Profil użytkownika
Xynthia ♀
| Zamieszcza historie od: | 30 sierpnia 2017 - 21:03 |
| Ostatnio: | 11 lutego 2026 - 16:13 |
- Historii na głównej: 178 z 201
- Punktów za historie: 23681
- Komentarzy: 871
- Punktów za komentarze: 6143
| Zamieszcza historie od: | 30 sierpnia 2017 - 21:03 |
| Ostatnio: | 11 lutego 2026 - 16:13 |
|
Zobacz też inne serwisy:
|
|||
| Pewex | Faktopedia | Stylowi | Moto Memy |
| Demotywatory | Mistrzowie | ||
Ja też kiedyś pojechałam do pewnej firmy tylko po to, żeby się dowiedzieć, że adres znaleziony w internecie jest nieaktualny... Mając do wyboru jechać na drugi koniec miasta (czyli pod aktualny adres, "wyszarpany" od nich telefonicznie) albo poszukać innej firmy z tej branży gdzieś w pobliżu, zgadnijcie co wybrałam?
@aegerita: A nie wiem, tak mi się jakoś wydawało, że labradory są jednak spokojniejsze niż ten, o którym jest ta historia. Tak, wiem, że to nie jest spokojny "pies kanapowy", ale zawsze mi się wydawało, że nie są aż tak żywiołowe i spontaniczne, jak np. boksery.
@pusia: Też niedawno przez parę dni opiekowałam się kotami przyjaciółki, jeden bezczelnie narobił na środku łazienki zamiast do którejś z kuwet, wnikliwe śledztwo wykazało, że jedną z nich niedokładnie wyczyściłam. To znaczy chyba o to mu chodziło, bo jeśli nie, to już nie wiem...
@cassis: Nawet za darmo, ale pani uciekła i nie wiem, kiedy ją znowu spotkam. Poza tym nie uważam się za jakąś "specjalistkę" od wychowywania psów, jeśli chodzi o Kruszynę, to też w jednej sprawie jest "niereformowalna" i odpuściłam... Mianowicie co znajdzie, to zeżre, dlatego wychodzi na spacer w kagańcu, bo nie będę ryzykowała zdrowiem psa. Nie reaguje na komendę "NIE RUSZ!", którą w domu doskonale rozumie, nie, na spacerze co znalezione, to do zeżarcia. Potem patrzy błagalnie, przeprasza, co mi z jej przeprosin, jak zeżre np. kość z kurczaka? Na spacer w kagańcu i tyle! Kruszyna jest psem ze schroniska, może dlatego tak "poluje" na cokolwiek do zjedzenia na spacerze, chociaż w domu zawsze pełna miska suchej karmy i raz dziennie psia konserwa.
@justangela: Rasowy, rodowodowy labrador. Przynajmniej wg słów tej pani, bo papierów nie oglądałam. Milion chętnych by się znalazło.
https://piekielni.pl/74800#comments
@jass: Z jednej strony masz rację, ale z drugiej (może cię tym zadziwię), to ja właśnie "rozglądam się jak wariat" np. w autobusie. Usiądę sobie wygodnie, bo jest miejsce, czytam książkę albo Piekielnych na telefonie, ale gdy autobus zatrzymuje się na przystanku, podnoszę wzrok i patrzę, czy nie trzeba komuś ustąpić miejsca - ciężarnej, starszej pani, facetowi o kulach... No nie wiem, może głupia jestem, bo jak będą chcieli to poproszą, ale tak robię.
Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 15 sierpnia 2019 o 21:24
@Xynthia: O, zniknął komentarz użytkowniczki Armagedon, no to teraz mój jest bez sensu... Ale już nie mogę usunąć ani edytować :(
@Armagedon: Nie chcę tu tworzyć jakiś teorii spiskowych, ale nie mogę dać ci plusa... Klikam, klikam i nic, zero reakcji, punktacja się nie zmienia, jak było zero, tak jest. Jakieś pomysły?
@digi51: Nie karm trolla, proszę.
@Mavra: https://piekielni.pl/74646#comments Sezon na wykopaliska trwa!
@kratka1: I o to chodzi w tej historii - sportów do uprawiania nawet w starszy wieku jest mnóstwo (jak widać z powyższych komentarzy), ale nie ma dotacji! Skandal!!!
@singri: Nawet tutaj na Piekielnych była taka historia, jak mi się będzie chciało poszukać, to podrzucę link ;)
@Pannajohanna: @annabel: Tak, tak, macie rację! Oczywiście, że wystawiam worki ze śmieciami na klatkę schodową - dokładnie na jakąś minutę (max półtorej) zanim nie założę butów. A w łazience mam tyle samo miejsca, co w przedpokoju... P.S. Pozostaje mi jeszcze kuchnia, tam jak rozłożę parasol, to przy dużych zdolnościach ewilibrystycznych dam radę się poruszać.
@singri: Według mnie jest gorsza, ale i tak mi się podobała, głównie z powodu tłumaczenia... W pewnym momencie Skaza mówi do Simby: "Tylko nie mów nikomu" (to chyba po tym, jak namówił go na wyprawę na cmentarzysko słoni), następna perełka to znowu Skaza, tym razem knujący wraz z hienami, jak tu przejąć władzę na Lwiej Ziemi - i śpiewający przy tym o "dobrej zmianie". Padłam!
@babubabu89: Wybacz, niechcący dałam minusa... A powinnam wiedzieć, żeby na telefonie nie oceniać komentarzy, za blisko siebie są te przyciski :(
@aegerita: Masz rację. Tylko naprawdę trudno "czepiać się" dziecka, które z całych sił stara się sprostać wymaganiom posiadania psa... Dlatego rozmawiałam z ojcem dziewczynki, czy zdaje sobie sprawę z tego, jaką rasę psa wybrał dla dziecka, usłyszałam, że to "kundelek ze schroniska" i to był koniec dyskusji. Dojrzewam do myśli, żeby to zgłosić.
@Ohboy: Dziewczynka pewnie chciała pieska, jakiegokolwiek. A tatuś wybrał rasę. Dobra, żeby nie było... uważam, że bulteriery to bardzo dobra rasa dla dzieci, pod jednym warunkiem - pies jest ułożony i nauczony posłuszeństwa również w stosunku do dziecka. Ja jako dziecko miałam boksera i o ile w domu traktowała mnie trochę jako swojego szczeniaka, którym należy się opiekować, to na spacerach (mocno niechętnie) słuchała moich poleceń. Nie wiem, czy pies , o którym piszę to faktycznie bulterier. Jeśli nie, to jest bardzo mocno w typie rasy (wygląd jak rasowy bultek, zachowanie jak źle ułożony bulterier). Może i ze schroniska, jeśli tak, to nie wierzę, że nie poinformowali, że pies mocno w typie danej rasy, i w związku z tym, jakie zachowania może przejawiać, na co zwracać uwagę i nad czym pracować.
@JW3333: Komentarz lepszy od historii.
@kajcia: Po pierwsze - autorka nie skomentowała, nawet pod nosem, tylko opisała historię wg niej piekielną na przeznaczonym do tego portalu. Po drugie - komentowanie czy wtrącanie się nie zawsze jest złe. Pamiętam, jak Młoda (wówczas jakoś tak dwu-trzyletnia) zaparła się, że nie idziemy w tę stronę, tylko w drugą, tłumaczenie nie pomagało, szykowała się już do potężnej dziecięcej awantury, gdy podeszła jakaś pani i powiedziała coś w rodzaju: "ja idę w tamtą stronę, to może pójdziesz ze mną, jak nie chcesz z mamą" i pomogło, Młoda uspokoiła się natychmiast.
@popielica: Ja obstawiam, że "ku*wiszek" to po prostu przekręcony "urwisek", to określenie dziecko często słyszało. Natomiast nie wiem, jakie było jej zachowanie na co dzień, wiem tylko, że najgrzeczniejsze nawet dzieci pod opieką Magdy zamieniały się w małe diabełki.
Nie wiem, ile jest wart twój rower, ale jedyny legalny sposób, jaki mi przychodzi do głowy, to: 1. Zainstaluj w rowerowni kamerkę (małą, niewidoczną). 2. Postaw swój rower na "niedozwolonym" miejscu. 3. Poczekaj, aż go przestawią wpychając między inne rowery. 4. Idź na policję/do sądu w sprawie zniszczenia twojego mienia. Powodzenia!
Czy ktoś mógłby przetłumaczyć to na polski?
@Jorn: @PooH77: Obaj macie rację. Niby zwykła kupa, ale jaki czad!
Dałam plusa głównie za jedną rzecz - gdy przeczytałam fragment o tym, jak cała rodzina matki "wieszała psy" na ojcu Belli, miałam bardzo silne uczucie deja vu... Też byłam nastolatką, kiedy moi rodzice się rozwodzili i też wysłuchiwałam od rodziny matki różnych ciekawych rzeczy na temat ojca. Super sprawa dla dziecka, któremu właśnie zawalił się świat, mówię wam...
Zmodyfikowano 1 raz Ostatnia modyfikacja: 2 lipca 2019 o 20:18