Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Trepan

Zamieszcza historie od: 30 czerwca 2015 - 9:21
Ostatnio: 7 grudnia 2019 - 19:34
  • Historii na głównej: 14 z 22
  • Punktów za historie: 1856
  • Komentarzy: 301
  • Punktów za komentarze: 292
 

#85282

(PW) ·
| Do ulubionych
Ile może ważyć zestaw?

Każdy, kto z prawem jazdy zawodowo się spotkał, wie, że są ograniczenia nacisku na oś do 13 ton, żeby nie niszczyć drogi.

Teraz wyobraźcie sobie upał (asfalt mięknie, silnie rozgrzany) i masę ludzi pragnących wody (która jest ciężka) lub innego napoju. Oczywiście chytry przewoźnik nie zainwestuje w ciągnik z dwiema osiami z tyłu. Miejsce na naczepie też trzeba oszczędzać, więc lufa 33 ma pełne 33 tony ładunku (tona na miejsce zgodnie z normą euro).

Oczywiście dochodzi masa własna i ta jedna biedna ośka z tyłu ma nosić połowę wagi naczepy, część wagi ciągnika i jeszcze połowę wagi ładunku. O ile jest naczepa wypoziomowana, jest to ze 16 ton. Jeśli nie - nacisk na oś dochodzi do 19 ton i więcej.

Tylko kierowcy szkoda, nie wykręci się, że nie wie, co wiezie, bo czujnik w kabinie pokazuje mu liczby. Zaopatrzenie jest zaś tak robione, że firma A zaopatruje firmę B ciężarówkami firmy C. On ma tylko jechać, zapina się pod naczepę i odstawia ją u celu.

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 84 (114)

#85116

(PW) ·
| Do ulubionych
Kurier się spieszy, kurier ma masę paczek do doręczenia w krótkim czasie. Często kurier zostawia paczkę i "podpisu nie trzeba".

Jeden z pewnej dość dobrej firmy też tak robił. Aż do dnia, kiedy doszło do uszkodzenia paczki. W paczce była elektronika, warta grube tysiące. Człowiek, uświadomiony, jak gruby jest problem, jakoś tak pobladł i przestał się spieszyć, a nawet poczekał na porządne sprawdzenie zawartości. Cóż, chociaż nauczył się brać podpisy, a nie "robić" na paczki o większej wartości.

Stres miał w gratisie (po sprawdzeniu ładunek okazał się być nienaruszony, zniszczeniu uległy 2 z 3 warstw ochronnych).

kurierzy

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 68 (102)

#81594

(PW) ·
| Do ulubionych
Pociągiem nie jechałem już dobre kilka lat, pomimo, że lubię ten środek transportu. Rozkład w internecie; w teorii XXI wiek i wszystko śmiga. Jechałem po samochód, brak bezpośredniego połączenia do stolicy, no trudno. Urywam się z pracy 10 minut wcześniej, wpadam na dworzec i dowiaduję się, że przesiadka wcale nie jest konieczna, bo pociąg do Warszawy może jeszcze stoi przy peronie (planowy odjazd 5 minut wcześniej).

Otóż nie, właśnie odjechał, w internecie rozkład go nie uwzględniał, ponad 2 godziny dłuższa podróż bo tak. Inny dzień, planuję podróż. Zrobiłem sobie screen z rozkładu, żeby nie szukać kilka razy (nauczony doświadczeniem weryfikowałem). Podróż za dwa dni, miałem upatrzone fajne połączenie, tylko siadać i jechać.

Dzień przed wyjazdem sprawdzam raz jeszcze i nie ma. Kurcze, przywidziało mi się? Otwieram screen rozkładu, no zniknął. Dzień przed, wyparował z rozkładu.

Sytuacja trzecia; dojechałem szczęśliwie do celu, bilet ważny do końca dnia uprawnia do powrotu dowolnym pociągiem regio. Standardowo zdjęcie rozkładu ze ściany (pokrywającego się z internetowym). Wybrałem ostatni pociąg danego dnia. Kilka godzin do powrotu, sprawdzam w telefonie, zgadza się. # godziny do powrotu, sprawdzam ponownie-zgadza się. Godzina do powrotu, kolejny raz sprawdzam i zonk. Pociąg ma inną godzinę odjazdu. 10 minut wcześniej. Z wywieszonym jęzorem wpadam na stację i znowu klnę PKP. Cóż, nie mam zdrowia na podróżowanie pociągami.

kolej

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 124 (186)

#81682

(PW) ·
| Do ulubionych
Jest pewne miasto, a w nim świeżo wyremontowana ulica. Generalnie dzielnica przemysłowa, oprócz jakiś składów jest kilka domków. Wzdłuż jezdni biegnie właściwie na całej długości chodnik, może trochę krzywy, ale w miarę szeroki i nawet oświetlony.

Coś wyjechało z drogi podporządkowanej i jedzie 40. Mijam skrzyżowanie i mam kawałek prostej bez skrzyżowań i przejść. Gaz, kierunkowskaz i gdy mijam gościa zauważam cień. 15 metrów przed maską. Debil sobie szedł jezdnią, równolegle do chodnika jakieś 1,5 metra od niego, ubrany na czarno, bez odblasków i w miejscu gdzie światła latarni go nie sięgają.

W tym miesiącu już drugi podobny przypadek, a ja przeglądam oferty rejestratorów jak przyjdzie mi się tłumaczyć, że takowy zutylizował się akurat na mojej masce.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 101 (109)

#80276

(PW) ·
| Do ulubionych
Lekcja plastyki w piątej czy szóstej klasie. Zadanie: narysować linie w określonych odstępach, a następnie wymalować swoje nazwisko (litery kilka centymetrów, z jakimś konkretnym kształtem) tyle razy ile zmieści się na kartce.

Wiadomo, nie każdemu od razu szło idealnie, jedna próba byłą niewypałem to nowa kartka i jedziemy. Po drodze kolega zapytał jak to zrobić, wziął tamto co nie wyszło na wzór.

Kwadrans później zostałem wezwany przez zdziwionego nauczyciela. Tak, nasz geniusz dokończył i oddał tamto jako swoje. Oczywiście nazwiska mamy kompletnie inne.

szkoła

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 114 (136)

#80076

(PW) ·
| Do ulubionych
Zachorowało mi się. Na tyle mocno mnie rozmontowało, że przejście kilku kroków stanowiło wysiłek. Lekarz odwiedzony, skierowanie na SOR plus antybiotyk.

Na SORze komplet badań, kilka godzin, kroplówka i diagnoza: choroba wirusowa, antybiotyku nie brać, pić dużo, grzać się bezwzględnie. Podsumowanie przez lekarza mniej więcej takie, że wystarczyło dać kroplówkę i zalecić co wyżej. Lekarz prowadzący był wręcz w wniebowzięty, że internista (!) przysłał mu pacjenta zakaźnego (szpital zakaźny w mieście również jest i tam należałoby wykonywać odpowiednie badania) do tych wszystkich wypadkowców i urazowców, którzy potrzebowali pilnie pomocy medycznej.

słuzba_zdrowia

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 65 (89)

#79829

(PW) ·
| Do ulubionych
Kochany socjal. Pamiętacie "jak żyć?"?

Scenariusz ten sam, rok w rok, przychodzi klęska żywiołowa i biedny rolnik nieubezpieczony płacze przed kamerą, bo susza i uschło, bo podtopiło, bo wichura i dach zerwany, ale solidarnie twardo nieubezpieczeni.

Oczywiście państwo pomoże.

Frankowicze. Wziąłeś kredyt we franku kiedy jest najtańszy od lat? Podrożał? Ojej. Znowu płacz przed kamerą, że wraz z ceną waluty rośnie rata i biedny kredytobiorca płacze przed kamerą. Oczywiście państwo pomoże.

No i hit: schemat myślenia 500+.

Kolega zarabia nieźle, ale pracuje w domu tylko on, więc do programu się kwalifikuje. Oczywiście uważa, że to coś wspaniałego dostać 500 zł miesięcznie od państwa. Bardzo wspaniałe, zwłaszcza że przy takich zarobkach niechby mu odliczyli ulgę podatkową jako jedynemu żywicielowi rodziny i mógłby mieć nawet i 600 czy 700 miesięcznie więcej w portfelu, ale przecież państwo daje.

Zero refleksji, że dostaje to, co mu zabrano, w dodatku mniej, przecież musi też starczyć dla niepracującej patologii.

Tylko dlaczego k*rwa ja mam za to płacić, oddając sporą część mojej pensji?

pieprzony socjalizm

Skomentuj (27) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 135 (231)

#79771

(PW) ·
| Do ulubionych
Pewna starsza pani próbowała dziś na mnie wymusić na rondzie, dziarsko prując naprzód zgodnie z ruchem wskazówek zegara (pod prąd) w swoim trójkołowym chodziku.

Gratuluję odwagi.

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 95 (113)

#79562

(PW) ·
| Do ulubionych
#79414 no i znowu mi się na wspominki zebrało.

Pracę mam, nie jest to istotne jaką, w każdym razie znaleźć ją swego czasu musiałem. Wiadomo, że wiąże się to z rozsyłaniem CV gdzie tylko mogą szukać i spełniam wymagania oraz oferta spełnia moje wymagania (nie czarujmy, jeszcze przed wprowadzeniem minimalnej stawki za godzinę na rozmowę w sprawie pracy za 4,50 za godzinę mógłbym pójść chyba tylko po to, żeby napluć w twarz "pracodawcy").

Praca znaleziona, o poszukiwaniach zapomniałem nawet aż do pewnego wieczora. Siedzę w samochodzie w drodze na nocną zmianę, gdy zadzwonił telefon. Miła pani poinformowała mnie, że jej firma-krzak poszukuje pracownika, w sumie to na już. Znaczy przyjdę rano na siódmą i zaczynam (beż żadnej rozmowy, nie wspominając nawet o warunkach pracy, umowie czy stawce), pomarudziła jeszcze, że mam uprawnienia X, a oni nie potrzebują pracownika z takimi kwalifikacjami, ale już dobrze, jakoś przymkną oko. Muszę dodawać, że się zdziwiła?

praca

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 81 (107)

#79335

(PW) ·
| Do ulubionych
Pamiętacie jak to jest gdy wypadają mleczaki? Najpierw zaczyna się ruszać, by w końcu uzyskać wolność. No chyba, że trafi się jeden wyjątkowo oporny i ząb stały zaczyna rosnąć bez odpowiedniej ilości miejsca. Każdy zdrowo myślący człowiek zabiera wtedy dzieciaka do dentysty.

Dentystka szkolna, która zwykle modliła się nad takimi zębami ponad kwadrans, siłowała się nieumiejętnie zadając ból, tym razem chwyciła narzędzie i pewnym ruchem momentalnie wyrwała zęba.
Nie tego...

dentystka-sadystka

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 150 (196)