Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Trepan

Zamieszcza historie od: 30 czerwca 2015 - 9:21
Ostatnio: 4 lipca 2020 - 5:21
  • Historii na głównej: 18 z 30
  • Punktów za historie: 2313
  • Komentarzy: 417
  • Punktów za komentarze: 460
 
zarchiwizowany

#85977

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Drużynowy-odcinek następny. Wróciliśmy z rajdu terenowego w innym mieście. Noc, godzina 22ga czy 23cia, jesień, więc ciemno już od dawna. Nie dogadałem się z ojcem, byłem pewny, że mnie odbierze z dworca po powrocie, on był pewny, że wrócę z drużyną. Czasy nie te, żeby dzieciak miał komórkę, jedynie piątak w kieszeni kurtki "bo może się przydać". Cóż-przydał się bardzo. Co zrobił nasz geniusz? Wsadził resztę ekipy do autobusu i pojechali. Tak, nie przekazał mnie (wtedy dzieciaka) żadnemu opiekunowi, po prostu powiedziałem, że ojciec po mnie przyjedzie i zostałem sam w środku dzielnicy przemysłowej (bardzo niebezpiecznej wtedy) nie do końca wiedząc jak wrócić. Jego szczęście, że działałem w miarę przytomnie i dotarłem do domu bezpiecznie.

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -7 (23)
zarchiwizowany

#85976

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Drużynowy-kolejny epizod. Zimowisko, góry. Ekipa weszła na szczyt i w drodze powrotnej się rozdzieliła. Część poszła szlakiem, część z drużynowym, który znalazł skrót. Mój ówczesny instruktor podsumował to krótko: "jak znalazł skrót w górach to wszystko jasne". Tak, ściągał ich TOPR, jedna osoba w szpitalu, na szczęście bez poważnego uszczerbku na zdrowiu.

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -6 (22)
zarchiwizowany

#85975

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Przypomniało mi się jak wyleciałem z harcerstwa. Powód był czysto formalny-nie pojechałem na obóz, więc zdobycie naramienników i chusty też odpadało. Nie byłoby tu historii gdybym po prostu został w domu. Decyzję o tym, że nie pojadę z tym człowiekiem moi rodzice podjęli po zebraniu przed obozem, na którym drużynowy stwierdził "oficjalnie w X się kąpać nie będziemy". X to rwąca rzeka z wirami i innymi atrakcjami, wspaniały materiał na utonięcie nawet dla doświadczonego pływaka.

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -3 (21)
zarchiwizowany

#85643

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Tym razem o tym jak to byłem tym złym i skopałem kolegę. Otóż co ważne, lubię chodzić w ciężkich butach, ze stalowym podnoskiem lub jeszcze cięższych. Lat temu naście, przerwa w szkole, wychodzę na korytarz z sali poczułem kopniaka w zad. Odwinąłem się i poczęstowałem delikwenta glanem-uciekł i myślałem, że sprawa załatwiona. Cóż, następna przerwa zweryfikowała mój światopogląd, znowu zaatakowany od tyłu butem. Tym razem na jednym się nie skończyło. Do dziś nie rozumiem, akurat ten człowiek był zawsze bardzo w porządku (poza tym jednym wydarzeniem). W każdym razie dostał to o co się prosił.

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -15 (19)
zarchiwizowany

#84623

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Czytam historie o kradzieżach i mi się przypomniało. Był sobie pewien byznesmen, zatrudniający ludzi w budowlance. Oczywiście na czarno, co z resztą było wierzchołkiem góry lodowej w jego machlojkach. Pieniędzy zatrudnieni zwykle nie widzieli na oczy nigdy. Miał samochód, papiery był na kogoś innego, robotnicy się z nim dogadali, żeby podpisał umowę (wiedział jaki film grają w tym kinie, człowiek był normalny), zabrali mu i sprzedali, żeby odzyskać chociaż część kwoty za pracę. Oficjalnie nie miał właściwie nic wartościowego, mieszkał z matką w jej mieszkaniu. Numery takie jak wkręt w oponie (dla niewtajemniczonych: do domu dojedzie, ale opona wymaga naprawy u wulkanizatora lub wymiany) miał robione na porządku dziennym. Nie był bity, był wręcz katowany (łamanie kości w wyniku pobicia), nadal bez skutku. Nie wiem jak się dalej sprawy rozwinęły, czy komuś całkiem nerwów nie popsuł i go nie zakopali w jakimś lesie, ale połamane żebra, naloty na dom i inne atrakcje nie sprawiły, żeby zmądrzał. Podsumowania nie będzie.

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -10 (18)
zarchiwizowany

#81798

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Melduję się pod dystrybutorem na stacji paliw nawet dwa razy dziennie. Nie wiem czy zauważyliście, że doszedł nowy podatek, ale ja tak. 22 grosze na litrze 95 w kilka dni. W końcu zdrenowany rozdawnictwem budżet trzeba łatać. Śmierć czerwonym.

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -1 (29)
zarchiwizowany

#79671

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Będzie w miarę krótko. Jak wygląda prawidłowo oświetlony pojazd przepisy regulują jasno. Rozumiem, że nie każdy spełnia te wymagania, na drogach jest masa autorskich przeróbek jak na przykład świecący na czerwono pasek w ramach belki z tyłu pojazdu itp. ale wzorki, szlaczki czy inne lampki? Zwłaszcza montowane z przodu, świecące na różne kolory (w tym czerwony). Co gorsza cała ta choinkowo-drogowa rewia mody najczęściej jest spotykana na ciągnikach siodłowych. Tak, taki pojazd prowadzi zawodowy kierowca, z odpowiednimi kursami oprócz prawa jazdy.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -3 (33)
zarchiwizowany

#79326

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Pamiętacie ile było historii z przekrętami ubezpieczeniowymi na stłuczkę? Długo dziwiłem się, że to działa, aż sam miałem pecha stać się ofiarą niedoświadczonego kierowcy. Sytuacja dość prosta, zmiana warunków pogodowych, chłopak zgubił przyczepność i nie wyhamował. Oświadczenie spisane, nikomu nic się nie stało, ale samochód rozbity, więc piszemy do ubezpieczyciela. Zażądali opisu zdarzenia przez telefon, zdjęć pojazdu i zdjęcia/skanu oświadczenia. Kilka dni później decyzja i wysyłają pieniądze. Samochód kategorii bardzo nisko budżetowej (jeżdżące z czystymi papierami można kupić w granicach 900zł) oceniony jako szkoda całkowita. Kwota do wypłaty rzędu 1200zł, no i został mi wrak, który na złom z kilograma pójdzie za jakieś 250zł. Łatwo policzyć, że zostaje mi w kieszeni jakieś 450zł za jedno pechowe popołudnie. Tylko kark trzy dni boli...

ubezpieczenia

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -3 (29)
zarchiwizowany

#69985

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Potrzebowałem części. Nie ważne jakiej i do czego. Człowiek-firma miał akurat taką w ofercie, cena przystępna to zdecydowałem się kupić. Umówiliśmy się, wszystko ok. W czym piekielność? Poprosił o odliczoną kwotę, w sumie informując, że ma tylko banknoty. Na miejscu uśmiechnięty, sympatyczny facet w t-shircie i masa sprzętu wartego grubą kasę (więcej niż dziesiątki tysięcy). Żadnego monitoringu nawet. Teraz wyobraźcie sobie, że jestem bandytą i mam złe zamiary, czym się będzie bronił?

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -15 (29)
zarchiwizowany

#68119

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Skrzyżowanie, światła, ogonek samochodów się grzecznie ustawił czekając na zielone. Jadę jako pasażer, gadka szmatka, obok ustawia się kilka ścigaczy. Kierowca akurat miał w planach zrobić kat. A, sam też mam i temat zszedł właśnie na motocykle i zachowania kierowców motocykli wobec samochodów i na odwrót. Gdzieś w rozmowie pada, że są takie uje, że na widok moto obok włączają spryskiwacze. Co robi kierowca? Włącza spryskiwacze...

Sprawa miała miejsce sporo czasu temu, na szczęście debil do dziś nie ma A.

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -8 (26)