Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

PieknaWrozka

Zamieszcza historie od: 30 kwietnia 2019 - 17:23
Ostatnio: 23 maja 2019 - 10:28
  • Historii na głównej: 2 z 2
  • Punktów za historie: 183
  • Komentarzy: 4
  • Punktów za komentarze: 22
 

#84589

(PW) ·
| Do ulubionych
Netia - czyli jak zrazić do siebie klienta.

1) Obiecanki cacanki.

Po podpisaniu umowy na internet mobilny, czekałam ponad dwa tygodnie na dostarczenie mi modemu USB i routera. Codzienny kontakt z konsultantem na facebookowym profilu Netii kończył się obietnicą ponaglenia sprawy, raz twierdzono nawet, że paczka już wychodzi z magazynu (to już trwało 17 dni!).

Dopiero gdy zagroziłam powiadomieniem organów ścigania o oszustwie, dostałam numer paczki.

2) Niedziałający internet.

Mimo 24 h, które Netia miała na aktywację karty SIM, internet nie działa. Konfiguracji dokonałam poprawnie, bo nie pierwszy raz mam do czynienia z takim dostępem do usług. Technicy twierdzą, że to JA mam problem, bo z ich strony działa jak należy.

Ledwo zostałam klientką tej firmy, a już marzę o rozwiązaniu umowy. Nie jestem jakimś rozkapryszonym dzieckiem, któremu zabrano zabawkę i nie chciałabym, aby ta historia została potraktowana z przymrużeniem oka bądź jako fake. Po prostu czuję się traktowana niepoważnie.

Ciekawe, co by było w przypadku awarii? Ile bym wtedy czekała? Dwa miesiące, pół roku, dwa lata?

Mam nieodpartą ochotę zerwać umowę z ich winy.

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 83 (87)

#84507

(PW) ·
| Do ulubionych
Kilka dni temu miałam niezbyt miłą wizytę byłego narzeczonego i jego siostry (na potrzeby historii Magdalena) - wstrętnej, 29-letniej panny.

Z narzeczonym rozstałam się głównie dzięki tej personie, bo wiecznie miała jakieś "ale" do mnie. Ataki słowne, wyśmiewanie, naigrywanie się, że do niczego się nie nadaję.

Przechodząc do sprawy, Magdalena dostała kilkadziesiąt wezwań do zapłaty za jazdę bez biletu na terenie mojego miasta. Ktoś znał jej dane, włącznie z obecnym adresem zameldowania i podawał je kontrolerom biletów. Suma do spłaty to jakieś 3,5 tysiąca na chwilę obecną.

To dopiero wierzchołek góry lodowej. Ktoś również podawał jej dane podczas interwencji Policji przy ujawnieniu kradzieży sklepowej. Suma do spłaty j/w astronomiczna.

Jestem uczciwą osobą, mimo tego, że ta dziewczyna wyrządziła mi wiele złego, nie posłużyłabym się jej danymi - komunikacją miejską nie jeżdżę, bo mam prawo jazdy, a kradzież czegokolwiek nie leży w mojej naturze, bo pracuję i stać mnie na robienie zakupów.

Zostałam posądzona o te niecne czyny, bo... ponoć jej nienawidzę. Policji się nie boję, bo nie mam nic na sumieniu.

Ktoś miał do czynienia z taką chorą sytuacją?

Mój niedoszły posunął się do gróźb, że "zgniję w mamrze".

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 100 (130)

1