Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

VapePoland

Zamieszcza historie od: 9 czerwca 2016 - 0:43
Ostatnio: 10 maja 2017 - 9:45
  • Historii na głównej: 1 z 27
  • Punktów za historie: 755
  • Komentarzy: 55
  • Punktów za komentarze: 44
 
zarchiwizowany
Niedawno mieliśmy przeprowadzkę do innego miasta. Powód nieważny dla tej historii. A będzie o księdzu.

Jestem wierzący. Chodzę co niedzielę, ale dużo tego nie ma na co dzień. Co ważne: zazwyczaj ubieram się na czarno, bo tak lubię, a poza tym więcej słońca łapie dla zmarzlucha ;).
Po przeprowadzce, gdy chodziłem na 12, a msze o tej godzinie sprawował ksiądz "dla młodych", czyli fajny gość. Czasem zostawałem po mszy coś zapytać itd. Tak też było tego razu. Ksiądz powiedział mi, że jeden z księży ewidentnie coś do mnie ma i nastawia mohery przeciwko mnie. Spytałem, czy mógłby mnie z nim anonimowo umówić na pogadankę, z nim i z tym "moim". Pewnie, nie ma problemu.

Dzień później, pogadanka. Przychodzę (oczywiście ubrany na czarno). Widzę po minie "wyszukiwacza satanistów", że się mnie tu nie spodziewał. Podchodzę i mówię: (imię zmienione)
-Marian Paździoch, ceremoniarz. O cholerę panu chodzi?
Mina księdza-bezcenna. Wytłumaczyliśmy mu co nie co, i się skończyło.

Ah księża

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -13 (23)
zarchiwizowany
Parę historii, co się dzisiaj dzieje z dziećmi...

1. Ostatnio na rzeszowskim Załężu widziałem 3 dzieci(maks 9 lat na oko) idące do lasu z (chyba) 0.5 wódki...

2.Szedłem koło mojej dawnej podstawówki. W krzaku do chowanego piwo, kiepy i ramki...

3.Idąc przez miasto, zaczepiło mnie jakieś dziecko:
-Masz szluga?
-7 razy 8?
Na niezwykle skomplikowaną matmę poszło sobie. Jak by odpowiedział dobrze, to może i bym dał, po pytaniu z pierwiastka :D

Dzieci alko i szlugi

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -3 (29)
zarchiwizowany
Historia z MPK.

Jechałem autobusem, wracałem ze szkoły. Tłok gęstości standardowej, stoję. Obok mnie jakaś dziewczyna zaczeła sie zbierać do wyjścia. Poczułem szarpanie w kurtce. Włożyła mi rękę do kieszeni, wyciągnęła rękawiczki i stoi zadowolona. Odchrząknąłem, a ona:
-O co chodzi?
-Spójrz na swoje dłonie.
-I co?
-A teraz zdejmij rękawiczki i załóż swoje, co?

Przeprosiła i wyszła ;)
P.S. Tak. Blondynka dla ciekawych.

MPK

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -13 (23)
zarchiwizowany
UWAGA: HISTORIA ZE ŚWIATA GIER. NIE PODOBA SIĘ, TO POMIŃ.

Tych, co zostali ostrzegam, że będzie długo.

Otóż gram w pewną grę MMORPG. Akcja rozgrywa się w kosmosie,są 3 frakcje. W tejże grze są również klany/sojusze(jak zwał, tak zwał). Mój własny liczy ok. 50 osób. Po tym wprowadzeniu do rzeczy.

W tej grze jest specjalny statek: słaby lekki krążownik, który na mapach, gdzie ma wpływy twoja frakcja ma parę bonusów, co jest idealne do expienia na NPC. Kiedyś, kiedy expiłem razem z kolegą, przypałętał się na naszą mapę statek z innej frakcji. Myślimy "będzie wpier***". Ale on nam zaczął pomagać. I tak sobie graliśmy jakieś 10 minut. Ale, wszystko co dobre, to się kończy. Przylecieli z 3 frakcji. Zauważyli, że stanowi on większe zagrożenie od dwóch lekkich krążowników i go zabili(siła wielu na jednego), a my w tym czasie mieliśmy czas uciec. Postanowiliśmy go pomścić. Zmieniliśmy statki na "bojowe" i ich rozwaliliśmy. Ale na tym nie koniec. Zrobiliśmy rajd na ich mapy. I zaczęliśmy ich prześladować. Cały klan znał ich nicki, cały czas ktoś obserwował, czy ich nie ma. Kiedy byli, rozwalaliśmy ich. Goście po ok. miesiącu zrozumieli, że coś tu jest nie tak. Napisali do przywódcy klanu(mnie nawiasem mówiąc) o co chodzi? Odpisałem im, przypominając tamtą sytuację. Wtedy przeprosili nas i tamtego(został na stałe kolegą ;) ) i wysłali jakieś podarki. Kiedy główny poszkodowany zaakceptował przeprosiny, w końcu mieli spokój.

Morał:Nie wszystko, co robisz, wyjdzie ci na dobre.

Przepraszam, że długo, ale jak dla mnie historia warta opisania. Nawet gry mogą czegoś nauczyć.

Gry piekielne i wspaniałe zarazem

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -10 (24)
zarchiwizowany
Niedawno byłem w Warszawie. Niosłem cośtam gdzieśtam. Miałem na sobie słuchawki nauszne(całe szczęście). I nagle zaczepia mnie dres:
-Czego słuchasz?
Wziął ode mnie słuchawki, założył sobie i mówi:
-Nic o Polonii, i zajebiście!

I poszedł. Najgorsze jest to, że dwa tracki dalej był "hymn" Polonii Warszawa... Całe szczęście, bo pewnie bym tego nie pisał.

Dresy

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -12 (18)
zarchiwizowany
Spotkałem się zeszłego lata z dziwną sytuacją. Oceńcie, kto bardziej piekielny.

Do rzeczy: byliśmy z siostrą u babci na wsi. Ponieważ miałem później pójść do znajomego postrzelać się ASG(gość ma naprawdę dużą działkę) wziąłem swoje repliki.
Moja siostra wyszła na dwór, nie wiem poopalać się czy coś. Zawołała mnie, że sąsiad się dziwnie zachowuje. Patrzę przez lornetkę: skubany podgląda moją 17-letnią siorkę przez lornetkę! Jak poszedłem do niego, schował się do domu i nie wychodził. Potem to samo. Tak nie będzie! Wziąłem moją snajperkę i zawaliłem mu w udo. Wtedy dopiero zwinął się i zaprzestał procederu. Ale co facet miał w głowie? Święty nie jestem, ale serio?

Wieś

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -8 (28)
zarchiwizowany

#76553

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Nowy rok, chamy te same...

Mój kolega dorabia w markecie. Ma plakietkę z imieniem, głównie "siedzi" na kasie. Co ważne: znam większość jego znajomych oraz ma facet nieźle rozwiniętą podzielność uwagi: pracodawca to wie, i nie przeszkadzają mu rozmowy w pracy.

Do rzeczy: wpadłem do tego marketu pogadać z nim. Rozmawiamy sobie i TUP TUP TUP. Przyszła góra, znaczy się osoba chyba szersza niż dłuższa i mówi:
-Michał, przynieś mi coś tam!

Patrzę na nią, wycwaniła się, woła po imieniu. I powiedziałem:
-Kto wybrzydza, ten nie rucha, jak mawiają, ale takiego to nawet ja bym nie wziął.

Góra ewakuowała się ze sklepu, a ja poprawiłem humor kolejce. Nie, to nie była jego znajoma.

Sklep i grubasy

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -16 (18)
zarchiwizowany
Coś, czego nikt nie chce spotkać: moher w drodze do szkoły.

A było to tak: jechałem z kolegą do szkoły autobusem. Ja siedziałem, on stał i rozmawialiśmy. Po którymś przystanku wsiadł członek Moher Commando. Wsiadł środkowymi drzwiami. Mógł pójść w lewo, gdzie było ok.5 miejsc. Ale nie. Idzie do nas. Najpierw sapie, potem chrumka. W końcu zaczyna gadac standard że szkolenia: "jaka ta młodzież niewychowana"itd itp. W końcu kolega nie wytrzymał. Położył się na ziemi i mówi:
-Teraz jestem na Pani poziomie, niech Pani mówi.

Na całe szczęście beret obraził się i wysiadł a my poprawiliśmy humor pasażerom ;)

Moher Commando vs mpk

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -15 (29)
zarchiwizowany

#76346

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Mam ja brata. Jest(był) on wcieleniem piekielności, takie między rodzeństwem razy 10. Jak pojechał na studia, to aż się miło zrobiło. Ale czasem przyjeżdża i wtedy go najlepiej unikać. Mam też siostrę. Jestem jej osobą do zwierzeń. Ostatnio opowiadała mi prawie z płaczem o tym, jak (wolny) chłopak odrzucił jej propozycję o "chodzenie". Brat to usłyszał. Nie zgadniecie, co zrobił...




Puścił z kolumny na cały dom "No boyfriend, no problem". Czyżby miał się zmienić?
Ale siostrze poprawiło humor ;)

Rodzeństwo

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -16 (28)
zarchiwizowany
Mam koleżankę, która pracuje w pewnej knajpie. Fajnie, niedrogo i szef prawie , że w moim wieku. W związku z klientami "Kelner ma obowiązek pilnować moje dziecko" odpowiedzieliśmy z szefem. "Kup kartę VIP! Jedyne 10.000zł/msc!". Za taką kasę, to zatrudnimy opiekunkę. Co sądzicie?

Klienci

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -10 (28)