Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Surinam

Zamieszcza historie od: 6 lutego 2020 - 17:24
Ostatnio: 9 września 2020 - 14:55
  • Historii na głównej: 0 z 3
  • Punktów za historie: 85
  • Komentarzy: 4
  • Punktów za komentarze: 6
 

#86818

(PW) ·
| Do ulubionych
Opowiem Wam historię, która przydarzyła mi się, gdy miałam 13-14 lat.

Po przesiewowych badaniach kręgosłupa okazało się, że mam lekką skoliozę, w związku z czym trzeba udać się do ortopedy.

Dodam, że moja mama, choć miała burzliwą młodość, to wobec swoich dzieci była bardzo wstydliwa. Nie rozmawiała z nami na żadne choć trochę wstydliwe tematy, a słowa typu podpaska czy biustonosz wypowiadała półgłosem i z wyraźnym zażenowaniem. Ogólnie dojrzewanie było bardzo wstydliwym tematem.

Wracając do lekarza - powitał mnie starszy, brodaty facet. Po wywiadzie ustawił dwa krzesła dla siebie i mojej mamy, kazał stanąć po drugiej stronie gabinetu i się rozebrać. Siedzieli sobie i się przyglądali, a on wydawał polecenia: "schyl się, stań bokiem" itd. Badanie rutynowe, choć niezbyt komfortowe, chyba głównie ze względu na obecność mamy. Jednak gdy w pewnym momencie zapytał: "No i po co tak chowasz te swoje skarby? Nie garb się!", zrobiło mi się naprawdę wstyd.

To jednak nie koniec. Udałyśmy się na prześwietlenie. Byłam przeszczęśliwa, gdy przy maszynie ustawiła mnie sympatyczna kobieta. Gdy wyszła, a ja wstrzymałam oddech do zdjęcia, przez drugie drzwi wszedł robotnik niosący deski. Zatrzymał się, popatrzył na mój niewielki biust, uśmiechnął się i poszedł do drugich drzwi. Nie wiem, kto wyglądał na bardziej zaskoczonego - pani technik, której opadła szczęka, czy ja, cały czas wstrzymująca powietrze.

Traumy nie mam, ale nie był to zbyt przyjemny dzień.

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 93 (117)

#86755

(PW) ·
| Do ulubionych
Dwa lata temu urodziłam córeczkę. Było to pierwsze dziecko w tym pokoleniu - mam starsze kuzynostwo, jednak żadne z nas się nie śpieszyło z potomstwem.

Jedna z sióstr mojej mamy, gdy zobaczyła mnie po raz pierwszy po porodzie (mała miała wtedy 3 miesiące), rzuciła tekst:
- O, Surinam, tobie ten brzuch tak po ciąży został?
W sumie nic nie odpowiedziałam, bo niby co? - "Nie, po dupie?"

Machnęłam na to ręką, zwłaszcza, że po cesarce z komplikacjami, nosiłam rozmiar S, tylko brzucha nie mogłam ściskać jeansami.

I tak ciocia stworzyła sobie pewnego rodzaju rytuał, gdy zdarzyło się nam spotkać u moich rodziców. Zadawała to pytanie za każdym razem, gdy mnie widziała, tak by cała zgromadzona rodzina je słyszała. Raz nawet zapytała mnie o to w drzwiach gdy wchodziła i ponowiła pytanie na wigilijnej kolacji.

Ja się co najwyżej uśmiechałam i coś tam bąknęłam o braku rozstępów. Ostatnio zaczęło padać coraz więcej pytań choćby przy grillu, czy cycki mi nie obwisły, skoro jeszcze karmię?

Gdy po spotkaniu pożaliłam się babci, że zaczyna mnie kobieta wkurzać, poznałam przyczynę jej zachowania. Otóż gdy od razu po szkole, jako pierwsza z rodzeństwa urodziła córkę, cała rodzina dokuczała jej do upadłego, ponieważ jej brzuch i piersi były bardzo obwisłe i całe w rozstępach. Gdy w końcu przyszedł czas by zemścić się na mojej mamie, okazało się, że po moich narodzinach, mama wróciła ze szpitala w jeansach z przed porodu.

I choć początkowo myślałam, że to ciocia jest piekielna, to zrobiło mi się jej szkoda. Piekielne jest to, że kobieta nabawiła się tak dużych kompleksów, z powodu głupich komentarzy najbliższych. Zamiast ją wspierać, siostry wyśmiewały jej wygląd tak, że 30 lat później postanowiła, by jakaś młoda matka czuła się tak podle jak ona.

Po mnie w tej chwili spływają te komentarze jak po kaczce - widzę ją tylko kilka razy do roku. Martwi mnie tylko, że jej córka spodziewa się pierwszego dziecka i czy da jej żyć, gdy jej ciało się zmieni.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 151 (161)
zarchiwizowany

#86050

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Pracowałam w prywatnym przedszkolu. Trafiałam na wielu roszczeniowych rodziców, jednak jedna z mam zaskoczyła mnie wyjątkową piekielnością.

Byłam wtedy w widocznej ciąży, zgodnie z kodeksem pracy nie wolno mi było brać nadgodzin, nawet jeśli bardzo chciałam.
Tego dnia miałam najpóźniejszą zmianę, po godzinie 17 zostawałam sama z dziećmi. Umówiłam się z siostrą pod budynkiem przedszkola o godzinie zakończenia pracy, miałyśmy wybrać się na zakupy.

Gdy minęła ostateczna godzina odbioru dzieci, na dywanie wciąż bawił się czterolatek, a siostra czekała pod furtką, pomyślałam, że dam jej 10 minut. Po tym czasie zadzwoniłam do niej, jednak nie odebrała. Po kolejnych 15 minutach zaprosiłam siostrę na górę i kontynuowałam połączenia, jednak bezskutecznie. Dzwoniłam do taty - jest w delegacji, nie wie czemu nie odbiera. Niania jest na urlopie, też nic nie wie. Po 45 minutach telefon do szefowej, może od niej odbierze, niestety nic. Chłopaczek zaczyna się martwić, jest jasno, ale grubo po 19. Robię mu kolację z tego co znajduję w kuchni i martwię się co mogło się jej stać. A może wypadek? Nikt więcej nie jest upoważniony do odbioru, czyli co? Dzwonić na policję? Przyznaję, że naprawdę widziałam już tylko czarne scenariusze, ale starałam się jak mogłam, by nie zestresować dzieciaczka. W końcu przełom, odrzuca połączenie, czyli żyje. Po prawie półtorej godzinie słychać kroki i rozmowę przez telefon. Dzieciak biegnie do mamy, ta łapie go za rękę i odwraca się na pięcie.

Ja: Ale chwileczkę, musimy porozmawiać.
Mama: (rozłącza się) No w sumie rzeczywiście się spóźniłam...

Okazało się, że miała służbową rozmowę przez firmowy telefon, którą odbywała w samochodzie pod budynkiem. Nie mogła jej przerwać, by zadzwonić, że się spóźni, napisać do dyrektorki smsa z prywatnego numeru, ani odebrać syna dalej rozmawiając. Przyznaję, że na koniec przeprosiła, więc machnęłam ręką na opłatę 45zł za każdą kolejną rozpoczętą godzinę opieki, ponieważ, zgodnie z wytycznymi, był to dopiero pierwszy raz.

Polska

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -7 (21)

1