Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

Trepan

Zamieszcza historie od: 30 czerwca 2015 - 9:21
Ostatnio: 4 lipca 2020 - 5:21
  • Historii na głównej: 18 z 30
  • Punktów za historie: 2313
  • Komentarzy: 417
  • Punktów za komentarze: 460
 

#86294

(PW) ·
| Do ulubionych
Kwarantanna, naród w domach, wszyscy wiemy co się dzieje. Podejrzany o przenoszenie choroby siedzi w domu, bo kary, bo kontrolują. Ale odwiedziny kolegów zawsze spoko (zwłaszcza tych objętych ścisłym nadzorem), a potem ci debile wracają do swoich domów, rodzin, znajomych z pracy i nie wiadomo czy nie przenoszą czegoś ze sobą. Nam nie trzeba wroga, wystarczy własna głupota, żebyśmy się sami wykończyli.

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 118 (126)

#85978

(PW) ·
| Do ulubionych
Przyszedł do mnie kiedyś dzielnicowy.

Cóż, miałem niefart być w nieodpowiednim miejscu i czasie, miał kilka pytań. Praca jak praca, przyjdzie, pogada, zapisze, co usłyszał. Tylko czemu debil musiał mi całą rodzinę stresować, wpadając "otwierać, policja!"?

Tą samą sprawą zajmował się również wydział kryminalny, jakoś potrafili po prostu zdobyć mój numer, zadzwonić i zaproponować rozmowę w cywilizowanych warunkach (to jest pół godziny przejażdżki po osiedlu zamiast pół dnia na komisariacie).

Można załatwić sprawę w normalny sposób? Cóż, nie w wydaniu tamtego buca.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 72 (124)

#85850

(PW) ·
| Do ulubionych
1 kwietnia, w pracy brak mi jednej brygady. Dostaję krótką informację, że wylecieli za kradzież, wszyscy. Procedura w zakładzie jest taka, że każdy może zostać poproszony o otwarcie torby/plecaka przez ochronę przy wyjściu.

Monitoring sprawdzony i sprawa jest jasna; ukradli. Każdy trochę, łącznie na jakieś 1,3zł (słownie: jeden złoty i trzydzieści groszy). To nie był żart.

Skomentuj (32) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 140 (150)

#85771

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak to pewien kiosk splajtował przez włamania.

Notorycznie dochodziło tam do kradzieży, miejsce odludne, słabo oświetlone. Stał sobie taki kiosk przy pętli autobusowej, na wysuniętym osiedlu pod lasem i regularnie był robiony. Dojazd tam był zasadniczo tylko jeden, poprzez długi wiadukt, za którym była owa pętla (niedaleko ostatnich bloków w mieście), a dalej wielkie nic. Regularnie niebiescy wzywani przyjeżdżali "na bombach" w godzinach nocnych (najlepiej między północą, a trzecią).

Sam nie wiem czy właściciel im czymś podpadł, czy byle na tyle głupi, żeby po pustych ulicach jechać na wezwanie pustymi ulicami z całą dyskoteką, ale nikogo nie złapali, zawsze dając włamywaczom kilka minut ekstra na ucieczkę, anonsując syrenami swoje przybycie. Może po prostu musieli zaznaczyć pojazd uprzywilejowany, żeby na pustych ulicach nikt nie śmiał na nich wymusić...

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 126 (140)

#85282

(PW) ·
| Do ulubionych
Ile może ważyć zestaw?

Każdy, kto z prawem jazdy zawodowo się spotkał, wie, że są ograniczenia nacisku na oś do 13 ton, żeby nie niszczyć drogi.

Teraz wyobraźcie sobie upał (asfalt mięknie, silnie rozgrzany) i masę ludzi pragnących wody (która jest ciężka) lub innego napoju. Oczywiście chytry przewoźnik nie zainwestuje w ciągnik z dwiema osiami z tyłu. Miejsce na naczepie też trzeba oszczędzać, więc lufa 33 ma pełne 33 tony ładunku (tona na miejsce zgodnie z normą euro).

Oczywiście dochodzi masa własna i ta jedna biedna ośka z tyłu ma nosić połowę wagi naczepy, część wagi ciągnika i jeszcze połowę wagi ładunku. O ile jest naczepa wypoziomowana, jest to ze 16 ton. Jeśli nie - nacisk na oś dochodzi do 19 ton i więcej.

Tylko kierowcy szkoda, nie wykręci się, że nie wie, co wiezie, bo czujnik w kabinie pokazuje mu liczby. Zaopatrzenie jest zaś tak robione, że firma A zaopatruje firmę B ciężarówkami firmy C. On ma tylko jechać, zapina się pod naczepę i odstawia ją u celu.

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 86 (118)

#85116

(PW) ·
| Do ulubionych
Kurier się spieszy, kurier ma masę paczek do doręczenia w krótkim czasie. Często kurier zostawia paczkę i "podpisu nie trzeba".

Jeden z pewnej dość dobrej firmy też tak robił. Aż do dnia, kiedy doszło do uszkodzenia paczki. W paczce była elektronika, warta grube tysiące. Człowiek, uświadomiony, jak gruby jest problem, jakoś tak pobladł i przestał się spieszyć, a nawet poczekał na porządne sprawdzenie zawartości. Cóż, chociaż nauczył się brać podpisy, a nie "robić" na paczki o większej wartości.

Stres miał w gratisie (po sprawdzeniu ładunek okazał się być nienaruszony, zniszczeniu uległy 2 z 3 warstw ochronnych).

kurierzy

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 66 (104)

#81594

(PW) ·
| Do ulubionych
Pociągiem nie jechałem już dobre kilka lat, pomimo, że lubię ten środek transportu. Rozkład w internecie; w teorii XXI wiek i wszystko śmiga. Jechałem po samochód, brak bezpośredniego połączenia do stolicy, no trudno. Urywam się z pracy 10 minut wcześniej, wpadam na dworzec i dowiaduję się, że przesiadka wcale nie jest konieczna, bo pociąg do Warszawy może jeszcze stoi przy peronie (planowy odjazd 5 minut wcześniej).

Otóż nie, właśnie odjechał, w internecie rozkład go nie uwzględniał, ponad 2 godziny dłuższa podróż bo tak. Inny dzień, planuję podróż. Zrobiłem sobie screen z rozkładu, żeby nie szukać kilka razy (nauczony doświadczeniem weryfikowałem). Podróż za dwa dni, miałem upatrzone fajne połączenie, tylko siadać i jechać.

Dzień przed wyjazdem sprawdzam raz jeszcze i nie ma. Kurcze, przywidziało mi się? Otwieram screen rozkładu, no zniknął. Dzień przed, wyparował z rozkładu.

Sytuacja trzecia; dojechałem szczęśliwie do celu, bilet ważny do końca dnia uprawnia do powrotu dowolnym pociągiem regio. Standardowo zdjęcie rozkładu ze ściany (pokrywającego się z internetowym). Wybrałem ostatni pociąg danego dnia. Kilka godzin do powrotu, sprawdzam w telefonie, zgadza się. # godziny do powrotu, sprawdzam ponownie-zgadza się. Godzina do powrotu, kolejny raz sprawdzam i zonk. Pociąg ma inną godzinę odjazdu. 10 minut wcześniej. Z wywieszonym jęzorem wpadam na stację i znowu klnę PKP. Cóż, nie mam zdrowia na podróżowanie pociągami.

kolej

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 126 (190)

#81682

(PW) ·
| Do ulubionych
Jest pewne miasto, a w nim świeżo wyremontowana ulica. Generalnie dzielnica przemysłowa, oprócz jakiś składów jest kilka domków. Wzdłuż jezdni biegnie właściwie na całej długości chodnik, może trochę krzywy, ale w miarę szeroki i nawet oświetlony.

Coś wyjechało z drogi podporządkowanej i jedzie 40. Mijam skrzyżowanie i mam kawałek prostej bez skrzyżowań i przejść. Gaz, kierunkowskaz i gdy mijam gościa zauważam cień. 15 metrów przed maską. Debil sobie szedł jezdnią, równolegle do chodnika jakieś 1,5 metra od niego, ubrany na czarno, bez odblasków i w miejscu gdzie światła latarni go nie sięgają.

W tym miesiącu już drugi podobny przypadek, a ja przeglądam oferty rejestratorów jak przyjdzie mi się tłumaczyć, że takowy zutylizował się akurat na mojej masce.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 101 (109)

#80276

(PW) ·
| Do ulubionych
Lekcja plastyki w piątej czy szóstej klasie. Zadanie: narysować linie w określonych odstępach, a następnie wymalować swoje nazwisko (litery kilka centymetrów, z jakimś konkretnym kształtem) tyle razy ile zmieści się na kartce.

Wiadomo, nie każdemu od razu szło idealnie, jedna próba byłą niewypałem to nowa kartka i jedziemy. Po drodze kolega zapytał jak to zrobić, wziął tamto co nie wyszło na wzór.

Kwadrans później zostałem wezwany przez zdziwionego nauczyciela. Tak, nasz geniusz dokończył i oddał tamto jako swoje. Oczywiście nazwiska mamy kompletnie inne.

szkoła

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 113 (137)

#80076

(PW) ·
| Do ulubionych
Zachorowało mi się. Na tyle mocno mnie rozmontowało, że przejście kilku kroków stanowiło wysiłek. Lekarz odwiedzony, skierowanie na SOR plus antybiotyk.

Na SORze komplet badań, kilka godzin, kroplówka i diagnoza: choroba wirusowa, antybiotyku nie brać, pić dużo, grzać się bezwzględnie. Podsumowanie przez lekarza mniej więcej takie, że wystarczyło dać kroplówkę i zalecić co wyżej. Lekarz prowadzący był wręcz w wniebowzięty, że internista (!) przysłał mu pacjenta zakaźnego (szpital zakaźny w mieście również jest i tam należałoby wykonywać odpowiednie badania) do tych wszystkich wypadkowców i urazowców, którzy potrzebowali pilnie pomocy medycznej.

słuzba_zdrowia

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 64 (90)