Do stereotypu. A stereotyp geja był taki, że to takie wygolone chłopię w rurkach i lekkim makijażu. 20 lat, 20 kilo.

Moja organizacja - przezwijmy ją tutaj MIŚKI - była tego przeciwieństwem. Zrzeszała ona bowiem owłosionych, brodatych facetów, facetów postawnych, facetów otyłych, grubych, grubszych i facetów starszych. MIŚKI nazywała się ta grupa, bo tak dyktował amerykański infantylizm przeniesiony na grunt polski, który tego typu mężczyzn nazywał "bears", czyli niedźwiedziami, misiami.

Przed moim czasem

MISIACZKI istnieją już około dekady. Kiedy ja do MISIACZKÓW wstępowałem, istniały one połowę tego. Wiele słyszałem o tej pierwszej części ich istnienia.

Na samym początku stowarzyszenie było bardziej grupą kumpli z całej Polski, którzy się lubili i którzy postanowili założyć formalną grupę. Miało być inaczej, niż u reszty. Miało nie być tak, jak u reszty gejów. Miało być lepiej.
I na początku było. Ludzie się znali, więc się szanowali. I jak się spotykali - spotkania odbywały się co kilka tygodni - to chodzili razem w góry. Albo razem gotowali. Albo decydowali się na wspólne wakacje na jakimś polskim zadupiu. Wszystko całkiem miłe, bardzo #wholesome. Było dość skromnie i apolitycznie. Bez ambicji zmieniania świata pod jakąś modłę.

Mój czas

Do 2015r. nawet nie wiedziałem o MIŚKACH. Myślę w sumie, że nikt nie widział - nikt poza znajomymi znajomych i kolegami członków stowarzyszenia.

Ja dowiedziałem się o MIŚKACH tak, że zobaczyłem post na ścianie Cz., znajomego z Berlina.
"Zgłosiłem się do wyborów Mr. Misiek! Trzymajcie za mnie kciuki!" - pisał Cz.

To rozbudziło we mnie zainteresowanie - byłem wtedy bardziej próżny i głodny pustej atencji.
Szybko dowiedziałem się, że jest w Polsce taka organizacja, takie stowarzyszenie, które łączy facetów, jacy mi się podobają. Facetów takich, jakim ja sam zaczynałem być. I do tego organizują wybory Mistera. Mistera, czyli takiego głównego miśka. Jak Miss Universe, tylko dla gejów. Dla owłosionych gejów plus size.

Postanowiłem wziąć udział w wyborach. Skoro Cz. - osoba tak atrakcyjna, jak i ciekawa - może, to ja też mogę! - pomyślałem.
I miałem rację! Pojechałem na wybory, zaśpiewałem własną piosenkę i pomachałem gołą dupą na scenie (wiem, mega wiocha - ale jakbyście wiedzieli, jak ja bardzo fałszuję, to byście zrozumieli, że goła dupa była drugą w kolejności kompromitacją) i zająłem drugie miejsce. Zostałem Vice Mister Poland!

Podobne do pierwszego miejsca nagrody, podobny prestiż-bajer, a tylko połowa obowiązków - była to dla mnie sytuacja idealna. A Cz. wrócił tylko do domu zdenerwowany, bo za mocno odleciał na scenie i niektórzy śmiali się podobno z jego "moobs".

Początek był świetny. Ja nikogo nie znałem, więc mogłem lubić wszystkich. Nikt nie znał mnie, więc każdemu wydawało się, że zna mnie najlepiej. Było entuzjastycznie i było dużo nadziei.

Życie stowarzyszenia wyglądało tak, że był zarząd, był główny Mister i byłem ja. I byli członkowie. Członkowie dzielili się na oficjalnych i tych internetowych. Oficjalni płacili składki i mieli prawo głosu w stowarzyszeniu, a ci internetowi - ci korzystali z przygotowanego. Kiedy wstąpiłem do MIŚKÓW, zarząd starał się jedynie o sprawy organizacyjne i troszczył się przetrwanie grupy. Do przygotowania były spotkania i do przemyślenia były imprezy!

Highlightem kalendarza były tzn. misiospędy, czyli najwięjksze spotkania w głównych miastach Polski. Spotkania te łączyły się z wycieczkami krajoznawczymi, kursami gotowania, czy podobnymi przyjemnostkami. Ich kulminacją były balangi i pijaństwo - dodatkowy plus dla tych, którzy chcieli kogoś wyrwać.

Stowarzyszenie było wtedy apolityczne. Jasne! Istniało parę rzeczy, co do których się zgadzaliśmy - że bycie gejem jest ok, że fajnie by było, jakby były związki partnerskie. Poza tym jednak w MIŚKACH byli bardzo różni ludzie, co widoczne stawało się w dyskusjach internetowych na naszej zamkniętej grupie.

Byli wśród nas peowcy, którzy krzyczeli "Tusk, Polskę zbaw!".

Byli właściciele małych i większych biznesów, którzy w d*pie mieli politykę, jeżeli nie przeszkadzała ich działalności.

Byli tacy, co politykę mieli kompletnie w d*pie - i to nie w formie komplementu!

Był jeden komunista - do dzisiaj okropny typek gardłujący w szeregach RAZEM - który pi*rdolił jakieś bzdury o wykluczeniu i socjalizmie.

I był też przynajmniej jeden egdy boi, koliberek i korwinista, który o wszystkich kobietach pisał pogardliwie, a o feministkach pisał... cóż, to już sobie możecie wyobrazić.

I było kolorowo, i było różnorodnie , i zarząd nigdy wtedy nie wpadł na pomysł, by być zarządem naszych sumień. To jednak zaczęło się zmieniać

Zaczęło się chyba od języka - od naszego motta. Bo mieliśmy motto - "dla mężczyzn takich jak ty!", czy coś takiego.

Zaczęły się więc pojawiać pytania - stawiali je głównie tacy, jak ten wymieniony wyżej komunista - czemu tylko dla mężczyzn?

Czy to nie wyklucza? Czy nie jest to wykluczające? Czy nie dochodzi tu do wykluczenia?!

Schorzały język zaraził rzeczywistość: ofiarą ideologicznej zarazy padły nasze imprezy. Bo - musicie pamiętać - my nie byliśmy stowarzyszeniem LGBT. My byliśmy grupą facetów, którzy lubili facetów. Na nasze imprezy - poza wyjątkami - wstęp mieli tylko faceci.

"Ale co z moją najlepszą psiapsiułą?!"

"Imprezy gejów tylko dla mężczyzn? To szowinizm!"

"Czy Andżelika też może przyjść na misiospęd?" - płakali nierozdzielnie złożeni ze swoimi kumpelami i ideologią.
Ja byłem temu wszystkiemu przeciwny. Nie dlatego, że mi przeszkadzały kobiety, ale dlatego, że wszystko inne było bez sensu.

Bo stowarzyszenie to prywatny klub i skoro większość w nim czegoś nie chce, to ma być tak, jak chce większość. Bo statut nam na wykluczanie obcych pozwala. Bo grupa istnieje dla grupy, nie dla całego świata.

Poza tym, widziałem chyba początek końca.

Po moim czasie
Drugi rok z tej pary lat, które spędziłem w stowarzyszeniu był okresem, który mnie zmienił.

Prywatnie, mocno mi odbijało, bo pojawiła się w mojej rodzinie choroba. Dodatkowo, mój związek z T. zaczął się rozpadać. Ja - zbyt tchórzliwy i zbyt dziecinny, by się z oboma problemami zmierzyć, zacząłem uciekać w improwizowanie.

To z prywaty - w stowarzyszeniu było jednak podobnie. Byłem tam świadkiem, jak politpoprawność zwycięża.

Strasznie mnie to denerwowało, zacząłem być więc strasznym chamem. Pisałem zwyczajnie to, co myślałem. I skończyło się tak, że wyleciałem ze stowarzyszenia razem z grupą innych. Za propagowanie nienawiści.

Jestem dzisiaj bardzo wdzięczny tym, którzy do mojego usunięcia doprowadzili. W tych, którzy wylecieli ze mną znalazłem przyjaciół. I przestałem marnować czas na rzeczy, w które przestałem wierzyć. Nadal jednak miałem kontakt z niektórymi znajomymi ze stowarzyszenia. Ci mówili mi o dalszym upadku grupy.

Zmieniła się przede wszystkim funkcja Stowarzyszenia - doszło do obleśnego przepoczwarzenia. Z grupy facetów, którzy lubili spędzać razem czas zrobiła się progresywna grupa fanatyków o jednolitym poglądzie na świat.

Zmiana nadeszła przez obniżenie standardów - na członków zarządu zaczęto wybierać pustogłowych krzykaczy i progresywnych ideologów. Preferowano jednostki tragiczne, histeryczne, skromne intelektualnie.

Pod koniec bywało nawet tak, że do przywództwa dawano takich, co byli otwarcie dumni ze swoich zaburzeń.

Jeden z nich - najgłośniej drący gębę o miłości i braterstwie - wykorzystał to nawet tak, że oficjalnie puszczał gadkę o prześladowaniu, a na boku malwersował pieniądze z grupy.

Im było głośniej o równości, tym było w zarządzie biednej.
Już nie było peowców i ich wiary w Tuska - albo przynajmniej bardzo mocno zmniejszyła się ich grupa. Bo PO nie było nagle dość RADYKALNE.

Nie było już biznesmenów. Byli tylko tęczowi społecznicy.

Nie było takich, co mieli wyj*bane na politykę - bo przecież "silence is violence!".
Jeden razemkowy komunista rozmnożył się do wielu - teraz wszyscy mówili o równości, o grupach mniejszościowych, o tym, jak to trans-mężczyźni są "absolutely valid".

Egdelords i korwiniści zniknęli kompletnie - dawny koliberek, zgnieciony presją grupy, latał teraz po manifestacjach krzycząc o systematycznej dyskryminacji kobiet!

Wycieczki w góry zamieniły się w obowiązkowe parady równości - obwoźni aktywiści, sztucznie nadmuchujący tłum w obcych miastach, wymyślili sobie #misienamarszach i zawistnie atakowali każdego, kto się chciał wyłamać.

Kursy gotowania zamieniły się w kursy makijażu i lip-syncu - bo nagle każda impreza była obowiązkowym występem Drag Queen i trzeba było klaskać, albo jeszcze lepiej - samemu dragkłinować!

I tak "mężczyźni tacy jak my" zamienili się w "jednostki jakiekolwiek".

I już nie było stowarzyszenia, chociaż jego upiór nadal straszył.

Teraz

Wchodzę sobie na lewicowe grupki na FB. Szukam lolkontentu na bloga. Nagle - patrzę - dawni znajomi. I post. I nad zdjęciami zapytanie:

"Będzie 2 gej przeciwko światu?"

Jest inba.

Inba polega na tym, że skończył się właśnie jeden Mister i zaczął nowy. I ten, co się właśnie skończył napisał na Instagramie kilka komentarzy, które się fanatykom, którzy przejęli władzę nad MIŚKAMI, nie podobały.

Ale co on takiego napisał? - zastanawiam się, bo nawet faceta nie znam. Kiedyś mu coś na IG polajkowałem, ale nigdy się na żywo nie widzieliśmy na oczy. Patrzę więc, za czym obsr*na kolejka ta stoi.

"Jestem gejem i to w 100% akceptuję.
Moja rodzina też.
Nie chcę wspierać kogoś takiego jak "Margot".
Geje mogą wieść normalne życie, być normalnymi ludźmi.
Jako gej, nie muszę się zgadzać ze wszystkim, co robi "środowisko".

To komentarze Mistera pod postem jakiejś pani Radzikowskiej. I o to poszło? I o to poszło.

A poszło - ba! Poleciało! Obsr*ło się i oburzyło! Patrzę na komentarze członków stowarzyszenia pod tym postem:

"Drugi Krysiak!
Co za szur!
Gej hejtuje LGBT!
Na drugi raz trzeba sprawdzać poglądy kandydatów!
Czy wstąpi do ONRu i Konfederacji?!"

Aż otwieram usta ze zdziwienia - koleś przecież nie napisał nic złego, nic nienawistnego, nic iks-fobicznego. W komentarzach wspiera go nawet jakiś inny gej z innego profilu. Mali f*szyści zasłaniają się za to "empatią". Wiadomo - cała zgraja krzywdzi w imię Dobra!

Piszę do ludzi, czy widzieli obsr*anie na tym żal-forum. Widzieli. Pisali do nich inni znajomi. MISIACZKI podobno chcą odebrać Misterowi jego tytuł - to nowa opcja, którą wprowadzili po moim występie w Mediach Narodowych.
- Kto urąga tytułowi, może go stracić. - czytam ostatni komentarz i zamykam Facebooka.
- Ja pi*rdolę, urąga to się może Ojczyźnie i Bogu... - myślę - Antyf*szyści stali się więc gorsi od tego, co zwalczali.
Czy to jest ta przepaść, co patrzy na nas, gdy my patrzymy na nią? - zastanawiam się dalej.
- Tak - odpowiadam na własne pytanie - choć tu pasuje inne bekowe porównanie. Tutaj ci, co lubili pojeść, sami zostali zeżarci.

Przez ideologię."

Na koniec dodam coś od siebie. Przede wszystkim dziękuję tym, którzy przeczytali do końca. Im więcej ludzi sobie uświadomi, że ideologia LGBT jest antyludzka i antywolnościowa, tym lepiej. Wspierając tęczowy fanatyzm nie pomagasz gejom i lesbijkom, a wręcz przeciwnie - szkodzisz.

geje lgbt homoseksualizm

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 71 (199)

#87263

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem gejem i kolejny raz chciałbym coś powiedzieć na temat ideologii LGBT i jej terrorystów, tzn. aktywistów.

Jakiś czas temu pojawiła się wiadomość, że aktywistka LGBT została wepchnięta pod tramwaj. Narracja była iście goebbelsowska - Polak, katolik, patriota, wepchnął aktywistkę pod tramwaj, bo chciał ją zamordować, ponieważ wszyscy Polacy to homofoby, a Polska to taki straszny kraj, że homoseksualiści boją się o swoje życie i tak dalej. Pisały o tym przede wszystkim antypolskie gadzinówki na czele z GW, ale też "normalne" media.

Tymczasem okazało się, że to fejk. Całkowicie zmyślona historia. Taka sytuacja nie miała miejsca. Żaden z motorniczych ZTM nie zgłosił takiego wypadku, ZTM sprawdził nagrania z kamer i nic takiego nie było, a do prokuratury ani na policję nie wpłynęło żadne zawiadomienie. Można o tym przeczytać na przykład tutaj, albo poszukać na własną rękę w google.

https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/521855-fake-news-aktywistki-lgbt-ze-stop-bzdurom

Nie jest to pierwsza tego typu sytuacja. Jak aktywiści LGBT chcą pomagać homoseksualistom i zmieniać świat na lepsze, skoro ich orężem są kłamstwa, nienawiść, przemoc, wandalizm, terroryzm i bandytyzm? No, chyba że wcale im nie chodzi o dobro gejów i lesbijek, tylko o coś innego...

lgbt fake news

Skomentuj (66) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 165 (225)
zarchiwizowany

#87338

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Co zaparkowane na osiedlu samochody mają wspólnego z zakazem aborcji i rządem PiS?

Nie wiem, więc pytam was, bo "protestujący" poprzebijali opony i pomazali sprayem (hasła "je**ć PiS", "aborcja" i błyskawice) kilka samochodów u mnie na osiedlu, w tym mój.

Co najlepsze, sam od początku uczestniczyłem w protestach, bo choć kwestia aborcji mnie nie dotyczy, to chciałem wesprzeć kobiety i osobiście mam dość pisowskiej dyktatury, ale to zdarzenie mnie skutecznie zniechęciło. Pisowska dyktatura przynajmniej nie zniszczyła mi samochodu.

protesty wandalizm

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 56 (138)

#87048

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem gejem. Zamieściłem tu niedawno wpis, w którym skrytykowałem zachowanie tak zwanych "aktywistów LGBT". Spora część użytkowników zaczęła pluć na mnie jadem, obrażać mnie i zarzucać mi, że nie jestem gejem i zmyślam. Wiadomo, szkoda z takimi rozmawiać.

Dzisiaj natknąłęm się na coś takiego: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/515047-gej-mocno-o-srodowisku-lgbtdestrukcyjne-chore-z-nienawisci

Wpis innego geja, na twitterze, w którym stwierdza mniej-więcej to samo co ja. Jemu też zarzucicie, że udaje geja i mówi nieprawdę?

Wygląda na to, że sympatycy ideologii LGBT mają jeszcze jedną negatywną cechę - na niewygodną prawdę reagują agresją.

ideologia lgbt

Skomentuj (56) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 218 (298)

#86982

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem gejem i chcę powiedzieć kilka słów o tym, co się ostatnio u nas w kraju dzieje.

Policja aresztowała niebezpiecznego bandytę i terrorystę. Wbrew temu co podają lewicowe media, nie było to aresztowanie bez powodu, nadużycie władzy, czy też środki niewspółmierne do przewinienia. Bandzior ów, Michał Sz., był objęty dozorem policyjnym po tym jak razem z innymi tęczowymi terrorystami napadł na kierowcę samochodu organizacji pro life. Wszystko jest nagrane i można obejrzeć w internecie. Był to rozbój na tle ideologicznym. Mimo zasądzonego dozoru policyjnego Michał dalej chuliganił, więc zastosowano areszt, gdyż dozór policyjny okazał się nieskutecznym środkiem zapobiegawczym przeciwko bandyckim tendencjom Michała. Teraz, za kratami, niczego nie zniszczy i nikomu nie zrobi krzywdy. Bardzo dobrze.

Piekielni są inni tęczowi terroryści, którzy wycierając sobie twarz homoseksualizmem i wykorzystując nas jako pretekst, wszczynają burdy i terroryzują społeczeństwo. Domagają się uwolnienia bandyty z aresztu. Rzekomo walczą o równość, a jednocześnie chcą tworzyć i pogłębiać nierówności. Bandyta może bić ludzi i nie ponosić konsekwencji, bo nosi tęczową flagę? Nie zgadzam się na to i nie chcę by geje kojarzyli się społeczeństwu z bandytyzmem.

Chciałbym w imieniu swoim i gejów, których znam, powiedzieć, że nie popieramy tych zachowań, jesteśmy przeciwni tęczowemu terrorowi i nie mamy nic wspólnego z tak zwaną ideologią LGBT. Homoseksualizm to orientacja seksualna, a nie ideologia i nie zgadzamy się by bandyci spod znaku tęczy wykorzystywali nas jako pretekst do ataków na polskie społeczeństwo.

Jesteśmy normalnymi ludźmi, a działania tych terrorystów nam szkodzą i pokazują nas w złym świetle. Do tej pory nigdy nie spotkałem się z żadnymi nieprzyjemnościami ani złym traktowaniem z powodu swojej orientacji, ale obawiam się, że przez działania tak zwanych "aktywistów LGBT" to może się niedługo zmienić. Odnoszę wrażenie, że oni robią to celowo. Chcą by homo i hetero nienawidzili się nawzajem i walczyli ze sobą. Zaznaczam raz jeszcze, że nie popieram tęczowego terroru i stanowczo odcinam się od wszystkich działań tak zwanych aktywistów. Proszę, nie walczmy ze sobą i szanujmy się nawzajem. Prowokacje tęczowych terrorystów ignorujmy (bo tylko tyle możemy), przed agresją się brońmy (bo mamy do tego prawo) i pozwólmy policji wykonywać swoją pracę.

lgbt

Skomentuj (101) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 306 (384)

#86369

(PW) ·
| Do ulubionych
O agresji i przemocy wobec homoseksualistów w Polsce, pisze gej.

Sytuacja zdarzyła się latem zeszłego roku. Szedłem przez jedno z większych miast. Jak zwykle bywa na głównych ulicach, różni ludzie rozdają różne ulotki. Trafiłem akurat na aktywistów LGBT (T jak terroryzm chyba) i jeden chciał mi wcisnąć jakąś tęczową ulotkę. Odmówiłem grzecznie i idę dalej, a on za mną, trajkocze coś o tolerancji i wpycha mi do ręki ten papier. Po n-tej grzecznej odmowie w końcu wziąłem i patrząc na niego wyrzuciłem do śmietnika. Idę dalej i nagle słyszę za sobą szybkie kroki. Odwróciłem się i w ostatniej chwili uniknąłem ciosu. Aktywista-terrorysta zamachnął się drugi raz, ale byłem szybszy i psiknąłem mu gazem w oczy. Na odchodnym tylko usłyszałem, że oni mnie znajdą i że już nie żyję i moja rodzina też.

Pierwszy raz w życiu zostałem napadnięty na ulicy i to nie przez łysych sebków w odzieży patriotycznej, którzy rzekomo na potęgę biją gejów w Polsce (jak to twierdzą lewicowe media) tylko przez aktywistów LGBT, którzy podobno walczą o tolerancję, akceptację i bezpieczeństwo takich ludzi jak ja...

lgbt

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 140 (234)

#85693

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem gejem i chciałbym zabrać głos w sprawie ideologii LGBT.

Na początku muszę napisać trochę o sobie. Jestem normalnym facetem, orientacja nie jest sensem mojego życia, tylko moją cechą. Nie obnoszę się z tym, nie chodzę na parady przebrany za kobietę czy obwieszony dildosami i nie domagam się od nikogo specjalnego traktowania. Moi rodzice są katolikami, ja jestem katolikiem tak zwanym WWW - Wigilia, Wielkanoc, Wszystkich Świętych. Rodzice nigdy nie mieli problemu z moją orientacją. Znajomi również. Nigdy nikt mnie nie dyskryminował, nie atakował ani nic z tych rzeczy. Na imprezy i inne spotkania, gdzie wszyscy przychodzą w parach, ja przychodzę ze swoim facetem i nikt nigdy nie miał z tym żadnego problemu. Zachowujemy się normalnie, nie gzimy się przy ludziach, co zresztą uważam za obrzydliwe i niegrzeczne niezależnie od orientacji.

Nigdy z powodu swojej orientacji nie miałem żadnych problemów ani nieprzyjemności, ale obawiam się, że niedługo się to zmieni, a to za sprawą ruchu LGBT, który rzekomo walczy o tolerancję i nastawia całą Polskę przeciwko nam, homoseksualistom.

Walka o tolerancję w wykonaniu LGBT polega na obrażaniu, opluwaniu i atakowaniu wszystkich, którzy nie są homo i nie podzielają tej ideologii. Atakowani są nawet biseksualiści, bo też nie są homo, tylko bi. Walka o tolerancję w wykonaniu LGBT polega na bezczeszczeniu polskiej flagi, bezczeszczeniu symboli religijnych katolików oraz na galopującej agresji, nienawiści i pogardzie do innych ludzi, co można zaobserwować bez trudu w przestrzeni publicznej, zwłaszcza podczas parad równości - choćby słynne nagranie jak osobnik z tęczową flagą na twarzy nazywa ludzi o innych poglądach "starymi k***ami" i życzy im śmierci. Walka o tolerancję w wykonaniu LGBT polega na szerzeniu nienawiści do wszystkich, którzy mają inne poglądy. LGBT to najbardziej nietolerancyjni ludzie, jakich widziałem...

Ludzie ci oddają homoseksualistom niedźwiedzią przysługę. Nie chodzi im o żadną tolerancję, chodzi im o władzę i pieniądze. Homoseksualistów wykorzystują jako pretekst do terroryzowania społeczeństwa i wymuszania na władzy różnych rzeczy. Geje tacy jak ja są w ich rękach tylko i wyłącznie narzędziami, środkiem do osiągnięcia celu.

Nigdy nie było żadnych problemów i konfliktów na linii homo-hetero, dopóki nie pojawiła się ideologia LGBT. Homoseksualizm =/= LGBT. Homoseksualizm to orientacja, nie ideologia.

Nie dziwię się społeczeństwu, że ma dość ideologii wciskanej im siłą i terrorem. Sam mam dość.

Dlatego proszę, w imieniu swoim i wszystkich normalnych gejów, nie utożsamiajcie każdego z nas z tymi terrorystami.

lgbt

Skomentuj (64) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 440 (548)

1