Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Satsu

Zamieszcza historie od: 11 września 2013 - 19:54
Ostatnio: 9 grudnia 2025 - 20:18
  • Historii na głównej: 110 z 117
  • Punktów za historie: 31094
  • Komentarzy: 335
  • Punktów za komentarze: 2765
 
[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 11) | raportuj
12 grudnia 2020 o 18:46

@Lostsoul: Przy tak dużych projektach programista patrzy tylko na kod, który dotyczy tasku jaki otrzymał i próbuje go dowieźć do końca sprintu. A nawet jeśli ktoś źle wyliczył czas pracy nad danym zadaniem i skończył je 5 dni wcześniej to nie traci czasu na przeglądanie kodu tylko informuje, że skończył i jest przydzielany do kogoś kto z jakiś względów ma opóźnienie. Ogarnianiem całości kodu, akceptowaniem kolejnych modułów i tak dalej, zajmowałem się ja i Maciuś i tylko my wiedzieliśmy jak wygląda ten kod jako całość. I nie mówię, że chłopaki z drużyny Maciusia pisali zły kod. Po prostu sam zamysł aplikacji i to jak te moduły były ze sobą złączone to była istna katastrofa. Jeśli chodzi o po drugie, nie wiem czy dobrze zrozumiałem. Jednak z tego co wiem Maciuś na rozmowie z PMem żalił się, że nie wie o co mu chodzi i że on zawsze w taki sposób programuje i nikt nigdy nie miał pretensji. Nie mam pojęcia gdzie wcześniej pracował, ale na prawdę współczuje tym firmom, bo kod jaki stworzył to istny węzeł gordyjski. Już na tak wczesnym etapie ciężko było się połapać co jest z czym powiązane. Dlaczego go przyjęli? To bardzo proste, miał duże doświadczenie wpisane w papiery. Jeśli chodzi o branżę programistyczną to w przypadku seniorów, którzy mają za sobą pracę w więcej niż czterech firmach nie sprawdza się na rozmowie jego kodu, tylko wybiera się tego, który zna jak najwięcej technologii jakie będą używane w danym projekcie.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
16 listopada 2020 o 12:29

Zapomniałem o tej historii na śmierć. Aby rozwiać wątpliwości i zakończyć dyskusję, w umowie był paragraf mówiący, że do nagrania mam prawo zarówno ja jak i szkoła. Zastanawia mnie teraz czy szkoła przypadkiem tak trochę nie złamała własnej umowy nie udostępniając filmu. W końcu ze względu na tą decyzję "straciłem" dostęp do dzieła, do którego mam prawo.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
30 października 2020 o 22:44

@Armagedon: Też, ale z opowieści sąsiadki bardziej przypominała zombie niż człowieka :D

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
30 października 2020 o 22:39

@Cynik: "Gwoli wyjaśnienia - 112 NIE dysponuje karetek. W przypadku jakichkolwiek problemów zdrowotnych dzwoniący jest łączony z Dyspozytorem PRM (Państwowego Ratownictwa Medycznego) i to on przeprowadza wywiad i decyduje o wysłaniu karetki." To jak wyjaśnisz sytuację, której nie zawarłem w historii. Jakoś dwa miesiące temu w nocy poczułem mocny ból w klatce piersiowej i duszności. Zadzwoniłem na 112 i dyspozytorka stwierdziła, że mam kontaktować się z jakimś lekarzem dyżurującym. Tutaj nie pamiętam nazwy instytucji jaką podała (stres). Podyktowała mi numer, więc zadzwoniłem. Lekarz po usłyszeniu co mi dolega niezwłocznie kazał mi dzwonić na 112 i był bardzo zdziwiony, że już to zrobiłem i mnie go do niego odesłali. Gdy znowu zadzwoniłem na 112 trafiłem na dokładnie tą samą kobietę, która z łaską wysłała karetkę narzekając przy tym okropnie. Gdzie to twoje PRM? Ja rozumiem, że jest to ciężka praca. Ale zawsze staram się jak najszybciej przekazać najważniejsze informacje. Czyli kto, gdzie co, jak i dlaczego. Natomiast zawsze zderzałem się z murem. Operatorzy byli opryskliwi, nieuprzejmi i trzeba było im udowadniać, że jednak coś się dzieje. Ale za to gdy kiedyś jechałem z kumplem samochodem i mieliśmy niewielką kolizję to od razu no problemo. Na jego prośbę zadzwoniłem na 112 (był zajęty kłótnią ze sprawcą kolizji). Gdy dyspozytor usłyszał o niegroźnej kolizji od razu przyjął zgłoszenie. Wysłał policję i pytał czy karetka albo straż pożarna jest potrzebna... Nigdy wcześniej ani później nie zostałem tak szybko i kulturalnie obsłużony przez 112...

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 30 października 2020 o 22:41

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
30 października 2020 o 22:12

@Cynik: W bloku, w którym mieszkamy są trzy klatki pod tym samym numerem rozróżniane jako 1a, 1b, 1c. Żona dokładnie powiedziała w której z nich mieszkamy. Podała piętro. Korytarze należące do danej klatki oddzielone są kratą. W każdej klatce jest około 100 mieszkań. Czyli około 10 mieszkań na piętro co daje ponad 300 mieszkań na cały blok. Jak według ciebie moja żona miała zlokalizować, z którego mieszkania dobiega krzyk? Miała wyjść i szukać?

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
30 października 2020 o 12:11

Dzisiaj rozmawiałem z sąsiadką. Też słyszała te krzyki i na 112 została potraktowana podobnie jak moja żona. Póki nie podasz numeru mieszkania policja nie przyjedzie.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
20 marca 2020 o 7:37

@malami2112: Nad aplikacją pracowaliśmy sami. Nauczyciel dostarczał nam tylko wymagania i pomagał trochę jeśli trafiliśmy na jakiś duży problem, z którym nie mogliśmy sobie poradzić szybciej niż w godzinę. Ewentualnie czasami pytaliśmy go czy istnieje jakąś gotowa funkcja albo biblioteka, która zrobi to, to i tamto.

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 6) | raportuj
19 marca 2020 o 19:30

@niepodam: Słowo klucz: NAUKI.

[historia]
Ocena: 9 (Głosów: 9) | raportuj
19 marca 2020 o 12:46

@niepodam: A wskaż mi proszę, w którym miejscu napisałem cokolwiek o kodzie pisanym dla klienta?

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 11) | raportuj
25 stycznia 2020 o 16:43

@nemo333: Twój numer, pomimo usilnych próśb, nie były wypisywany z bardzo prostego powodu: dłużnicy kłamią. Dlatego osoby z call center najczęściej nie mają możliwości zdezaktywowania telefonu. Jedyne co może zrobić taki ktoś, to zostawić notatkę informacyjną, której kolejna osoba obsługująca wierzytelność najpewniej nie przeczyta (ze względu na brak czasu), lub jeśli ma dużo czasu (a raczej nie ma ze względu na wyniki do wyrobienia) może poinformować managera zmiany. W takich przypadkach najlepiej albo prosić o rozmowę z kierownikiem zmiany (bądź działem reklamacji) albo od razu wysyłać oficjalne pismo (wzorów takiego pisma jest w necie masa). Jeśli natomiast okazało się, że trafiłeś na pseudo firemkę i nie wyrobili się w okresie 14 dni na rozpatrzenie reklamacji, to do sądu i tyle. Maksymalny limit prób kontaktu z dłużnikiem jaki przewiduje UOKiK jest wyższy niż ten przyjęty w firmie, w której pracowałem. Mimo to z tego co opisujesz w twoim przypadku został on najpewniej przekroczony. I tutaj są dwie możliwości, albo trafiłeś na partaczy, albo dłużnik, którego numer przejąłeś miał długi w więcej niż jednej firmie windykacyjnej. I drugi przypadek jest bardzo częsty. Ile razy otrzymywaliśmy skargę o nękanie wraz z listą kontaktów do dłużnika, a potem się okazywało, że większość wykazanych w nim telefonów czy maili pochodzi z innych firm. Jeśli dług trafił do firmy windykacyjnej to wychodzi na to, że sprawa z wydawnictwem nie została wyjaśniona. A jeśli została wyjaśniona, to znaczy to, że to wina wydawnictwa a nie firmy windykacyjnej. Skąd windykatorzy mają wiedzieć czy dług wykazany przez kontrahenta jest mu należny. Najprawdopodobniej firma dostała od kontrahenta umowę i faktury, z których część była nieopłacona (czytaj istnieje zadłużenie i trzeba je windykować). A jeśli chodzi o pytanie czemu upomnienie zostało wysłane zwykłym listem, bo tak po prostu jest taniej. Firmy windykacyjne wysyłają dziennie setki różnych pism i jeśli w przepisach nie jest sprecyzowane, że tego typu pismo musi iść listem poleconym to nie opłaca się go w taki sposób wysyłać. Jako polecone idą głównie pisma sądowe, komornicze, wpisy do KRD i pisma, których podpisanie i odesłanie spowoduje odnowienie okresu przedawnienia.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 4) | raportuj
17 stycznia 2020 o 14:35

@vezdohan: Nigdzie w historii nie wspomniałem w jaki sposób formułowałem pytania. Pisałem za to, że na zadane pytanie ciężko mi było uzyskać odpowiedź, czy to w formie mailowej, czy nawet w ostateczności słownie. Zbieranie wymagań to dla mnie nie pierwszyzna a i kilkadziesiąt schematów UML w życiu udało mi się spłodzić. Jednak z takim oporem od strony biznesu przy zbieraniu wymagań nie spotkałem się nigdy. Poza tym prawdę mówiąc, w ogóle nie powinienem się tym zajmować, bo nie miałem tego w obowiązkach. Niestety tak jak wspomniałem w historii, analityk biznesowy odszedł kilka tygodni po rozpoczęciu przeze mnie pracy. Co do formularza to już wyżej odpisałem czemu zdecydowaliśmy się na taką formę powiadamiania o błędzie. Jednak widzę, że przyczepiłeś się do walidacji kwoty. A nie zauważyłeś kolego, że w historii wspomniałem, że wykazana kwota zależy tylko i wyłącznie od kontrahenta i nie istnieje algorytm według, którego moglibyśmy stwierdzić, że wprowadzana kwota jest błędna (przynajmniej na podstawie danych jakie otrzymywaliśmy od kontrahenta w imporcie)? Jedynym ograniczeniem było to, że istnieje pula dozwolonych kwot i ten problem rozwiązaliśmy polem rozwijanym. Nie moja wina, że nasza koleżanka żyła w absurdalnym przeświadczeniu, że nie musi wybierać tej kwoty mimo, że całość była jej dokładnie tłumaczona.

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 7) | raportuj
17 stycznia 2020 o 14:23

@tomekp2: Nie pisałem tego w historii gdyż stwierdziłem, że ta informacja będzie zbędna, ale jak widać. Frontend aplikacji, który powstał lata temu, jest napisany w sposób mocno hermetyczny i jest silnie zintegrowany z backendem, dzięki czemu tworzenie nowych formularzy i CRUD wymaga jedynie kilku linii kodu. Niestety z tego samego powodu jego rozbudowa jest mocno utrudniona. Poza tym tempo pracy było dość duże, więc zamiast budować nieeleganckie rozwiązanie na gumkę i sznurek zdecydowaliśmy się na mniejsze zło i wykorzystanie istniejących możliwości. Czyli według mnie dość czytelnego komunikatu, który oczywiście został wyjaśniony osobie zainteresowanej w formie mailowej, słownie i wizualnie.

[historia]
Ocena: 13 (Głosów: 15) | raportuj
17 stycznia 2020 o 14:09

@Zunrin: Że ja o tym nie pomyślałem... Wystarczyło raz w tygodniu latać po całej firmie i wypytywać czy aby nie pojawił się jakiś nowy kontrahent, które pliki odwrócą system do górny nogami. Świetny pomysł...

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
17 stycznia 2020 o 14:04

@kojot_pedziwiatr: W większości systemów na jakich pracowałem również był taki ficzer, lecz tutaj niestety nie. A szkoda bo to świetna sprawa. I prawdę mówiąc pracowałem nad nim w przerwach od moich głównych zadań, ale roboty było tyle, że przez kilka miesięcy udało mi się napisać jedynie wstępny projekt klasy.

[historia]
Ocena: 7 (Głosów: 9) | raportuj
17 stycznia 2020 o 14:01

Komentarz do wszystkich. To nie pierwsze korpo, w którym pracuję i już dawno się nauczyłem by kategorycznie nic nie robić na gębę. Więc oczywiście przed wdrożeniem zawszę piszę maila podsumowującego, w którym opisuje wszystkie przekazane wymagania, załączam korespondencję i nie wrzucam na produkcje nic zanim nie zdobędę akceptacji od wszystkich zainteresowanych (co również zwykle trwa dość długo, a potem zdziwienie skąd opóźnienia). Mimo to i tak zawsze kończy się gównoburzą pod tytułem "IT znowu zebao", z której zwykle, dzięki w/w mailowi, wychodzimy obronną ręką. W tej historii bardziej chodziło mi o pokazanie lekceważącego stosunku biznesu i jak ciężko cokolwiek od nich wydobyć.

[historia]
Ocena: 16 (Głosów: 16) | raportuj
14 sierpnia 2019 o 20:34

Ooo widzę świeżak w kontaktach finansowo-rodzinnych :3 Ile ja się tego nasłuchałem... Dasz pomacać paznokieć a zeżrą cię z kopytami :D

[historia]
Ocena: 5 (Głosów: 5) | raportuj
11 maja 2018 o 18:31

@bazienka: Ja to wiem, ty to wiesz, ale tak jak mówiłem system stary i z tego co wiem do dziś pracowało nad nim ponad 40 różnych osób. Poza tym idea czystego kody urodziła się stosunkowo niedawno. Kiedyś (lata bliżej 2000 roku) pisało się kod byle działał :D Natomiast Miecio cholera miał wiedzę, ale ludźmi zarządzać nie potrafił. A szkoda.

[historia]
Ocena: 18 (Głosów: 18) | raportuj
11 maja 2018 o 18:24

Ludzie mamy lekki pszypał. Okazało się, że Mietek czyta piekielnych. Nadal jednak nie wie kto dokładnie napisał tę historię :D Ps. Pozdro Mietek :)

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 11) | raportuj
11 maja 2018 o 18:15

@Leone: To może po kolei :) Za bazę danych są odpowiedzialni administratorzy. My tylko pomagamy ogarnąć syf po kolejnych awariach. A brak kopii wynika z decyzji zarządu. My jako dział IT nie mamy sobie nic do zarzucenia gdyż już od dawna zgłaszaliśmy, że baza powoli dogorywa. Poza tym mimo, że nie leży to w moich kompetencjach starałem się znaleźć co się sypie. To były irracjonalne pytania, gdyż Mietka nie obchodziło co wiemy na temat danej klasy lub metody. On chciał już, natychmiast, bez możliwości spojrzenia w kod wiedzieć co dokładnie jest przechowywane w tej i tej zmiennej, itp. Przy mniejszych systemach da się to jeszcze jakoś ogarnąć, ale przy molochu, który my rozwijaliśmy jest niewykonalne to spamiętać. Poza tym sprawy nie ułatwiało niedbalstwo niepracujących już w firmie developerów. Po co się wysilać i nazwać zmienną np. $sumOfStateComponents jak można jeb*ąć $s. Tutaj się z tobą zgodzę, ale nie do końca. Rzeczywiście pomaga to poznać większą część systemu, ale tak jak już wspomniałem aplikacja była ogromna. O wiele lepiej sprawdzała się metoda: ty ogarniasz to, ja to a ten tamto. A jak któryś się zwolni tworzy dokumentację dla przyszłych pokoleń. Poza tym goniły nas deadline'y i przy takim losowaniu 50% czasu pracy to było wertowanie kodu by zrozumieć jego działanie i przeszkadzanie co chwile osobie, która się na tym zna. To akurat było najmniej piekielne z dziwactw Mietka. Jednak takie spotkanie zabierało około 20 min z rana gdzie tylko rzucaliśmy piłeczką, bo i tak pod koniec każdego dnia wysyłaliśmy Mietkowi krótkie raporty z postępu prac. Nie były to pytania typu: "Te stary a pamiętasz jak tablicę zrobić eee...?". Najczęściej dotyczyły one optymalizacji zapytań bazodanowych lub jak według niego optymalniej stworzyć strukturę klasy (dziedziczenia, interfejsy i inne pierdy).

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
2 lipca 2017 o 2:12

@marius: To jest żeczywiście tak wielki błond rze za hwile wyżekne sie polskiego obywatelstwa aby twa osoba była ósatysfakcjonowana i muj kraj nie cierpiał katurzy ze wzglendu na mom osobe. Nie da się po ludzku napisać tu i tu popełniłeś błąd? Trzeba od razu dowalić jakiś sarkastyczny komentarz?

Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 2 lipca 2017 o 2:13

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 12) | raportuj
22 czerwca 2017 o 17:56

@ficek: 24 lata radziłem sobie bez prawa jazdy i myślę, że dla dobra innych nie będę zmieniał tego stanu rzeczy. Chyba, że chcesz by państwo wprowadzało najwyższy stopień zagrożenia za każdym razem gdy zasiądę za kierownicą :D

[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 20) | raportuj
10 czerwca 2017 o 12:28

@Katka_43: Komentarze w moją stronę mam w dupie tak jak pisałem. W tej historii chodziło mi o to żeby w dobitny sposób zwrócić uwagę na problem. U mojej starszej siostry wykryto identyczną chorobę gdy ja jeszcze byłem szkieletem. Do dziś pamiętam jak wracała do domu zapłakana bo jakiś debil wyzywał ją gdy ta biegała. Nie każdy ma na tyle silną psychikę by obelgę puścić koło uszu albo celnie zripostować. Są tacy którzy po usłyszeniu jednej kąśliwej uwagi poddają się i z siłowni wracają przed telewizor. Wpis jest mocno emocjonalny głównie z powodu mojej siostry. Przez uwagi których doświadczała boi się teraz iść na basen albo siłownie. Nie zmusisz jej do tego. Tyle dobrze, że nie poddała się całkiem i ćwiczy w domu.

[historia]
Ocena: 11 (Głosów: 11) | raportuj
10 czerwca 2017 o 1:31

Albo mieszkamy w tym samym mieście albo windykatorzy w całej Polsce są równie pomysłowi :D Jednak ja akurat podobną karteczkę zlałem porannym, ciepłym moczem.

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 1013 14 następna »