Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

WrednyInstruktor

Zamieszcza historie od: 7 września 2015 - 21:59
Ostatnio: 6 lipca 2017 - 0:51
  • Historii na głównej: 4 z 4
  • Punktów za historie: 1224
  • Komentarzy: 6
  • Punktów za komentarze: 41
 

#68532

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem instruktorem nauki jazdy.

Niektórym kursantom nauka przychodzi łatwo, inni mają mniejsze, bądź większe problemy, a dziś opiszę Wam historię E. - której problemy zaczęły się już po kursie.

E. rozpoczęła naukę jazdy w WIELKIM mieście. Traf chciał, że, będąc już na ukończeniu kursu, przeniosła się do naszego miasta i trafiła do naszej szkoły.

Muszę tu pochwalić zarówno E. jak i jej byłego instruktora - oboje odwalili kawał naprawdę dobrej roboty. Dziewczyna jeździła naprawdę rewelacyjnie. Pewnie poruszała się po drodze, kiedy trzeba potrafiła przycisnąć gaz, a kiedy nie trzeba - delikatnie manewrowała w wąskich uliczkach. Miała niezbędne wyczucie i umiejętność doboru właściwej taktyki jazdy. Do tego jeździła naprawdę ostrożnie i uważnie - słowem marzenie. Dzięki temu nie miałem właściwie zbyt wiele roboty. Pojeździliśmy po mieście, pokazałem jej szczególnie lubiane przez instruktorów miejsca, dałem kilka wskazówek i z błogosławieństwem posłałem na egzamin.

Jakie było moje zdziwienie, kiedy oblała. Za "wymuszenie pierwszeństwa".

Drugie podejście - to samo.

Trzecie - "wymuszenie przy zmianie pasa"

Wówczas jeszcze obowiązywało po trzech oblanych egzaminach dodatkowe szkolenie - 5 godzin jazdy. Na pierwszej z tych godzin już wiedziałem w czym rzecz.

Moja porada była krótka:
- Słuchaj E. na następnym egzaminie masz jeździć jak ostatnia c...a, sierota i lebiega. Udawaj, że nic nie potrafisz i będzie ok.

I rzeczywiście - okazało się, że, dla egzaminatorów, osoba jeżdżąca sprawnie, potrafiąca w dużym ruchu zmienić pas bez zwalniania, tamowania ruchu, umiejąca wyjechać z drogi podporządkowanej widząc lukę w sznurze pojazdów stwarza oczywiste zagrożenie na drodze. Za to sierota, jeżdżąca max 30 km/h, stojąca na każdym skrzyżowaniu aż w zasięgu wzroku nie będzie żadnego pojazdu zmieniająca pas wyłącznie po odczekaniu aż będzie pusto i ewentualnym zablokowaniu ruchu na jednym pasie to kierowca idealny...

Nauka jazdy

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 186 (198)

#68419

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem instruktorem nauki jazdy.

Niektórym kursantom nauka przychodzi łatwo, inni mają mniejsze, bądź większe problemy, a czasem zdarzają się jednostki "wybitne inaczej" - i właśnie o takiej będzie kolejna historia.

Tym razem, żeby nie było, że tylko na kobiety narzekam, chłopak - student geodezji. Sympatyczny, poukładany, pilny - trochę taki typ kujona.

Wyjątkowo oblatany w przepisach - pamiętający nawet numery znaków drogowych... Za to kompletnie nie potrafiący przełożyć tego na sytuacje na drodze. Na testach wszystkie "krzyżówki" rozwiązywał w sekundy, za to na drodze:

Ja - Widzisz to skrzyżowanie przed nami? (za jakieś 200 metrów)
K(ursant) - Tak. (175m)
- Jaki znak tam stoi? (150m)
- A7. (czyli ustąp pierwszeństwa - pisałem już, że się chłopak numerów znaków nauczył?) (125 m)
- A widzisz samochód na tej drodze z pierwszeństwem? (50 m)
- Widzę. (40 m)
- To kto powinien przejechać pierwszy - my, czy on? (20 m)
- No pewnie że on. (10 m)
- No IIII? (4 metry) - I w tym momencie musiałem dać po hamulcach i z piskiem opon zatrzymujemy się prawie że na jezdni drogi poprzecznej...
- Ale czemu hamujesz? - zapytuje kursant wielce zdziwiony...

nauka jazdy

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 172 (182)

#75485

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem Instruktorem jazdy.

Historia Paninene o macaniu kolan (75389) sprowokowała mnie do pokazania podobnej sytuacji z drugiej strony.

Miałem kursantkę - nazwijmy ją A. Osiemnastoletnia, całkiem ładna dziewczyna. Początkowo kurs toczył się normalnie. Od którejś jazdy zauważyłem, że zaczęła przychodzić w coraz lżejszych sukienkach. OK - niby w lipcu to w sumie nic dziwnego. Ale w pewnym momencie sukienka stała się na tyle krótka, że po zajęciu miejsca w fotelu nie zakrywała ud, nie wspominając o tym co odkrywała, kiedy A. zaglądała pod maskę, jakoś dziwnie zawsze się wtedy ustawiając tyłem do mnie lub wręcz przeciwnie - przodem prezentując głęboki dekolt. (Wyobrazicie sobie jaką pozycję musiała przyjąć sprawdzając płyn chłodniczy, kiedy stałem przy tylnych drzwiach samochodu)

Mniej więcej wtedy zacząłem opowiadać o swojej żonie, dzieciach licząc, że to wystarczy. Niestety nie pomogło, a wręcz przeciwnie. A. zaczęła "przypadkowo" zamiast za drążek zmiany biegów łapać mnie za kolano.

Przeprowadziłem poważniejszą rozmowę polecając, żeby raczej skupiła się na kierowaniu samochodem.

Na następnej jeździe nastąpił finał w postaci ramiączek sukienki, które jakimś magicznym sposobem zerwały się w trakcie jazdy prezentując - jakby to określić - pełnię wdzięków A...

Na kolejnej jeździe zamiast mnie pojechała koleżanka instruktorka.

Kurtyna.

Kurs_prawa_jazdy

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 328 (376)

#70299

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem instruktorem nauki jazdy.

Niektórym kursantom nauka przychodzi łatwo, inni mają mniejsze, bądź większe problemy. Dla jeszcze innych problemy zaczynają się dopiero na egzaminie.

Dziś historia egzaminów M. - jednego z moich kursantów.

Chłopak z jazdą radził sobie bardzo dobrze. Na kursie nie miał najmniejszych problemów. Na egzaminie trafił na egzaminatora X. Po wyjechaniu na miasto na jednym z pierwszych skrzyżowań, czekał przepuszczając auta z pierwszeństwem. W tym momencie egzaminator zaczął potupywać stopą. Na następnym skrzyżowaniu sytuacja się powtórzyła. Na kolejnym podobnie, plus uwaga egzaminatora - "Długo jeszcze będziemy czekać?"

M. zaczął kombinować, że może rzeczywiście jedzie zbyt zachowawczo i przy następnej okazji, kiedy na ulicy z pierwszeństwem auto było jeszcze kilkadziesiąt metrów od skrzyżowania, postanowił dynamicznie ruszyć, tak aby przejechać przed nim.

Oczywiście egzaminator z uśmiechem na ustach depnął po hamulcach i stwierdził - "No, a teraz usiłował Pan wymusić pierwszeństwo. Dziękuję. Egzamin niezaliczony."

Lekko podłamany M. zapisał się na kolejny egzamin. Traf chciał, że spośród kilkunastu wylosował tego samego egzaminatora co za pierwszym podejściem.

Sytuacja się powtórzyła - na pierwszym skrzyżowaniu, egzaminator znowu zaczął swoje potupywania. Tym razem jednak M., bogatszy o poprzednie doświadczenia, zamruczał pod nosem:
- Nie ze mną te numery Brunner - a pełnym głosem (tak żeby się wyraźnie nagrało na kamerach):
- To auto jest jeszcze daleko, ale jedzie z dość dużą prędkością, więc muszę zaczekać, żeby przypadkiem nie wymusić pierwszeństwa.

Kiedy samochód przejechał, na horyzoncie pojawiło się kolejne auto, więc M. ze stoickim spokojem powtórzył:
- To auto jest jeszcze daleko, ale jedzie z dość dużą prędkością, więc muszę zaczekać, żeby przypadkiem nie wymusić pierwszeństwa.

Kiedy samochód przejechał, tym razem z drugiej strony pojawił się kolejny, więc M. ze stoickim spokojem powtórzył:
- To auto jest jeszcze daleko, ale jedzie z dość dużą prędkością, więc muszę zaczekać, żeby przypadkiem nie wymusić pierwszeństwa (wybaczcie powtórki).

Dopiero kiedy na horyzoncie nie było absolutnie nic, z pełną gracją pojechał dalej. Ten sam scenariusz dokładnie powielił na każdym kolejnym skrzyżowaniu i tym sposobem w przepisowe 45 minut przejechał raptem kilka ulic. Egzaminator przestał tupać, zrobił się za to czerwono-buraczkowy na twarzy. M. jeździł poprawnie. Na nikim nie wymusił pierwszeństwa, dzięki głośnym komentarzom egzaminator nie mógł też oblać go za blokowanie ruchu. Niestety (lub właśnie stety) nie mógł się do niczego przyczepić i po powrocie do Ośrodka Egzaminacyjnego przez zaciśnięte zęby wydukał:

- Zdał Pan.

Ciekawe kto był bardziej piekielny?

Nauka_Jazdy adult

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 667 (695)

1