Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Rudaa

Zamieszcza historie od: 14 września 2012 - 22:16
Ostatnio: 6 września 2022 - 16:28
  • Historii na głównej: 80 z 125
  • Punktów za historie: 27761
  • Komentarzy: 160
  • Punktów za komentarze: 685
 
zarchiwizowany

#41376

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Pierwszy raz podzielę się doświadczeniem ze służby zdrowia.

Mimo iż nie mam 30 lat mam dyskopatię-w skrócie problem z jądrem dysku międzykręgowego który naciska na nerwy- ból przeogromny. Nie da się ruszać, siedzieć ani chodzić. Jedyne rozwiązanie to leżenie w bezruchu. Jest to dolegliwość okresowa. Czasami przez 1,5 roku się nie odzywa a potem atakuje i od razu kładzie do łóżka. Gorzej że tym razem nie miałam zapasu leku i musiałam jechać do lekarza. Była to wycieczka 20 minut komunikacją miejską. Gdzie trzęsie a ludzie ciągle się przepychają itd. Ze względu na wibrację nie mogę siedzieć a muszę stać- najlepiej na palca co amortyzuje wstrząsy. Taka wyprawa to sporo bólu i nerwów czy się nie pogorszy. Jest to mój 4 atak choroby która zdiagnozowano 5 lat temu. Niby nie dużo ich jest ale ten trwa już prawie miesiąc...
Wracając do wizyty lekarskiej. Na prośbę o skierowanie do sanatorium Pani stwierdziła że plecy to mogę boleć każdego i że to nie jest powód żeby od razu do sanatorium. Ja jej na to że mam całą dokumentację, zdjęcia RTG kręgosłupa itd. a ona że mogę spróbować ale ona wątpi bo tylko ból pleców a nie zwyrodnienie...
Szlag mnie trafił bo nie dość że czeka się do sanatorium 1,5 roku to i tak tylko babcie tam trafiają zamiast ludzi potrzebujących. Bo one mają czas na wyjazdy i znajomości! Swoją drogą przez babcie czekać muszę 4 miechy na rehabilitację a ledwo się ruszam!!! I do tego tekst lekarki że plecy bolą każdego... niechby chociaż jeden dzień pobyła w mojej skórze...

Już nie mogę. Ten kraj mnie wykańcza.

PS nie mam nic przeciwko leczeniu osób starszych które tego potrzebują. Przeszkadzają mi takie co nie potrzebują a korzystają bo one są przecież biedne i stare...

służba_zdrowia

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 68 (148)
zarchiwizowany

#40882

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Szukamy z T. nowego lokum.
Najpierw był pan, który chciał nam wcisnąć nieumeblowane mieszkanko na parterze. Zapewniał że nikt się nigdy tutaj nie włamał- nie chciałam sprawdzać na własnej skórze.

Dzisiaj pani napisała w ogłoszeniu 2 pokoje, aneks kuchenny, łazienka i przedpokój. Razem mniej niż 40 metrów. Cena rozsądna. Idziemy. Okazuje się że pokój z aneksem kuchennym to tak naprawdę kuchnia do której ktoś wstawił kanapę i telewizor.

Kolejne mieszkanko. W opisie że 3 pokoje. Na żywo dwa pokoje z czego jeden z aneksem kuchennym i z oddzielonym kawałkiem pustakami. To za pustakami to 3 pokój...

I zwycięzca dnia dzisiejszego. Mieszkanie za sporą kwotę. Nawet ładne. Minus że nieumeblowane. Albo jak kto woli umeblowane po studencku- czyli pojedyncze łóżka i szafa na pokój. Ale pan zdecydowanie nie chce studentów. A dlaczego?
Bo po pierwsze zażyczył sobie umowę podpisaną w kancelarii. Ok rozumiem, niech będzie, bo na jego koszt. Ale ponadto zaświadczenia od każdego z nas że pracujemy, zaświadczenie od kogoś, że w razie eksmisji nas przyjmie, a do tego dwumiesięczną kaucję... Ręce mi opadły...
Chyba właściciele mieszkań powinni się zacząć przestawiać na tryb braku chętnych, bo studentów coraz mniej, a ceny coraz niższe. I pora zadbać o wynajmujących a nie tylko o siebie.

usługi

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 17 (193)

#40382

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Z cyklu reakcje policji na zgłoszenie znęcania się nad dziećmi.

Przeprowadziliśmy się kilka miesięcy temu do nowego mieszkania. Wszystko fajnie. Ładnie miło i niedrogo. Niestety za ścianą już tak miło nie było. Sąsiadka krzyczała na małego (ok 2 latek teraz), wyzywała od debili, leciały k..rwy i inne takie. Im ona głośniej krzyczała tym głośniej mały płakał. Jak mąż wracał to się z nim kłóciła. Nie wiem czy mąż wie, że na małego się darła. W końcu wczoraj postanowiliśmy zadzwonić na policję. Zgłosiliśmy sprawę, podaliśmy adres i nasze dane (dokładnie chłopak mój się przedstawił), bo do anonimowych zgłoszeń policja nie jeździ.

Dzisiaj wracam z zakupów (ważne że sama bez chłopaka), otwieram drzwi do mieszkania i słyszę że otwierają się drzwi sąsiadki i z gębą do mnie:
- I co? Dopięliście swego?
Ja zdziwiona pytam o co jej chodzi. A ona na to że co myśleliśmy, że policja nie powie kto zgłosił? Nic nie odpowiedziałam, a ona dodała że jak ktoś nie ma swojego dziecka to patologii od wychowania nie potrafi odróżnić! Nie skomentowałam.

Sama, pomagając siostrze, zajmowałam się przez kilka pierwszych lat życia synem siostry i ani jej ani mi nie przyszło do głowy nazywać go debilem albo na niego krzyczeć.
Widocznie teraz są inne metody wychowawcze.

Poza tym rozumiem, że policja musi wiedzieć kto dzwonił, ale jakim prawem podaje takie dane osobie którą odwiedza?

A potem dziwić się, że rodzice znęcają się nad dziećmi a nikt nie reaguje!

Plus taki, że dzisiaj już się nie darła na małego. Zobaczymy jak długo.

policja

Skomentuj (31) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 677 (751)
zarchiwizowany

#40542

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Od kilku dni jestem unieruchomiona i nie wychodzę z domu. Problem z kręgosłupem. Do tego dzisiaj T. wychodząc do pracy zabrał oba komplety kluczy, więc nie mogłam otworzyć drzwi. Kurier zostawił przesyłkę u sąsiadów, ale listonosz awizo w skrzynce. Wrócił T. z pracy i poszedł na pocztę. Miał 1 paczkę do wysłania i 2 do odebrania. Wszystkie 3 na moje imię i nazwisko ale adres to nasze wynajmowane mieszkanko a nie mój zameldowania z dowodu osobistego.
Dotychczas zarówno ja, jak i on odbieraliśmy przesyłki na mnie bez problemów. Jednak nie tym razem...
Na poczcie masakryczna kolejka, jak zwykle o tej porze. Z nadaniem przesyłki nie było problemów. Schody zaczęły się przy odbiorze. Bo po pierwsze T. nie jest kobietą, po drugie nie ma upoważnienia, a po trzecie adres się nie zgadza. T. się pyta co teraz? Ja jestem chora i nie dam rady przyjść. I że może przynieść upoważnienie i umowę najmu mieszkania. Pani na poczcie stwierdziła, że jedyne co może jej przynieść to potwierdzenie zameldowania pod adresem na który jest przesyłka... T. jeszcze walczył, ludzie w kolejce się niecierpliwili albo śmiali ale nic nie wskórał. Jutro spróbuje z inną Panią z okienka. Może da radę...
Czy ktoś mi powie czy gdzieś jest napisane, że aby odebrać przesyłkę muszę być zameldowana pod danym adresem? Dlaczego awizo i imię i nazwisko z dowodu nie wystarcza? Jeśli mieszkam kilkaset km od domu to nie będę po każdą przesyłkę tam jeździć???
Przeczytałam:
ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY z dnia 9 stycznia 2004 r. w sprawie warunków wykonywania powszechnych usług pocztowych

ale niczego nie znalazłam...

poczta

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 50 (118)
zarchiwizowany

#39744

przez (PW) ·
| było | Do ulubionych
Jak wielu z Was po domu chodzę raczej luźno ubrana i nie zwracam uwagi na strój. To tytułem wstępu.

Dzwonek do drzwi. Myślę że to T. wraca z zakupów, więc idę otworzyć. Otwieram, a to nie T. Pan patrzy na mnie, mierzy mnie wzrokiem z góry na dół, po czym pyta:

"Czy zastałem kogoś dorosłego w domu?"

Umarłam...

Mam 28 lat i wcale nie wyglądam na 17... Tylko bardziej na 22 ;)

usługi

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 37 (169)