Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

asmok

Zamieszcza historie od: 27 kwietnia 2012 - 21:44
Ostatnio: 19 stycznia 2019 - 10:46
  • Historii na głównej: 1 z 1
  • Punktów za historie: 531
  • Komentarzy: 845
  • Punktów za komentarze: 2435
 
[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
20 grudnia 2014 o 17:46

@thalia: Według Ciebie może i tak. Na szczęście dla ludzkości nie jesteś i najprawdopodobniej nigdy nie będziesz sędzią. Sądu nie obchodzi co jest według ciebie, sąd obchodzi co jest według prawa. A według prawa to nie jest dożywocie. Jeśli po uwzględnieniu wszystkich okoliczności wyszło im że odpowiednią karą będzie 4 lata, to taka kara jest. Sąd miał pełny wgląd w okoliczności, nie tylko plotki spod sklepu. A co do tego że kara w zawiasach ... podobnie. Cóż, ty byś dała bez zawiasów, ot tak, bo co szkodzi. A sąd jednak sprawdza co jest bardziej korzystne. Fakt posiadania małego dziecka jednak, wbrew temu co sądzisz, powinien wpływać na taką decyzję. Zamknięcie go na 4 lata byłoby bardziej karą dla dziecka i jego matki, a nie dla niego. A w czym oni winni?

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
16 grudnia 2014 o 13:00

@Armageddonis: "Dzwoniąc pracownik podaje swe imię i nazwisko. Pyta czy godzisz się na nagrywanie rozmowy." Fajnie, ja też podaję imię i nazwisko. Mogę też spytać czy konsultant godzi się na nagrywanie rozmowy. Skoro w jego wypadku to daje pewność to w moim też powinno. Jeśli ma wątpliwość, może zadzwonić za godzinę, a w międzyczasie zadzwonić do mnie i spytać czy istnieję :) Zgadzam się z @notaras, to są podstawy i jest to logiczne. Ja np. _nigdy_ nie podaję żadnych danych osobie dzwoniącej do mnie, chyba że się zweryfikuje. Jakoś nie mam przez to żadnego problemu w kontaktach z bankami itd. Za to dzięki temu uniknąłem raz samowoli i krętactwa pracownika pewnej instytucji finansowej, bo po oddzwonieniu okazało się, że tak naprawdę żadnej sprawy nie ma, nikt nic nie wie, a pracownik podający się za obsługę klienta, tak naprawdę był z działu sprzedaży i znalazł sprytny sposób na zrobienie prowizji na zmianie parametrów umowy kilku klientów.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
16 grudnia 2014 o 12:53

@Sine: Zastanów się co w ogóle napisałeś, podanie hasła jako obrona przed wyświetleniem fałszywego numeru? Przecież jeśli jest fałszywy to właśnie zdradzasz złodziejowi hasło pozwalające zrobić już wszystko. Nie, autoryzacja, żeby działała zgodnie z ideą, powinna zawsze dotyczyć osoby inicjującej kontakt. W przeciwnym wypadku to po prostu nie ma żadnego sensu. Jakiś debil kiedyś wymyślił debilną procedurę, a teraz ludzie bez zastanowienia powtarzają. Nie należy podawać żadnych danych osobie dzwoniącej do nas. Szczególnie haseł. To podstawa podstaw jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Jeśli ktoś dzwoni i chce jakichś danych, to należy oddzwonić (ale uwaga, nie na numer podany przez tą osobę) Ty wiesz do kogo dzwonisz, osoba odbierająca nie wie kto dzwoni. Zawsze osoba odbierająca powinna weryfikować dzwoniącą. Tak po prostu, to nie jest tak że raz logiczne jest jedno a drugi raz drugie. Nawet ja potrafię zadzwonić wyświetlając dowolny numer na wyświetlaczu, swojego czasu bawiliśmy się tym robiąc kawały znajomym. Skoro zwykli ludzie potrafią tak dzwonić dla zabawy, to oszust działający z premedytacją ma to opanowane dużo lepiej.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
9 grudnia 2014 o 20:41

@Zlotowa85: No właśnie nie rozumiem czemu wszyscy omijają temat podobnego rozwiązania. Że chamsko? No cóż, chamsko. Ale chodzi przecież o rozwiązanie problemu. Lepsze jedno chamskie zachowanie, które zazwyczaj definitywnie kończy sprawę niż tygodnie lub miesiące wojny podjazdowej i stresu.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
9 grudnia 2014 o 19:36

@TheJoker: Tak, zrobiłby. Nie wiem jak na maila, ale zgłoszenie wysłane poleconym spowodowałoby ruszenie machiny i ktoś by się przynajmniej zainteresował czy można łatwo sprawdzić. W tym wypadku byłoby można, bo sprawa sprowadza się do sprawdzenia dokumentów, więc nie zostałaby z automatu umorzona.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
9 grudnia 2014 o 18:57

@Draco: Nie, jej reakcja nie była w najmniejszym stopniu usprawiedliwiona. Co ją obchodzi różnica wieku między parą? To nie jej sprawa. Co to znaczy że skojarzyłoby się jednoznacznie? Jednoznacznie tzn jak? Tzn że skojarzyłby się z seksem? No dobrze, tylko co z tego? Seks to nie przestępstwo, nawet jeśli jest to prostytucja, to nadal nie jest to przestępstwo. A to, że to niezgodne z czyimś swiatopoglądem to już problem tego kogoś. Powinien to zachować dla siebie, szczególnie jeśli pracuje na stanowisku wymagającym obsługi klienta. Jeśli podejrzewa stosunek z nieletnią to ma zawiadomić policję, a jeśli nie, to ma się nie odzywać tylko grzecznie obsłużyć a wszelkie uwagi krytyczne może wygłosić po pracy np. plotkując z psiapsiułkami.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
30 listopada 2014 o 22:53

@bober02: To proste. Chodzi tylko o motywację. Takie różne drobne bonusy zachęcają jakąś część ludzi do oddawania krwi. To pozwala na utrzymanie liczby krwiodawców na jakimś określonym poziomie, a służby zdrowia nic nie kosztuje. Zawody które wymieniłeś są płatne, więc nie ma takiego problemu. To czy ktoś jest bardziej czy mniej potrzebujący nie ma tu nic do rzeczy. Zresztą, wg tego kryterium też jest zmiana kolejki. U większości lekarzy np pacjenci pourazowi trafiają na początek kolejki.

[historia]
Ocena: 8 (Głosów: 8) | raportuj
24 listopada 2014 o 19:50

@Caron: Po kopnięciu w jądra odda? Bez żartów. Musiałby być zmutowanym ninją. Takie rzeczy to tylko filmach. W prawdziwym życiu będzie przez chwilę sparaliżowany albo zemdleje.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
21 listopada 2014 o 19:30

@jass: Da się jeśli odkręcona przez tydzień woda kosztuje maksymalnie X, a na rachunku masz 10*X. Wtedy to ewidentnie błąd pomiaru.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
21 listopada 2014 o 19:18

@podworkowy_chuligan: Pewnie wracał po prostu zwykły człowiek z imprezy, pewnie spontanicznej, skoro nie miał ciuchów na zmianę, autorka trochę ubarwiła i wyszedł z tego żul. Też mi się zdarzało wracać w żulowatym stanie po niespodziewanej imprezie. Z tym że miałem o tyle szczęście, że przy dworcu była galeria handlowa i godzina była odpowiednia. Kupiłem nową bieliznę, mokre chusteczki i gumy miętowe, a nie dezodorant. Wsiadłem do przedziału ku przerażeniu jakichś nastolatek, poszedłem do pociągowego wc, umyłem w miarę możliwości, przebrałem w nowe ciuchy, wróciłem. Na twarzach współpasażerek wyraźna ulga. A ten z opowieści może nie miał sklepu otwartego więc ograniczył się do dezodorantu. No i wyraźnie nie miał praktyki w piciu w trudnych warunkach :)

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 1) | raportuj
21 listopada 2014 o 19:09

@Patapon: Ona jechała koleją a nie komunikacją miejską w Twoim mieście.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
21 listopada 2014 o 19:06

@monekveronica: Pocieszę Cię, jedną z moich skarg uznali i oddali pieniądze. Jechałem dramatycznie opóźnionym pospiesznym, który wypadł z rozkładu i zatrzymywał się ciągle, żeby przepuścić inne, nieopóźnione pociągi. Czyli praktycznie na każdej stacji. Od razu na miejscu chciałem złożyć reklamację, pani z okienka beztrosko poinformowała, że i tak pewnie nie uznają, bo opóźnienie ze względu na przyczyny niezależne od przewoźnika itd. Więc nie złożyłem skargi na opóźnienie, złożyłem reklamację na niezgodność rozkładów jazdy, że pociąg zrealizował rozkład jazdy późniejszego pociągu osobowego, a ja zapłaciłem za pospieszny. Odpowiedzieli "po analizie zapisów z rejestratora .... z dnia ..." uznajemy, przepraszamy, zwracamy koszty.

[historia]
Ocena: 3 (Głosów: 3) | raportuj
21 listopada 2014 o 18:53

@Arcialeth: 1. Nie. Nie ma zakazu spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Jeżeli twierdzisz że takowy jest, podaj nazwę ustawy, paragraf i punkt paragrafu. 3. Komunikacja publiczna służy m.in. do tego żeby móc wrócić do domu po spożyciu. Dlatego nazywa się publiczna, każdy może jechać. Niektórym ludziom służy wręcz wyłącznie do tego, bo na trzeźwo jeżdżą własnym transportem. Wyrzucanie ludzi bo nie odpowiadają pasażerom byłoby mocno absurdalne, jednym nie odpowiadają pijani, innym nie odpowiadają tacy co nie piją, jeszcze innym tacy którzy jedzą kanapki. Czyje gusta zaspokoić? Większości? Kiepska sprawa, bo wtedy trzebaby wysadzić wszystkich trzeźwych gdyby akurat był powrót z jakiegoś koncertu lub meczu i pijący byliby większością.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
21 listopada 2014 o 18:25

@Iceman1973: Dodam do tego, że w tym typie windy zanim się wsadzi rękę do dzwigni blokady, trzeba na wszelki wypadek wcisnąć hamulec. To jest ta wąska listwa na samej krawędzi progu windy. Da się ją wcisnąć butem, stopą itd. Grzebanie przy blokadzie bez wciśniętego hamulca grozi utratą ręki, jeśli winda akurat w tym momencie się "naprawi".

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 10) | raportuj
18 listopada 2014 o 21:52

@PiotrDolony: Ty się w ogóle czytasz? Chyba Ci logika siadła. Powinna wg. Ciebie używać niepoprawnego sformułowania, bo jak używa takiego samego jak sąd, czyli poprawnego, to znaczy że się wymądrza? Człowieku, pomyśl jeszcze nad tym :)

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
15 listopada 2014 o 18:55

@Draco: Oczywiście że koty polują na szczury. Nie dla pokarmu, po prostu są terytorialne. A szczury giganty potwierdzam, widziałem na własne oczy. Był dłuższy niż bok standardowej płytki chodnikowej. Był wielki, spasiony, nie bał się człowieka.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 20) | raportuj
15 listopada 2014 o 17:40

@mijanou: Skoro Ciebie nie interesuje, to powinnaś zdawać sobie sprawę że Twoje zdanie kogoś też może nie interesować :) To działa w dwie strony. Chcesz mieć absolutną ciszę? Nie mieszkaj w bloku.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 6) | raportuj
15 listopada 2014 o 17:13

Teraz to już chyba niewiele można zrobić. Trzeba było myśleć wcześniej i po pierwsze nie podpisywać, po drugie, skoro już się podpisało (zdarza się) to od razu należało udać się do prokuratury zgłosić przestępstwo ze wskazaniem sprawcy. A teraz, gdy formalnie nie doszło do naruszenia prawa i sprawa załatwiana jest polubownie to jedyne co mi przychodzi do głowy to próbować udowodnić że takie zużycie jest fizycznie niemożliwe, w związku z czym odczyty są niepoprawne. Słyszałem o sytuacji gdy w takiej sytuacji uwzględniono reklamację i naliczono opłaty wg średniego zużycia z ostatnich miesięcy.

[historia]
Ocena: -1 (Głosów: 3) | raportuj
14 listopada 2014 o 22:40

@ynka: Może dlatego, że faceci rzadziej rodzą? Trudno ich ukarać za poród w ukryciu i wyrzucenie płodu. :) A już bez ironii: często odpowiadają za współudział (ukrywanie albo nakłanianie). Twoja teza o nierównouprawnieniu jest wadliwa.

[historia]
Ocena: 4 (Głosów: 4) | raportuj
14 listopada 2014 o 21:24

Moja standardowa odpowiedź na pytanie "może być", gdy mi akurat nie jest wszystko jedno: "Może pani dać ile tylko pani chce więcej. Aby tylko nie kosztowało więcej niż X zł, bo akurat dokładnie tyle mam." Ewentualnie dla świętego spokoju można zamawiać: "proszę tej szynki za 7zł", zamiast podawać oczekiwaną wagę. To naprawdę skutecznie leczy z dokładek. Nagle się okazuje, że potrafią precyzyjnie co do grama wykroić, taką mają wprawę.

[historia]
Ocena: 0 (Głosów: 0) | raportuj
14 listopada 2014 o 9:25

Piszesz jak yoda z gwiezdnych wojen. Wszystkie orzeczenia na końcu zdania :)

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
10 listopada 2014 o 16:58

@mailme3: Pasteryzowane możesz sobie pic po terminie. Ale "niskonakładowe" piwo, bez konserwantów, pasteryzacji itp, w butelce jeszcze "pracuje". Może się nadawać do spożycia np. w okresie od miesiąca do czterech po butelkowaniu (zależnie od gatunku). Wcześniej jest niesmaczne i nie ma gazu, później jest poważne ryzyko biegunki. Nie wiem jak te konkretne które chciał kupić, ale skoro były robione tradycyjnie to ryzyko jednak istnieje.

[historia]
Ocena: -3 (Głosów: 5) | raportuj
10 listopada 2014 o 16:52

@Aviehotels: Sam jesteś durny :P To jest właśnie normalnie. Po prostu była precyzyjna. Chłopak to takie nie wiadomo co raczej z okresu życia bardzo młodzieńczego gdy się jeszcze "chodzi" a nie po prostu żyje razem. Narzeczony - po zaręczynach, mąż - po ślubie. Jeśli z kim mieszkasz i dzielisz życie mając w głębokim poważaniu łaskawą akceptację ze strony urzędnika/księdza, to żadne z powyższych nie pasuje. W tym wypadku TŻ (towarzysz(ka) życia) jest określeniem jak najbardziej precyzyjnym i prawidłowym i nie ma się o co czepiać. Ot, po prostu precyzja wypowiedzi.

[historia]
Ocena: 2 (Głosów: 2) | raportuj
1 listopada 2014 o 17:54

@kayetanna: Niekoniecznie. Czekając na pociąg rozmawiałem z nudów z jednym bezdomnym. Jakiś taki ucieszony był, więc pytam co taki zadowolony. A on na to, że zdobył ciapki (znaczy kapcie takie). Zdziwiłem się, po kiego bezdomnemu ciapki. Przecież zimno. A on na to, że teraz pojedzie do jakiegoś schroniska z prysznicami i jakąś super łazienką, żeby się w końcu wykąpać. A w regulaminie mają, że wstęp tylko z kapciami :) Jeśli nie kłamał i czegoś nie pomylił, to znaczy że nie wszędzie wystarczy być trzeźwym.

[historia]
Ocena: 1 (Głosów: 1) | raportuj
1 listopada 2014 o 17:48

A mnie pani w aptece poratowała kiedyś lekiem na receptę, sama z siebie. Weekend, nie przyjęli mnie na dyżurze, w sumie nie wiem czemu, niby nie było jak sprawdzić czy jestem ubezpieczony. Aptekarka jak tylko mnie zobaczyła oznajmiła że to jednak nie może poczekać. Dostałem jakiś antybiotyk "nieogólny" i coś przeciwbólowego ("zwykłe" przeciwbólowe nie działały). Zadziałało prawie natychmiast. Powiedziała że w takiej sytuacji ma prawo sama wypisać receptę. Uratowała mi weekend a może i uchroniła przed komplikacjami.

« poprzednia 1 225 26 27 28 29 30 31 32 33 34 następna »