Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

aspirancik

Zamieszcza historie od: 11 lutego 2011 - 13:30
Ostatnio: 18 kwietnia 2021 - 9:22
  • Historii na głównej: 15 z 22
  • Punktów za historie: 3184
  • Komentarzy: 3
  • Punktów za komentarze: 2
 

#87935

(PW) ·
| Do ulubionych
Jak już wspominałem, pracuję w markecie budowlanym. Pandemia trwa, market zamknięty, ale zamówienia internetowe wydajemy. Zdarza się, że klienci przychodzą po zamówienie i nie znają numeru zamówienia, ale to nie problem. Problemem jest brak numeru PIN. Bez tego nie da rady zrealizować zamówienia na kasie i wydać paragonu. No i przychodzi pan po odbiór zamówienia. Pytamy o numer tego zamówienia i kod PIN. Pan nie wie, ale mamy mu wydać, bo on specjalnie przyjechał. No to próbujemy mu podpowiedzieć, że przecież obie informacje są w wiadomości SMS, którą od nas otrzymał. Pan się upiera, że nic nie ma, zaczyna się denerwować, wrzeszczeć na nas.
W końcu koleżanka już trochę wkurzona pyta skąd wie, że zamówienie jest gotowe? Pan wyciąga kartkę z wydrukiem wiadomości e-mail i pokazuje koleżance - a tam jak byk numer zamówienia i kod PIN. Udało się, zamówienie wydane. Pan na odchodne rzuca tekstem: "A żeby tak panią Covid spotkał."
A że koleżanka język ma niewyparzony, to odpowiada: "A był, i dobrze nam razem było".

market budowlany

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 123 (127)

#87927

(PW) ·
| Do ulubionych
Trzecia fala się rozkręciła, a więc markety budowlane zamknięte...
No nie do końca, bo sprzedaż internetowa hula, aż miło. Wydawanie towaru pod sklepem na bieżąco, a jak ktoś wie czego potrzebuje, to też kupi. I nie mnie oceniać, czy to decyzja dobra, czy zła.
Obsługa wygląda tak, że w drzwiach jest okno informacyjne i klienci przy nim składają ewentualne reklamacje, zwroty i zamówienia. I przychodzi klient, facet na oko koło 40 lat. I próbuje się władować z całym biurkiem do środka, nie reaguje na prośby koleżanki, dopiero wizja wezwania ochrony zatrzymuje go w miejscu. Na pytanie co takiego pilnego potrzebuje, odpowiada ,że musi koniecznie wejść na sklep - teraz, zaraz. No dobrze, ale co potrzeba? A no w sumie to nic, chciał sobie kolory pooglądać, bo przydałoby mu się pomalować kuchnię...

market budowlany

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 130 (148)

#87928

(PW) ·
| Do ulubionych
Sytuacja sprzed kilku lat.

Na skrzynki mailowe wszystkich liceów w mieście wpływa informacja, że w jednym z nich została podłożona bomba. Ewakuacja rozpoczęta, ewakuowano w sumie 6 szkół. Na miejscu wszystkie służby - straż pożarna, policja, saperzy, pogotowie. Budynki ogrodzone, utworzone bezpieczne strefy na wypadek faktycznego wybuchu.

Przyjeżdża telewizja.

I Pan reporter wpada na pomysł, żeby nakręcić reportaż w środku ewakuowanego budynku. Próbuje sforsować taśmę policyjną kilka razy, ale za każdym razem zostaje zawrócony przez służby. I nie dociera, że może być niebezpieczeństwo. Zaczyna się awantura najpierw ze strażakami, później z policją. W pewnym momencie wyrwał się blokującemu go policjantowi i wbiegł do budynku prosto na policyjnego sapera, który akurat wynosił jakiś pakunek. Na szczęście to nie była bomba.

A pan reporter skończył w policyjnym areszcie.

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 172 (180)

#85791

(PW) ·
| Do ulubionych
Sobota, późne popołudnie. Razem z małżonką wybraliśmy się do kina, mieszczącego się w galerii handlowej.

Dojeżdżając na miejsce moja żona zauważyła, że przed wejściem do galerii ktoś leży. Zatrzymałem samochód tak, żeby nie blokował drogi. Nikt na leżącego chłopaka nie zwracał uwagi, z wyjątkiem jednej dziewczyny, tak na oko 15-16 lat. Kiedy podszedłem do niej, szybko sprawdziłem co z leżącym - chłopak nieprzytomny, oddycha miarowo, ale czuć było alkohol. Zapytałem dziewczyny, czy wzywała pomoc. Odparła, że koledzy pobiegli do galerii po ochronę.

Najpierw zadzwoniłem na Straż miejską (dlatego, że już nie raz byłem świadkiem sytuacji, że pogotowie olewało takie zgłoszenia). Od dyżurnego dostałem polecenie wezwania pogotowia z zaznaczeniem, że to oni kazali zadzwonić. I faktycznie, rozmowa z dyspozytorem była ciężka. Dopiero po argumentach, że na polecenie Straży Miejskiej oraz że nie wiem czy wyczuwalna woń alkoholu, to przypadkiem nie przejaw cukrzycy, dyspozytor wysłał karetkę. Patrol Straży Miejskiej pojawił się na miejscu w mniej niż 5 minut. Pogotowie było dopiero po około 25 minutach. Przyjechali bez sygnałów, z sąsiedniej miejscowości - podobno w szpitalu w naszej miejscowości nie było wolnej karetki.

Później dowiedziałem się od znajomego ze Straży Miejskiej, że chłopak miał prawie 5 promili, i że był mocno wychłodzony.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dopóki ja i ta grupa młodzieży nie zareagowaliśmy, to każdy odwracał głowę. I tak, ochrona magicznie zniknęła.

centrum miasta galeria

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 160 (168)

#85744

(PW) ·
| Do ulubionych
Czytając historię #56623 o wycince, przypomniała mi się historia sąsiada mojej babci.

Sąsiad na swojej posesji, tuż przy drodze miał 2 drzewa. Stare i mocno już zeschnięte. Wystąpił do władz miejskich o zgodę na wycięcie, uzasadniając, że drzewa stare, stwarzają zagrożenie itp.
Odpowiedź miasta - drzewa zostają, są zdrowe i nie stwarzają zagrożenia.
Aż któregoś późnego wieczora przyszedł silniejszy wiatr i przewrócił drzewo na przejeżdżającą tamtędy samochodem kobietę. Na szczęście nic się jej nie stało.
Dwa dni później drugie drzewo zostało usunięte przez miasto, bo zagraża bezpieczeństwu...

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 116 (124)

#85619

(PW) ·
| Do ulubionych
Market budowlany - moje miejsce pracy, takie cudowne...

Siedzę sobie (J)a przy komputerze i klepię zamówienia. Przed biurkiem staje (K)lient i tako rzecze:
(K): Cement!
(J): Dzień dobry, co cement?
(K): No, cement!
(J): Woda.
I dalej klepię zamówienie.
(K): Niech pan w końcu pokaże gdzie jest cement?
(J): A... no tutaj na przeciwko.

Sami oceńcie, kto był bardziej piekielny.

market budowlany

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 150 (168)

#85618

(PW) ·
| Do ulubionych
Czytając historię #85592 Astora, przypomniała się historia mojej żony.

Żona ma koleżankę, na potrzeby historii niech będzie (F).
Notoryczne spóźnianie się o godzinę, półtora na spotkania organizowane przez paczkę znajomych żony to norma. Tłumaczenia były zawsze:
- młody zachorował,
- szef kazał dłużej zostać, itp.
Ale ostatnio (F) przeszła samą siebie. Organizowała swoje urodziny, nieważne które. Zamówiła stolik w luksusowej knajpce, zaproszone były 4 koleżanki, w tym moja żona.
I zgadnijcie co. Nie, nie spóźniła się...

W ogóle nie przyszła...

P.S. Tłumaczenie jak zawsze idiotyczne - zapomniała, mimo że dzień wcześniej wszystko potwierdzała.

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 117 (125)
zarchiwizowany

#82454

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Miałem ci ja dziś wyjazd służbowy na szkolenie. Z mojej mieściny do miasta docelowego kursują małe busiki, albo pociąg. Z racji remontu trakcji została wprowadzona komunikacja autobusowa. Niestety podróż autobusem trwa jakieś 2,5 godziny, wybór padł na tego małego busa. O ile na szkolenie podróż przebiegła sprawnie i bez żadnych przygód, o tyle droga powrotna to już inna bajka.
Wsiadam do busa, ludzi sporo. I wsiada ona - PANI. Pierwszy problem - o jejku jaki tłok. Drugi problem - ciasno. Trzeci problem - nie da się wytrzymać, bo duszno. Kierowca tylko wzruszył ramionami i wyruszył w drogę. Narzekanie PANI towarzyszyło pasażerom przez całą drogę, musiała obdzwonić chyba wszystkie koleżanki i bardzo głośno do telefonu narzekać jak to w tym busie źle.
Tak, siedziałem przed nią, dostałem chyba ze sto razy z kopa w plecy. Żadne prośby, groźby nie pomagały...

komunikacja międzymiastowa

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 1 (31)

#74432

(PW) ·
| Do ulubionych
Na fali historii o kurierach.

Mogę zrozumieć, że kurier może być zmęczony, że ciepło, itp.
Ale powiedzcie mi jedno... jakim leniem i tępym idiotą trzeba być, żeby awizo przykleić do kubła na śmieci, który stoi na placu obok domu. I tak ten człowiek musiał wejść na posesję, mając do drzwi dosłownie metr. W domu na paczkę czekały 4 osoby... Chwilę później żona otrzymała sms-a z informacją, że paczka została zaawizowana, gdyż kurier nie zastał nikogo w domu.

A myślałem, że takie rzeczy będę znał tylko z opowieści z Piekielnych...

kurier pocztex

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 201 (217)

#67076

(PW) ·
| Do ulubionych
Zdarzył się w mojej miejscowości duży pożar. Na miejscu dziesięć jednostek straży pożarnej. Wszyscy uwijają się, akcja trudna, bo dach blachą pokryty, budynek grozi zawaleniem, akcja prowadzona więc tylko z zewnątrz. Hydranty zardzewiałe, trudne do znalezienia, ale w końcu udaje się zasilić samochody, zamiast ciągle jeździć gdzieś po wodę. Dzięki sprawnemu prowadzeniu działań, woda cały czas była podawana na pożar - nie było ani chwili, żeby brakowało. W końcu po około 7 godzinach udało się pożar całkowicie ugasić.

Co w tym piekielnego? Stan hydrantów? Nie.
Narzekania ludzi, którzy pożar widzieli tylko na zdjęciach, albo przyglądających się z boku, że akcja źle prowadzona, że tylu strażaków i nie umieli sobie poradzić z takim małym pożarem, że stoją bezczynnie i w ogóle wszystko na nie. Zapytani dlaczego w takim razie nie poczują się trochę odpowiedzialni i nie wstąpią do straży, odpowiadają: "Nie to nie dla mnie... Ja tam wolę tylko obserwować".

Tak drodzy hejterzy. Jeśli wolicie tylko patrzeć i narzekać, to proszę, zostawcie strażaków, którzy poświęcają wszystko, żeby czasem ratować też wasze tyłki.

straż pożarna internet

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 418 (492)