Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Tenzprzeciwkacomakotairower

Zamieszcza historie od: 16 czerwca 2015 - 15:46
Ostatnio: 11 lipca 2020 - 7:57
  • Historii na głównej: 36 z 44
  • Punktów za historie: 9724
  • Komentarzy: 254
  • Punktów za komentarze: 955
 
[historia]
Ocena: 10 (Głosów: 22) | raportuj
11 lipca 2020 o 7:57

Podobno w północnych Indiach mieszka człowiek, który widział czlowieka, którego mama kiedyś rozmawiała z sąsiadka ktorej syn był świadkiem, że ktoś zareagował na wyjący alarm w samochodzie. Po kiego grzyba ktokolwiek to badziewie jeszcze montuje?

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
15 lutego 2020 o 20:25

Ja tylko tak w sosie formalnej: w UK istnieje kilka rodzajów przejść dotąd pieszych, puffin, toucan, zebra I costam jeszcze. Poza zebra wszystkie mają światła. A na zebrze pieszy ma ZAWSZE BEZWARUNKOWE PIERWSZENSTWO. mam nadzieję, że autor nie jeździ po UK...

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
11 stycznia 2020 o 1:28

@aegerita: tak formalnie rzecz biorąc na autostradzie dozwolone jest i 10km/h. 40 km na godzinę to nowe jest prędkość minimalna. Przepis mówi inaczej: na autostradzie jest zakaz ruchu pojazdów które nie są technicznie w stanie jechać co najmniej 40km/h. Czyli mogą wyjeżdżać tylko takie które POTENCJALNIE mogą jechać więcej niż 40. Oczywiście jest jednak jeszcze przepis o jeździe z prędkością utrudniającą innym ruch....

[historia]
Ocena: 16 (Głosów: 26) | raportuj
16 sierpnia 2019 o 15:31

@popielica: nikt nie zmusza, ale też nikt tego nie piętnuje. To jest znak czasów w którym ludzie nie mają po prostu wstydu. Ja podróżowałem 20 lat temu autostopem po Europie Zachodniej. W planach mieliśmy grać na gitarze na ulicy ale nam było wstyd prosić, żeby ludzie nam dawali pieniądze na podróż. Na szczęście udało się zarobić parę franków - tu trawę się komuś skosiło, tam się kartony poskładało i wyniosło do kontenera w sklepie... A już najbardziej śmieszy mnie to, że połowa z tych podróżników ma pewnie blogaski, vlogi czy inne instagramy, na których przekonuje, że można podróżować za parę dolarów dziennie... Otóż: nie można, podróże kosztują. Albo się płaci za nie samemu, albo się oczekuje, że ktoś inny za nie zapłaci (choćby i na go fund me czy innym patreonie). Ale kwestia braku wstydu zostania żebrakiem to i tak nic. To jest generalnie trend ostatnio. Wystarczy popatrzeć na polityków - kiedyś, jakby polityka złapali na bezczelnym kłamstwie, to by jego kariera miała poważne problemy. Dzisiaj taki idzie w zaparte i udaje, ze nigdy nie mówił tego co wcześniej (przykład Boris Johnson) albo wręcz furiacko oskarża tych przywołujących fakty, że to oni kłamią i mają w tym interes (przykład: Donald Trump albo nasi rządzący). Ba, dla niektórych taka wtopa to nie tylko nie wstyd, ale wręcz powod do dumy: Cezary Gmyz, który wyleciał z Rzepy za pisanie wyssanych z palca bzdur o trotylu w Tupolewie pracuje teraz jako korespondent TVP a na Twitterze z dumą nazywa siebie "Cezarym Trotylem Gmyzem"... Mam bardzo pesymistyczne spostrzeżenia co do tego, gdzie zmierza nasza kultura...

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 1) | raportuj
9 marca 2019 o 19:18

@bleeee: Bzdury gadasz. Coś Ci dzwoni, tylko nie wiesz, w którym kościele. W UK pojazdy pow 7.5t mają zakaz używania prawego skrajnego pasa jeśli autostrada ma trzy lub więcej pasów. Czyli jak jest dwupasmowa nie ma zakazu wyprzedzania, jeśli jest trzypasmowa, możesz wyprzedzać jadącego pasem skrajnym jadąc pasem środkowym, jeśli jest czteropasmowa, to możesz wyprzedzać dwoma środkowymi i tak dalej.

[historia]
Ocena: 22 (Głosów: 22) | raportuj
28 lutego 2019 o 4:39

Się facet zdziwi jak bedziecie mieli tego wszystkiego dosyc i naprawdę wszyscy, od pielęgniarki do ordynatora, wyjedziecie do Niemiec...

Komentarz poniżej poziomu pokaż
Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: 12 (Głosów: 14) | raportuj
9 grudnia 2018 o 1:29

@Kuczirino: no chciałem bardzo iść do parku ale akurat na tym lotnisku nie bylo.

[historia]
Ocena: -5 (Głosów: 9) | raportuj
9 grudnia 2018 o 1:27

@PooH77: az trzy imiona masz? Ładnie :)

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: -4 (Głosów: 18) | raportuj
8 grudnia 2018 o 1:42

@PooH77: gramatyka. Brak.

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
30 listopada 2018 o 1:07

Wesołych świąt? Znaczy co, andrzejek? Czy barborki? 28ty listopada jest....

[historia]
Ocena: 6 (Głosów: 10) | raportuj
13 listopada 2018 o 3:29

Mam tak jadąc ciężarówką, aczkolwiek to mogę jeszcze zrozumieć. Jedzie sobie taki dziadek micrą te 85, ja go zaczynam wyprzedzać, on widzi za oknem wielkie koło 26-tonowej maszyny, trochę się boi i ucieka do przodu. NIemniej - wkurza :)

[historia]
Ocena: 15 (Głosów: 17) | raportuj
12 listopada 2018 o 3:44

Ale dlaczego mieliby mieć glejt ba odbycie, na papierze nie wystarczy? :P

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 14) | raportuj
27 października 2018 o 17:29

@pasjonatpl: Ja też mieszkam za granicą i za każdym razem jak mam stycznosć z polską biurokracją dochodzę do wniosku, że oni są tam po to, żeby nam przypomnieć po co wyjechaliśmy. Tu taki tekścik z jednej polonijnej gazetki kiedyś, mogę potwierdzić, że jest 100% prawdziwy: https://orynski.eu/jak-wyrobic-sobie-nowy-paszport/

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
27 października 2018 o 16:08

@lady1990: Tylko profesora zwyczajnego nadaje Prezydent. Większość profesorów to profesorowie nadzwyczajni, którzy po prostu na uczelni pełnią taką funkcję.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
27 października 2018 o 16:06

@metaxa: 1. Ale o co właściwie ta zadyma? Angielski już tak ma, że ludzie używają go z różnymi akcentami. Na uczelni, na której studiowałem, wykładowcą angielskiego była Hinduska z bardzo ciężkim akcentem i nikomu to nie przeszkadzało. U mnie w instytucie była katedra języka polskiego, w której poza jedną Polską wykładali Anglik i Czech i o ile Anglik mówił po polsku bardzo ładnie, choć z akcentem, to Czech znajomość polskiego miał głównie bierną. Ale nikomu to nie przeszkadzało, bo zajęcia prowadził głównie z kultury i literatury a na tym się znał. Celem nauki języka powinno być przede wszystkim swobodne się nim posługiwanie, a nie perfekcyjne. Wymaganie perfekcyjności tylko stresuje. Mam przyjaciółkę, anglistkę, uczy w liceum w Polsce. Kiedy przyjechała do mnie na wakacje zajęło jej z tydzień żeby się przełamać i zacząć mówić - a mówi pięknie, gramatykę też ma w małym palcu. Ale o ile mówiła, to z komunikacją było tak sobie, bo nie była w stanie zrozumieć Szkotów - no ale to oczywiście inna para kaloszy. Nie wiem, czy jej znajomość angielskiego powinna być bardziej ceniona niż wyżej wzmiankowany Czech, który, choć w UK mieszka już 35 lat nigdy nie wyzbył się bardzo ciężkiego akcentu i zdarzają mu się drobne błędy gramatyczne, za to rozmawia swobodnie na poziomie akademickim? 2. A co jest złego jeśli napiszę do kogoś "szanowny panie doktorze" po prostu, nawet jak ma habilitację? Albo nawet "szanowny panie"? 3. A dlaczego nie? Polskie studia filologiczne i tak wymagają dobrej znajomości języka już na wejściu. Nie jestem pewien czy można gdzieś iść na studia językowe i zacząć od zera (no chyba, że w jakichś egzotycznych językach jak fiński czy węgierski może). W tym momencie gros pracy nad nauką języka masz już zrobione a "propedeutykę wstępu do średniowiecznej gramatyki" można sobie robic zaocznie, bo to i tak nikomu do niczego nie jest potrzebne. 4. Ja studiowałem języki na uczelni brytyjskiej. Przez pierwsze dwa lata wykłady były po angielsku, bo wielu ludzi zaczynało od zera. Potem się obowiązkowo jechało na jakiegoś erazmusa czy praktyki do kraju, w którym używa się danego języka, a po powrocie zajęcia już były na innym poziomie. Moim zdaniem jedno i drugie ma dobre elementy - dobrze jest cały czas mówić w języku, którego się człowiek uczy, ale też nie wyobrażam sobie, że w Polsce można dostać magistra z jakiegoś języka nigdy nie mieszkając w kraju, w którym takiego języka się używa, i ograniczając swój kontakt z jezykiem do zajęć na uczelni...

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 2) | raportuj
27 października 2018 o 15:53

@rzeczony: ale ja nie stwierdzam,że na ZACHODZIE TO WSZĘDZIE POZIOM A U NAS KAŻDY JEDEN JEST DEBILEM. Natomiast wspomniałem o pewnej starej historii którą opisałem i o tym, jakie spowodowało reakcje. Widać gimnazjalna skretyniałość Ci nie pozwoliła przeczytać ze zrozumieniem. A co do doktorantów - znam wielu, z wielu krajów: ze Szkocji, z Czech, z Chorwacji, Bułgarii, Brazylii, Niemiec, Estonii i Anglii oraz z Polski i tak się składa, że tych kilku nadętych to akurat są bez wyjątku Polacy.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 3) | raportuj
27 października 2018 o 15:42

Ja kiedyś, lata, lata temu, zgubiłem portfel z dokumentami w samochodzie, którym jechałem auto stopem. Pan podwoziciel portfel znalazł i po dojeździe do siebie (do Czech) odwiózł do polskiego konsulatu w Ostravie. Ja tymczasem o tym nie wiedziałem i próbowałem sobie wyrobić nowe prawo jazdy, do czego potrzebowałem najpierw dowodu, więc zacząłem wyrabiać sobie dowód aż w pewnym momencie proces został zatrzymany, bo urząd dostał informację, że mój dowód jest w Ostravie. Okazało się jednak, że to nie może być tak, że oni mi ten portfel odeslą - albo nawet że odeślą go do urzędu w moim mieście. Ja muszę się osobiście pofatygować do tej Ostravy i podpisać. No OK, jak kto nie pilnował swoich rzeczy to niech cierpi, ale to było jeszcze przed Schengena a ja w tym momencie nie miałem ani dowodu, ani paszportu. Paszportu wyrobić sobie nie mogłem nie mogąc pokazać dowodu. Nowego dowodu sobie nie mogłem wyrobić, bo stary istniał. Skończyło się na wycieczce w góry i przekroczeniu granicy jednym z przejść turystycznym na którym nikt nie kontrolował. Co ciekawe, w Ostravie, żeby odebrać portfel nic nie musiałem nikomu udowadniać kim jestem (choć wziąłem ze sobą wszystkie dokumenty jakie miałem - książeczkę harcerską, wojskową, honorowego dawcy krwi...). Po prostu przyszedłem i powiedziałem, że się nazywam tak i tak i że mają oni mój portfel a oni na to "oczywiście, tu jest, proszę sprawdzić czy wszystko jest i pokwitować". Było wszystko, nawet pieniądze się zgadzały co do grosza :)

Komentarz poniżej poziomu pokaż
[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 5) | raportuj
16 lipca 2018 o 2:14

@Tenzprzeciwkacomakotairower: o, urwało mi, za bardzo się rozpisałem. Spaliśmy po hotelach, bo sam bus z plandeką, bez żadnych kabin sypialnych ani cudów, ze mną za kółkiem, małym plecakiem z ciuchami na zmianę i bakiem zalanym do pełna ważył 2450 kg. To daje 1050 kg ładowności. Przypominam - bez kabin sypialnych, z zabudowa na 8 palet, kilka pasów do mocowania ładunku i tyle. Dlatego firmy nie stać było na pozbywanie się tych cennych kilogramów na wożenie łóżka dla mnie. Bo jak auto jedzie, to jak najwięcej ładowności ma być dostępne dla klienta. Polska patologia transportowa ma to w dupie, poczarują sobie na papierze i zadowoleni, nawet jak czasem taki bus zważy i wyjdzie przekroczona masa to się zapłaci trochę kary, po paru kolejnych kurdsach przeładowanym autem znowu wyjdą na swoje. To nie chodzi o to, że Polacy są tańsi, lepsi czy coś. To chodzi o to, że cała ta branża w Polsce opiera się na oszustwie już na dzień dobry. Z czymś takim nie da się uczciwie konkurować. Dlatego, jak jedziesz przez Europę to widzisz cięzarówki na blachach ze wszystkich krajów. Ale busiki to praktycznie tylko Polska, Słowacja, Rumunia... I dlatego śmieszy mnie, jak autor narzeka na polską patologię. ci ludzie na drogach to po prostu część tej polskiej cebulandii, taka sama, jaką jest autor pracujacy w takiej branży. Takim już jesteśmy patologicznym krajem. I, chcąc nie chcąc, autor jest tej patologii częścią.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 8) | raportuj
16 lipca 2018 o 2:06

@kijek: hehe. A co on by mi dowiózł dwunastopaletowym dostawczakiem który w dowodzie ma 975 kg ładowności? Watę cukrową? Kanarki luzem? Sam bym sobie dowiózł, od 13 lat mam prawo jazdy na ciężarówki, do dzis pracuję w firmie transportowej i w razie potrzeby jeżdże, czy to małym, czy to dużym. Sprawa polega na tym, że w odróznieniu od tych minusujących - a i samego założyciela wątku, który bardzo dobrze wie, jak rzeczywistość wygląda - ja bardzo dobrze wiem, jak działa gospodarka, ba, bardzo dobrze wiem, jak działa branża transportowa. Pracuję w niej od kilkunastu lat na różnych stanowiskach - i jako kierownik, i jako desk-jockey. I bardzo dobrze wiem (bo obserwowałem to z pierwszej ręki) jak polski "transport ekspresowy" zajechał ją do cna, dzięki ludziom, którzy śpią w kurniku tygodniami, jeżdżą za jakieś śmieszne grosze od kilometra po 20 godzin na dobę a wszystko w 14 paletowych dostawczakach do 3.5 tony, których de facto nie idzie legalnie załadować. Sam pracowałem kiedyś jako kierowca busa, dla zachodniej firmy. Tylko że wtedy to była praca na poziomie - jeździło się tam-i-z-powrotem, spało się w hotelach, jak ładunek przerkraczał o 200 kg legalną ładowność pojazdu to się wysyłało dwa. Przyszedł poslki transport i wiesz co? I wcale się nie zrobiło taniej. Owszem, stawki dla firm transportowych poleciały w dół tak bardzo, że większość firm zachodnich wyleciała z biznesu. Ale te wszystkie zyski przejadają pośrednicy, Twoje towary na półce w sklepie dalej kosztują tyle samo ile kosztowały. I nie, nie mam wcale żalu do pana kierowcy busa. Do nas czasem przyjeżdżają, wiem, że są to ciężko pracujący ludzie - sam wykonywałem tą pracę, więc wiem, z czym się wiąże, a robiłem to w znacznie bardziej luksusowych warunkach niż oni. Nie wylewam też żalu że mi się moja lukratywna kariera skończyła - zarobki były fajne, ale trochę tego juz miałem dosyć, w pewnym wieku już się nie chce nocą lecieć przez pół Europy człowiekowi. Po prostu takie są fakty: polski transport to jest patologia - i nie, nie chcę uderzać tu w autora wpisu, taką ma pracę, to jeździ, jakby nie musiał, to by nie pracował. Ale idę o zakład, że jakby miał zaproponowane takie warunki, jakie miałem ja te 10 lat temu, to by sto razy wolał pracować na takich. Ale nie może już, właśnie dlatego, że patologia polskego dziad transowania de facto zaj***bała rynek do dna. Osoba spoza branży nie widzi takich smaczków, ale dla kogoś, kto wie, z czym to się je, to jest oczywiste - zwróć uwagę na wpis niżej: "w dowodzie wbite 975kg". Czyli - rzeźbienie w gównie na papierze. Zwróć uwagę, że ja nie napisałem "zarejestrowany na ładowność 800 kilo". Ja mówię o realnej ładowności. Sam "widelec" (czyli kabina + rama do zabudowy) waży zależnie od modelu 1600-1900 kilo. Biorąc pod uwagę, że zabudowa jest na 12 palet, czyli duża, będzie to zapewne wersja z wydłużoną ramą, czyli ta dłuższa. 3.5 t Dopuszczalnej Masy Całkowitej - 1900 kilo to zostaje 1.6t. Teraz tak: zabudowa to jakieś 700 kilo lekko licząc (tu masz przykładowe masy takich zabudów: https://40ton.net/zabudowy-kabiny-sypialna-nowe-renault-master-lekki-kontener-skrzynia-kabina-pony-auto/). Sypialnia z wyposażeniem plus wszystkie pierdoły, skrzynki narzędiowe, zbiornik na wodę - kolejne 100 kilo. Do tego pasy do mocowania ładunku - żeby przejechać legalnie przez Niemcy potrzeba co najmniej 12 (palety stoją po dwie obok siebie, potrzeba dwóch pasów na paletę - to też swoje waży). Czyli już się robi z tego 800 kilo. A jeszcze przecież jest kierowca. Niech będzie chudzinką i waży 70 kg, ale ma ze sobą śpiwór, ciuchów na miesiąc, puszki z żarciem, baniaki z wodą, butlę gazową, laptopa, wszystko... To jest po prostu śmiech na sali. NIE MA SZANS, żeby nasz kolega tutaj załadował 900 kg na busa o pojemności 12 palet i nie przekroczył 3.5 tony. Jak myśmy latali busami po Europie to nie spaliśmy po hotelach dlatego, że firma miała za dużo pieniędzy i bardzo chciała nam zrobić dobrze. Spaliśmy po hotelach, bo sam bus z samą za

Komentarz poniżej poziomu pokaż

« poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 następna »