Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

PrawdopodobnieSzczesliwa

Zamieszcza historie od: 22 września 2015 - 19:04
Ostatnio: 12 lutego 2019 - 23:21
  • Historii na głównej: 10 z 11
  • Punktów za historie: 3148
  • Komentarzy: 42
  • Punktów za komentarze: 305
 

#79594

~mordka ·
| Do ulubionych
Jako dziewiętnastoletniemu dziewczęciu zachciało mi się iść na studia. Żeby tam jakiekolwiek studia! Do Londynu! Jedna z największych uczelni artystycznych, na listach absolwentów znani projektanci, inny świat. Nowi ludzie, koleżanki, koledzy (z czego większość gra dla przeciwnej drużyny...). Jeden z nich jest bohaterem tej opowieści - C. C jest hetero, zupełnie nie w moim typie, ale lubimy się.

Tu mnie zaprosi na kawę, tu na lunch i oczywiście wie, że z kimś się spotykam, zupełnie nie jestem nim zainteresowana. Z początku super. Ale C chyba nasza znajomość przestaje wystarczać. Zaczyna bombardować mnie smsami - najpierw swoje zdjęcia w bieliźnie, na które nie zwracam zbytnio uwagi, a raczej odpowiadam śmiechem, potem, o zgrozo, zdjęcia swojego przyrodzenia.

Zaczynam C unikać. Zdjęcia zamieniają się w wiadomości, które zaczynają mnie przerażać: 'wiem gdzie mieszkasz' (nikt nie pomyślał, żeby kolegom z roku nie mówić, w którym akademiku mieszka...), 'uważaj wieczorem, jak będziesz wracać do domu', aż w końcu 'dzisiaj będę się pie*rzył, czy tego chcesz czy nie'. Jestem przerażona. Na uczelni działa punkt pomocy studentom, z braku innych pomysłów udaję się właśnie tam. Doradczyni aż się za głowę złapała, tego samego dnia spotkanie z panią dziekan. Dziekan każe iść na policję - posłusznie idę.

Policjantka spisuje zeznania, numer telefonu C, daje mi wybór; pozwolić im zająć się sprawą, albo, jeżeli tego sobie życzę, C może być aresztowany tego samego dnia. Litościwie pozwalam służbom się tym zająć, więc pani każe czekać na kontakt. Jej kontakt z C najwyraźniej się odbywa, po któregoś dnia łapią mnie na uczelni koleżanki z grupy C. Co ja sobie wyobrażam! Ja mu karierę zniszczę! Czy ja zdaję sobie sprawę, co ja robię? Mam natychmiast to wszystko odwołać! Uciekam zapłakana, biegnę do pani dziekan, że wszyscy wiedzą, że na mnie naskakują. Razem dzwonimy do policjantki prowadzącej sprawę - C był bardzo zaskoczony, że zgłosiłam sprawę, on myślał, że mi się to podobało! Ale oczywiście obiecał poprawę, ma się trzymać ode mnie z daleka. Zatem sprawa zamknięta, to co ja uważałam za molestowanie zostaje zarejestrowane jako 'niechciany kontakt'. Dziekan ze smutkiem stwierdza, że skoro policja umorzyła sprawę, to nie ma podstaw, by wyrzuć C z uczelni.

Do końca trzyletnich studiów to ja byłam czarną owcą, która biednemu chłopakowi narobiła problemów z policją i u dziekana; chwilami nie było się do kogo odezwać. Jedna z dziewcząt(!!!) skwitowała to słowami, że 'dziewczyn na uczelni jest dużo, i niby on tak na mnie się uwziął? Jak kusiłam p*zdą, to mam za swoje.'

Czemu teraz o tym piszę? W tym roku skończyłam studia, a tuż przed ceremonią rozdania dyplomów C napisał do mnie na Instagramie (wszędzie indziej dawno go zablokowałam), że może spotkalibyśmy się na jakieś piwo, bo przecież jesteśmy dorośli i to dziecinada dalej ten kwas między nami ciągnąć.

studia molestowanie

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 122 (154)

#75053

(PW) ·
| Do ulubionych
Około dekadę temu pracowałam w Empiku jako kierowniczka działu książki. Na polecenie managera współodpowiadałam też za rekrutację do tego działu, co w moim mieście nie było wcale proste. Kandydaci na doradców klienta chcieli pracować głównie przy multimediach, a ci, którzy zgłaszali się „na książkę”, to byli często filozofowie z Bożej łaski (chodzi o typ człowieka, nie o wykształcenie), którym marzyło się dywagowanie o literaturze, a nie sumienna, często czysto fizyczna praca.

Dzisiaj opiszę Wam dwa przypadki osób, których nie zatrudniliśmy, moim zdaniem ze względu na ich piekielność. Imiona zmyślone, cała reszta nie.

1.(Pani) Karolina
Kobieta przed 40., która większość życia przepracowała w księgarni. Oprócz doświadczenia miała też wiedzę, na rozmowie wypadła rewelacyjnie, więc została zaproszona na dzień próbny. I wtedy się zaczęło. Na pytanie, czy możemy sobie mówić po imieniu (taka zasada obowiązywała całą załogę), prychnęła z niezadowolenia, ale łaskawie się zgodziła. Zwracała się jednak do mnie tonem oficjalnym i pełnym imieniem (czyli np. „Aleksandro” zamiast „Olu”). Pracę miała zacząć od ułożenia niewielkiego działu tematycznego zgodnie z zasadami merchandisingu (instrukcję dostała do ręki wraz z objaśnieniem). Kiedy poszłam zobaczyć, jak jej idzie, okazało się, że nic nie leży tak, jak powinno.

Wyjaśnienie Karoliny:
„Bo wy tu macie wszystko źle!
Dwanaście lat pracowałam w księgarni XYZ, więc wiem jak się układa książki!
Będzie tak, jak ja mówię!
Moje tłumaczenia, że Empik jest sieciówką, zasady są wspólne i po to dałam jej instrukcję, nie pomogły. Karolina wie lepiej i ona nam tu zrobi porządek. Stwierdziłam, że się nie dogadamy i pani nie została zatrudniona. Jej reakcją był telefon do managera… z żądaniem zwolnienia mnie jako osoby niekompetentnej, która się nie zna na swojej pracy. Komentarz zbędny…
*Nie wiem, czy układanie wg wielkości bądź koloru okładek, a nie alfabetu, pomoże w znalezieniu czegoś na półce, ale może to ja się faktycznie nie znam…

2.Irmina
Dziewczyna w wieku 25 lat, po dwóch kierunkach studiów (geologia i ekonomia lub coś podobnego).
Przysłała CV na 3 strony i list motywacyjny na 8, napisany co prawda poprawną polszczyzną, ale za to stylem przypominającym artykuły z „Faktu”. Np. „Zdobyte w pocie czoła prawo jazdy kategorii B i posiadany krążownik szos marki opel corsa o barwie dojrzałych sycylijskich pomidorów, sprawiają, iż góry i doliny szarych acz malowniczych polskich dróg i dróżek nie są mi straszne”.

Podczas rozmowy z managerem i ze mną potwierdziła pierwsze wrażenie. Była niesamowicie zarozumiała, ale to jeszcze byłabym w stanie przeżyć, bo klienci zapewne szybko nauczyliby ją pokory (kto pracował w sklepie, ten wie, o czym mówię). Gorzej, że nie potrafiła wskazać żadnej posiadanej umiejętności, która mogłaby być przydatna na stanowisku doradcy klienta. Wiedzę branżową też miała znikomą, jeśli nie liczyć książek z geologii, których znajomością się chwaliła.

Zamiast niej zatrudniliśmy inną dziewczynę, która była na rozmowie tego samego dnia. Irmina wróciła kilka dni później, domagając się spotkania z managerem. Nie zastała jednak ani jego, ani mnie. Wyżyła się zatem na kierowniku dyżurnym, któremu oznajmiła, że bez niej ten sklep padnie i jeszcze pożałujemy, że nie przyjęliśmy osoby z takim wykształceniem. Zrobiła awanturę na pół sklepu – krzyczała, machała rękami… Nagranie z monitoringu obejrzeliśmy chyba wszyscy.

Na szczęście przyjęta wówczas do pracy dziewczyna świetnie się sprawdziła i jakoś nie musieliśmy żałować odrzucenia tak niezwykłej kandydatury…

Empik

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 239 (257)

#6726

~bgred ·
| Do ulubionych
Lubelskie - gdzieś na wsi - nad jeziorem Białym
środek wakacji, wieczór - sklep moich znajomych.

Przychodzi młody chłopak z dziewczyną i niepewnym głosem pytają o prezerwatywy. Niestety nie ma... Widać grymas zawiedzenia na twarzy chłopaka, a że wieczór był dosyć leniwy, widać jak poza sklepem chłopak coś mocno i sugestywnie przedyskutowuje ze swoją wybranką.
Wreszcie zrezygnowany wchodzi do sklepu i po cichu pyta:
- A czy takie woreczki cienkie to są?

sklep wiejski

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1121 (1299)

#2100

~Paczes ·
| Do ulubionych
Pracuję jako kurier, pewnego razu przyjechałem do klienta do domu z dokumentami, coś tam czytał, podpisywał, a ja już nie mogłem wytrzymać i łamiąc zasadę, zapytałem czy mogę skorzystać z toalety. On nie odrywając głowy od umowy powiedział:
- Tak, tak, tylko spłuczka jest zepsuta, pan leje do wanny.

DPD

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1394 (1544)

1